diablica666

??

dodane: 2011-04-14 17:05:27 ostatnia zmiana: 2011-04-25 11:03:56

Piszę już teraz zupełnie gdzieś indziej. Nie mam pojęcia, dlaczego ta strona należy do najczęściej odwiedzanych blogów z ósemki, przecież ja już tu nic nie piszę...

Nieważne. Mój nowy adres to: stoplookingatmeidiot.blogspot.com

Trochę się pozmieniało i nie piszę już o pierdołach typu zajęcia dodatkowe i esemesy od chłopaków. Te czasy już dawno minęły:D

I całe szczęście. Nic więcej nie mam tu już do dodania:)

ehhhh...^^

dodane: 2008-05-28 11:22:41 ostatnia zmiana: 2008-05-28 11:23:20

Dalej mnie denerwuje ten tekst tego całego anioła ^^ Oj wiem, że rozpamiętuję itd, ale... ale sory, nie jestem głupia, nie jestem pusta, przynajmniej nie uważam się za taką, więc... Poza tym kiedyś usłyszałam dobre określenie chrześcijaństwa...: zwycięstwo wiary nad umysłem. Chyba nietrudno zrozumiec ^^ Nie mówię, że chrześcijanie to bezmózgowce, bo nie można przyrównywac wszysttkich wyznawców do jednego wzorca. Ale patrząc na te trzepnięte mohery można zauważyc ze jednak w tym zwycięstwie wiary nad umysłem jest dużo prawdy.
I w wypowiedziach anioła widac to samo ^^
No, ale nevermind xD Mam infe, więc korzystam... Ała, noga mi zdrętwiała:/
Ale mają temat do obgadania ^^ Piłka nożna ^^ Rzeczywiście totalnie ciekawe ^^
Dobra, idem... I tak nic nie wiem, nic nie umiem:/ Chcę do domu ^^

no jasne jasne ^^

dodane: 2008-05-12 11:13:04 ostatnia zmiana: 2008-05-12 11:13:16
hm, więc to będzie notka do Anioła ^^ słuchaj, jeśli chcesz kogokolwiek nawracac, to idz pod kościół i se gadaj:/ a to co ja piszę, i co zawieram tutaj, to chyba tylko moja prywatna sprawa, nie uważasz? poza tym Bóg to, Bóg tamto. fajnie, wierzysz i dobra. ale mnie nie zmuszaj. i jak nie wiesz o co chodzi to może nie komentuj. bo najgorsze, co istnije, to fanatycy religijni, wiesz? wyciągnij wnioski ^^

Notka kontrolna żeby nie zapomnieć o sobie samej...

dodane: 2007-10-25 19:54:29 ostatnia zmiana: 2007-10-25 19:54:39

Hm, nic się nie dzieje, to już chyba wiadomo od dawna... Ale nie piszę tu dlatego, że coś się stało, albo nie wiem... Piszę do M, którą/którego spotykam już któryś raz z kolei. Otóż jeśli chodzi o komentarz dla mnie nie liczy się ilość komentarzy, tylko ich jakość. Więc możesz sobie oszczędzić. Bo nie używam już właściwie tego bloga i mało mnie obchodzi, czy ktoś, kogo nie znam wpisze mi parę dziwnych i bezsensownych dla mnie słów czy nie. Mam nadzieję, że to będzie jasne na przyszłość.
Bardziej zależy mi na komentarzu kogoś, na kim mi zależy... No ale chyba się na niego nie doczekam... Chociaż czekać można wiecznie ^^
Nic to, będę lecieć... Jutro jedna lekcja tylko jakby, więc luz... Aj, nieważne, nieważne... Chciałabym zniknąć...
Jeja, jestem tu już prawie dwa lata... Tyle się działo przez ten czas... I tyle smutków było po drodze... Dalej jest, oj jest... Tylko dlaczego? Nie wierzę, że coś po prostu ma być, i nic tego nie zmieni... Wszystko da się zmienić, a ja chyba najnormalniej nie potrafię samej sobie zapewnić przynajmniej minimalnej dawki szczęścia... No przykre, wiem...
Tak więc dobranoc... Szpony do gitary rosną, mogę drapać jak życie za bardzo mnie zaboli...
   

Aj nic ^^

dodane: 2007-10-01 20:05:27 ostatnia zmiana: 2007-10-01 20:05:27

Wpadłam tak o, żeby nie stracić rozeznania ^^ Jak zwykle komentów brak, ale już żem się przyzwyczaiła, podobno do wszystkiego można ^^ No więc nie dzieje się w sumie nic, nie ma o czym pisać, powoli się ciągnie dzień za dniem, czasami zbyt szybko, czasami zbyt wolno, ale jakoś dajemy radę, żeby nie było... Albo przynajmniej udajemy ^^
No ale nieważne, wpadłam tylko żeby przypomnieć, że żyję, no jeszcze żyję ^^ Ale żyję xD
I chyba to na tyle by było, bo nudno ^^ I nie ma po co siedzieć w sumie ^^ Więc bye i do następnego jak coś... Jak będzie następny ^^

I just wanna live...^^

dodane: 2007-09-05 11:05:08 ostatnia zmiana: 2007-09-05 11:05:08

Iss, sory, całkiem zapomniałam, odezwę się niedługo, tylko wiesz, teraz mi się znowu zaczęło...:/
A tak ogólnie to całkiem lipnie teraz... Infa ^^ Włoski se dzisiaj piękne zrobilam, prościutkie, a tu dysc:/ I mi się skręćły xD Normalnie ooo, lypa masowa xD
No i ło, Marcioszka gdzieś polazła, siedzę sobie sama, znaczy sama nie licząc reszty grupy ^^ Szmutno coś... Nie wiem, po co tu piszę, jakoś tak chyba nudzi mi się i w ogóle... Jakaś głodna jakby jestem ^^ Bez sensu...
Mam Good Charlotte ze sobą xD No mam...xD I co z tego...
Miałam coś napisać, ale jakoś mi się nie chce jakby... Chyba zapomniałam ciut...
Zaraz pójdę spać... Brrr, jeszcze zimno;| Nie no, nie no...:/ Jakoś nam się tak grupa skurczyła xD
Hyh, ależ to wszystko ciekawe... Nie no, normalnie ych... Se wczoraj śliczną rzecz kupiłam xD Ale nie powiem jaką xD Aaaa, no i mi się moje śliczniutkie czarne gatki znalazły centralnie xD Ale była radość, jeja jeja xD
Ciekawe, czy facet przyjdzie ^^ No, nieważne, i tak się wyciszam powoli... Hyh, a co mam niby do roboty?;|
Jeść...:/ Bosze, jaka nuda xD
Marcioszka się podzieliła czymś zmiażdżonym, co podobno nazywa się pączek xD Mniam mniam, dziemkujem xD
Może wrócę do pisania teraz, nie wiem... Heh, chyba kończę, bo nie ma o czym pisać... Byeeee...:*

No i ło...

dodane: 2007-08-21 12:44:10 ostatnia zmiana: 2007-08-21 12:44:10

Tak jakoś se siadłam, bo aktualnie nie miałam nic ciekawego do zrobienia. Taaa, obsmerdalam się, wiem. Mam za dużo czasu, i w ogóle jestem darmozjadem, ale jakoś mnie to za bardzo nie rusza w tym momencie. Przydałoby się zrobić coś z włosami, ale jakoś nie mam nastroju, w ogóle jestem wściekła itd, ale trudno. Kto by się przejął, nie? Hah, no właśnie.
Teoretycznie tyle tutaj ludzi wchodzi, a jakoś nikomu nie przyszło do głowy, żeby się jakoś odezwać czy coś. Może to taki pic na wodę, żebym się poczuła dowartościowana? Hah, niczego mi do szczęścia teraz nie trzeba, jak wiem, że tyle ludzi tu wchodzi tylko po to, żeby zaraz wyjść:/ Aj, nieważne, co mnie to obchodzi.
Tak w ogóle to mi się masowo nudzi, niby porzuciłam międzyczasowy blog, ale jakoś nie mogę się powstrzymać, żeby tu nie przysiąść i nie napisać czegoś wrednego:/ Tak mnie to wszystko teraz nagle denerwuje:/
Słoneczko se świeci, włosy mi wypadają:/ Ciekawe, jak sobie trwałą zrobię:/
Tak, wiem, zrobiłam się jednym wielkim zgredem, który tylko narzeka i narzeka i nic mu się nie chce. Jakiś mam dzisiaj taki nastrój chyba tylko, mam nadzieję, że to minie, bo nie chciałabym za tydzień Anuszki wystraszyć:/ Ani wkurzyć tym bardziej.
Ale nuda, ja smerdole, chyba sobie poskaczę po innych blogach, pewnie się natnę na Diddla i dollsy, ale pomińmy. Nie czaję, po co takie dzieci po 8 lat prowadzą blogi;| Trzeba mieć dałna na dałnie, żeby coś takiego mieć;| Wstyd xD
Hah, no nic, może kiedyś tam się odezwę, ale nie teraz, o nie nie xD
Bye więc...

Tak jakby bez sensu...

dodane: 2007-08-20 20:10:05 ostatnia zmiana: 2007-08-20 20:10:43

Wpadłam tu na jakiś czas, właściwie jest to teraz bez znaczenia, bo i tak się wszystko rozleciało, więc... Jaki ma sens to, czy piszę, czy żyję... Hah, nie ma... Tylko zdziwiłam się, widząc swojego bloga w rankingu najczęściej odwiedzanych...;| Dziwne, nie? xD Tak sobie weszłam dzisiaj, żeby sprawdzić, co się dzieje, patrzę: dzisiaj, cośtam powyżej 170, wczoraj: tratatata, w całym miesiącu jakieś 6000 chyba;| Heh, kto mnie tak strasznie kocha, żeby cały czas czytać jedno i to samo?;|
Hmmm, nie powinnam zadawać pytań, na które odpowiedź jest prosta i krótka... Nikt...
No i ło, dużo się zmieniło, ale chyba nie mam ochoty znowu się tu roztrząsać... Nie chcę rozgrzebywać tego, co mnie boli i... Heh, nieważne... Ważne, że wiem, jaki piękny dzisiaj jest księżyc... I więcej się teraz dla mnie nie liczy...
No i chyba nic więcej nie mam do napisania... Tak jakoś wyszło głupio, ale przeżyję...
Anuszkę moją dzisiaj spotkałam, ajaj, ale się ucieszyłam...:) Hah, śmiesznie było i w ogóle... No i tego, pamiętam, jak rano kiedyś czekałam, aż Martuś wyjdzie od siebie z domku i miałyśmy razem iść do naszego boskiego Chemika, na sprawdzian z "Potopu" na marginesie, a ja czytałam opracowanie przed jej blokiem, i hah, tak mi się śmiać chciało, że tam była ta Anusia i Oleńka, czy cośtam xD Tak było... fajnie...
Hah, kiedyś w ogóle wszystko było fajne, ale narzekać nie będę, bo nie mam na co... Księżyc cudny, może sobie zawyję o północy... Żeby się Agniesia nie przestraszyła...
Mam beznadziejne włosy, w ogóle chyba nie wiem, czy robić tą trwałą, czy nie, ale chyba zrobię... Hah, ciekawe, jakbym wyglądała w tych moich czarnych tramposzkach do sukni balowej na ślubie... Lepiej nie sprawdzać, bo mnie rodzina wydziedziczy...xD I tak jestem odmieniec, nie trzeba jeszcze tego dodatkowo podkreślać...
No nic, lecę... Wielkie buzi dla Martusi i Anusi, i w ogóle dzięki za odwiedzanie, ale można by było komentować tak przy okazji, jeśli jest co komentować... A jeśli nie ma, to nic... Cieszę się, że odzyskałam te komentarze stare... Jakiś taki ślad został...
Dobranoc i w ogóle... Idę, może wypiję sobie kawusię, żeby nie spać... Ostatnio nie śpię, tylko czytam... A w dzień śpię... Tak mi lepiej... Nie mam czasu myśleć o rzeczach, o których myśleć nie chcę... Bye...

Oho widzę pięknie...?;|

dodane: 2007-06-09 17:26:58 ostatnia zmiana: 2007-06-09 17:26:58

Zmodernizowali mi moją diablicę i wszystko się rozwaliło...:/ No świetnie, idealnie...:/ Jestem dalej na różowej, ale nieważne... Po prostu czasami jednak tu wpadam no i... i wpadłam.... A raczej się trochę zdziwiłam, jak otworzyłam dwoją diablicę, a tu mi wyskakuje tyłek jakiejś baby wiszącej na linach;| no cóż, po prostu mi wsadzili inny szablon... Gratuluję...
No ale pomińmy:) Na różowej jakoś lepiej mi idzie, bo mi się notki nie zwijają i mogę swobodnie pisać bez ryzyka, że po prostu zabraknie miejsca... Szkoda tylko, że tutaj tego mojego poprzedniego szablonu nie ma... Jak na mój gust był deczko ładniejszy...
Nieważne:) Będę lecieć, bo mam zrobić prezentację, a czas ucieka...
Buziaczki...:*

Chwilowa zmiana miejsca...

dodane: 2007-02-03 20:27:39 ostatnia zmiana: 2007-02-03 20:27:39
Nie piszę już tutaj, potrzebny jest mi oddech... Chociaż nie wiem, w czym ma mi to niby pomóc, ale jestem w tym momencie dostępna na www.rozowadiablica.blog.interia.pl
Mam nadzieję, że jeszcze o mnie nie zapomniałeś... Trudno tak jest...
Kocham...

Pić...;)

dodane: 2007-01-31 10:55:04 ostatnia zmiana: 2007-01-31 10:55:04
3995.GIF

Ależ mi się spać chce, nie no... Uch, nudno tu, właśnie się dowiedziałam, że nie mam dwóch polskich, nie muszę spisywać pracy domowej, jejeje:P A przecież ją dzisiaj widziałam rano, może znowu jej rajstopki poszły... Kto tam wie...
Grzywa mi dzisiaj brechtowna wyszła:P Hmmm... muszę znowu po głupich trzech godzinach wracać do domu:/ beznadziejnie jednym słowem, uch... No ale lepiej teraz niż... Oooj, wiem, że jęczę, jestem do tego stworzona:P
Będę kończyć, bo i tak nie ma o czym pisać:P

Pussycatki upolowane;)

dodane: 2007-01-28 12:35:40 ostatnia zmiana: 2007-01-28 12:35:40
Zawdzięczam je oczywiście mojemu stałemu dostawcy nutek;) Heh, jakoś jest... Nie narzekam... Uczyłam się z gegry, jutro trzeba będzie zostać na konsultacjach...
Po trwającym pięć dni przeziębionku muszę wracać do budki... Nie mam naprawdę najmniejszej ochoty, ale... co zrobię...
Wczoraj znowu byłam na zakupkach, naciągnęłam mamę na dwa ciuszki... ładne, a jak;) No i jakoś się żyje... Powoli, nie do końca szczęśliwie, nie do końca w spełnieniu, ale żyć trzeba... Chociażby po to, żeby zaliczyć ten głupi semestr z gegry i mieć spokój...
Można powiedzieć, że zakochałam się w dwóch piosenkach Pussycatek, ale nie ze względu na klipy;| Nie, nie, nie jestem zagorzałą zwolenniczką przesiadywania przed kompem albo telewizorem tylko po to, żeby sobie pooglądać parę laluń w strojach bikini, albo czymś w tym rodzaju... Podoba mi się po prostu sam kawałek, żadne podkolorowane szczególiki typu rozmiar stanika Nicole:/
Bo niektórych to chyba najbardziej interesuje...
Coś mnie znowu żołądek boli...:/ Śnieg sypie jak głupi, nie zamierzam się jutro wyglebać przed przystankiem, o nie:/ Najgorszą torturą będzie założenie tej długiej kurtki, której jakoś zaczęłam nietrawić... Po prostu mnie irytuje to, że się tak... no nie wiem, zrobiła taka... dziwna:/ No ale dobra, nieważne... I tak nikt pewnie nic nie rozumie z tego mojego bredzenia bez sensu;)
Chyba zakończę... Pussycatki się ściągają, jestem już przy ostatnich dwóch piosenkach...
Nie chcę poniedziałku, ale nic nie zrobię... Ech, niestety...

Powrót do korzeni...?;)

dodane: 2007-01-26 14:51:24 ostatnia zmiana: 2007-01-26 14:51:24
Dzisiaj rano się zwlekłam koło 11, jak wiadomo jestem ciężko przeziębiona i w ogóle... I tak sobie leżę, leżę... A ja już tak mam, że jak tak sobie leżę, to mi głupie pomysły przychodzą do głowy... Więc wstałam (oł je, cóż za wyczyn przy posiadaniu takiego wielkiego tyłka!), poszukałam trochę w swoich śmieciach i... znalazłam starą taśmę z trzecim albumem Britney! Ful wypas, niczego lepszego wygrzebać nie mogłap:P No ale wsadziłam tam gdzie się kasety wsadza, puściłam... Mryyy, cóż za rozkosz dla umysłu:D Normalnie cały album z nią prześpiewałam, miałam z tego taką radochę, że nie idzie:D
A wracając do wczoraj, to zgrałam sobie najlepsze kawałki Avril, zrobiłam do płytki własnoręcznie wykonaną kopertę z zielonej kartki, miałam jeszcze większą radość niż dzisiaj i w ogóle czułam się cudownie odświeżona:D Czyżbym powracała do korzeni swoich muzycznych zainteresowań...?;) Niedługo wezmę się za Fasolki czy jakieś tam, bez kitu:D
Tak ogólnie to chyba jutro mamę wyciągnę na zakupki, coś sobie może wygrzebiemy... Czuję się troszkę lepiej, chociaż dalej mam dreszczyki...
Ech, żyć, ni umiroć:D
Po zobaczeniu tego ohydnego zdjęcia Korka myślałam, że wyrzucę z siebie obiad... Na swoje własne szczęście nie zjadłam na niego zbyt wiele, więc jedzonko się nie zmarnowało... Przynajmniej tyle dobrego:/
A teraz tak osobiście do Korka, jeśli to czyta (w co wątpię, bo on się już teraz nie zniża do poziomu ludzi z Chemika... Istnieją już dla niego tylko prawdziwe szychy:/)...: chciałabym, żeby się zastanowił, co tak naprawdę reprezentuje w tym momencie... I nie proszę o to dla siebie, tylko dla niego samego... Bo pamiętam człowieka, jakim był jeszcze jakieś dziewięć miesięcy temu (!)... i żałuję, że ten stary Korek tak po prostu zniknął... A co zostało...? Tylko stara skorupa, chociaż i tak niezbyt kompletna, bo znikła szopa i przybyły dredy... No i jeszcze przybyło wnętrze... A raczej jego brak... Czy naprawdę w tym momencie docenia się tylko nadętych pozerów...? Jeśli tak, to może i ja stanę się pozerką jak on albo Chojrak...? Czy tylko to tak naprawdę się liczy...?
Jeśli tak, to wcale nie chcę żyć na takim świecie...
To chyba tyle... Kocham Cię Aguś:*

Chyba chorutka...

dodane: 2007-01-22 19:29:45 ostatnia zmiana: 2007-01-22 19:29:45
W sobotę po powrocie z Lublina pisałam notkę... Gadałam z Agusią przy okazji, no i w pewnym momencie wyłączyli mi prąd:/ nic dodać, nic ująć... Całą notkę za trafiło, a że nie było prądu przez jakąś godzinę, to już później nie wchodziłam...
Za to dzisiaj mogę uzupełnić... Kupiłam spodnie... Nawet ładne, chociaż mój tyłek wygląda jak zwykle jak szafa trzydrzwiowa plus zawartość... Jednym słowem tragicznie, ale co mnie to obchodzi... Jest jaki jest i z dnia na dzień go nie zmienię, czego bardzo żałuję...
Czuję się coraz gorzej, piszę ściągi... Boski Piter mi wiązankę przesłał, mogę nawet upowszechnić... Proszę bardzo:"ja staram sie być sympatyczny dla wszystkich nawet dla takich jakty dla takich na których patrzy sie ze wstretem . takich ktorym sie wydaje że są ladni a w rzeczywistości jest odwrotnie ale wiesz sądzilem że skoro ktoś jest paskudnym pastetem o wadze slonia to przynajmniej ma faniny charakter a ty nie dość że paskudna glupia rguba to jeszcze wstretna odrarzająca i zarozumiala" Pomijając błędy, literówki itp to powaliła mnie ta przemowa... Zjechałam go równo, ale co to niby miałoby dać...? On i tak nic z tego nie zrozumiał, trudno się mówi:/
Jakie dziecko, matko kochana... Czepia się mojego opisu, później mi robi jakiś wykład... Co ja temu dziecku zrobiłam?;| Przepraszam, ale to się leczy, a nie sprawdza długotrwałość...
Cóż, bardzo przyjemnie... Ale jakoś mi to wisi... Jeśli mam taki tyłek, jak uważa Piotruś, to najwyraźniej on taki jest, a nie będę się z nim sprzeczać, bo to nic nie da:/ Nie wiem bejbe, jak mogłaś w ogóle tyle czasu z takim cieciem pisać:/ Toż to obraza dla ludzkości:/
No ale nic... będę kończyć... Trzeba zrobić te ściągi, bo centralnie jutro na jana idę... Nic praktycznie nie umiem... Wszystko mnie boli, uch...
Kocham...:*

Gdybyś był...

dodane: 2007-01-15 10:23:48 ostatnia zmiana: 2007-01-15 10:23:48
Znowu mi się infa trafiła... Zaraz lecę na anglika, jakoś mi się nie spieszy... Cóż, nic nie zrobię... Jakoś tak pusto, smutno... Jutro zatwierdzenie ocen, dzisiaj poprawiam geografię... Nie wiem, po co jestem...
Chciałabym zrobić coś spontanicznie... Pojechać do pewnej osoby choćby po to, żeby popatrzeć jej w oczy i powiedzieć wszystko... Tylko jak to zrobić...
Za trudne to wszystko dla mnie... Niby nie jest najgorzej, ale najlepiej też nie... Zawsze może być lepiej...
Boli to wszystko... Brzuch też mnie boli, ale na niego najmniej zwracam uwagę... W czwartek mało nie umarłam z bólu, ale jakoś się trzymam... Jeszcze się trzymam...
No nic... Jakoś żyję... Niedługo będę lecieć...
Po co to wszystko... Zastanawiam się tylko, jak wyjść teraz z tego... Nie chcę, żeby to wszystko było tak jak teraz...
Marta pisze sprawdzian z algorytmów... Sama dostałam za niego szmatę, bez sensu... Miałam znaleźć Dawida na gronie, ale dałam sobie spokój... Po co mi...
Nie ma... Wskoczyłam tak na chwilę... Szczerze mówiąc nie wiem, po co tak szukam tego pedała:/ Chyba tylko po to, żeby mnie jeszcze bardziej zirytował tą swoją kretyńską gębą... No nic... Nieważne...
Idę... Będzie dobrze...? Może kiedyś... Teraz na pewno nie...
Kocham mimo wszystko...

Po prostu... odechciewa się żyć...:(

dodane: 2007-01-13 21:23:13 ostatnia zmiana: 2007-01-13 21:23:13
Spotkałam się wczoraj z moim bejbe... Siadłyśmy jak zwykle na schodach u Frodgardziny, na 10 piętrze... Kinga już dawno Frodgardziną nie jest, ale jakoś tak zostało... I tak siedziałyśmy... Wyspowiadałam się, dość efektownie przeciekłam... O czym ja tu piszę... To było okropne, Aguś, wystraszyłaś mnie, że to coś ma średnicę przynajmniej pół metra... Cóż, ja zawsze taka strachliwa...
Ech... Wróciłam do domu, zasnęłam... Obudziło mnie zawodzenie babci, żebym wreszcie wstała, umyła się i poszła spać... Zawodziła tak przez jakąś godzinę... W końcu nerwy mi padły i zamknęłam drzwi... Ile razy można mówić, że się nie śpi tylko leży po ciemku...?
No ale dobra, nieważne... Teraz siedzę sama... Przejechałam dzisiaj przez Kazimierz, prawie nawet nie zauważyłam, że to był Kazimierz... Mógłby być równie dobrze Nałęczów, Szczecin albo Katowice... Niewiele było już widać... Z resztą... nie wiem, co mam teraz zrobić... Czuję się taka strasznie zagubiona...
Ale to nie jest ważne... Wiem, że nie jest...
Będę kończyć... Po co się roztkliwiać teraz nad sobą... Mogłam trochę pomyśleć wcześniej... Mogłam... Wiem o tym...
Dobranoc...

...

dodane: 2007-01-10 11:08:21 ostatnia zmiana: 2007-01-10 11:08:21
Czasami myślę, że... Życie jest bezsensowne, jeśli nic z niego nie wynosimy oprócz ranienia innych... Bo przecież... co ja tak naprawdę z tego mam...? Do tej pory miałam jeszcze przynajmniej odrobinki szczęścia pomiędzy tym wszystkim... A teraz...? Co teraz mam...? Oprócz tego, że sama płaczę, to ranię jeszcze innych i nie potrafię odzyskać zaufania... Jak mam odzyskać mamę...? Ona mi już nie wierzy... Jak mam odzyskać kogoś, kogo kocham...? Czy jedna zła decyzja musi mi zawalić całe życie...? Zastanawiam się, czy warto żyć dla tych pojedynczych chwil szczęścia, które później trzeba spłacać przez ciągłe cierpienia...
Po co...
Po prostu czuję do siebie obrzydzenie... Bezgraniczne obrzydzenie... Nie potrafię jakoś myśleć o sobie inaczej, cały czas widzę tylko to, co zrobiłam... I żałuję... Naprawdę żałuję...
Tylko co mam zrobić... Co...
Czuję teraz tylko pustkę... I obrzydzenie do siebie samej... Tego nie da się zmyć, zedrzeć ze skóry... To zostaje...

Niewyspana...

dodane: 2007-01-03 11:30:23 ostatnia zmiana: 2007-01-03 11:30:23
Cóż... Coś jakby jestem zmęczona... Niby nic dziwnego, pół nocy przegadałam z Karolem... Powiedzmy, że będę miała lipę, jak przyjdzie rachunek...
Właśnie tak mi się pierwsza infa kończy, później druga, później do Lublina z Maćkiem do kardiologa, może na jakieś małe zakupki pójdziemy z mamą... Co prawda ostatnio naciągnęłam ją na buty, ale i tak babcia płaciła;)
Jakoś mi tak... dziwnie... Po tej rozmowie chyba, bo innego powodu nie mam...
Cóż, gadać o takich rzeczach przed pierwszą w nocy to chyba nie jest takie normalne... Powiem szczerze, że... Nie wiem, co o tym myślę... Chyba po prostu mnie to wszystko troszkę przybiło...
Ciekawe, jakie będzie jutrzejsze popołudnie...
Nie spodziewam się żadnego cudu, ale zawsze można sobie pomarzyć...
Spodziewałam się sprawdzianu z matmy, ale zaginęła karta do ksero... Chyba to i dobrze... Jutro mam poprawę z historii... Trzeba się trochę pouczyć... No cóż...
Zdążę?;) Heh, muszę jutrzejsze popołudnie zarezerwować... Chociaż może nic z tego nie wyjdzie... Kto to wie...
Bu... Wczoraj wieczorem zaczęłam czytać te esy od Tomka, które mi jeszcze zostały... Centralnie się poryczałam... Nie to, że żałowałam, że poszło tak, jak poszło, tylko... Tylko chyba było mi trochę smutno, że musiałam być z tym sama... Że poszło nie tak...
Co zrobić...

Dzień jak każdy inny...

dodane: 2007-01-01 14:54:44 ostatnia zmiana: 2007-01-01 14:54:44
Tak naprawdę to... Nie wiem, czym tu się podniecać, że mamy już 2007 rok... Wcale nie widzę, żeby było inaczej niż zwykle... Dzień taki sam jak wczorajszy, beznadziejnie zimny, deszczowy, jednym słowem dobijający... Spędziłam z moim bejbe brechtownego Sylwka, troszkę zbyt dużo się śmiałam... Heh, było całkiem całkiem bejbe...
Największy brecht miałam z tymi nogami... "Bejbe, jakie ty masz długie nogi!"... Heh, nie wiedziałam, nie wiedziałam;)
Poszłyśmy spać po 5 rano... Nie powiem, że było tak strasznie;) Tylko teraz spać mi się chce...
Miałam pisać jeszcze o czymś ale jakoś mi tak pomysłów zabrakło... Zmuliło mnie jednym słowem... Tak jakoś przygnębiająco dzisiaj...
Księżyc wczoraj był piękny... Dzisiaj pewnie nie będzie go widać bo chmur pełno:/
Przyznam, że ta moja wieś jest tragicznie nudna... Przy tym jeszcze mi się necik przycina, nie mogę pisać normalnie, tylko z przerwami:/
Dobra, nie marudzę już... "Jak pierwszego stycznia tak przez cały rok"... Nie zniesiesz mnie bejbe w takim razie...
Noworoczne postanowienia wypisałam wcześniej, więc nie zamierzam się powtarzać... Może dodam tylko to, że chciałabym znowu wrócić do wierszy... Żeby czasami pozbyć się tego wszystkiego jakoś tak pozytywnie, nawet jeśli to zostanie tylko dla mnie, bo nikt nie będzie chciał tego czytać...
Pamiętam te wiersze Wojaczka, które tak chciałam sobie kupić... Ale tak naprawdę to... po co mi taka cegła...? Wiersze Wojaczka powinno się czytać nie jak zwykłą wieczorną lekturkę dla zabicia czasu, tylko jakoś tak... odświętnie... Z czcią... Wystarczy, że przepiszę sobie do jakiegośtam zeszytu wszystkie Jego wiersze i będę miała... Szczerze mówiąc byłoby dużo do przepisywania...
Ech... Przy okazji kupując taką księgę dałabym dowód na to, że można nazwać mnie snobem... Nie "snobem z Czarta", jak to określiła pewna osoba, tylko snobem z Chemika... Stawiając ją sobie na półce pokazałabym, że dla mnie liczy się nie zawartość, tylko wielkość tego tomu i autor... Taka prawda...
W każdej książce o jakichś bogatych, nadętych ludziach są wzmianki o tym, jakie mają książki w biblioteczkach... Zazwyczaj są grube, ciężkie i oprawione w skórę... Co z tego, że stoją na półkach, jeśli nikt ich nie czyta...? Moja "Samotność w Sieci" wygląda, jakby nie była czytana... Mogę ją oddać do sklepu i nikt się nie pozna;) Jakoś tak... przyznam, że nauczyłam się szanować książki... Staram się przynajmniej... Pamiętam, jak się cała spinałam w sobie, kiedy jakaś dziewczyna chciała zobaczyć akurat, co czytam, i żeby mi zaznaczyć stronę, na której jestem, zagięła mi po prostu róg... Co prawda była to książka z biblioteki i po oddaniu już jej nie zobaczyłam, ale jednak niesmak pozostał...
Jestem upośledzona na tym punkcie, wiem... Bejbe przyzna rację;)
No dobra... Napisałam, zaliczyłam swój obowiązek;) Nie no, żartuję... Ale spać mi się chce masowo, nie wytrzymam tu dłużej...
Może niedługo będziemy na koncercie bejbe... Szykujmy się;)
Kocham Cię Misiu...

Ech...

dodane: 2006-12-29 19:02:02 ostatnia zmiana: 2006-12-29 19:02:02
Cóż... Dziwnie jakoś... Ta opaska uciska mój mózg bejbe, coś Ty mi zrobiła;) Heh, a tak na poważnie... To smutno coś... Rok się kończy... Co za różnica, czy się kończy, czy zaczyna, czy jest w środku... I tak to nie ma żadnego znaczenia, jeśli idzie wszystko źle... Bo czy idzie dobrze...?
Powiedzmy, że nie będę już pisać odpowiedzi na to pytanie... Właśnie widzę opis boskiego Mateusza, nie powiem nazwiska... brzmi on:"Kocham Cię z całych moich sił!!! Buziaczki:* //TV"... Cóż... Może czasami nie oczekiwałabym takiej wylewności, ale chociaż jakiś mały gest... Czy naprawdę chcę tak wiele...? Szczególnie ostatnio... Jest mi źle... To chyba nie żaden wstyd o tym mówić... Po prostu dopadła mnie jakaś rezygnacja, takie całkowite odrętwienie... Czytałam dzisiaj znowu "Los powtórzony"... I tam był właśnie fragment, który mówi o tym, jak Marcin odwiedza Błażeja w Gdańsku... Bo wyprowadził się od Sylwii... I że tak naprawdę ta rozłąka nie jest dobrym wyjściem, ale Sylwia godzi się na to, żeby uratować związek... Bo Błażej tego chce... Bo on tak postanowił...
Kiedy nie ma żadnego sensownego wyjścia, człowiek godzi się na to, co podsyła mu los, chociaż czasami nie jest to zbyt rozsądne ani nie prowadzi do niczego dobrego... Jeśli mężczyzna stwierdza, że tak na pewno będzie lepiej, to czy warto się przeciwstawiać...? Czasami trzeba pójść na kompromis, chociażby po to, żeby pokazać, że nam zależy... Że liczymy się ze zdaniem kogoś nam bliskiego, że nie myślimy tylko o tym, co nas boli... Niektóre sytuacje chyba warto przemyśleć na trzeźwo, żeby nie popełnić jakiegoś błędu, którego można później bardzo długo żałować...
Ja cały czas myślę... Jest mi z tym źle, ale myślę... I doszłam do wniosku, być może błędnego, być może nie, że wszystkie związki międzyludzkie opierają się na rozmowie... Czy byłabym z Agusią tak blisko, gdybyśmy nie rozmawiały, tylko chodziły razem na zakupy, do fryzjera, gdzieśtam tylko po to, żeby pójść...? Myślę, że mimo tylu rozmów i tak pewnej części prawdy o sobie nie wiemy, ale... Jednak potrafimy jakoś wymienić się poglądami, własnymi zdaniami na jakiś temat... I nie robimy z tego wielkiej afery, jeśli jedna z nas ma inne zdanie... Bo rozmawiamy... A jeśli w jakimkolwiek związku się nie rozmawia, to trudno o jakiekolwiek porozumienie...
Tak mi się teraz właśnie przypomniało... Kiedyś, już ponad pół roku temu Tomek stwierdził, że chociaż nie widujemy się tak jak inne pary, to rozmawiamy dużo więcej, niż ludzie, którzy mieszkają dwie ulice od siebie i są razem... Możliwe, że rozmawialiśmy... Ale o czym...? Pierwsze zdania były o pogodzie, o tym, co robiliśmy przez cały dzień... Następnie było to wyświechtane i obdarte z jakiegokolwiek sensu "kocham cię", które powtarzało się już średnio co dwie minuty przez całą rozmowę... Tego wyznania używa się już, jak zauważyłam, jako przerywnik rozmowy w momencie, kiedy się ona urywa lub kiedy nie bardzo wiadomo, co powiedzieć... I jest to wypowiadane tak po prostu, bez namysłu... Co tak naprawdę oznacza to "kocham cię"...? Co to oznacza dla kogoś, kto używa tego zwrotu dziesięć razy częściej niż wynosi średnia krajowa...? Takie wyznanie jest dla mnie zbyt intymne, żeby go nadużywać w zwykłych i najgłupszych przerwach w rozmowie spowodowanych aktualnym brakiem tematu...
Powracając do Tomka... O czym my tak naprawdę rozmawialiśmy...? O czymś, co niektórzy nazwaliby za przeproszeniem kupą pierdoł... Taka prawda... W tych rozmowach było tak niewiele wartości, sensu i tego wszystkiego, co jest potrzebne, że można to porównać do rozmowy dwójki ludzi, którzy niezbyt się lubią i przypadkowym zrządzeniem losu stoją w tej samej kolejce w supermarkecie... Trzeba przynajmniej przez chwilę o czymś porozmawiać, chociaż nie bardzo wiadomo, jaki temat wybrać... Zostaje tylko jak najszybciej zadać pytanie "co u ciebie?", żeby rozmówca nas nie uprzedził tym samym, bo wtedy to już totalna lipa...
W tym momencie, kiedy widzę zdanie:"nigdy nie zrobiłbym ci czegoś takiego", dopadają mnie mdłości... NIgdy, to znaczy do kiedy...? Jak długo trwa nigdy...? Typowe trzy miesiące, po których już wszystko jest możliwe...? Czasami nudno robi się jeszcze wcześniej...
Nie porównuję związku z Tomkiem do żadnego innego... Tego związku po prostu nie było... Żyła sobie dwójka zupełnie obcych ludzi, poznali się przez przypadek... A to, że niby "byli razem", to już totalna pomyłka i niedomówienie...
Ech... Czasami zastanawiam się, jakby to było, gdyby jednak... wszystko poszło inaczej... Gdybym nie zadała jednego głupiego pytania... Przydałoby się mieć coś takiego, co pomaga dokonać właściwych wyborów i powiedzieć to, co trzeba...
Do tej pory pamiętam, jak w drodze do Warszawy męczyłam "Wake me up when september ends", zalewając się przy tym łzami, chociaż tak naprawdę nic wielkiego się jeszcze nie wydarzyło... To było 23 lipca, jeśli się nie mylę...
Chyba tak naprawdę dojrzałam do tego, żeby sobie to wszystko opowiedzieć... Mogę...? Czy mogę pomóc sobie samej zrozumieć coś, co bolało tak długo...? Myślę że mam przynajmniej niewielkie prawo do tego...
Było tak gorąco... A ja cały czas myślałam, jak to będzie: wysiądę z pociągu i...? I co...? Czy ktoś będzie na mnie czekał...? Czy będę musiała sama lecieć do tego mieszkanka...? Wyobrażałam sobie każde możliwe wyjście oprócz tego jednego, które było prawdziwe... Napisałam do niego, że już jadę... Byłam szczęśliwa... chyba po raz ostatni w lipcu... Cieszyłam się jak dziecko z tego, że tam jadę, cała się trzęsłam z radości... Nie mogłam uwierzyć w swoje szczęście, które okazało się potem tak naprawdę nieszczęściem...
Otrzymałam odpowiedź, która całkiem mnie przybiła... Siadłam na tym łóżku w przedziale i zaczęłam ryczeć... O 11 w poniedziałek miał jechać do ciotki... Wracał w sobotę... Na początku całkiem mnie to otępiło, później się wściekłam... Jechałam do niego z drugiego końca Polski... Za jakie grzechy miałam czekać jeszcze tydzień...?
Zasnęłam w końcu... Obudziłam się po 4 rano, nic nie pamiętałam przez chwilę... Leżałam i zastanawiałam się, gdzie jestem... Niestety musiałam sobie przypomnieć i znowu się zaczęło...
Jakoś radziłam sobie do soboty... Żyłam wyobrażeniami o tym, co miało być później... W końcu w sobotę napisałam... Nic...
Dałam sobie spokój do poniedziałku... Napisałam... Znowu nic... We wtorek to samo... W środę w końcu się wściekłam i zadzwoniłam... Odebrał jakiś facet, rozłączył się za chwilę... Dzwoniłam później tyle razy... Za żadnym już nie odebrał... Znowu się wściekłam... Miałam wyjeżdżać w sobotę wieczorem...
W czwartek leżałam sobie spokojnie i czytałam, koło 10.30 dostałam esa, że pożyczył komuśtam telefon, że dopiero teraz go odzyskał i chce się ze mną zobaczyć... Po prostu mnie zamurowało... Miały być dwa tygodnie... Może nie do końca całkiem razem, ale gdzieś obok... Ze świadomością, że on tam jest...
Poszłam... O 12 było po wszystkim... Przez 45 minut byłam tak szczęśliwa, jak jeszcze nigdy w życiu... A przez następne 45 godzin ryczałam... Wróciłam taka otępiała, zaczęłam pisać... Nic... Odpowiedział tylko na jednego...
Poszłam się przejść... Zadzwoniłam do mojego bejbe... Musiałam z nią pogadać... To było dla mnie po prostu za trudne...
Pisałam jeszcze w piątek... W końcu dałam spokój... Wyjechałam stamtąd z uczuciem, że nie chcę tam nigdy wrócić... Miasto piękne, ale wspomnienia niekoniecznie...
Do tej pory boli... Czuję się po prostu rozczarowana tym, jak wiele można bezkarnie obiecać, a później tak po prostu wykręcić się z tych obietnic...
W piątek zaczęły się burze... Po raz pierwszy w życiu zmokłam do suchej nitki w Szczecinie... Marzłam później pod kołdrą w pokoju i pisałam z kimś, kto teraz jest mi najbliższą osobą na świecie... Zaufałam, bo musiałam oddać komuś to zaufanie, którego wykorzystać nie mogłam u Tomka... Nie żałuję...
Opowiedziałam sobie już wszystko... A ważniejsze szczegóły i tak zostaną dla mnie... Nie chcę ich tak po prostu wywlekać na światło dzienne...
Czy rozmawialiśmy...? Z pewnością, ale raczej nie o tym, co jest naprawdę ważne... Ważne jest to, by być przy kimś, kogo się kocha, przynajmniej myślami... A nie to, by dawać obietnice, które później są zbyt trudne do zrealizowania... Obietnice dają poczucie, że jest się kimś ważnym dla drugiej osoby... Ale kiedy ten ktoś ich nie dotrzymuje, stają się tylko przekleństwem... Wolałabym, żeby nikt nigdy mi nie obiecywał czegoś, co później będzie zbyt trudne do zrealizowania...
Za bardzo boli...

A jutro z Agusią moją się znowu zobaczę... Jak dobrze...
Kocham Cię bejbe... Dziękuję...
Ciebie też Bartuś kocham...

Cóż... Już jestem...

dodane: 2006-12-28 16:29:57 ostatnia zmiana: 2006-12-28 16:29:57
Zdołałam zjeść obiad, chociaż tak naprawdę nie miałam na nic ochoty... No ale... Trzeba to trzeba:/
Oglądałam wczoraj "Skrzypka na dachu"... Ta pierwsza, wesoła część była boska.. Zawsze ją uwielbiałam... Oglądałam go do samego końca... Cudo, polecam każdemu, kto nie oglądał...
Czas sobie płynie... Płynie... Czuję się samotna... Bardzo samotna... Tak naprawdę to chciałabym zasnąć i nie budzić się przynajmniej przez pół roku... Jest mi zimno...
Odeszła mi ochota na książki... Nie mam z kim porozmawiać, bo nikogo już prawie nie mam... Nawet gdybym bardzo chciała... Nie zmuszę...
Czy jest ktoś, kto w ogóle chciałby mnie wysłuchać...?
Co to jest miłość...? Czy ona w ogóle istnieje...? Czasami wydaje mi się to tak mało prawdopodobne, że sama boję się tej swojej niewiary... Bo nie wierzę już w coś takiego... Nie ma miłości ostatecznej, jedynej, doskonałej... A jeśli jest, to chciałabym, żeby ktoś mi to udowodnił... Co prawda można wierzyć w coś, czego nie ma, ale chcę mieć przynajmniej cień pewności... Chcę wiedzieć, że to istnieje... Bo ostatnio czuję coraz mocniej, że chyba jednak tego nie ma...
Jest fascynacja... Jest zauroczenie, porządanie... Ale... czym jest miłość w tym wszystkim...? Czy ona w ogóle ma tam miejsce, czy to wszystko ją już wygryzło, bo przestała być tak atrakcyjna jak kiedyś...?
Czy to takie dziwne, że chcę być kochana...? Chcę być kochana szczerze, nie z przymusu i nie dlatego, że akurat nikogo oprócz mnie nie ma w pobliżu... I przy tym chciałabym, żeby to nie było takie trudne...
Miłość, czymkolwiek jest (jeśli jest...), bywa tak trudna do zrozumienia... Czasami po prostu gubię się w tym wszystkim... Chcę być kochana nie za coś, co zrobiłam, nie za to, kim jestem... Chcę być kochana tak po prostu... Bo żyję... Bo potrzebuję tego, co większość ludzi nazywa miłością... Po prostu nie chcę być samotna...
To za bardzo boli...
Teraz jakoś mi przykro... Pójdę się położyć... Może zasnę...
A może wypłaczę to wszystko z siebie...
Kocham Cię Bartuś... Nie chcę Cię stracić, nie chcę stracić tego, co było między nami... Mam nadzieję, że to było także dla Ciebie, nie tylko dla mnie, ważne...

Żałuję...

dodane: 2006-12-28 15:31:10 ostatnia zmiana: 2006-12-28 15:31:10
Czego żałuję...? Hm... Wielu rzeczy zazwyczaj się żałuje... Przykładowo niezbyt trafnie dobranych do sukienki butów albo cienia do powiek, który niekoniecznie pasuje do barwy tęczówki... Ja jakoś nie żałuję dzisiejszego wyboru jeśli chodzi o buty, bo znalazłam śliczne w Lublinie... Takie jak chciałam... A że cienia do powiek nie kupiłam, to nie mam czego żałować...
Ale w tym momencie chodzi mi o rzeczy, których żałuje się naprawdę... Tak głęboko, do końca, ostatecznie...
Czasami tylko żałuję, że rzeczy wieczne trwają tak krótko...
No nic... Idę na obiadek... Wrócę... Czy wrócę...? Możliwe...

Bardzo śmieszne...

dodane: 2006-12-27 20:05:14 ostatnia zmiana: 2006-12-27 20:05:14
Chyba nie wiem, co miałoby być niby takie śmieszne... Uch, wpadłam tu tylko na chwilę... Maćka właśnie kąpią, a raczej szykują wanienkę, więc mam troszkę spokoju... Święta jak widać minęły bez słowa, jak powiew wiatru, który tak naprawdę nie miał nic do powiedzenia... Żałuję tylko jednego: niespełnionych marzeń, którym poświęciłam tak dużo czasu. I jednym z postanowień noworocznych, których zamierzam dotrzymać jest właśnie pozbawienie się marzeń... Nie chcę marzyć, bo przez marzenia tylko się cierpi...
Marzenia są jak narkotyki: zabierają coś, co jest cenne, czyli czas, uzależniają i w pewnym momencie zwykłe marzenie o nowym samochodzie przestaje wystarczać... Potrzebne są marzenia bardziej zawiłe, absorbujące i czasochłonne... Chyba jednak warto się od nich uwolnić... Życie bez marzeń jest takie samo jak zawsze, tylko że ma się przy tym więcej czasu na leżenie i patrzenie w sufit.
Cóż... Zjadłam niedawno troszkę spaghetti, było pyszne... Mam ochotę na jeszcze odrobinę sosu, ale chyba dam sobie z nim spokój do jutra... Kolejne postanowienie: panować nad swoimi zachciankami i przy okazji nie mówić o nich innym... Czasami można później tego żałować... Wiem coś o tym:/
Co z dalszymi postanowieniami...? Wydawać dużo mniej na doładowania... Inwestować bardziej w pięćdziesiątki niż dziesiątki, bo to się bardziej opłaca... Poza tym i tak z każdego doładowania zostaje mi za dużo...
Następnie zamierzam poświęcić więcej czasu bliskim mi ludziom... Zaniedbałam ostatnio moją mamę, przyznaję się do tego, Maćka też... No i moje bejbe oczywiście... Czasami jednak warto zrezygnować z tej wszechobecnej komórki i pogadać trochę tak na poważnie...
Nic nie mówię o uczeniu się, bo to tylko zniszczy tą notkę... Wiem, że mam się uczyć. Tyle na ten temat.
Poza tym chyba będę troszkę trafniej dobierać swoich znajomych i ludzi, których uważam za przyjaciół... Jak na obecną chwilę to niewiele ich przy mnie zostało... W zasadzie można ich zliczyć bez trudu na palcach jednej ręki i jeszcze zostanie sporo miejsca...
Hmmm... Poddałam czyszczeniu moją listę na gadu i zmniejszyła się trzy razy... Może to i dobrze... Czasami opisy niektórych ludzi są dobijające:/ Usunęłam również z archiwum pewne niepotrzebne treści...
Będę dbała o swoje zwierzaczki... Biedny Dinuś ma już ponad 7 lat a ja nawet nie zauważyłam kiedy to minęło... Ech... Trzeba mu dawać witaminy trochę częściej...
No i kota też trzeba dokarmiać bo Dinusiowi wszystko zjada... Taka prawda...
Zmuszę rodziców do nauczenia mnie jeżdżenia samochodem tak w całości... Nie wiem nawet, czy pamiętam, który pedał do czego służy:/ Pewnie i pamiętam, ale co mi z tego?
Zrobię porządek z książkami... Zrobiło się ich ostatnio dużo, trzeba trochę w nich posprzątać...
Dam sobie spokój z brechtania z Szopy... To nie jego wina, że jest jaki jest...
Uch... To chyba tyle... Przejeżdżałam dzisiaj koło Czarta... Czerwone światełka już się nie świecą, za to choinki boskie;| Oj tam... Ja też mam boską choinkę w pokoju i ooo, ugryźcie się.
No dobra... Zostałam dłużej niż miałam zostać... Za dużo czasu przed kompem spędzam (średnio 15 minut dziennie?;|)... Trzeba to zmienić...
Hm... Zakończę, żeby poszukać jeszcze gdzieś swojego miejsca... Może zaszyję się w łóżku...? Z "Losem powtórzonym" i herbatką ewentualnie...
Dobranoc... Może komuś dzisiaj los przyniósł coś miłego...

Wesołych Świąt:*

dodane: 2006-12-24 19:37:28 ostatnia zmiana: 2006-12-24 19:37:28
6157.PNG

Mamusiu, bosko było:D Heh, no może przesadziłam, nie tak całkiem bosko, ale całkiem całkiem:D
No cóż tu się dużo rozpisywać... Dostałam cudo prezenty, to co lubię najbardziej;) Takiego szlafroczka, jaki ja mam, jeszcze nikt nie widział:D Jest hm... różowy... w uśmiechnięte chmurki... Nie brechtać ze mnie:D Poza tym zaopatrzyli mnie w szuszarkę do włoszów i kupę koszmetyków:D Żyć, nie umierać:D
Boski Piter mi złożył życzenia;| Zdegustowałam się, ale nieważne:D Nic nie popsuje mi dzisiejszego wieczorka:D
Heh... Najbardziej ze wszystkich prezentów cieszył się oczywiście Maciek:D Jak wyciągnęłam to różowe puchate to mało się nie zakrztusił ze śmiechu:D Jego prezent otworzyli na końcu, ale to nie było najważniejsze;) Heh... było śmieszne:D To można powiedzieć na pewno:D
A teraz śmiechotek się kąpie:D
Ja też bym poszła pod prysznic szybciutko...;) Bo później zamierzam obejrzeć "M jak miłość" tak dla brechtu, bo dawno tego nie widziałam:D Ale z tego można zbijać...:D No ale każdy ogląda to co lubi najbardziej:D
Wszystkiego najlepszego:* Spełnienia marzeń i wszystkich tych świątecznych bajerów:* Żeby było jak najlepiej do następnej Gwiazdki:*
A teraz idę się pluskać;)
Kocham Cię Misiaku:*
Dobranoc wszystkim i ewentualnie udanej Pasterki;)

Czyżby rezygnacja...?

dodane: 2006-12-23 20:13:19 ostatnia zmiana: 2006-12-23 20:13:19
snow.PNG


Zrobiło mi się nagle tak jakoś... smutno... Może to przez to, że czasami nawet ja chciałabym się do kogoś przytulić, że teraz, siedząc tu samotnie nie mam się do kogo odezwać... Nikt nie ma czasu... Jest tak po prostu... Za cicho dla mnie... Za smutno...
Przykro mi jednym słowem...
Dostałam od Pati życzonka... Sama będę pisać dopiero jutro, dzisiaj przecież jeszcze nie ma świąt...
Z moim bejbe wczoraj się nagadałyśmy na klatce w wieżowcu Kingi na 10 piętrze... Fajnie było, gdyby nie to coś na ścianie przy oknie na 11... Dalej mam wrażenie, że tego tam nie powinno być...
Ale rzeczywiście... Widoczek na cmentarz jest niezły... Gdyby tylko tej mgły wczoraj nie było...
I tak jakoś mi smutno... Bo wszystko, co dobre, kiedyś się kończy, a ten koniec wcale nie jest przyjemny... Coraz mocniej utwierdzam się w przekonaniu, że nie pasuję do tego wszystkiego... Może i to nieprawda, ale sama zauważyłam to i wczoraj, i dzisiaj... Nie palę, piję niezbyt często, nie biorę niczego, nie należę do żadnej "elitarnej paczki Korka" ani niczego w tym stylu, znam tylko z podstawówki popularnych ludzi z tej dziury... Taka prawda... Puławy to nie żadne wielkie miasto tylko dziura. Nawet głupiej Galerii Zielonej nie potrafili dobrze zrobić, tylko tak na odwal... I dlatego nie zamierzam tu zostawać dłużej niż trzeba...
Tak kiedyś z moim bejbe gadałyśmy... Że jak już będziemy na studiach i System będzie koncertował w miarę blisko Polski, to pojedziemy...:* Bo do Polski nie przyjedzie, to już mamy zagwarantowane:/ Byłoby pięknie...
Ech, marzenia... Marzyć sobie każdy głupi może... Tylko jeszcze żeby to kiedyś zrealizować... Dopiero by było pięknie... Oj pięknie...
A tak na razie to nie przedstawiam żadnej większej wartości... Kim ja jestem...? Dzieckiem Chemika:/ Za jakie grzechy nie dostałam się do innej budy:/ Chociaż... Mogło być gorzej... Ale no kurde:/ Dalej mnie razi ta niesprawiedliwość z Czartem...
Chociaż... teraz tak naprawdę to już mi rybka, gdzie chodzę... Chcę tylko zdawać z roku na rok, jakoś tam zdać maturę i dostać się na te studia... To jest dla mnie teraz największy cel w życiu... Żeby się stąd wyrwać... Gdziekolwiek, gdzie tylko są jakieś szanse, bo tutaj wielkich szans nie ma (jak widać...)
Ech... Rozgadałam się na temat dość nieistotny choćby z tej przyczyny, że nic na to nie poradzę... Puławy nie zmienią się w jeden dzień i nie staną się miastem marzeń:/ Daleko im jeszcze do tego:/
No ale co tu analizować... Tu jest po prostu... dziwnie i już... Nawet na koncert Happysadu zleciała się połowa mojej wiochy:/ To moje bejbe może potwierdzić... Jeszcze tylko Małego Jeżyka brakowało...
Uch... Spać się chce... Zasnęłam wczoraj w ubraniu, położyłam się, tak jakoś mnie zmogło... I zasnęłam... Spałam ponad dwie godziny... Budzę się, a tu tak ciemno, cicho, wszystkie światła pogaszone... Patrzę, a tu już po 23:30... Fajnie...
No i za chwilę poszłam spać... Bez sensu...
Całe ferie świąteczne pewnie prześpię... A co... Mój czas...
Na Sylwestra tylko się obudzę, wypiję coś i znowu zapadnę w zimowy sen... Jak każdy pasztetowaty misiek...:/
Oj bo kurde już jakiegoś doła łapię... Maciek piszczy, bo mu się nudzi... Też tak chcę... Zacznę piszczeć i róbcie sobie co chcecie:/ Dzisiaj musiałam go pilnować (jak spał:D)... Ale jak już się obudził to oooo matko kochana kochana...
Hm... Teraz zauważyłam, że Chemik tak naprawdę nie ma w sobie jakiejś takiej atmosfery... Bo Czart ma... Szpule mają... Budex pewnie też:D Nie wiem, nie zbadałam tego jeszcze... Ale w każdej budzie coś jest... A u mnie...?:| Jedno wielkie NIC... Bejbe może znów potwierdzić...
Idę sobie grzywę prać... Chcę wreszcie gdzieś do czegoś pasować... Albo do kogoś... Bo czuję się jednym słowem jak wyrzutek:/ Nie widzę jakiegoś takiego punktu zaczepienia, do którego mogłabym się odnieść, gdybym chciała opisać siebie... Chyba po prostu nie ma czegoś takiego...
Nie jestem i nie zamierzam być taka jak Korek:/ To na pewno:/
Więc bejbe nie bój się... Nie założę czarnego sweterka z napisem "Stypendium nie kłamie", bo stypendium nie dostałam i co tu ukrywać... 139 punktów też nie miałam... I przy okazji nie najeżdżam na wszystkich ludzi z Czarta jak mi jedna osoba nie pasuje z jakiegośtam powodu;| Taka prawda:/
No dobra... Za dużo już napisałam, i tak mam przewalone u siebie...:/ Za prawdę...:/ Więc od dzisiaj chyba nie będę pisała prawdy:/ Zabawmy się w cukierkowy świat Korka bejbe;| Będzie bosko...
Może i mam wisielczy humor, ale jakoś chyba nie widzę powodu, żeby było inaczej... Irytują mnie tegoroczne święta... Jakoś tak to wszystko we mnie trafia i odpowiadam agresją... Za stara już jestem na ubieranie choinki:/
Uch... Przepraszam, jeśli komuś zrobiło się przeze mnie przykro... Nie chciałam... Musiałam to z siebie wyrzucić...
Dobranoc... I wesołej choinki... Niech bombki się kołyszą ze śmiechu...
Kocham Cię bejbe...
Ciebie Bartuś też kocham...

Brecht...

dodane: 2006-12-23 18:45:22 ostatnia zmiana: 2006-12-23 18:45:22
3580.PNG


Przez przypadek, totalny głupi przypadek trafiłam na fotobloga Kudłatego... Myślałam przez chwilę, że pozbędę się obiadku, szczególnie jak zobaczyłam połowę twarzyczki Korka;| Jest boski, co tu dodawać...
Jak ktoś ma talent do obrzydzania innym życia to już nic się nie da z tym zrobić:D
Bardzo mi przykro bejbe... Teraz już wiem, dlaczego nie pozwalasz mi o nim zbyt często wspominać;) Rozumiem Cię w pełni, oj rozumiem...
Ludzie, powiedzcie mi... Za jakie grzechy...?;)
No ale nieważne:D Byłam wczoraj z moim bejbe w Undergroundzie zobaczyć naszywki... Oooo ta, nie ma ani jednej Systemu:/ Godsmack był jeden, ale za duży jak na mój gust, więc dałam sobie spokój... Koszulki były takie, że ja i bejbe spokojnie byśmy się zmieściły w jedną, więc też powstrzymałam się od bliższych oględzin... No i skończyło się na tym, że zobaczyłam jedną dość kiepską koszulkę Systemu, dwie naszywki Green Daya, wspomnianą Godsmacka... Dobra była tylko ta z Radiem Maryja:D Chyba się w nią zaopatrzę:D
Przeczytałam komenty u Kudłatego i stwierdziłam, że lepiej jak najszybciej zamknąć to okienko...;| Nie będę się rozwodziła nad tym, dlaczego...;|
Powiedzmy, że jestem po prostu zdegustowana widokiem Szopy:D Tyle:D
Jednym słowem, jak to Ozon kiedyś powiedział... "Nic dodać, wszystko ująć...":D Dałna to się ma...;)
Nie no... dobra...
Chyba będę kończyć bo zobaczyłam zbyt wiele;|
I podobno dla Korka ludzie z Czarta to nadęte snoby... z wyjątkami;| Zapewne, zapewne... Właśnie widać?;|
Nic tylko kręcić;| Korek może i ma pokręconą szopę, ale dajmy spokój;|
Cóż... Stypendium nie kłamie bejbe... Nie zapominajmy o tym...

Pada śnieg, pada śnieg...:D

dodane: 2006-12-20 10:56:44 ostatnia zmiana: 2006-12-20 10:56:44
4332.JPG

Sypie jak głupie, nie chce mi się nic... Znowu siedzę na infie, za godzinkę idę na zakupki (prezenciki itd:D). Nie chcę śnieguuuuuuuuuuuuuu;) Znowu wpadnę w jakąś zaspę przed domem i lipa będzie;)
Hmmm...;) zaspałam dzisiaj i obudziłam się 20 minut przed planowanym wyjściem z domu;) Ale zdążyłam, haha:D
Oj bo kurde budzik sobie za wcześnie nastawiłam;) I nawet nie słyszałam, kiedy mi się włączyła i wyłączyła płytka...;) No i tak śpię, śpię... Budzę się;) Na zegarek, a tu 7,34:D A ja taka spadaczona się zrywam, zaczynam się ubierać;) ale nawet wyprostowałam sobie włosy i czekałam 10 minut na przystanku, bo ta głupia emka jak zwykle się spóźniła:D
Głupi to ma zawsze szczęście;)

Pasiastemu humorek wrócił...?;)

dodane: 2006-12-19 19:05:38 ostatnia zmiana: 2006-12-19 19:05:38
oranges3.PNG

Ale miałam przed chwilą brechta;) Dzisiaj na historii sobie siedzimy, a tu taka wywalista choinka stoi;) No ale dobra, co tam;) Niech sobie stoi badyl jak ma stać;) No a ja do Marty mówię, że pewnie Pasiasty załatwiał... No i piszę przed chwilką do Pasiastego, że fajną mają choinkę;) A on: "hehe sam ją załatwiałem:D" A ja takie ooo nie;) Hyhy, ma się ten dar jasnowidzenia...;)
A Pasiasty ma dar do wybierania choinek:D Takiego wywalistego badyla to nie każdy może znaleźć:D
Heh, teraz to się śmieję:D Nasza jest ładna... Taka foremna, nie za duża, nie za mała...:D Boska jednym słówkiem:D
Jutro aż trzy lekcje mam, normalnie nie wiem jak tyle czasu wytrzymam...;) Matmę i dwie infy, których nie ma;)
Jakiś mimo wszystko mam nawet dobry humorek;) Mimo tego, że boski Piter ma dobijający opis, mimo, że do świąt jeszcze trzy dni, a tak naprawdę to dwa, bo piątku nie liczę, mimo, że muszę się u mamusi zapożyczyć na prezenty, mimo, że.... ooooj, dużo by tu jeszcze wymyślać;) Nie mam talentu do wymyślania odkąd przestałam pisać wiersze:D
Za to mam talent do łapania dałna od Marty:D Bywa...;)

Był sobie jeżuś...

dodane: 2006-12-17 19:11:06 ostatnia zmiana: 2006-12-17 19:11:06
9.PNG

Ktoś się domyśla co to za zwierzątko?:D Heh, ale się śmiałam jak go znalazłam... Takie jejku, no rozbrajające stworzonko...;)
No kicham cały czas jakbym się ołykała kurzu... Całkiem możliwe, jeśli wziąć pod uwagę to, że stałam dzisiaj przed swoją półką z książkami;) Nie sprzątałam jej oooo tak dawno...:D
Heh... Nie chce mi się jutro iść do budki... No co, dwie infy, których nie ma, dwie matmy, które niestety są, wf, na którym nie chce mi się ćwiczyć, a w międzyczasie religia i biologia:/ Szczyt marzeń:D O niczym innym nie śmiem myśleć nawet w najskrytszych snach...:/
Oj tam, moje malutkie głodne:D Heh, mam dałna masowego... Zbiórka na leczenie mnieee:D No, chyba że razem z moim bejbe idziemy na terapię grupową:D
Po tych huśtawkach dalej mnie tyłek boli...:D I ze spodniami trzeba coś zrobić...:D Oj bejbe, bejbe...:D
Ma się w sobie to coś, przed czym uciekają nawet ludzie z Eustachiewicza:D Nigdy nie wiedziałam, jak się poprawnie pisze nazwę tej ulicy...:/
Oj tam... Niewazne;) Jutro znowu muszę się spotkać z tymi moimi dałnami z budki...
Błe:D Nie chcę:D
No dobra, chyba zakończę...;) Co się rozwijać nad czymś, czego nie ma..:D

Zanim zrozumiesz...

dodane: 2006-12-17 14:23:38 ostatnia zmiana: 2006-12-17 14:23:38
47282.PNG

Zanim powiesz jej, że
To był ostatni raz.
Zanim dzień spłoszy
Srebrnego ptaka nocy.
Rozkołysz, rozkołysz, rozkołysz jesczze raz...

Zanim ukradniesz jej
Ostatni kolor ze snu.
Zanim gdy na chwilę zamknie oczy - znikniesz.
Zabierz jej, zabierz jej, zabierz jej z ręki nóż.


Ona ma siłę
Nie wiesz jak wielką.
Będzie spadać długo
Potem wstanie lekko...


Zanim zrozumiesz jak
Bardzo kochałeś ją.
Zanim pobiegniesz kupić czerwone wino.
Ona zapomni, zapomni już świat Twych rąk.

Zanim będziesz próbował
Odkupić ją za słowa.
Zobaczysz jak na drugim brzegu rzeki
Spokojnie, spokojnie, spokojnie stoi z nim.


Ona ma siłę
Nie wiesz jak wielką.
Umierała długo
Teraz rodzi się lekko.

Ona ma siłę
Nie wiesz jak wielką.
Umierała długo
Teraz rodzi się lekko.

Nie dla Ciebie...

Zabierz jej, zabierz jej, zabierz jej z ręki nóż...

dodane: 2006-12-17 13:11:17 ostatnia zmiana: 2006-12-17 13:11:17
47281.PNG

Właśnie przed chwilą gadu mi się zacięło, trudno się mówi... Na dole ktoś coś piecze, czuć jakieś coś mniam... A mnie paluszek boli, bo paznokcia za bardzo wczoraj obgryzłam... Mój charakter jak widać sięgnął zera...
No i teraz mi się gadu pobiera bardzo powoli, czekam, aż skończy... Wczoraj siedziałam na tym swoim samotnym czuwaniu do północy, czytałam trochę, ale później straciłam wenę i poszłam spać... Przydałoby się zacząć przygotowywać maile z życzeniami... Nie zdobędę się na pisanie kartek...
Uch, spać... Posprzątałam dzisiaj troszkę, jak na bardzo złe dziecko przystało... Wczoraj nie mogłam znależć worków do odkurzacza i dlatego...
No, gadu już działa.
Ach, jak mi się spać chce...
Grzesiek się znowu do mnie przyczepił... Ja już nie wiem, czego on chce...
Udało mi się założyć te kolczyki z pajączkami i jestem przeszczęśliwa... Hm... Marznę w spódnicy, bo mi się spodni nie chciało uprać na dzisiaj... Już tak naprawdę nic mi się teraz nie chce... Budzę się i jestem zmęczona, każda godzina mi się okropnie dłuży, ale jednocześnie dni mijają mi jakoś tak za szybko... Ech...
A teraz mi jakoś tak smutno... Może nawet bardziej niż smutno... Jestem teraz tym gorszym, trochę już za dużym dzieckiem, z którym są tylko problemy i nikt nie chce się nimi zajmować zbyt długo...
Po co taka ja...

Śpiąc potrafi wołać mnie...

dodane: 2006-12-16 21:40:53 ostatnia zmiana: 2006-12-16 21:40:53
4156.PNG

Jakoś tak mi zmutno znowu, wróciłam tu, chociaż nie wiem po co... Szukam jakichś fotek na bloga, bo jak znam życie, to na informatyce w poniedziałek znowu mi nie będzie odczytywać z innego formatu i będę musiała zapisać jako gif... A później beznadziejnie to wygląda...
Oj nieważne... Od dzisiaj zapuszczam pazury... Przynajmniej chcę zacząć, bo zacząć jest najtrudniej... Tak jak to Marta powiedziała: "Charakter człowieka podobno poznaje się po paznokciach". No to ja charakteru nie mam w takim razie...
Ech... Jak zwykle wielki ignor na mnie... Co zrobić... Nie zmuszę do niczego...
Jakoś tak mi się spać chce... Jestem zmęczona... Nie wiem czym, bo nawet mi się nie chciało dzisiaj odkurzyć...
No nic... Narzekać każdy potrafi, ale mnie nikt w tym chyba nie przebije... No tak... Jakby inaczej...
Hym... Chyba pójdę już spać za chwilkę... Co się będę męczyć sama ze sobą...

A może i nie pójdę... Całonocne czuwanie..? Czemu nie... Tylko że... każde czuwanie do czegoś prowadzi... To doprowadzi tylko do jeszcze większego zmęczenia...
Hm... Trzeba sobie znależć jakiś cel dla tego czuwania... Może przeczytam całe "Oczy smoka"...? Może... A może napiszę coś bardzo długiego, jakąś odę do traconego czasu...? Możliwe... A może będę leżeć i patrzeć w sufit i zastanawiać się, jakby to mogło być, gdyby cośtam...? Pewnie na tym się skończy...
Kiedyś potrafiłeś znależć w każdej nawet najgorszej chwili coś pozytywnego... Potrafiłeś przekonać mnie, że jednak będzie dobrze, że wszystko się ułoży, choćby było najgorzej, jak tylko może być... Że każdy najczarniejszy dzień ma w sobie jakąś ciepłą barwę i nie trzeba się go bać... Dlaczego teraz jest inaczej...?
Chyba nigdy się nie dowiem...

I zamyka drzwi powoli...

dodane: 2006-12-16 17:28:11 ostatnia zmiana: 2006-12-16 17:28:11
2342.PNG

Zrobiłam się teraz jakaś taka głodna... Ale nie pójdę jeść... Moja nowa tortura, heh... E tam... Po prostu nie chce mi się zejść na dół i już...
Jest mi zimno, w kominku jakoś tak anemicznie się pali... Może w końcu zrobi się cieplej...
A tak w ogóle to siedzę sobie w tym różowym sweterku, który podobał się mojemu bejbe... I dalej zimno...
A jeśli chodzi o Sylwestra to nie wiem, po co robić z tego takie wielkie zamieszanie... Dzień jak każdy inny... I spędzę go albo samotnie, albo z moim bejbe malutkim... I nawet nie wiem, gdzie się zamelinujemy, bo cały domek będzie na miejscu... Nawet góra zajęta...
Oj tam... Do Korka wbijemy, pewnie nas przyjmie i otoczy swoją opiekuńczą szopą... O niczym innym nie marzę...
Stwierdziłam po dokładnych oględzinach, że moje oczy są dziwne... Mają taki strasznie bezmyślny wyraz w niektórych momentach... Nawet jak nad czymś naprawdę intensywnie myślę...
Bywa... Taka Smarkowa miała bez przerwy bezmyślne spojrzenie, ale akurat w tym wypadku niczemu już nie można się dziwić...
Oj zimno, zimno... Zaraz wyemigruję do siebie, bo zamarznę... Chciałabym teraz gdzieś zniknąć i się ogrzać...
Ależ ja jestem głupia...

Oj no bywa, bywa... A moje włosy znowu zaczynają jaśnieć... Znowu się farba spiera... I znowu będę ruuuuda:/
Smutno mi... Chociażby dlatego, że czuję się coraz bardziej samotna i niechciana... Ale to nie jest ważne... Nic już nie jest ważne...
Znalazłam swoje kolczyki-pajączki... Ale dziurki mi już chyba zarosły przez ten rok... Trudno się mówi...
Strasznie je lubiłam...
W końcu w przyrodzie nic nie ginie... To po prostu przestaje istnieć albo było tylko złudzeniem...

Mam przeprosić? Więc przepraszam. Ale nie wiem za co tak naprawdę... To ja się czuję źle z tym co się stało... I jeśli mam mówić prawdę to nie czuję w tym mojej winy... Bo jak zwykle wszystko spadło na mnie tylko dlatego, że jestem dziewczyną, a dziewczyna zawsze jest słabsza i można na nią coś zrzucić... Nie czuję się winna w całości... Jeśli już to po części... Tylko tyle mogę teraz powiedzieć... Jest mi przykro, bo tak naprawdę nie rozumiem, w czym ja zawiniłam, jeśli w ogóle to zrobiłam... A że uporczywie trzymam się swojego zdania...? Po prostu nie rozumiem w czym jest prawdziwy problem... Może po prostu dla kogoś tutaj było za dobrze i to po prostu zrobiło się nudne... Jak jest dobrze to zawsze jest trochę zbyt nudno... Ja naprawdę nie mam zamiaru nikogo męczyć...
I przypominać o swoim istnieniu też nie będę... Choćby z szacunku...

Zakłada płaszcz, by cicho wyjść...

dodane: 2006-12-16 12:07:52 ostatnia zmiana: 2006-12-16 12:07:52
3725.PNG

Dopiero teraz przypomniałam sobie o tych białych skrzydełkach z piórek... Były boskie... Prawda bejbe?
A wiesz co Aguś...? Poprawiło mi się od wczoraj troszkę... Jak widać nie tylko Ty potrzebujesz swojej sesji terapeutycznej raz na wiele...
Słońce mi świeci w oczy, ale to nic... Przed chwilą włączył mi się jakiś stary kawałek, którego nie słuchałam już chyba od roku i tak jakoś... dziwnie...
Hm... Może smutno ciut, ale już jakoś tak mnie to otępiło, że przestaję odczuwać cokolwiek... Uprałam sobie grzywę jakąś godzinkę temu, mam teraz szopę jak dawny Korek... Trudno się mówi...
Przepraszam, niedomówienie... Mam szopę PRAWIE jak dawny Korek... Nikt nigdy nie będzie miał szopy Korka...
Śniły mi się dzisiaj jakieś dziwne rzeczy... A jeden sen był taki, że kiedy się obudziłam, chciałam zasnąć i do niego wrócić... Może nie był doskonały, ani nawet za piękny, ale było w nim tyle czułości... Nawet ciepła... Jakiejś troski... Nie wiem... Wiem tylko, że nie chciałam się budzić...
Smutno mi teraz... Za tydzień święta... Chcę odpocząć już... Mieć to półrocze za sobą, nie mieć żadnych zagrożeń, zasnąć wreszcie ze spokojem...
Ostatnio śpię jakoś niespokojnie... A jak się budzę w środku nocy, to myślę o tym, że muszę się uczyć na geografię... To jest już koszmarnie męczące...
Dzisiaj się trochę pouczę...
Przed chwilą na klawiaturę spadła mi rzęsa... Leży w górnym prawym rogu literki "g"...
Zdmuchnęłam ją już... Gdzieś poleciała...
Chyba koniec...

"Czeka gdzieś, otwiera oczy..."

Ech...

dodane: 2006-12-15 20:47:16 ostatnia zmiana: 2006-12-15 20:47:16
12703.PNG

Wiesz bejbe... Dziękuję Ci, że jesteś... I za wpisy też dziękuję... A tak naprawdę to czekam... Czekam i czekam... Ale chyba już przestanę czekać... Od wczoraj nic się nie zmieniło i chyba już nawet nie zmieni... Nie liczę na to przynajmniej...
Ale... Trudno się mówi bejbe... Co zrobię...
Tylko wiesz... Przykro mi... Na to też nic nie poradzę...
Dziękuję za dzisiaj... Dziękuję za wszystko... Kocham Cię Aguś...
Chyba już pójdę... Boli mnie głowa... I tyłek po tych huśtawkach też boli... Ale to jest taki pozytywny ból... Bo przez coś, co było miłe... Zostawia swój ślad...
Dobranoc...

...już wiem, że nigdy nie będziesz mój... chodźmy spać

dodane: 2006-12-15 18:46:24 ostatnia zmiana: 2006-12-15 18:46:24
6991.PNG

Poszłam dzisiaj z Agusią na małe zakupki... Kupiłam dwa paski... Koniec raportu...
Nie no, tak naprawdę to wygadałam się po raz kolejny za wszystkie czasy, a teraz trochę mi smutno... Maćka swędzą dziąsełka, marudzi cały czas, no ale co zrobić... Dzisiaj chyba zasnę w fotelu... Wreszcie mam spokój na dwa dni, mogę robić prawie co chcę, bo pewne ograniczenia jednak obowiązują...
Hm... Jakoś cicho się teraz w moim życiu zrobiło... Nie wiem, czemu... Chyba już tak po prostu mam... Mam coś z psychiką i tyle...
Maciek od darcia się dostał ataku kaszlu... I weź coś człowieku zrób, żeby nie marudził...
Już jest cicho... Chyba coś je...
A ja chyba zakończę na pewien czas... Może później coś wartościowego wpadnie mi do głowy... Wątpliwe, ale pewne prawdopodobieństwo zawsze istnieje...

Ależ ja wiem, że nie ma komentarzy...

dodane: 2006-12-14 19:12:15 ostatnia zmiana: 2006-12-14 19:12:15
Teraz niby przepisuję geografię, ale jakoś mi wisi, czy przepiszę ją do końca czy nie... Tak szczerze mówiąc to niepotrzebne mi komenty od osób których nie znam, albo które nie stanowią dla mnie większej wartości... Chodzi mi o nieco bliższe mi istoty... Dziękuję Ci Aguś... Za to że jesteś...
I chociaż na jakiś czas zrobiło mi się dzięki Tobie lepiej, to znowu mi wróciło teraz to wszystko... Żuję sobie orbitkę różową... Od dzisiaj to chyba mój ulubiony kolor... Bejbe, zrobimy taki myk: ubierzemy się na różowo i idziemy pod Szpule... Ach, co to będzie...
A może pod Czarta pójdziemy...? Lepsza widownia...
Ale mnie to wszystko denerwuje... Nawet jak Kujawę dzisiaj widziałam to myślałam że jej coś zrobię... O Chojraku nie wspominam z prostych przyczyn:/
Byłam z mamusią na małych zakupach... NIe kupiłam nic zbyt wartościowego, ale przynajmniej się wygadałam za wszystkie czasy i troszkę mi lżej...
Heh, mojego tatusia znowu dzisiaj widziałam... Sierotka nie zauważyła swojej córeczki, trzeba było esa z pouczeniem napisać...;) Heh, brecht był...
Z tego co widzę to Pasiasty chyba skądś dojeżdża do szkoły, bo dzisiaj był strasznie wcześnie... I tak się popatrzył dziwnie... Czyżby rozpoznał...?
A Łaciaty jest w ogóle boski w tej łaciatej bluzie, tylko taki ciut mały... Dla Ciebie bejbe będzie dobry:D Przynajmniej wyższy od Szopy;)
Tak mi się teraz jakoś Tomek przypomniał... A nawet to nie Tomek, tylko to przed Tomkiem... To całe oczekiwanie... Tak naprawdę to kojarzy mi się to teraz z takim oczekiwaniem na święta... Z takim nastrajaniem się, wyobrażaniem wszystkich możliwych przebiegów sytuacji, a tak naprawdę na koniec i tak wychodzi zupełnie inaczej...
Dalej pamiętam tą głupią fontannę...
Oj tam... Było sobie, Mariusz jest dostępny, bejbe, zaczynam wpadać w euforię... Naprawdę kiedyś mu zrobię krzywdę i wcale nie żartuję... Na przykład przypadkowo trafię go piłką lekarską w głowę na wfie... Ale zupełnie przypadkowo...
Ooooj, jutro koło boskiego Pitera mam lekcje...:/ Fuuuuuj... I Gąbkowi też krzywdę zrobię jak Piterowi coś jeszcze powie... Łukasz, ostrzegałam:D
A pamiętasz Aguś jak szła sobie dziewczyna Benego na przejście i ja się Ciebie tak cichutko zapytałam "A gdzie Beny chodzi...? Do Szpul?", a Ty jak zwykle nie usłyszałaś i się rozdarłaś na całą ulicę "Benyyyyy?!", a ona tak się obejrzała, z takim przerażeniem...;) Ale brecht wtedy był... Myślałam że się wywalę na tym chodniku... Ludzie nas mijają, patrzą się jakoś tak dziwnie, a my prawie lejemy...;)
Oj każdemu się zdarza niedosłyszeć;)
Albo wtedy co siedziałyśmy na murku, a Korek tak do nas łapą pomerdał... A Ty się tak patrzysz na niego, jakby był ósmym, jak nie dziewiątym cudem świata;)
Oj były sobie dobre czasy jak było ciepło... Teraz żeby jakoś normalnie pogadać, to trzeba się do galerii chować... A tam też chyba na razie nie ma nawet gdzie klapnąć, tylko zimno w tyłek...
Na wiosnę znowu będzie fajnie... Tylko Łaciaty i Pasiasty odchodzą... Buuuuuuu...
Ale Korek zostaje:D Oooo je:D
Hm... Chyba zakończę wspominanie... Pozdrówmy Hipcia Bociana... Współczuję jej takiego pseudo, ale cóż zrobić, jak się ma faceta ze spaczoną wyobraźnią...;)
Kocham Cię Aguś...:* I dziękuję jeszcze raz... Niedługo idziemy kupować prezenty:*

Chyba nie skomentuję...

dodane: 2006-12-13 20:52:24 ostatnia zmiana: 2006-12-13 20:52:24
Można powiedzieć, że... jest mi cholernie przykro... Nie mam zamiaru się tu rozwodzić nad tym, jak się poczułam, ale chcę po prostu jakoś zasygnalizować, że... to nie jest w porządku... Ja nie jestem przedmiotem i nie zamierzam pozwalać, żeby mnie jak przedmiot traktowano...
To tyle...
Śpijcie wszyscy dobrze... Bo mi będzie trochę trudno zasnąć...

Mua:*

dodane: 2006-12-13 11:26:49 ostatnia zmiana: 2006-12-13 11:26:49
88.GIF

Hym hym...:* Nie rozumiem facetów:D Ma taki jedną bluzę na krzyż i nie chce więcej... ;) Heh, widzę na przykładzie męża mojej mamy:D Spodnie w strzępach, ale mu niepotrzebne, bo te są jeszcze dobre:D Dopiero jak mu z tyłka zlecą to będą lekko porwane:D
Matko kochana kochana...:D Tak sobie siedzę, słyszę jak niektórzy z nas oceniają zdjęcia:D Heh, jakie odgłosy... I niech mi ktoś powie, że przewaga płci męskiej w budzie nie jest szkodliwa:D
Mi jeszcze chyba nie zaszkodziło (mam nadzieję...) chociaż nigdy nic nie wiadomo:P
Jeśli ktoś jęczy na widok zdjęcia "O Jezu", albo "jakie malutkie", albo "za nogi dałbym 10" to o czymś to świadczy:D
Ale pomijając podane wyżej fakty to nie jest tak źle:D Dzisiaj poprawiam chemię..:/ Nie chce mi się, ale co zrobię...:D
Hm... boli mnie troszkę brzuch, jestem jakaś śpiąca, ale wytrzymam... Nie mam wyjścia...;)
Ktoś tu Evanescence słucha:D Nie podejrzewałam o taki gust muzyczny nikogo tutaj, no ale...:D Zawsze można się zdziwić:D
Za 20 minut mam polski, ale niekoniecznie mi się na niego chce iść... Ej no, marudzę:D Mam już to coś w sobie, hyhy...:D
Ale na polskim przynajmniej będę miała co robić;) Napiszę list do Misiaka mojego, taki dłuuuuuugi może mi wyjdzie, a może jeszcze dłuższy...:D A może taki całkiem długi długi długi, że się w kopertę nie zmieści:D
Mam dałna:D To potwierdzone naukowo:D
Hym... Co by tu jeszcze napisać żeby nie było tak nudno...:D
Przed chwilą zauważyłam, że boski Tomek wlazł...:/ Cały czas siedzi... bywa:/
No ale co będę się przejmować pedałem... Oj tam...
Miałam coś zrobić, ale nie wiem co....:D Skleroza...
Zaraz będę mykać... Kocham Cię Misiaku... Najbardziej jak potrafię...:*
Pa:* Będę pewnie wieczorkiem...:*
Kocham Cię mocniutko Bartuś...:*

I believe I can fly...

dodane: 2006-12-11 20:15:20 ostatnia zmiana: 2006-12-11 20:15:20
21991.PNG

Niby wygląda jak wiosna, zachowuje się wieczorami jak zima, a w nocy nie przypomina niczego... Przyznaję, dziwne to troszkę, ale każdy dzień jest taki sam, tak samo szary, bezsensowny, pozbawiony jakiegoś koloru, czasami tylko wypełniony goryczą smutku...
Oj tam... Kiedyś musi być dobrze...
Brzuch mnie booooli...
Oj... Nieważne... Boli, za jakieś pięć dni przestanie...
Niby za dwa tygodnie święta... No i ciekawe po co... Jedyne, co mnie teraz w tym wszystkim cieszy to to, że przynajmniej się porządnie wyśpię...
Jestem głupia... Pasiastemu zadałam dość osobiste pytanie i teraz nie za bardzo się czuję...:/ Tak to jest jak ktoś ma niewyparzony jęzor na gadu... Normalnie przecież nie podeszłabym do niego i nie zapytała: "Ej, sory, a Ty...?"... Uch... Głupia jestem...
I jeszcze potwierdził... Ech...
Szmutno mi trochę, nie wiem, po co, dlaczego...
Mam dreszcze... Chyba zaraz pójdę...
Poprzednia notka mi się perfidnie skasowała, jak to już ma w swoim zwyczaju Ósemka... Ale cóż poradzić...?
Hm... Lecę... Co będę siedzieć... I tak nie mam z kim nawet porozmawiać o tym, jak kończy mi się dzień... Pasiasty dał sobie spokój z taką rozmówczynią jak ja... A tak naprawdę nic się dzisiaj nie wydarzyło... Muszę tylko z polskiego zrobić tą pracę domową, za którą nie chce mi się nawet brać... A później szybciutko się umyję, zwinę w kłębek w fotelu, może poczytam...
Na pewno zrobię sobie ze dwie albo i ze trzy herbatki... Pić mi się chce, jakbym miała przynajmniej cukrzycę...
No ale cóż... Bywa...
Wypiję ten litr herbatki, pójdę spać i obudzę się rano pełna życia...? Na pewno?:/ Wątpię...
Komu się chce budzić przed szóstą we wtorek? Nienawidzę wtorków...

A to zdjątko, a raczej ten rysunek na samej górze, ukazuje naszego cudownego przyjaciela Martuś... Oto Chojrak, Tchórzliwy Pies... I niech się Piotruś pluje jak ma ochotę... Niektóre psy rzeczywiście się ślinią...:/

Na pewno zdążę napisać notkę...

dodane: 2006-12-11 11:30:47 ostatnia zmiana: 2006-12-11 11:30:47
Zostało mi trzy minuty do dzwonka, więc się streszczam... Obcięłam wczoraj grzywkę:D Hyhy, wyglądam beznadziejnie, ale co tam... Przynajmniej inaczej...:P
Miałam zastępstwo na angliku i dlatego tu jestem... Cóż zrobić...;)
Nic mi się nie chce, jestem deczko głodna, ale to nic;) Przeżyję...;)
Uch, dzisiaj konsultacje z gegry... Będę w domu po 19...:( Nie wyśpię się:D
No, kończę... Kocham Cię Misiaku...:*

7448.gif

O łzach jesiennych i nie tylko...

dodane: 2006-12-09 20:44:09 ostatnia zmiana: 2006-12-09 20:44:09
2036.PNG

Chyba prawdziwa jesień zawitała do mojego życia... Taka z wiatrem smutku, łzami deszczu i chmurnymi porankami na codzień... Po co tak naprawdę się starać, jeśli to wszystko i tak nie wychodzi, tylko dodaje się sobie jeszcze dodatkowego bólu i problemów...
No ale cóż... Bywa...
Umyłam się dzisiaj wcześnie, założyłam tą pseudogotycką koszulę, sweterek... Miałam iść spać, ale tak naprawdę nie wiem, czy zasnęłabym przed 23... No więc pomalowałam sobie bardzo krzywo paznokcie u stóp lakierem Rimmel, odcień 193 Black Cherries... Kupiłam go jakieś piętnaście wieków temu na urodziny, tego samego dnia, którego skończył się rok szkolny i całe życie stało się inne... Normalniejsze...
No ale nieważne... Nie wiem, gdzie dany lakier został wyprodukowany ani jaką ma datę ważności, ale wiem że jest dobry i nie zsycha się przynajmniej... Moje włosy są prawie tego samego koloru...
Dzisiaj zaopatrzyłam swój pokój w duży, wygodny, stary fotel, w którym można się zapaść i nie podnieść później... Zamierzam w nim chyba dzisiaj zasnąć... Przynajmniej nie będę samotna...
Patrzę za siebie, oczywiście w przenośni, i widzę, jak mało zmieniło się tak naprawdę... Może i mniej siedzę tutaj, mniej na gg, więcej czytam i piszę, ale... Czy to ma na mnie jakiś wpływ...? Kiedyś też dużo czytałam, ale ta ilość była proporcjonalna do siedzenia tutaj... Czyli był sam komp i książki... No i ewentualnie raz na wiele spacer z psem...
Mam na koszuli mokrą plamę stworzoną przez łzy, ale to nic... Jak można stworzyć coś z niczego...? Łza jest tak naprawdę niczym, bo po wyparowaniu jest niewidoczna... A plamę jednak zostawia... I to taką dużą... A jak wyschnie, zostawia mały ślad... Obwódkę tego, co było... Jaki to ma sens...?
Ciekawe czy wszystkie łzy smakują tak samo... Na pewno w równym stopniu wysuszają skórę wokół oczu, więc trzeba stosować równie nawilżające kremy... Zmarszczki lubią łzy...
Ale czym ja się przejmuję...? Niedługo skończę 16,5 roku, a zastanawiam się, jaki krem przeciwzmarszczkowy wybrać:/ Ma się to coś w sobie, oj ma...
Ech... Czekałam na kogoś... Nie doczekałam się... Nie będę czekać do 21, bo nie mam ochoty siedzieć tu i marznąć...
Moje bejbe na koncercie Pidżamy...:* Zdasz mi całą relację Markoszulko:*
Zamierzam zaopatrzyć się w coś nowego przed świętami... Przykładowo w jakieś ładne coś do założenia pod spód...
Tylko co ja będę tu opowiadać... Czy kogokolwiek oprócz mnie to interesuje...?
Ech, bez sensu... Idę już chyba, poczytam sobie książeczkę, porozmyślam o... czymś jasnym i przyjemnym, pozbawionym smutku, zabarwionym tylko lekką nutą goryczy... Ale co tam... Jeszcze przecież nie wiem, o czym będę myślała... Zawsze znajdę coś, co będzie odpowiadało wzorcowi... Mam nadzieję...
Zresztą... mało jest spraw i ludzi, o których można myśleć...? Wydaje mi się, że czasami jest ich aż za dużo... Może się wszystko pokręcić i co później...?;)
Chyba nic... Idę w takim razie bo zimno...
Mam nadzieję że koncert Pidżamy się udał bejbe:* Opowiesz mi wszystko...
Dobranoc...

Aaa... Kotki dwa... Szare bure, szare bure obydwa...:*

dodane: 2006-12-06 11:25:05 ostatnia zmiana: 2006-12-06 11:25:05
2232.GIF

Zasypiam powoli, Misiastego widziałam dzisiaj... Jak się ma odstające uszy to...:D Też mi przykro:P
Hmmm... Dzwoniłam wczoraj do Misiaczka, pogadaliśmy sobie troszkę..:* Ależ ja Cię kocham...:*

32729.GIF

No a teraz tak rozmawiamy o makaroniku...:D Makaronik jest dobry:D:D Tylko trzeba go na twardo gotować Misiek... Naucz się;)
Ogólnie rzecz biorąc to dołek mi minął, chociaż troszkę jeszcze zostało... No ale trzeba jakoś żyć... A będzie dobrze...:*
Najwyraźniej byłam grzeczna w tym roku, bo Mikołaj o mnie nie zapomniał:D:D Poza tym mam dałna i jakoś z tym żyję:D

31901.GIF

A tak w ogóle to się cieszę że już tak mało do świąt zostało, bo chcę trochę odpocząć i... Odsapnąć... Nie lubię świąt samych w sobie... Lubię tą samotność, w której mogę sobie siedzieć, jak wszyscy pójdą sobie na spacer albo spać... Wtedy mogę sobie leżeć w ciemności albo przy choince i myśleć... I kręcić bombkami...XD
Zawsze miałam obsesję na tym punkcie:D kręciłam bombką tak długo, że nitka się całkiem zwijała i puszczałam:D I ona się tak kręciła, kręciła... I odbijała te wszystkie kolorowe światełka... A ja leżałam pod tą choinką i mruczałam sobie kolędy... Tak, miało się to coś...;)
Miło jest czasami mieć chwilę w samotności... Taką dla siebie...
Już tak mam...:*
Kocham Cię Bartuś...:*:*:*:*:*:*

7447.gif

I trudno mi się przyznać że to wszystko nagle traci sens,

dodane: 2006-12-04 18:12:24 ostatnia zmiana: 2006-12-04 18:12:24
1709.PNG

Ech... Jakoś tak smutno i źle, cała zapuchnięta jestem... bez sensu...
Nie wiem po co pisać dalej... Co tak w ogóle ma sens...? Podobno życie... Tylko... czy na pewno...? Czy na pewno to ma sens...? Żyjemy i co później...? A raczej co jeszcze w trakcie...? Czy w ogóle jest coś pomiędzy narodzinami a śmiercią, co można nazwać sensem życia...?
Czasami myślę że widzę ten sens... Że on jest, że mam go tutaj, że mogę nawet zademonstrować, że to jest, że istnieje... A tak naprawdę to teraz cała ta ideologia sensu po prostu się rozpada...
Nie ma sensu pisać już chyba więcej... To, że mi jest źle nie znaczy, że komuś innemu też tak ma być...

:*

dodane: 2006-12-03 16:03:09 ostatnia zmiana: 2006-12-03 16:03:09
1901.PNG

Tak mi teraz dobrze z Misiaczkiem, tak jakoś... cudownie...:* Z moim Bartusiem kochanym, jedynym... Jak to jest, że rozmawiając z kimś można czuć jednocześnie radość, szczęście, a w nocy, kiedy zapada cisza straszliwą tęsknotę...? Jak to jest że jeden człowiek znaczy często więcej niż cały świat...:*
Jak widać jednak tak się zdarza:*
I w takich chwilach jak ta teraz jest mi najlepiej... Czuję, że kocham, że potrafię być szczęśliwa i że jest mi dobrze... I że mogę mojemu Misiaczkowi zaufać...:*
Czasami samotność jest gorsza od fizycznego bólu... Cieszę się, że nie jestem samotna:*
Nie potrafię więcej uczuć zawrzeć na tak małej powierzchni...:* Myślę, że Ty i tak wszystko wiesz:* Moje słowa to jedynie niewielki przekaz tego, co czuję...:*
Kocham Cię Bartuś...:* Gdziekolwiek jestes...:*

A co do motylków, które mam na górze i które jednocześnie pojawiają mi się w brzuchu to... NIe powiem już nic:* Ty wiesz Misiu:* Wiesz wszystko:*
Kocham Cię:*

Coś o wczorajszym późnym przedpołudniu i wczesnym popoł

dodane: 2006-12-03 12:05:43 ostatnia zmiana: 2006-12-03 12:05:43
42504.PNG

Wczoraj obudziłam się po 8, a że nie miałam bardzo co robić, czytałam dalej "Samotność..." No ale jak już wstałam po 11, w domku nikogo nie było i... jakoś tak mnie wzięło, że zrobię sobie taką prawdziwą kąpiel z pianką i wszystkimi bajerami;)
No i już miałam wchodzić do wanny, ale znalazłam w lodówce jeszcze pół butelki szampana;) pewnie o nim dawno temu zapomnieli... Wypiłam troszkę i poszłam... Zrobiłam sobie taką boską maseczkę na buźkę:D No i czyściutka poszłam dalej czytać;) I robić obiadek...:/ Heh, dzisiaj na szczęście już nie muszę, za to powinnam się troszkę pouczyć, bo jutro może być lipa;)
Ale mimo wszystko wolę posiedzieć tutaj i popisać, bo nie pisałam od środy i jakoś to się we mnie wszystko zagnieździło, jakoś tak w środku...
No ale nieważne... Kupiłam w piątek dwie książki, jedną już prawie całkiem połknęłam, adrugiej jeszcze nawet nie przeglądałam... Ale domyślam się, że może być dobra;)
Z resztą, przekonam się sama;)
A jeśli chodzi o sprawę tak okrzyczanej miłości, którą można odbierać tylko za pomocą dotyku i impulsów nerwowych, to wcale nie jest to miłość... Miłość powinno się opowiadać sobie od początku i nie myśleć o końcu, bo prawdziwa, szczera miłość końca nie ma... Miłość ukrywa się nie tylko w dotykach, pocałunkach, czułościach okazywanych ciałem... Miłość kryje się w rozmowach, w opowiadaniu sobie o uczuciach i o tych szczególnych stanach, kiedy mozemy patrzeć na siebie, dotknąć się albo spojrzeć w oczy i zatonąć w nich...
Nie ma niczego piękniejszego...

Ups...

dodane: 2006-11-29 11:09:06 ostatnia zmiana: 2006-11-29 11:09:06
31720.GIF

Oj smutno mi... pisze do mnie jakiś Felix (eks-Chemik), denerwuje mnie to już trochę, bo oooooj... Zaraz lecę sobie na Włostowice oddać książeczki, potem krótkie zakupki i zgarniam bejbe po drodze...:D I do mnie, oł je:D Heh, idziemy polować na dzikie Korki:D Ale se długo popolujemy, zaraz się ciemno zrobi i tyle z polowania:D
Oj nie chce mi się na Włostowice iść...:/ No ale kara już przyszła:D Heh, dałn ze mnie...;)
Muszę się jeszcze ubrać, bo... oj znowu darcie było:D
Ale nieważne:D Teraz mam sobie Lacrymosę i się cieszę jakby to było nie wiem co...:D
No, będę zaraz lecieć, bo Martusi trzeba z blogiem pomóc:D
A tak w ogóle to nie kłóćcie się, bo mi smutno...:(
Pa...:*

A kiedy odejdziesz, kiedy pójdziesz, gdy Cię nie będzie..

dodane: 2006-11-26 12:14:14 ostatnia zmiana: 2006-11-26 12:14:14
41978.PNG

Wczoraj kupiłam boską bluzę, oł je:D A tak w ogóle to z moim bejbe się bujałyśmy jak dwie kretynki na huśtawkach przeznaczonych dla "od 3 do 8 lat":D Ja jeszcze żadnego wyroku nie dostałam, to nie powinnam się bujać:P
Ale tak ściślej określając to bawiłam się wczoraj świetnie i się dowartościowałam i... Oj nie wiem co jeszcze:D Czuję się dobrze, chociaż słoneczko mi w łepek przygrzewa i chyba mi trochę zaszkodziło:D
Heh, zaczęłam pisać nowe opowiadanko albo coś w tym stylu, tak naprawdę o niczym ważnym, ale jednak jakoś tak... Nie wiem;)
Skończyłam przedwczoraj wieczorem czytać "Molekuły emocji", muszę mojemu bejbe pożyczyć... Smutne to było, oj smutne... Ale co zrobić...;) Przynajmniej miałam powód do przemyśleń...
Czasami wydaje mi się, że ciut za często analizuję niektóre rzeczy i później mi się od tego w tym moim małym rozumku miesza...:D Dałnem być to moja specjalność;)
Ech.... Buziaczki dla mojej Agusi:* Mua bejbe:D Nie smutaj mi już, bo znowu będę musiała Ci gratisową terapię stosować, a mnie na to nie stać:D Z czegoś w końcu trzeba żyć, a Ty mi tu cały czas na gratisy wchodzisz:D
No i buziaczki dla mojego Misia:*
Bry:D Zimno...:*

I kiedy patrzę na to, jak jest...:(

dodane: 2006-11-24 18:22:55 ostatnia zmiana: 2006-11-24 18:22:55
Jednak chciałam napisać coś jeszcze... Rozrywa mnie od środka wewnętrzne pragnienie skasowania tego bloga, zniszczenia tego wszystkiego, usunięcia archiwum w gg... Tylko po co...? To co ma zniknąć i tak w końcu kiedyś przestanie istnieć... A mi musi być przykro jeszcze jakiś czas... Choćby dla zasady...
Myślę, że jednak nie widzę sensu... Nie widzę sensu w tym, żeby patrzeć na siebie i zastanawiać się, jak to będzie za dwadzieścia lat... Znowu tak samo? W tym samym pokoju, przy tym samym oknie, obok tego samego lustra...? Nic się nie zmieni...?
Przykro mi... Najnormalniej mi przykro... Jak to jest, że wszystko na początku wydaje się takie piękne...? Czy zawsze tak jest, czy tylko u mnie się tak zdarza...?
Oj zdarza się, zdarza...:(
Pójdę już... Nie ma sensu smucić dłużej...:(

Molekuły emocji...

dodane: 2006-11-24 18:16:58 ostatnia zmiana: 2006-11-24 18:16:58
Kupiłam sobie nową książkę... Jakoś tak pięknie mi się ją czyta...
Jest mi smutno, tak po prostu, a może nie do końca po prostu, może ktoś mnie zdenerwował, a może to moja wina... A najbardziej prawdopodobne jest to, że sama jak zwykle nie wiem o co mi chodzi...
Czy to w ogóle ma sens...? Zadaję sobie to pytanie codziennie, wstając rano i patrząc na ciemne niebo za oknem i kładąc się spać, patrząc na rozgwierzdżony sufit... Za każdym razem odpowiada mi cisza...
Czasami patrzę na to wszystko i zastanawiam się, po co... Czy jest sens...? Żyć z dnia na dzień, kłócić się cały czas i milczeć, żeby za chwilę znowu rozmawiać normalnie...
Chyba zaraz pójdę z powrotem do Wiśniewskiego, bo nie mogę wytrzymać widoku własnych słów, które tu napisałam...:/
Wszystko mnie boli... Nie chcę tak dłużej...:(

W budce siedzę sobie...

dodane: 2006-11-22 10:59:57 ostatnia zmiana: 2006-11-22 10:59:57
38148.PNG

A po budce lecę z moim bejbe na otwarcie boskiej Galerii Zielonej... Chyba po raz pierwszy mamy normalny temat na infie, ale na szczęście nie ma tu Zdrody, która darłaby się za pisanie bez jej wiedzy:D
Misiaczek siedzi w budce również, ale ma dwie godziny dłużej... A ja w sobotę będę wybierać filetowe tramposzki:D Ach, oto ja:P
Boski Piter się na mnie skarżył, że jestem wredna... No i bardzo dobrze:D Dla niego na pewno:D
Bogurodzicy się nie nauczyłam, taka prawda... Ech...

38136.PNG

I... feel so hollow...

dodane: 2006-11-19 15:58:44 ostatnia zmiana: 2006-11-19 15:58:44
44754.PNG

Jakoś tak się czuję dziwnie... Jakoś tak smutno... I czuję, że wszystkich tracę powoli... Nie wiem, po co tu tak naprawdę siedzę, i tak nie mam z kim porozmawiać... I to już nie chodzi o takie paplanie o niczym, tylko o kogoś, dla kogo ja będę ważna, kto dla mnie będzie ważny, kto będzie mnie potrzebował... A w tym momencie...? Jak jest teraz...? Siedzę sama, niepotrzebna...
Poprzedni nastrój mi prawie całkiem wyparował, została jakaś taka pojedyncza iskierka która i tak zaraz zgaśnie...
Zgasła...
Robi się coraz ciemniej, zimniej i coraz bardziej nieprzyjemnie... No i co z tym niby zrobić...?;/
Dostalam trojana od mojej boskiej koleżanki, która nie była tak przezorna, żeby zainstalować sobie coś anty:/ Zdołowałam po prostu, ale na szczęście ja miałam anty i skasowałam:/ Ej no, bez przesady...:/ Mieć kompa z netem i do tej pory się nie zaopatrzyć w coś anty:/ Chociażby jakieś darmowe coś, żeby tylko trojany wykrywało:/
Ech, nieważne... Nieważne już nic...
Po co to wszystko tak naprawdę...? Jeśli ktoś mówi mi "dobranoc", a ja wiem, że ta noc wcale nie będzie dobra, to... Po prostu czuję bezsens wszystkiego, co mnie otacza... I czuję, że gdybym była gdzieś indziej albo gdybym w ogóle się ulotniła, to nikomu by to nie przeszkadzało...
Dzisiaj jakoś mi ciepło, napaliłam dokładnie w kominku, siedzę ze wzrokiem wlepionym w literki skaczące mi przed oczami... Tylko... do kogo ja to piszę...? Czy mam jakiegoś odbiorcę...?
Na razie wiem tylko tyle, że do ojca Konrada przyszedł facet ze ślicznym koniem... Platynowa grzywa...;) Piękny...
Już sobie poszedł... A szkoda...
u Konrada się świeci, ale go nie widać...
A jednak widać... Już zasiadł...
Jest tragiczny... No ale bywa, co zrobić...
Będę chyba leciała... Może wpadnę jeszcze wieczorkiem, ale nic nie obiecuję... Postaram się zacząć te rękawiczki...;) Może mi jeden palec wyjdzie...:*
Ech... Pa...:*

Mimo wszystko uśmiech mały jest...:)

dodane: 2006-11-19 10:59:49 ostatnia zmiana: 2006-11-19 10:59:49
47750.PNG

Wstałam dzisiaj kompletnie zdołowana, zaczęłam przepisywać zeszyt od gegry... A teraz przyszłam tutaj, zaczęłam śpiewać...:) Ech, czasami nawet jak jest smutno, to potrafię się uśmiechnąć... Staram się przynajmniej...:)
Chociaż... trudno jest się nie uśmiechnąć, kiedy Maciek rozdziawia mordkę i piszczy z radości...:) Czasami piszczę razem z nim...;) Heh, zdarza się, oj zdarza...
Siedziałam chyba do drugiej w nocy, teraz jestem głodna, ale nie chce mi się schodzić na dół i robić niczego do jedzenia...
Ubrałam się dość... hm, no nie potrafię tego określić, ale dość dziwnie;) Czarna spódnica, czarna koszula w różowe paski z krótkim rękawem, jasnoróżowe tramposzki i takie fajne rajstopki w czerwone, zielone i żółte cieniutkie paseczki...;) Może i wyglądam w tym jak dziecko wojny, ale czuję się jakoś tak... dowartościowana...;)
Czekają mnie jeszcze boskie rękawiczki na szydełku, które zamierzam zrobić...:) Takie z dziurkami... Ech...
Wczoraj tak siedziałam wieczorem i nie wiedziałam, co ze sobą zrobić... Chciałam coś stworzyć, wymyślić coś nowego... No i wymyśliłam te rękawiczki;) Tylko zanim się teraz za to zabiorę, to minie jakieś dwadzieścia lat, jeśli nie więcej;)
U mnie zawsze tak jest... Gitara stoi, kurzy się, pianino to samo, tutaj raz nie piszę przez dwa miesiące, póżniej codziennie po piętnaście notek o niczym ważnym... Tak samo miałam w lipcu pisać tą pracę na konkurs... Napisałam połowę potrzebnej objętości i zabrakło mi ochoty... Tak samo miałam ćwiczyć słuch, żeby mi ta cała muzyczna po prostu nie przepadła... I co? Nic z tym nie robię, bo albo nie mam czasu, albo mi się nie chce.. Co jakiś czas sobie śpiewam, więc głos mi nie zaniknie;) Ale no kurde, taki leń we mnie siedzi, nie chce mi się nic i siedzę ze wzrokiem wbitym w sufit i marudzę, że mi się nudzi;) I co z takim czymś jak ja zrobić...?
Burczy mi w brzuszku... Pójdę chyba coś zjeść, bo od wczorajszego obiadku nic nie miałam w buzi oprócz herbatki...
Może napiszę jeszcze później...;)

Kochanie, czemu szepczesz...

dodane: 2006-11-18 19:31:31 ostatnia zmiana: 2006-11-18 19:31:31
"... możemy być spokojni, opuśćmy ręce..."

48010.PNG

Tak jakoś mnie natchło i siedzę, piszę... Nie wiem o czym... Chyba jeszcze nie mam jakiegoś określonego celu...
Bu. Konrad zgasił światło...
No i co mi po Konradzie:/ Nic:/

Jakoś tak przymuliłam, jest mi smutno, wszystko mnie denerwuje, irytuje mnie ta wieczna cisza, której nie zakłóca nawet najgłupszy, najdrobniejszy szept...:/ Dwa razy dziennie ewentualnie po kilka zdań.
Dziękuję bardzo...
I znowu kolejny, samotny wieczór, kolejna pieprzona notka, której i tak nikt nie przeczyta, z którą nikt się nie zgodzi, którą każdy ma gdzieś:/ Po co udawać na siłę, że coś jest, jeśli tego najwidoczniej wcale nie ma...? No po co? Nie rozumiem czegoś takiego, nie potrafię zrozumieć... Czy znowu będzie tak samo...? Tylko że... nie wiem, czy tym razem wytrzymam...
Dobranoc...:(

Blada, zrezygnowana...

dodane: 2006-11-18 18:31:46 ostatnia zmiana: 2006-11-18 18:31:46
57283.PNG

Zimno mi... Wszędzie jest tak samo, więc nie ma znaczenia, czy siedzę tutaj, czy u siebie w pokoju... Czuję się tam coraz mniej bezpiecznie, jakoś tak obco, jakby nie był już mój...
Ech, czuję się dziwnie, nic mi się nie chce, patrzę przez to głupie okno, nie widzę nic ciekawego... Całkiem nic... Jeśli już to tylko ciemność poprzetykaną nitkami światła, które wcale nie jest ciepłe... Ech, co ja mam niby robić, nie wiem... Ale co miałabym robić tak naprawdę...? Co takiego mam do wyboru...?
Jakoś mi znowu smutno... Tak jakbym nie miała już całkiem nikogo, tak jakbym nie była już nikomu potrzebna... Chyba chwilami po prostu tak jest...
Jakoś tak mi ciemno tutaj, tak dziwnie jakoś... Obco...
Ech, nie wiem... Czuję się tak, jakbym na jakiś czas opuściła siebie i potem wróciła, ale jakaś taka inna...
Uprałam sobie prawie wszystkie ciuchy i nie mam się nawet w co ubrać, żeby było mi cieplej... Ta bluza z miśkiem w kapturze coraz bardziej mnie denerwuje...
Ech, mama chce mnie chyba dowartościować, cały czas opowiada Maćkowi, jakie z nas najpiękniejsze dzieci na świecie:P Heh, czasami tak miło... Mimo wszystko...
A teraz mi po prostu przykro... Tak jakoś...
I spać mi się chce... Ech...

"Ale najważniejsze to, że kiedy zamknę oczy... Kiedy zamknę oczy, nic nie zaskoczy mnie..."

I gdyby udało się czas zatrzymać... I spojrzeć bez żalu

dodane: 2006-11-18 12:23:26 ostatnia zmiana: 2006-11-18 12:23:26
58476.PNG

Wstałam... Zrobiłam w miarę znośny porządek, pranko i ogólnie doprowadziłam się do stanu używalności... Ale jakoś się z tego nie cieszę... No bo z czego się tu cieszyć...? Z jakiegoś głupiego odkurzania, które i tak za chwilkę pójdzie na marne, bo ktoś mi wdepnie na dywan uciapanym butem...:/ Zachowuję się już może momentami jak jakaś pedantka, ale po prostu jest mi trochę przykro, jak staram się, żeby było czysto a później mi to ktoś kurde niszczy w dwie sekundy, jeśli nie szybciej...
Ech, nieważne, nieważne...
Niesmak po wczorajszych orzeszkach pozostał:/ już nigdy nie tknę orzeszków...
Kończę powoli "Wizerunek zła" i zamierzam zabrać się za "Worek kości". Po przeczytaniu króciutkiego streszczenia na tylnej okładce nie mogę zrozumieć, skąd ten tytuł... Rozumiałam, dlaczego "Łowca snów", dlaczego "Rose Madder"... Ale nie rozumiem tego... Może zrozumiem jak przeczytam...
Jutro muszę się ostro wziąć za geografię, jeśli mam zamiar zaliczyć trzy tematy na raz... Ech, co zrobić... Przynajmniej się cieszę, że mogę tak po prostu zaliczyć, a nie tak jak to było w ubiegłym roku, po prostu nie do poprawy i już:/
Jest mi ciut zimno, ręce mam lodowate... A na dworku niby cieplutko, świeci słoneczko... Może wyjdę na chwilę dzisiaj, przejdę się w kierunku cmentarza...
Śniło mi się coś głupiego... Już nawet nie pamiętam dokładnie co, wiem tylko, że przed kimś uciekałam, nie wiem, dlaczego... Miałam dziecko, jakieś takie małe, ale wiedziałam, że to nie Maciek tylko moje... Dziwne z deczka, ale trudno...
I uciekałam sobie z moim bejbe, jeszcze z jakimiś kilkoma dziewczynami i jakimś takim kimś... Czyżby Korkiem?:P Nie pamiętam, jeśli mam być szczera, ale chyba tak... No i w końcu i tak mnie dogonili, złapali... I się obudziłam... I jeszcze pamietam, że leciałam na emkę i strasznie się spieszyłam, bo wiedziałam, że i tak się spóźnię:D To już było bezgranicznie głupie...
Ale w końcu zdążyłam:D
Tak całkiem na marginesie, jakieś dwie kury się do mnie wprowadziły:D Heh, wlazły i teraz nie mogą wyjść z ogrodzenia... Takie dwie czarne, jakieś widać, że niezbyt inteligentne:D
A teraz sobie siedzę i słucham "Vampires"... Początek jest bezbłędny:D
Chyba pójdę po herbatkę i troszkę napalę w kominku, żeby się cieplej zrobiło... Jakby co to skrobnę jeszcze może jakąś drobną notkę...
Pa...:*

Na momencik, może dwa...

dodane: 2006-11-17 20:49:01 ostatnia zmiana: 2006-11-17 20:49:01
58387.PNG

Wpadłam jeszcze na chwilkę, tak czysto przypadkowo... Mam ostatnio obsesję na punkcie oczu...
Tak na poważnie to zjadłam trochę orzeszków i mnie zemdliło... Naprawdę zjadłam odrobinkę... Nie wiem, dlaczego zrobiło mi się po nich niedobrze...
Ech, tak teraz sobie przypomniałam, że... To było chyba w marcu, jakoś tak... I pożegnaliśmy się, ale on dalej był dostępny... I napisałam coś jeszcze, a tu odpowiedź... "Tu Aneta, jestem jego mamą"... Tak mi jakoś wtedy było... przyjemnie, że ktoś się zainteresował, czy ma coś przekazać, itd... Ale czy to teraz ma jakiekolwiek znaczenie...?
Nie wiem... Nic już nie wiem... Czy jego obchodziło to, że boli mnie brzuch, że mam anemię, że czuję, jakbym była całkiem sama na świecie...? Nie wiem... Nie dane mi było się tego dowiedzieć...
Być może nie...
Ech, ale po co rozdrapywać to wszystko od nowa, myśleć, myśleć, myśleć... Po co, no po co...
Mój mózg jest chyba rzeczywiście jakoś inaczej zbudowany, bo zabiera się do myślenia o tym, o czym powinien już dawno zapomnieć, albo o rzeczach, o których najlepiej myśli się we śnie... Bo wtedy to tak bardzo nie boli...
Zastanawiam się tylko, jaki sens jest w tym, żeby śnić o czymś, co nie istnieje i nie ma szansy istnieć... Zawsze chciałam mieć swój własny świat, jakieś takie odwołanie od rzeczywistości... Czy dlatego jako dziecko opowiadałam sobie samej różne wymyślone rzeczy, siedząc na huśtawce na Górkach? Możliwe, bo chciałam mieć jakiś swój własny świat, całkiem doskonały... Całkiem inny niż ten, który znałam, i który już zdążyłam znienawidzić za odebranie mi ojca... Może nie nienawidziłam go bezpośrednio, nie atakowałam czystym gniewem, tylko raczej bezsilnością i czymś takim... nie wiem... Może zrezygnowaniem...
Pamiętam tylko, jak wyglądał mój model rodziny... Był to kwadrat podzielony na cztery części. Każda z części miała swój kolor:czerwony, niebieski, zielony i żółty. Dziadek miał kolor niebieski i był w lewym górnym rogu kwadratu... Babcia miała kolor czerwony i była na górze po prawej, mama miała zielony i była w prawym dolnym, a ja miałam żółty i byłam na dole po lewej... I to był dla mnie koniec rodziny... Ojca jak widać nie było, może dlatego, że tak naprawdę nie wiedziałam, jaką rolę pełni taki ktoś... W innych szczęśliwych rodzinach po prostu był, a u mnie po prostu go nie było...
I tak się rozpisałam... Ale do tej pory mam w wyobraźni przed sobą ten czterokolorowy kwadrat, który był punktem odwołania, kiedy nie wiedziałam, jak opisać własną rodzinę...
Kiedyś może to narysuję, jeśli uda mi się to dość wiernie odwzorować, ale nie jestem pewna... Czasami lepiej zostawić coś takim, jakie jest, niż próbować ulepszać...
A jeśli chodzi o ten doskonały świat, to... dalej chcę go tworzyć, chociaż nie wiem jak... Czasami próbuję go opisać, ale już na początku dopada mnie wątpliwość, czy w zwykłych słowach można ten świat naprawdę opisać, czy takie właśnie zwyczajne, szare słowa nie zabiorą mu blasku, niepowtarzalności...
Próbowałam już tyle razy, i za każdym konczy się na dziesiątej, jedenastej stronie... Próbowałam opisać niebo według mojej koncepcji (jako jedenastoletnie dziecko...), ale jakoś nie wyszło... Zaplątałam się sama we własnych marzeniach, chowając je do zeszytu formatu A4, w którym do tej pory są, jakieś takie wyblakłe i puste...
Tylko... Tak czasami zastanawiam się, czy warto definiować to, co każdy jakoś tam sobie wyobraża, co mniej więcej ma swój kształt...? Może... Nie wiem, tylko że siedzi we mnie taka potrzeba zrozumienia... Cały czas staram się nadać temu wszystkiemu jakiś kształt, ale chyba jeszcze nie umiem, albo nie potrafię dokładnie sprecyzować myśli, żeby jakoś to wyrazić...
Ech, znowu się zaplątałam...
No i nie wiem, o co mi chodziło, nie mam pojęcia... Ani z tym opisywaniem, ani z całą resztą...
Jakoś tak... Dziwnie mi...
Teraz to już chyba naprawdę dobranoc... I do jutra....
Pa...:*

60284.PNG

Paprykowe orzeszki jeszcze nie dojechały, a ja...?

dodane: 2006-11-17 18:28:26 ostatnia zmiana: 2006-11-17 18:28:26
60541.PNG

A ja siedzę sobie i marznę w czarnej bluzie, spoglądając od czasu do czasu na czarnego Konrada, którego okno jaśnieje ciepłym blaskiem pośród czarnej nocy... Jedno zdanie i trzy razy ten sam przymiotnik:P Hm... Konrad nie jest czarny... On jest mroczny:P O tak, i co jeszcze...:D
Czy ja wiem, czy on taki mroczny... Bardziej blady niż mroczny:D Dziecko Szatana z rozwianą grzywą:P Tja, na pewno...
Ale on kurde tak niewyraźnie mówi...:D Podniecające, heh:D
Coś mi się jakby nastrój poprawił, ale nie wiem dlaczego i domyślam się, że zaraz mi ten nastrój odpłynie...
Ale jak sobie przypomnę to upojne popołudnie w sklepie... Ja, zamarznięta na kość, ze świeżo kupionymi butkami mam zamiar wrócić do domu, zaszłam tylko po jakieś coś, i słyszę ten głos za sobą... Słyszałam tylko głos, bo słów rozróżnić nie mogłam:P I pomyśleć, że jesteśmy sąsiadami od siedmiu lat:P Bardzo śmieszne:P
Ciekawa jestem, czy u niego widać jak ziewam:D Mam nadzieję że nie:D
Oooo:D Orzeszki przyjechały:D
Będę lecieć... Ech, dobranocki wszystkim...
Kocham Cię...
Pa...:*

Gdyby czas nie biegł tak szybko...

dodane: 2006-11-17 16:43:22 ostatnia zmiana: 2006-11-17 16:43:22
60927.PNG

Coś mi tak sie dziwnie zrobiło... Patrzyłam przed chwilą przez okno, przeciągnęłam się... Konrad też się przeciągnął przed swoim kompem... Jakieś to takie... ech, nie wiem, wszystko mi się poplątało...
No i tak siedzę, marznę, nie wiem po co... Jeszcze kilka minut temu mogłam napalić w kominku, a teraz Maciek śpi, to nie będę się kręcić...
Jest mi jakoś smutno, zimno... Ogólnie źle... Tak jakbym przesiedziała strasznie długo na mokrym śniegu i nie mogła dojść do siebie...
Oberwałam od Misiastego za to, że zapytałam jak mu poszło dzisiaj... Jakbym nie zapytała, to by było, że nikt się nim nie przejmuje...
No i dogadać się...:/
Mama pojechała sobie i mi niedługo przywiezie paprykowe orzeszki... Tyle dobrego przynajmniej...
Jakoś tak mi niedobrze, coś się ze mną ogólnie dzieje... Zimno mi straszliwie, emka przed chwilką jechała...
Korka dawno nie widziałam, chory albo coś w tym stylu... Biedny Korek...
Tak właściwie to nie widziałam go od koncertu... Ech... Czy to ważne...?
Dziąsło mnie boli, bo się dzisiaj zajechałam długopisem na chemii... Oczywiście cudowny boski Piter uważa, że jak mnie przeprosi, to ulegnę jego oszałamiającemu czarowi i od razu padnę mu do stóp:/ Kurde, nie zamierzam tolerować obrażania mnie w żywe oczy. Żeby jego się ktoś nie przestraszył:/ przykładowo własna matka...:/ Wygląda jak ćpun i nie zamierzam tego ukrywać:/

57142.PNG

Nie żebym miała cokolwiek do ćpunów, ale jeśli ktoś nim nie jest, a wygląda jak on, to już coś nie tak...:/
Chyba kończę tą notkę, bo nie jest ani śmieszna, ani w jakikolwiek inny sposób pozytywna...
Kocham Cię...
Pa...:*

Ech...

dodane: 2006-11-15 11:22:47 ostatnia zmiana: 2006-11-15 11:22:47
60748bvvhvhvj.PNG

Znalazłam to gdzieś i... Zrobiło mi się strasznie smutno... Tylko dlaczego...? Dlaczego...? Nie wiem... Misio śpi dalej, a ja siedzę... Kończy mi się lekcja za chwilkę, później dwa razy polski i domek z powrotem... Odebrałam wyniki badań, ale chyba nie potrafię ich odczytać... Bez sensu brałam zeszyt do informatyki...:/ ale i tak dużo brać nie musiałam, więc nie mam co marudzić;) Heh, jakoś mi smutno, a jednocześnie dziwnie, jakoś tak... jakby pusto... Ech... No i co ja mam zrobić niby...? Nie wiem...? Ech...
Będę lecieć...
Postaram się jeszcze napisać z domku, chociaż pewnie mi się nie uda (oceny...:/)...
Pa...:*
Kocham Cię...

Ona ma siłę, nie wiesz jak wielką, umierała długo, tera

dodane: 2006-11-15 11:15:43 ostatnia zmiana: 2006-11-15 11:15:43
60790njjbbb.PNG

Tak jakoś siedzę, siedzę... Nie wiem, po co, mogłam teoretycznie przyjść godzinę później... Na dwa polskie?:/ Opłaca się? Ech...
Misiek śpi...
Boski Piter chyba stwierdził, że jest naprawdę boski i zamierza robić ze mnie coś do puszczania oczek jego kolegom...:/ Kurde...?:/
Bez przesady.
I tak siedzę, piszę... Powoli zaczynam poznawać to, co siedzi we mnie... Ale co...?

60760njnjnjn.PNG

Nie wiem... Tak patrzę, patrzę... I co widzę...? Siebie, odbitą w stłuczonym lusterku, które dalej noszę w torebce... Jakieś to takie zimne... Nie wiem, co się dzieje... Nie wiem... Piszę tu, chociaż... Nie wiem, coś mam w sobie obcego i to coś jakby wpływa na mnie, zabija moje własne "ja"... A co ja robię...? Nie wiem... Piszę...? Coś tak jakby... Staram się znaleźć i wyeliminować to coś, co mam w sobie... Usunąć, jakoś oddalić od tego... Bo to jest złe i wiem o tym...
Tylko co to jest...?

60752nknnk.PNG

To dla Ciebie Misiu... Tylko dla Ciebie...
Ech...

Czysta rozkosz...

dodane: 2006-11-08 11:17:02 ostatnia zmiana: 2006-11-08 11:17:02
pink_flowerx.PNG

Tak jakoś sobie siedze, mendy mi piszą, nie wiem co, nie wiem po co:P Heh, zdarza się...:D
A tak w ogóle to będę dzisiaj z moim bejbe przez godzinkę, albo dwie... Polowanie na dzikie Korki uznaję za rozpoczęte:P Heh, głupim być, głupim...
Chciałam dzisiaj sobie zaszaleć i coś kupić, ale... za dużo jak na mnie:P Z resztą w poniedziałek sobie i tak poprawiałam humor kilka razy, zapłaciłam za to troszkę... Ale co tam:) Żyję i jakoś nawet w miarę dobrze się czuję, cieszę się z tego i... oooj, nieważne:D
Gdyby tylko pewna osoba mnie tak nie olewała, to byłaby pełnia szczęcia... Ale nie będzie i trzeba się z tym pogodzić. Może kiedyś wreszcie to do Ciebie trafi...? Rani mnie to jeszcze bardziej niż to, co stało się wcześniej. Tak trudno to zrozumieć...?
Chyba jednak bardzo trudno...:( Nieważne...
Informa się kończy powoli, jestem smutna, wykonczona i w ogóle mam wszystkiego dość.
Pa...:/

pink_lotusx.PNG

Pozdrowionka dla Martusi:P

dodane: 2006-11-08 10:21:39 ostatnia zmiana: 2006-11-08 10:21:39
woman_with_flower.PNG

Masz pedale:P

Tylko Tobie zaufam... Tylko Tobie uwierzę... Tylko Tobie uw

dodane: 2006-11-07 20:37:01 ostatnia zmiana: 2006-11-07 20:37:01
motylek_1_.PNG

Jutro z moim bejbe się gdzieś wypuszczam, może na dzikie Korki:P Heh, o czym ja marzę;)
Poszlam sobie dzisiaj do lekarza z moim głupim żołądkiem:/ No i tak sobie poszłam, posiedziałam... Oczywiście mi niczego nie znalazła, muszę badania zrobić... A tak mi się chce strasznie...:/
No ale nieważne. Zrobić w końcu kiedyś muszę, bo jak nie teraz, to za kilka dni mnie to znowu złapie...
Dalej cisza, jakbym komuś rozwaliła życie, albo jeszcze gorzej... Już powiedziałam, nie to nie... Tylko że... ja nie mam wieczności na czekanie, aż w końcu ktoś pogodzi się z tym, że to on jest tym raniącym, a nie zranionym w tej sprawie...
Ale... co zrobić... siłą nie przetłumaczę...
Nie byłam dzisiaj w budce, bo trochę mnie brzuch bolał, jakoś tak się ogólnie niewyraźnie czułam... Maciek znowu kwęka, jak to on już tylko potrafi... Jest po prostu zmęczony i tyle, po tej dzisiejszej Warszawie... Szczerze mówiąc wcale się nie dziwię...
A teraz się śmieje;) Ależ to jest padalec mały...;)
Jak to pewne boskie stworzenie kiedyś zakomunikowało...: "Pieniądze są po to, żeby je wydawać...":P Heh, sentencja stulecia:P

pink_flower.PNG

Coś różowego...

dodane: 2006-11-05 16:16:02 ostatnia zmiana: 2006-11-05 16:16:02
kwiatek_6.PNG

... na poprawę nastroju... I tak mi się nie poprawi, ale zawsze warto mieć nadzieję na lepsze jutro... Jeśli jakieś "jutro" w ogóle nastąpi, bo czasami mam wrażenie, że każdy dzień jest taki sam i całkiem nie ma znaczenia...
Muszę zrobić to coś na WOK, bo mnie babka zabije na miejscu, jak jej tego nie przyniosę...
Maciek śpiewa;) Heh, śmieszne takie dziecko... Nikt, patrząc na niego, nie powiedziałby, że może być chory... Ja na pewno nie...
Ech... Ale na razie jest dobrze. Z nim przynajmniej... Bo ze mną niespecjalnie, jeśli mam być szczera...
Bo przepraszam bardzo, ale to dla mnie już szczyt bezczelności, coś takiego jak to ostatnie:/ Kurde, no bez przesady. Co to ja jestem niby? Panienka na zawołanie? Dobija mnie coś takiego.
Dla mnie bez sensu jest coś takiego, w czym ja się duszę i druga osoba też nie czuje się zbyt komfortowo. Po co...? No właśnie zastanawiam się, jaki sens ma coś takiego. Jeśli w ogóle jakiś ma, w co w tym momencie nie wierzę.
Jest mi źle. Bardzo źle. Czy żyję tylko po to, żeby mi było źle? Bo przez ostatnie dni naprawdę tak jest. Niby ok, ale nie ok. Co mi po czymś takim...?
Inaczej mówiąc... Wegetacji ciąg dalszy...

vc49gq.PNG

A ja czekam, i czekam, i czekam... Tylko Ciebie wciąż woł

dodane: 2006-11-05 11:33:52 ostatnia zmiana: 2006-11-05 11:33:52
jlb9nf.png

Chyba się nie doczekam, ale to już inna sprawa... Szczerze mówiąc nie wiem, dlaczego akurat ja, i czym, zasłużyłam sobie na takie traktowanie. Co ja takiego zrobiłam? No co? Czy naprawdę jestem aż tak podobna do jakiejś byle szmaty?
Pytania może dość szokujące, no ale jak mam inaczej zapytać o coś takiego? Poczułam się po prostu zeszmacona do ostateczności. Każdy na moim miejscu by się tak poczuł. Nawet, jeśli teoretycznie był to tylko żart:/
Powiedzmy sobie tak: każdy co innego uważa za śmieszne, a co innego bierze na poważnie. Akurat to odebrałam poważnie i nic na to nie poradzę, że nie mam tak wyrazistego poczucia humoru jak niektórzy z nas, no ale...:/
Przepraszam bardzo...
Na dworze koszmarnie biało, zimno i mokro. Uwielbiam taką pogodę, jak mam ciepło, ciasno pod kocykiem i przytulnie. Wtedy może sobie padać do woli. Tylko że nie chcę nic mówić, ale jutro muszę pomknąć do boskiego Chemika bez względu na to, czy jest ciepło, czy nie...:/
Przydało by się napalić w kominku, ale mi się specjalnie nie chce... Siedzę sobie w moich zimowych butkach w futerkiem w środku i jakoś mi jeszcze w miarę ciepło...;) Uwielbiam takie dni...
Nic nie muszę robić, siedzę sobie, bez pośpiechu, bez jakiegoś takiego stresu, że się nie wyrobię, powolutku idę sobie po herbatkę, wracam, piszę, następna herbatka, znowu piszę...;) Dla mnie idealnie:)
Niestety już jutro się to skończy, ale na razie mam jeszcze przedpołudnie i się cieszę;)
Skończyłam właśnie rano czytać "My, dzieci z dworca Zoo" i znowu zrobiło mi się smutno... Bo tak naprawdę czym różni się życie takiej Christiane od mojego...? No czym? W tym momencie nie tylko narkomani myślą o sobie i o nikim innym... Teraz wszyscy tak robią, bez względu na to, czy biorą, czy nie... I to jest najgorsze...
Bo tak naprawdę nie potrafię znaleźć sobie jakiegoś stałego miejsca, wszędzie coś jest nie tak, jakoś inaczej, niż sobie wyobraziłam, niż powinno być... Przytłacza mnie bezsens tego wszystkiego, ale chyba nigdy bym nie zaczęła ćpać... Bo tak się niby mówi, że od razu lepiej, świat robi się piękny... Ale po co mi taki "piękny świat", jak mam go tylko przez chwilę i nie dla siebie... I za każdą tą chwilę trzeba płacić własnym życiem... Po co...?
Takie to wszystko dziwne... Nie wiem, nie potrafię zrozumieć siebie, innych... Czy naprawdę jestem taka, jak ktoś mnie określił w trochę innych słowach...? Bo właśnie tak się czuję i nie wiem, co z tym zrobić... Nie wiem, naprawdę nie wiem... Czuję się ostatecznie zeszmacona, poniżona i w ogóle jakaś taka... bez wartości...
Tylko dlatego, że chciałam, żeby było dobrze... I chyba trochę za mocno się o to starałam... Czy to ma sens? Starania z jednej strony chyba nie przynoszą pocieszających rezultatów, z tego, co zauważyłam... Dlaczego ja mam się starać o coś, czego ta druga osoba nie doceni nawet troszkę, czym się nie przejmie i weźmie to takim, jakie mu dam, jakie samo przyjdzie... Bez takiej troszkę głębszej refleksji nad tym, czy na pewno to sobie przyszło samo z siebie, czy ja musiałam się nad tym męczyć, żeby tak było...
Jest mi po prostu przykro... Choćby dlatego, że teraz mam jeszcze ustalone warunki, kiedy mam się odezwać i w jakim celu... Myślę, że to nie jest ani sprawiedliwe, ani... Nie wiem... Czuję się tak, jakby nikt nie miał już do mnie szacunku, jakbym była tylko po to, żeby być, istnieć i... myśleć o kimś... Bo nikt nie wpadł na to, żeby myśleć o mnie... Mówię tu o konkretnej osobie... Ale nieważne...
Czasami chciałabym z tym skończyć raz na zawsze, ale... Coś mnie trzyma. Coś mi na to nie pozwala, jakbym miała jeszcze po co czekać, po co być... Ale... po co...? Po co czekam tak naprawdę? Czy mam jakiś cel, czy tylko udaję, że on istnieje...?
To chyba naprawdę nie ma sensu...:(

biedronka.PNG

Chyba jest mi zimno...

dodane: 2006-11-04 10:08:10 ostatnia zmiana: 2006-11-04 10:08:10
102905frozenweb.PNG

Ale mimo wszystko na razie nie dotykam się do kominka... Mam niezłą gęsią skórkę i jest mi jakoś tak dziwnie ze sobą... Czuję się jak ktoś, kto stracił całą swoją wartość w jedno popołudnie, jakbym nie znaczyła już całkiem nic... Tak po prostu...
Przeczytałam kilka notek z lipca i w swoich rozważaniach doszłam do tego, że... Kiedyś pisałam lepiej. Potrafiłam to robić. A teraz...? Teraz to chyba we mnie zanikło, z wierszami ostatecznie zerwałam, bo i tak nikt ich nie czyta, nikt ich nie chce, drukuję je i leżą w koszu na śmieci, ewentualnie lądują w kominku przy wieczornym paleniu albo na dnie szafy, jeśli nie chce mi się ich wyrzucić... Więc po co pisać? I tak mnie nikt nigdy nie doceni, bo piszę beznadziejnie i aż szkoda oczu żeby to czytać... Dlatego jeśli już coś napiszę, to drukuję, zamykam i nie czytam tego drugi raz. Bo zawsze się dopatrzę jakiegoś niedomówienia, błędu, czegoś, co mi się jednak nie podoba...
Czasami czuję się, jakbym wyczerpała już wszystkie możliwości na wiersze... Jeśli już coś mnie trafi, to piszę jeden i źródełko wysycha...
Dziwię się teraz sobie samej, że w czerwcu, w lipcu, na początku sierpnia nic nie napisałam... Siedziało wtedy tyle we mnie, tyle żalu, wściekłości... I nie napisałam nic... Nawet w pamiętniku niewiele skrobnęłam, kilka stron... Zamknęłam to w sobie tak po prostu, zostawiłam dla siebie wspomnienie miękkości ust... Wszystko...
Nieważne...
A teraz patrzę na pierwszy śnieg i... Tak myślę, że nie minęło wcale dużo czasu... Jest tak, jakbym wtedy poszła spać i obudziła się dzisiaj... Tak jakby nic się przez ten czas nie stało...
Zaraz się rozkleję, ale trzeba wytrzymać... A co mam innego do wyboru? Załamać się? Po co?
Bez sensu...
Czy kocham... Nie. Chyba już nie... Czy w ogóle kochałam...? Te siedem miesięcy temu wydawało mi się, ze tak. Może kochałam. Ale... tak naprawdę nie da się udowodnić miłości... To materialnie nie istnieje, nie ma czegoś takiego, co ją zdefiniuje, poda konkretne przykłady... To coś jest zupełnie jak... tęcza... Wiadomo, jak powstaje, ale nie da się jej uchwycić, zatrzymać, mieć dla siebie do końca... Jest nierzeczywista i niewiele znaczy tak właściwie, chociaż jest...
I siedzę tak teraz w takim półciemnym, zimnym pokoju, zastanawiam się, jak bardzo mi przemrozi palce w drodze do Agusi... Muszę poszukać rękawiczek...
W czwartek dowiedziałam się, że mam malinkę na szyi... Ciekawe spostrzeżenie, prawda? Sama ją sobie może jeszcze zrobiłam...:(
Kurde, jak mnie denerwuje coś takiego...
Ale nieważne, nie chcę myśleć w tym momencie o rzeczach, które mnie denerwują. Chcę się jakoś z tego oczyścić...
Rodzice z Maćkiem pojechali do Lublina, jestem sama, jest mi zimno, ale to nic... Zaraz zejdę na dół, tam jest cieplej... Pewnie nie dostanę dzisiaj nawet jednego znaku, że żyję dla kogoś, że po coś istnieję... Zapowiada się jedna wielka samotność...
Czasami tak bywa, trudno się mówi... Ja mam tak coraz częściej...
Jest mik teraz okropnie przykro, okropnie smutno i wcale nie chcę iść nigdzie w poniedziałek, chcę się zaszyć w jakimś cichym, ciepłym, bezpiecznym miejscu i zostać tam na zawsze...
Może zacznę pisać... Dla siebie...
Zainwestuję dzisiaj w jakiś ładny kołonotatnik, będę pisać... Chociaż niby mam zeszyt do wierszy jeszcze z ubiegłego roku... Ale to nic... Nowy nie zaszkodzi...
Tym razem te wiersze będą inne... Mam nadzięję... Może wreszcie mi się uda...
I kto teraz powie do mnie "słonko"...?:(
Pewnie nikt...

Coś jakby piątek się kończył...

dodane: 2006-11-03 20:55:40 ostatnia zmiana: 2006-11-03 20:55:40
motylsb.jpg

Siedzę... Jest mi smutno... Jak leżę to też mi smutno, a jak zasypiam to już całkiem... Dzisiaj tak leżałam u siebie, zasypiałam już prawie z nudów i leciały mi tak centralnie łzy... Tak po prostu...
Ale co tu się rozczulać nad sobą, jak... Jak nie ma sensu, bo przecież i tak nikt nie wie, co mi jest, wątpię, żeby kogoś to interesowało... A nawet jeśli kogoś to interesuje, to nic o tym nie wie... Ale raczej nie wierzę w istnienie kogoś takiego. Wystarczy?
Jest mi smutno, czuję się, jakbym jechała na amoniaku (przypomniało mi się farbowanie włosów w Szczecinie...), zaraz mi coś znowu zabroni widzieć na oczy i taki będzie koniec...
Jest ciemno. Nawet u Konrada nic się nie świeci. Ale przynajmniej latarnie naprawili, bo do tej pory była tylko jedna na całej ulicy... Zapewne po wyborach znowu wszystkie zgasną...
I po co...?
A kto to wie...
Oczka mi się zamykają, nie mam ochoty całkowicie na nic... A na co mam mieć ochotę? Może na siedzenie i oglądanie "Władcy", który w tym momencie wcale mnie już nie obchodzi?
Raczej nie...
Jestem wściekła, smutna, wypluta i przyznaję się do tego. To naprawdę nie jest takie trudne... Wystarczy się przeanalizować i to samo wyłazi... I bardzo się cieszę, że powiedziałam dzisiaj pewnej osobie, że szpanuje tym, czego nie ma.
Może ja też nie mam czym. Ale mam nadzieję, że mimo wszystko nie szpanuję. Staram się tego nie robić, żeby później się sobą samą nie brzydzić... Ech... Nieważne...
Czy ja jestem w ogóle ważna...?:(

Moje maleństwo biedne...:(

dodane: 2006-11-02 19:32:35 ostatnia zmiana: 2006-11-02 19:32:35
Maciek dzisiaj wrócił z rodzicami do domu... Urósł... Śmiał się jak mnie zobaczył...:) Ale jakiś taki mimo wszystko smutnawy, patrzy tak jakoś daleko, nieobecnie... Możliwe, że mi się tylko tak wydaje, ale... Nie wiem... Jakoś znowu mi smutno...
Jutro na małe zakupki się z mamusią wybieram, trzeba uzupełnić zapasy kosmetyków tworzących tapetę;) Nie no, żart... Żart...;)
Konrad w domu siedzi, boski Szopa pewnie też... Takim do dobrze...
Dzisiaj ta głupia emka spóźniła się dokładnie pół godziny! Myślałam, że zamarznę na tym przystanku, palców nie czułam... Uch, cudowna komunikacja miejska:/ Nic dodać, wszystko ująć...
No i tak jakoś sobie leci szybko... Jutro klasówka z gegry... Nic nie umiem... Maciek płacze...:( Smutno mi...
Ech, nie wiem, co się dzieje... Nie wiem, co się dzieje z nim... Takie maleństwo...:(
Chyba już skończę, bo się rozpłaczę... Po prostu... Coś mnie dopadło, jakaś okropna myśl, że jemu może się coś stać, że... Nie potrafię tego napisać...:(
I jakoś tak upłynął tydzień bez nich... Tak jakoś po prostu, bez zbędnych ułatwień ani szczególnych trudności... Nie wiem, dlaczego, po co... Chyba to nie ma sensu... Takie wegetowanie, jakie ja uskuteczniam... A jak to inaczej nazwać? To jest jakieś wegetowanie, bez szczególnego przykładania się do życia, bez samodyscypliny... Nie robię nic... Przyznaję się do tego... Jedyne, co potrafię, to kochać... I dlatego jest mi smutno... Boję się o Maćka po prostu... Nie potrafię inaczej...

sleepingbaby.png

Jakoś tak... smutno...

dodane: 2006-10-30 17:51:00 ostatnia zmiana: 2006-10-30 17:51:00
22.PNG

Byłam dzisiaj... Czekałam... Nic... No cóż, nikogo nie zmuszę, ale... trochę przyzwoitości przynajmniej, bo poczułam się tak... dziwnie? Przynajmniej dziwnie...
A teraz znowu czekam... Nie wiem, na co... Na coś, co zapewne od początku nie miało sensu, zważywszy na małe prawdopodobieństwo, że kiedykolwiek w ogóle coś się wydarzy... Po co ja jestem...? Bez sensu...
Tak patrzę w to ciemne okno, patrzę... I widzę tylko to jedno światełko u Konrada w pokoju... Po co...? Nie wiem... Nie wiem nic, naprawdę...:( Ech...
A miało być tak pięknie...
Właśnie, zgram sobie... zgram...:(

I żeby nie było, to... Jest mi najnormalniej przykro... Dobra, nie chcę już nikomu smęcić, ale... To było takie o, jestem, nie ma mnie, mam cię gdzieś...
Ech... nieważne... Miało być sto lat, sto lat... Sto lat i wakacje sobie minęły:P
Ech... Wakacje? Lipiec?:/ Kurde, dlaczego...:(
Sama tego chciałam...

Ech, ech...:(

dodane: 2006-10-29 14:45:59 ostatnia zmiana: 2006-10-29 14:45:59
556565_rainbow_flower.PNG

Coś mnie tak dzisiaj zmuliło, nie wiem nawet, czy to wina beznadziejnej pogody, czy coś z otoczenia mnie tak przybiło... Może to ja po prostu taka sobie dziwna jestem, nie wiem...
Przy okazji... zabrakło mi nutek normalnych ostatnio...:(
Ale nieważne, nieważne... Coś ściągnę jak znajdę chwilkę... A pewnie znajdę...
:(
Zamuła chyba złapałam, ale nieważne... Jakoś trzeba żyć dalej... Boski Piter stwierdził, że jestem ruda... łał, a on to co niby jest? Siwy blondyn? Kurde...
Denerwują mnie po prostu tacy ludzie. Sam wygląda jakby mu ktoś przed chwilką czymś grzmotnął w głowę, a wypowiada się o całej reszcie:/
Oby tak dalej... Chojrak, tchórzliwy pies:P Heh...

...

dodane: 2006-10-18 11:30:11 ostatnia zmiana: 2006-10-18 11:30:11
I kiedy zniknę
W Twoich ramionach,
Kiedy przeklnę cały świat,
Że dał mi Ciebie,
Że chce zabrać...
Zamknę oczy,
By nie otworzyć ich nigdy...
Już nigdy...

Patrzę pod zasłoną rzęs,
Jak znikasz stopniowo,
Powoli rozmywasz się za kurtyną łez...

Nie ma Cię...
A może jesteś...
Ale nie mój...

Nie mój...

Można powiedzieć, że dawno mnie nie było...;)

dodane: 2006-10-18 11:14:59 ostatnia zmiana: 2006-10-18 11:14:59
ldld.PNG

I jak widze pełno komentów, pełno... Tja...
Nie no, zdołowałam wczoraj, nie spodziewałam się takiej szczerości od pewnego osobnika płci męskiej mieszkającego w moim prywatnym hobbitonie...:P No ale nieważne, miałam koszmary, zapomniałam, że trzeba wstać... Męczy mnie wena ostatnio, nie mam nawet gdzie o tym pisać...
Znowu mi zimno, ubrana w dwie bluzy, koszulkę i sztruksy zamarzam na informatyce... Zamarzam... Zamarzam... Uf...:P
No ale teraz tak szczerze to... Nie wiem... Chyba nic...
Jest mi smutno... Nikt się do mnie nie odzywa, tylko mój Czykropek o mnie pamięta...;) Tak bejbe, tak;) Strasznie mi teraz smutno... Nie wiem, dlaczego, nie wiem po co... Nie wiem, dlaczego mam się się przejmować czymś, co tak naprawdę mnie nie dotyczy, chociaż jednak jest częścią mnie... Ech...

Oj... Znowu zaczynam za dużo myśleć, może nie o tym, co trzeba, może wkraczam na czarne tereny mojego umysłu, które niekoniecznie są skłonne do działania pozytywnego...
Jest mi teraz najnormalniej przykro... Ani słowa, ani jednego uśmiechu... Nic... A czy to ważne...
Nie wiem... Zapewne nie... Chyba za dużo się wczoraj stało, pozwoliłam na to, żeby otworzyć się za bardzo... Ech... Nieważne...
Za chwilę polski, nic ciekawego jak zwykle... O czym ja piszę? O niczym, co ma jakieś znaczenie...
A czy moje życie ma znaczenie...? Dzisiaj jakoś tak pomyślałam, że chyba jednak nie...
Tak naprawdę dziwi mnie bezsens tego wszystkiego... Może ma sens, a może nie... Raczej nie...
Po co żyć, jak wszystko i tak zniknie...? Wszystko ma swój koniec i chyba już nie wierzę, że tam gdzieś jest coś jeszcze... Jednego dnia jestem, drugiego już nie i jakoś nikt tego nie widzi... Nikt nie myśli... Więc po co? Dlaczego? Dla jakiejś zbiorowej sprawy? Czy tak po prostu, żeby poprawić statystyki i żeby nie było niżu demograficznego...?
Beze mnie niż by się nie powiększył... Taka jest prawda...

czarne.PNG

Patrzę na niektóre osoby, które jeszcze rok temu dobrze znałam i zastanawiam się, co się z nimi stało, że są jeszcze gorsze niż pamiętam... Ale tak naprawdę niektórzy myślą, że jest lepiej, cudowniej... W ogóle doskonale...
Dzisiaj pewna osoba objechała mnie wzrokiem na kortarzu tylko dlatego, że miałam na sobie czarne sztruksy... Było mi bardzo przyjemnie...:/
Nie no, nieważne... Do niczego więcej się dzisiaj nie przyczepię... Nie ma sensu...

2129_1_.PNG

Uch, wreszcie...

dodane: 2006-10-08 08:56:34 ostatnia zmiana: 2006-10-08 08:56:34
fa.PNG

Wczoraj napisałam poprzednią notkę i myślałam, że już nigdy jej tu nie wsadzę:/ Jak zwykle chodziło o to, że nie można wstawiać w tytule notki cudzysłowia, ale nikt jak zwykle o tym nie wspomniał:/
Ale nieważne już... Czym tu się przejmować..
Ćwiczyłam sobie wczoraj głosik:P Heh, ależ mi to pięknie wychodziło...;) Tak tak, już...
Ale tak szczerze mówiąc to... czuję się dziwnie... Jutro ten głupi sprawdzian z biologii, muszę się nauczyć...:( Ech, dlaczego...
Znowu mam gęsią skórkę, jest mi zimno i w ogóle... Mam jakiś taki wisielczy nastrój... W ogó.e patrząc na to, co dzieje się (a raczej się nie dzieje) za moim oknem, można stwierdzić, że mój nastrój jest w pełni uzasadniony...
Uch, nieważne... Konrad nie wiem z jakiej przyczyny siedzi w domu... Czyżby dał sobie spokój ze studiami? Kto go tam zrozumie... Na pewno nie ja...
Słucham sobie Godsmacka i jakoś tak mi... dziwnie? Chyba to jedyne określenie, które przynajmniej w połowie charakteryzuje mój aktualny stan...
A to, że mam manię prześladowczą, to już zupełnie inna sprawa;)
Tak wyciągnęłam wczoraj te wszystkie moje śmieci, zdołowałam troszeczkę... Ale co poradzić? Chyba nic...
Futrzaka, mimo tych wszystkich głupot, które w nim wypisywałam, nigdy nie wyrzucę;) Dlaczego mam niby to zrobić?:D Jest śliczny, bo mój...;)
Ale mimo wszystko jest mi zimno... I czuję się jakaś taka brudna... Nie wiem, coś chyba ostatnio ze mną jest nie tak, nie potrafię się określić, zrozumieć siebie samej, opisać dokładnie to, czego potrzebuję... Po prostu sobie jestem, jakaś taka bezsensowna, beznamiętna...
Ostatnio zauważyłam, że wszyscy ci, którzy kiedyś tak namiętnie pisali blogi, jakoś jakby skapitulowali i zwolnili tempo, niektórzy całkiem pousuwali...Czyżbym tylko ja została?;)
Co prawda Ósemka mnie denerwuje z prostych powodów, ale nie zamierzam porzucać tego bloga, dziecka mojego umysłu, z tak prozaicznych przyczyn...
Rozpisała się dziewczynka, nie?;) Heh, czasami tak bywa, niestety...
Nie wiem tylko, na czym polega całe to istnienie... Po co piszę? Żeby się wyżyć... Nie umiem inaczej... Nie potrafię rzucić telefonem o ścianę, bo szkoda mi telefonu;) Nie umiem rozedrzeć się na kogoś, bo nie mam śmiałości tak po prostu wykrzyczeć tego wszystkiego z siebie... Boję się tego...? Możliwe...

Ech, i tak już się za bardzo otworzyłam... To bez sensu, bez przyszłości... No bo co mi po tym, że tu piszę? Nic... Pozbywam się tylko tej niepotrzebnej części siebie, która siedzi we mnie przez jakiś czas, ale potem znowu wraca... Żeby znowu ją zostawić...?
Czy to ma jakiś sens...?

Cóż za wyszukany tekst...: jak żule pod murkiem...

dodane: 2006-10-08 08:02:58 ostatnia zmiana: 2006-10-08 08:02:58
Nie no Krzysztofie szanowny, tym razem ciut przesadziłeś. To, jak wyglądam i gdzie siedzę, to już tylko i wyłącznie moja prywatna sprawa. I nie zabronisz mi siedzieć pod Szpulami tylko dlatego, że Twoja cudowna noga tam postała. Nie wyobrażasz sobie zbyt dużo przypadkiem?
Ale przypadek pozostawmy innym...

I jeśli przepraszam bardzo ktoś coś do mnie ma, to niech się najpierw zastanowi, jaki on jest i jak wygląda.

Od razu mówię, że... Hm, z moim bejbe kochanym widziałam się ostatnio w czwartek i mało nie padła na widok pewnego dość, hmmm, tragicznego okazu... Inaczej mówiąc, jak to mój Misiaczek go nazwał (ten okaz znaczy się) "dziecko biedy i ciemnoty"... Doskonałe określenie danego okazu:P

O okazach nic już nie mówię, okazy pozostawmy specjalistom od okazów:P Heh, ostatnio tak się zapędziłam, że bejbe mi musiało Bociana pokazywać, bo nie zauważyłam:P No cóż, jak ktoś ma wzrok upośledzonego hobbita w ostatnim stadium starości, to tak już bywa;)
W tak zwanym międzyczasie robię pranko.
Wyciągnęłam dzisiaj ten mój pamiętnik z bambusa...;) Jaki on śliczny, heh;)
Tak naprawdę dzisiaj nie mam już o czym pisać... Muszę się uczyc:/ Żadna przyjemność, ale co ja zrobię?
Wczoraj sobie obejrzałam kawałek "Lęku" z moim tatusiem;) To było takie fuuuuu... Ble. Jednym słowem operacja ginekologiczna nożem do cięcia kości:P Myślałam że coś mi zaszkodzi:P
Fajny miał tylko ten kręgosłup na wierzchu:D
Ale nieważne, nieważne... Film jest jednym słowem obrzydliwy.
Zimno mi...:/ Nic mi się nie chce... Uch, co ja takiego zrobiłam?
Też prawda... Żyję:P

08_15.PNG

Czy ja wiem...

dodane: 2006-10-02 19:01:26 ostatnia zmiana: 2006-10-02 19:01:26
motylmm.PNG

Z tymi wierszami to nie było nawet takie straszne;) Okazało się, że prawie połowa nie widziała jeszcze na oczy swoich tekstów i po prostu je sobie czytaliśmy...;) Normalnie myślałam, jak to zwykle, że tam wykituję...;) Ale nie było źle, nie miało prawa być źle:)
Pisałam list do Miśka... Sprawdzian z matmy przełożyła;) Heh, normalnie pełnia szczęscia:D
Ale ze mnie głupie dziecko, matko kochana kochana;) I jeszcze raz kochana...;)
Z pewną osobą nie rozmawiam od...? Tygodnia? No i dobra, nie to nie...
Podobno nie ma ludzi ważnych i ważniejszych, ale... Chyba jednak są...?

Eeeej, nieważne... Misiek mi tu zdycha;) To jest ważniejsze;)
Dzisiaj jestem może troszkę szczęśliwsza, ale to tylko dlatego, że nie było sprawdzianu z matmy;)
I spotkałam swojego cudownego ojca;) Heh, znowu mnie zagadał padalec i musiałam później lecieć jak głupia do Magdy;)
Mieć takiego ojca...;)
Ach, jak mi się spać chce... A muszę jeszcze życzenia dla naszych mężczyzn na spóźniony Dzień Chłopaka znaleźć:P Zajarzenie to nie każdy ma..:P
Heh... tęsknię...
Kocham Cię...
Buziaczki...:*

A kiedy skończy się ten cudowny czas...

dodane: 2006-10-01 16:10:54 ostatnia zmiana: 2006-10-01 16:10:54
151124.PNG

Ech... jakoś mnie to wszystko tak przybiło... Nie wyspałam się, rano wstałam jakaś taka nijaka, w ogóle bez życia... I tak mi już zostało...
Ale jednego wiersza się nauczyłam, to przynajmniej mam za sobą... Jeszcze drugi...:/
Cóż... Nie widzę w tym momencie powodów do radości, bo jakoś tak... No nieważne, nie wiem szczerze mówiąc jak to wyrazić... Zamotałam tylko tą całość, która i tak nie jest do końca dla mnie zrozumiała...
Miałam pisać wczoraj list... Nie napisałam. Nie wiem, czy w ogóle napiszę, ale to już inna sprawa...
Szukałam dzisiaj jakichś zdjątek na bloga... Coś tam znalazłam, ale to jednak nie to, czego szukałam...
Marudna jestem, ok... Przyznaję. Czasami mi się zdarza.
Zrobiłam pranie, posiedziałam trochę tutaj... Po co? Nie wiem. Może z braku pomysłu na coś innego.
Czuję się pusta, bezsensowna... Coś jakby powrót do nastroju z początku lipca. Bezsensowna, z bolącym żołądkiem... Hmmm, i co mi po czymś takim?
Nie wiem...
Kim ja jestem? Pytanie niby dość proste w formie, ale nie potrafię na nie odpowiedzieć w jednym prostym zdaniu... W ogóle nie potrafię.
No bo... Jak można zdefiniować siebie? Raczej nie bardzo się da.
Jestem zmęczona... Tak, żeby było wesoło...:/

evanescence_hello.PNG

Sobota... Przeżyłam;)

dodane: 2006-09-30 16:07:11 ostatnia zmiana: 2006-09-30 16:07:11
Purple_Rain_by_Gwarf.PNG


Ten tydzień mi przeleciał tak po prostu przez palce, jakby go prawie nie było... Coś się dzieje z tym czasem, mówię poważnie...;)
To wszystko jest takie dziwne... Czasami mam wrażenie, że nie pasuję do tego wszystkiego, że to wcale nie jest tak naprawdę mój świat, tylko kogoś. kto wszedł na chwilkę i zrobił bałagan...;) Wiem, że to głupio brzmi, ale co ja poradzę na to, że tylko czasami czuję się z tym w miarę dobrze, a później zaczyna się od początku to samo, że może to jednak nie to, może... ech...
I tak mnie nikt nie zrozumie, więc po co to pisać...?
Dawno mnie tu chyba nie było... No ale przepraszam, po co ja mam cokolwiek pisać? Heh, niby po nic... dla własnej głupiej satysfakcji chyba się nie opłaca...;)
Wczoraj od Misiaczka dostałam mięciutką kopertę i niespodzianką...;) Takie to było słodziutkie...:) Tylko teraz muszę na list odpisać:) dla mnie to czysta przyjemność, nie mam nic przeciwko;)
A tak w ogóle to jakby co to dzisiaj jest Dzień Chłopaka...:P Heh, wszystkiego najlepszego...

Troszkę mnie jakby zmęczyło to pisanie notki.. pisałam ją gdzieś około trzy godziny, jak nie więcej;) Rzeczywiście męczące zajęcie, nie ma żadnych wątpliwości;)
Czasami tak patrzę na niektórych ludzi i nie rozumiem, czym niektórzy próbują zaszpanować... Tym, że potrafią przeklinać? Heh, teraz prawie każdy potrafi, ale jakoś ja na swoim blogu w szacunku dla czytających nie zamieszczam przekleństw. Tego samego oczekiwałabym po kometarzach, bo jeśli ktoś powiedzmy pisze mi, że cośtam k...., to na swój sposób to widzę. A widzę, że taka osoba nie ma do mnie szacunku.
Poza tym... wredne poczucie humoru... Czym tu szpanować? Tym, że niedługo wokół takiej osoby zrobi się pusto? Nie wszyscy lubią ludzi, którzy mówią do nich dla żartu "spier...." tonem dość poważnym, żeby chwilę później roześmiać się, jakby to był najbardziej udany żart w historii... Rozumiem to jeszcze po części wśród naprawdę dobrych znajomych... Ale nie przy osobach, które znają się kilka tygodni i tak naprawdę nic o sobie nie wiedzą... I nie zastanawiają się, jak ten ktoś to odebrał. Ważne jest tylko to, że było śmieszne, wszyscy normalnie zwijali się ze śmiechu i przy okazji można złapać trochę punktów w towarzystwie... Nie rozumiem takich ludzi...
Ale nieważne, szpanowanie zostawmy komuś innemu... Najlepiej komuś, kto umie szpanować, a nie tylko udaje, że mu to wychodzi...
Mam śliczną papeterię i dzisiaj zamierzam ją wykorzystać przy pisaniu listu do Misiaczka...;) Może i to dla kogoś przesłodzone, trudno się mówi. Nie moja wina, że czasami jednak coś u mnie w życiu idzie dobrze... Przynajmniej momentami...
Kocham Cię...
Buziaczki...:*
Tęsknię...

... and if You go, I wanna go with You... and if You die, I

dodane: 2006-09-21 19:05:11 ostatnia zmiana: 2006-09-21 19:05:11
Jestem zmęczona... Po tym całym antynarkotykowym spędzie myślałam, że się załamię... Film był może i realistyczny, ale beznadziejny (moim zdaniem). To było o ludziach, którzy mają pieniądze, którzy wiedzą, co robią... Są dorośli. Nie było praktycznie wzmianki (w filmie) o ludziach w przedziale wiekowym pomiedzy 13 a 20 rokiem życia. I gdzie tu niby mamy motyw dworca Zoo? Nie ma.
Owszem, muszę przyznać, że w tym całym przedstawieniu było dużo 16-latkach. Ale to film zajmował większość czasu i to bardziej właśnie ten film się zapamiętywało, a nie przedstawienie...
Jakoś tak podeszłam do tego... z dość dużą rezerwą. Byłam już na kilku tego typu pogadankach i mogę stwierdzić, że niewiele z tego wyniosłam. Jak ktoś będzie chciał, to będzie brał. I na to (moim zdaniem) nie pomogą żadne przedstawienia organizowane w kinie "Sybilla" ani w żadnym innym kinie.
Wyraziłam swoje zdanie, a teraz czas przejść do spraw bierzących;) Hmmmm... o czym by tu napisać..
Szczerze mówiąc nie wiem. Swojego życia prywatnego nie zamierzam w tym momencie poruszać, bo nie mam czego poruszać. A nawet jeśli mam, to nie zamierzam. Mam nadzieję, że to nie jest zbyt niezrozumiałe...
Chce mi się spać, ale spać nie będę, bo... szkoda czasu moim zdaniem. Wyśpię się w nocy.
A teraz...? Zimno mi. Cały czas gdzieś tutaj są przeciągi... No ale... Nieważne.
Chcę już mieć piątkowy wieczór, siedzieć sobie z moim bejbe i oglądać "Lęk";) Jeśli nie będziemy się bały oczywiście;)
A jeśli będziemy się bały, to zapewne będziemy siedzieć i gadać do czwartej nad ranem;) Tak jak ostatnio... "Idziemy już spać...?" "Chyba tak..." "No ale mówię ci, normalnie..." Heh...;)
No i co tu z takim moim bejbe zrobić...?;) Heh, ale jej po prostu nie da się nic zrobić...;)
Dzisiaj naszym wspólnym nieszczęściem widziałyśmy E. z Ł. ... Fuj jednym słowem...
No ale nie chcę sobie jeszcze bardziej pogarszać nastroju. Nie mam zamiaru. Niech każdy sobie żyje jak mu się podoba, jeśli tylko mi nie zatruwa mojego własnego życia.
To by był koniec tej notki.

ph_594340.PNG

Kolejna informatyka....;)

dodane: 2006-09-20 11:24:04 ostatnia zmiana: 2006-09-20 11:24:04
motylekrwrwer.PNG

A ja mam fazę na motylki;) Heh, wczoraj sobie z Misiaczkiem gadałam baaardzo długo... Ale wcześniej wlazłam na Frodgarda z mamusią...;) Nie no, nic nie mam do szanownego hobbita, ale...;)
Koniec... Nie wspominam już;)
A teraz Misiaczek pisze dwugodzinną pracę klasową... Czymam kciuki;)
I co teraz?;)
Spać mi się chce. Zaraz polski, poźniej polski, później matma, później domekl;) no, może jeszcze drogeria po drodze...;)
Hmmm... Mój Misiaczek ma boski głosik...:) I nie śmieję się, mówię poważnie... Ja się nigdy z Misiaczka nie śmieję;)
A tak właściwie to... To chyba nic... Maciek pewnie sobie teraz śpi... Takiemu to dobrze;) heh, ale nie chciałabym być takim małym człowieczkiem. Ani tu cokolwiek powiedzieć, ani gdzieś pójść, zjeść coś samemu... Tylko zdane na łaskę i niełaskę starszych osobników...
Ech... Nic mi się nie chce... Gorąco...;) jutro muszę bejbe moje zabrać ze sobą do fryzjera;) Bo normalnie nie wytrzymam z tymi kudłami...;)
Czy ja wiem... napisać coś jeszcze...? Przygotowywałam się na dłuuuugą notkę, że będę pisać, pisać, pisać... A tu kilka zdań i koniec;) Tak to już chyba ze mną jest;)
Jutro postaram się kupić butki;) Och, jak ja chcę jakieś butki...;) Najlepiej szpilki, hahaha...;) Tragizm się szerzy...?;)
Siedzę sobie prawda, słucham wywodów na temat "potworków z gry komputerowej" (wywód prowadzi jakiś chłopak;)), nudzę się i tęsknię za Misiaczkiem... Ech...
No ale trzeba trzymać się w kupie;) Bo jak się nie będę trzymać, to się rozlecę... To stwierdzone naukowo...;)
Zasypiam;)
Tęsknię... Buziaczki:*

motylek33fsdfsdfsdfsdfs.PNG

Urodziny Misiaczka...;*

dodane: 2006-09-17 21:16:01 ostatnia zmiana: 2006-09-17 21:16:01
JK_Little-Blue-Butterfly-.PNG

Tak mi dzisiaj... dziwnie... W jednej chwili się cieszę jak głupia, a później latam po chusteczki... Przyznaję, że dość dziwne ze mnie stworzonko...
Jak ten motylek, co dni ma kilka i umiera...
Konrada dzisiaj widziałam.. Zielona koszulka, targamy się po mordzie... jednym słowem chodząca tragedia...
Jutro biologia.. Fuj:/
Ale cieszę się dzisiaj, bo mój Misiaczek powoli staje się starym Grzybkiem...;) I bardzo dobrze, bo ja, tak jak nasza Argonka uwielbiam starsze Grzybki;) Co prawda nie aż tak stare jak nasz Argonek, no ale... Heh, do kogo ja mojego Robaczka porównuję...;) Do cudownego Argonka?;) Za często widziałam jego zdjęcia...;)
Ale powracając do mojego Misiaczka... Cóż ja mogę powiedzieć?:) Nie wiem...
Nie wiem sama do końca, kim jestem, a co dopiero mówić o Nim.. Nie umiem się wypowiadać o innych, to wszystko...;)
Urodzinki Argonki w piąteczek... Wsyskiego najlepsego na zapas;)
Będę kończyć... Spanko...;)
Tęsknię... Coraz bardziej...:*

Spać się chce...;)

dodane: 2006-09-13 11:26:06 ostatnia zmiana: 2006-09-13 11:26:06
listki24acvfvfv.PNG

Nie mam weny mimo wszystko... Miałam coś napisać, ale... Echs, nie chciało mi się, poza tym niby o czym... Wszystko, co miałabym napisać, mam gdzieś w sobie, a nie wywalam tego tak po prostu przed siebie...
Mity...? Heh, nic nie umiem...;) Dzisiaj sobie jechałam z takim nawet niezłym okazem... Ale co mi po okazach...?;) Taki zamulony, stoi, stoi, ani się nie ruszy, ani nie popatrzy w okno, tylko przed siebie niewidzącym wzrokiem...;) A jak...

A czy coś jeszcze...? Piszę z Misiem... Przestałam słuchać "Lacrymosy", bo mi się oczka zaczęły świecić...
Zdechła jestem z deczka, zaraz zrobię się głodna, a za chwilę zaczną się mity...:/ Ych...
Wczoraj Rybka spała sobie u mnie baaaardzo długo...:) Śmieszne minki robi;) Szczególnie przez sen...
Ech... będę kończyć, bo za moment dzwoneczek, a teraz już nie ma długiej przerwy...;)
Buziaczki...:*
Tęsknię...:*

Już po dzwoneczku...:)

dodane: 2006-09-13 10:43:26 ostatnia zmiana: 2006-09-13 10:43:26
large-msg-1123537281-2.PNG
...a ja sobie siedzę...:) Wreszcie udało mi sie jakoś ominąć ten błąd na stronie i załadowałam sobie Amy...:) Ech, nudno mi...
Na razie sobie siedzę z "Lacrymosą" i... i o:P nic szczególnego...
Zaraz zasnę... Ciekawe, czy za spanie na lekcji są uwagi;)
Teraz mam sobie jedyną długą przerwę, jaka w ogóle tu jest..;) No i tak sobie siedzę, mam dreszcze, ale to nic:) Dzisiaj się wreszcie wyspałam i mam dobry (w miarę...) humorek, więc nie marudzę zbyt wiele, może tylko tak troszeczkę...:)
Może to głupie, ale nie mogłam dzisiaj majtek znaleźć;) Heh, ale ja jestem nienormalna... Powiesiłam pranie na dworku, żeby szybciej (? na pewno...?;)) wyschło, dzisiaj rano lecę, a tu nie ma...;)
No i w końcu się okazało, że wszystko sobie jest już na górze:P
Cały czas widuję Mariusza na korytarzu... Mało brakuje, żebym wpadła w euforię, ale to już inna sprawa;) Teraz mi bejbe nie masz prawa powiedzieć, że on nawet jest całkiem całkiem;) On jest o fuuuuu taki okropny. Gorszy od Ł. i Arturka razem wziętych...;)
Śnił mi się Brud... Że chodził ze mną do Chemika... Załamałam się, bo... Ech, nieważne;) Zeszłoroczna wyprawa na Łukawkę nie była zbyt szczęśliwa;)
Zamierzam niedługo zawitać w Szpulach, i żeby nie było nieporozumień, robię to tylko dla mojej bejbe;) Żadnych Bocianów, Korków ani innych Arturków. Nawet Boskiego nie chcę widzieć na oczka moje czekoladowe;) Heh, glupim być... Ale z W. nikt nie wygra w tej konkurencji... W. to jakby co moj bliski "kolega" z jednej grupy;)
Ech, ech... O czym ja gadam w ogóle, bez sensu jakoś tak...
Hmmm... Dawno nic nie pisałam... Chodzi o "wórczość";) Co prawda żałosną, ale zawsze jakąś;)
Ups, mój bliski kolega stoi obok..;) Auć:P
To chyba będzie koniec tej notki (kolejnej...;))...
Może poświęcę dzisiaj jakieś trzy minuty na moją twórczość;) Hehe, przydałoby sie raz na wiele...;)
Tęsknię...:*

Bosh, co za ludzie...;)

dodane: 2006-09-13 10:09:40 ostatnia zmiana: 2006-09-13 10:09:40
Bejbe, kiedys Cię rypnę i to mocno... Czego się dziadu nie odzywasz do mnie na gg? Tylko mi tu na blogu smarujesz... Ech Ty...:D
A moje kochanie niech się nie denerwuje... Takim grzybkiem, hehe;)
Niedawno jechałam z Korkim... Co za rozkosz:/ mogę się załamać...?;)

Ech... no cóż, znowu informatyka... A ja sobie korzystam z możliwości napisania notki, bo w domu jakoś nie mam weny...
Wczoraj odebrałam zdjęcia:) Sam Maciek, Maciek i Maciek;) A poza tym to jeszcze Maciek... I ja z gospelem, jak mogłam zapomnieć;)
Wczoraj ryczałam do "Lacrymosy"... Cóz poradzić...;) Przewrażliwieniec się odezwał, jak zawsze nie w tym momencie, co trzeba.
Miałam sie do mojego tatusia koffanego odezwać, ale jakoś... Nie chcę go budzić za wcześnie, bo ma teraz trzecie zmiany:)
Znowu mie mam obrazeczków, żeby sobie tu wsadzić, i znowu będzie nudno...;)
Chociaż może coś znajdę...:*
273379098vCCSmQ_ph.jpg
Wsadziłam z tych starych, i tak nie mam zamiaru nic dalej z nimi zrobić, to przynajmniej je wykorzystam;)
No więc... Co mam powiedzieć...? Czyżby nic..?;)
Jestem w lepszej grupie z anglika, jedno wielkie łał;)
Czy coś jeszcze...? Niekoniecznie... Nie chce mi się dosłownie nic... Ani siedzieć w domu, ani w budce, ani nigdzie... Czy to takie dziwne..?;) Heh, jasne...
Bociana widziałam niedawno;) Czy już o tym wspominałam...? Raczej nie, bo to było w poniedziałek;)
No tak, jeszcze jakieś techno wrzucili... Przepraszam bardzo, co to jest...? Czy w tej klasie nikt niczego normalnego nie słucha...?;) Przepraszam, czego ja się spodziewam...
Powinnam powtarzać mity, ale... Chce mi się...?;)
Heh, pytanie dość... No cóż, chyba każdy zna odpowiedź:)
Zimno mi się powoli robi... Z kim ja pracuję...?;)
Jedna wielka niewiadoma...

Ciekawe, co z Misiosławem...?;) Heh, jasne, już widzę, jak go zobaczę...;)
Koniec tej notki, ale niekoniecznie koniec notek na dzisiaj...;)
Tęsknię...:*

Jutro piątek:) Co za radość...:*

dodane: 2006-09-07 19:49:44 ostatnia zmiana: 2006-09-07 19:49:44
Jestem już taki zdechlak, że można się załamać... Wróciłam i się położyłam...;) No bo co niby mam ze sobą robić, jak nie mam siły nawet na to, żeby patrzeć trzeźwo na Korkiego...?;) Załamał mnie deczko wczoraj z tymi włosami, wcześniej ta jego szopa była nawet misiasta, ale teraz się zrobiła taka oklapnięta jakaś... Można się "załomać" jak się na niego patrzy...
Niezły towares do nas doszedł...;) Nie no, oprócz Arturka nie ma na świecie towaresów;)
To był taki żart... sceniczny;)
Powoli zrobiło się ciemno...
Ech...
E. dzisiaj z Ł. widziałam, jak się przecmokali zaraz koło przejścia... O fuuuuuuuuuu... Myślałam, że normalnie ze mnie śniadanko wyrwie...
I tak sobie płynie czas, płynie, płynie... Jutro znowu kolejne (chyba) 7 godzin z moimi towaresami...;) Oł je, o niczym innym nie marzę...
Chociaż jeden do pogadania całkiem całkiem... Nie aż taki całkiem głupi...;) A wygląda jak Marcinek:)
Hehe... Kończę...
Paps...
Tęsknię...:*

Mam jeszcze chwilkę...:)

dodane: 2006-09-06 11:19:22 ostatnia zmiana: 2006-09-06 11:19:22
I może coś napiszę...:) Chociaż nie wiem co...
Mimo wszystko Nie jest tu najgorzej... Brechty raz na wiele odchodzą, za chwilę mam dwa polskie... Hehe;) Może być gorzej (2 biologie...). Ech, to wszystko jest dziwne, ale... Może nie aż tak do końca...:)
Chce mi się spać... Strasznie mi się chce... I jeszcze po trampeczki idę...:) I szczotkę do włosów, hyhy;) Trampeczki mają być czarne, a szczotka...? Nie wiem;)
Czy to ważne...
Hmmmm... Jest mi nawet dobrze:) Ech, ech... Astma;)Jakby co bejbe, to tutaj prawie nie ma niezłych towaresów...;) Mówię Ci, nie ma na czym oka zawiesić, a co dopiero pogadać... Normalnie... Uch;)
Buziaczki... Będę kończyć...:)
Tęsknię...:*

Hmmm... dzień drugi czas zacząć...?

dodane: 2006-09-06 11:10:08 ostatnia zmiana: 2006-09-06 11:10:08
Korzystając z okazji, że mogę coś napisać własnie wlazłam... Czuję się tutaj dziwnie... Nawet bardzo dziwnie...
Piszę sobie z moim kochaniem... Oczywiście nie na gg, bo w końcu nie ma jeszcze nawet południa... Za jakiś czas dzwonek, nic mi się nie chce, jestem jakaś taka... nie wiem;)
Nie mam tu swoich kochanych obrazków, i dlatego nic nie załączę... A szkoda, szkoda...:)
Nie powiem, co tu się dzieje, hehe...Kto by pomyślał, nie no...;) Chociaż mogło być gorzej...
Ech... Gdybym tylko mogła właśnie tak zasnąć... Ale nie mogę;)
Czasami zastanawam się, czy dobrze wybrałam. Czasami mam dość duże wątpliwości... Ale co, no przecież nie zmienię już... Po pierwsze, bo tak jakoś dziwnie, a po drugie nie ma bardzo w czym wybierać... Chodzi o szkoły...
Nie, no żartuję, moją wymarzoną szkołą jest Budex i nikt mi nie zaprzeczy;)
Buziaczki... Tęsknię...:*

Koniec...

dodane: 2006-09-03 18:42:21 ostatnia zmiana: 2006-09-03 18:42:21
Czy ja wiem... dla mnie wakacje nawet się tak właściwie nie zaczęły... Nie czuję ich. Niby wyjechałam, siedziałam w domu, nie musiałam się uczyć, ale nie czułam jakoś tej atmosfery, jak zawsze...
A tak właściwie to nie znam nikogo od siebie z klasy oprócz dwóch osób, ale... No dobra, nie będę nic mówić;)
Książek nie mam, po co mi;) Nie no, żartuję... Na pewno mi potrzebne, ale... Ech:)
Chciałabym zasnąć i obudzić się w moje urodziny:) Żeby już było po pierwszej klasie, po tym wszystkim, żebym nie musiała być jedną z najmłodszych itd... To jest naprawdę denerwujące:)
Ale będziemy w jednej szkole z Misiosławem, hahaha:P Ciekawe, jaka będzie reakcja... Najpierw "chyba C.. K.....", a teraz? Hehe... Pamiętam, dobre to było;)
Jestem jakaś taka zmordowana, nie wiem czym nawet... Wstałam, posprzątałam i poszłam spać;) W końcu ostatniego dnia chyba mam prawo...;)
ta notka mimo wszystko będzie krótka... Nie chcę pisać więcej, bo za bardzo nie mam o czym... Maciek rośnie i głośność jego darcia się rośnie wprost proporcjonalnie do jego wzrostu...
Z moim bejbe byłyśmy sobie pod Zespołem Szkół w Żyrzynie;) Hehe, Barszczyk jutro będzie stamtąd wracał;)
Szukałyśmy Korkiego, pozwierzałyśmy się sobie i zrobiło się tak... fajnie:) Biedne moje bejbe, będzie teraz nawiedzana przez Korkiego...:P
A ja przez Mariusza... O matko;)
Załamka totalna... Już wolę nadętego Korkiego od...
Zostawię to bez komentarza...
Chociaż... Logicznie rzecz biorąc... Hehe;)
To nie jest logiczne....
Kocham Was wszystkich;)
Buziaczki wielkie...
9136_1__1_.PNG

Miasteczko Salem...

dodane: 2006-08-31 21:26:05 ostatnia zmiana: 2006-08-31 21:26:05
Czasami mam takie wrażenie, że coś jest nie tak, że czegoś mi brakuje, że... Nie wiem, jak to określić. Ale czuję się wtedy taka pusta...
Dzisiaj też się tak czułam. Nie potrafię po prostu zrozumieć niektórych rzeczy... To jest takie dziwne, takie nienormalne... Chciałabym to w sobie zabić, bo źle się z tym czuję, ale... Nie wiem, jak to zrobić.
Piszę tą notkę, ale czy to ma jakiś sens...? Nie wiem... Może ma... Może nie. Chyba jednak nie...
A jeśli chodzi o "Miasteczko Salem" to jest z nim tak samo, jak z każdą książką Kinga... Trzeba się wczytać. Bo na początku jest koszmarnie nudne...
Tak samo miałam z "Łowcą snów". Czterech facetów jedzie sobie na polowanie, ale nie bardzo wiadomo, o co im chodzi z tym Dudditsem. Na początku myślałam, że to on jest tym całym Szarym;) Heh, głupim być...
Ale nie doczytałam do końca. Zostało mi około 150 stron, nie miałam już cierpliwości.
Śniło mi się coś... Nie wiem co... Coś dziwnego... Coś z nim, coś ze mną... I to wcale nie było przyjemne... Wręcz przeciwnie...
Może to była tak jakby przepowiednia tego, co... przemówiło do mnie dzisiaj... A to na pewno przyjemne nie było...

Minęły cztery tygodnie...
Może to też jakiś znak? Wątpię....
Szczerze powiedziawszy niekoniecznie wierzę w jakiekolwiek znaki... Znaków nie ma. Jest tylko taka dość szara nieprzyjemna rzeczywistość...
Szara... W Szarych też niekoniecznie wierzę... Żywe inkubatory dla Ripleya? Heh... Niektórzy wierzą w takie rzeczy... Ja niekoniecznie.

Cóż... Nieważne...
Chyba kończę...
Zdołowałam dzisiaj, widząc nazwisko Ł. na tablicy w Chemiku... Łał, jeszcze jego tu nie było...

Chyba kończę... Kochanie przyszło...:)
Ech...
Tęsknię...:*
CACFHN6Y.jpg

Kiedyś i mnie, i Ciebie dosięgnie...

dodane: 2006-08-27 17:54:31 ostatnia zmiana: 2006-08-27 17:54:31
17310-20060413031513.PNG


Nie wiem, co pisać... Jest mi przykro, smutno... Czasami to, co jest dobre tak szybko znika pod tym, co jest złe... Albo przykre... Czasami tak trudno znależć powód do radości... Chociaż on na pewno jest... I to nie jeden...
Przeczytałam od końca do początku wszystkie wpisy na tym blogu... Szczególnie jego wpisy... I...? Stwierdziłam, że... Tak łatwo było uwierzyć... Tak łatwo... Byłam potrzebna, bo nie było nikogo innego na horyzoncie, a nawet jeśli ktoś był, to... Ja mogłam być ta druga...
Nie piszę do niego, bo nie chcę się narazić na zablokowanie. Uszanowałam, czasami jednak to potrafię... Chociaż... Trochę mi było szkoda, kiedy czytałam te wpisy... Szczególnie kiedy przeczytałam to, że "spędzimy ze sobą masę czasu"... Dla niektórych rzeczywiście 45 minut to masa czasu...
Po prostu mi przykro. Mimo wszystko jest mi przykro...
Ale czytając te niektóre notki stwierdziłam, że rzeczywiście pisałam jak jakaś poparzona idiotka... No, może nie aż tak, ale coś zbliżonego... Ale w końcu ludzie stopniowo się zmieniają, ja też... I co zrobić...?
On też się zmienił...
Czy żałuję...? Nie wiem... Na pewno jakaś cząstka mnie żałuje, i nie chcę nikogo oszukiwać... Zawsze żałuję, kiedy coś stracę, nawet jeśli jest to tylko głupia stracona notka, kiedy przypadkowo mnie wyloguje... Zawsze ten żal pozostaje. A kiedy tracę ludzi, wtedy jest jeszcze większy żal... Czasami nawet do siebie...
Ostatnio miałam pretensje do samej siebie właśnie o to... Może nie powinnam była wybierać takiego miejsca... Może trzeba było pojechać do Poznania, przynajmniej Is bym odwiedziła...
Jak to jest, że po wszystkim zostaje taki żal... Jak rozwalił mi się Futrzak, to też miałam do siebie taki żal... Teraz mam do siebie żal o to, że rozwaliłam gg:P Głupie ze mnie dziecko, ale to tak naprawdę ja rozwaliłam. Gdybym nie chciała wziąć nowego użytkownika, to do tej pory wszystko byłoby dobrze...;)
To jestem po prostu ja...: wszystko rozwalić, wszystko stracić, wszystko zaprzepaścić... Czasami wystarczy jedno pytanie, czasami jeden ruch ręki... A czasami jeszcze mniej...
To naprawdę boli... Ta notka chyba już jest za długa, ale muszę gdzieś podziać te swoje żale, to wszystko, co mnie boli... A nie chcę tego trzymać w sobie. Po prostu nie mam już siły...
Poza tym... Nie liczę na zbyt wiele, ale może w końcu coś do kogoś trafi...
Chociaż może to być trudne... Czasami najprostrze z pozoru rzeczy są najtrudniejsze...

Tęsknię... I jest mi smutno...:(
:*

1350-20041202104050.PNG

...a pokój na ziemi...

dodane: 2006-08-26 17:54:30 ostatnia zmiana: 2006-08-26 17:54:30
HPIM1986.PNG
Właśnie w tym momencie przypomniałam sobie, jak śpiewałyśmy z gospelem na święta... W tym było coś mistycznego, jak jakieś obrzędy, pełne czci, tego całego czaru... I chociaż tylko śpiewałyśmy, to było to jednak coś tak cudownego, pięknego... Nie przyszło zbyt wiele osób, ale mimo tego było w tym coś niesamowitego... I nie potrafię tego wyrazić w normalnych, prostych słowach... Bo tego nie da się tak wyrazić. To po prostu trzeba przeżyć...
Mamy kilka ciężkich chwil, ale... chciałabym, żeby przynajmniej na moment ta czarna poświata przygasła... To naprawdę jest dla mnie ważne...
Wczoraj... co wczoraj...? Chyba nic... Rozbolał mnie brzuch... Nic nowego, zważywszy na to, że 23 sierpnia już minął...
Gg mi się oczywiście nie udało naprawić.. No i mamy Tlena:P Trudno się mówi jednym słowem, ale nie ma na co narzekać... Coś działa, i to jest najważniejsze:)
Rodzice pojechali z Maćkiem na grilla (tzw. dżampreza z pracownikami szkoły...) Pięknej M. chyba nie ma na tej dżamprezie, ale któż to wie... Na pewno nie ja:P
Jak się domyślam, moja Rybka kochana dała już niezły koncert... Oj, głos to on ma:) Jak się dzisiaj rozdarł, to myślałam, że Konradek przyleci i będzie go chciał wziąć do swojego (jeszcze niepowstałego) zespołu... Same zespoły kurde na tej wsi... Więcej zespołów niż mieszkańców;)
Ło matko matko, piękna Agniesia... padajmy i czołem bijmy o ziemię;) Chyba mi tu Frodgard wyrośnie, jak jej padnę;)
Ale żem się wkurzyła z tym Tlenem... No ale dobrze, że działa:)
Piękny T. jak zawsze zabija opisami... Nie przytoczę żadnego z nich, bo być może jeszcze raz na wiele wsadza swój piękny łepek na mojego bloga... Nie wiem, po kiego grzyba, ale ludzie są różni:) I bardzo się cieszę z tego, bo wyobraźmy sobie całe stado Brudów... Krystian atakuje;)
Bzusek znooowu boli...:/ Uch, ale co zrobić, no co...;)
Nie zamierzam się z tym blogiem nigdy rozstawać, bo bardzo się z nim zżyłam, mimo tych wszystkich wpisów, mimo całego tego zamieszania... Nieważne. Polubiłam go i już;)
Spać mi się coś zachciało... Ale mimo wszystko myślę, że... Kiedyś na pewno będzie dobrze. Kiedyś musi być dobrze. Inaczej się nie da... Prawda kochanie...?
Został tydzień... Jak zawsze, dopiero teraz przypominam sobie, że są wakacje;) Powiem, że za bardzo tych wakacji nie wykorzystalam... Następne będą dużo lepsze:) Tak przynajmniej chcę, żeby było.
To już chyba koniec tej notki. Może dzisiaj zapalę kolejną świerkową świecę... a może nie świerkową, tylko jakąś inną... Może tak będzie lepiej dla nas...
Jak to wszystko dziwnie działa... Na takich dziwacznych, niezrozumiałych zasadach, z takim całkiem nieoczekiwanym skutkiem...
Ech, i tak tego nie umiem jakoś przełożyć na własny język... Po prostu nie do końca rozumiem to wszystko...
Tęsknię...:*

Radosna notka...? Dlaczego nie;)

dodane: 2006-08-25 20:43:36 ostatnia zmiana: 2006-08-25 20:43:36
Jestem coraz bardziej szczęśliwa, nie zwracam uwagi na pewne osobniki typu, hmmm...no nieważne:)
Paweł własnie ostatnio wyraził się dość jasno na temat takich okazów z irokezami i koralikami na szyi... Od razu mi to kogoś, hehe, przypomniało, nawet mu o tym powiedziałam... Nie ma to jak dobry ojciec chrzestny;)
Szkoda tylko, że straciłam to zdjęcie... Mogłabym mu je pokazać... A z resztą... Może to i żadna strata...:)
Ta notka będzie krótka, bo się spieszę... Nie powiem gdzie;) To taka nasza mała tajemnica...:)
Buziaczki wielkie... Szczególnie dla mojego tatusia:*
Tęsknię...:*

I jemu się nie spieszy...

dodane: 2006-08-15 21:32:37 ostatnia zmiana: 2006-08-15 21:32:37
Czasami zastanawiam się, po co ja pojechałam do tego Szczecina... po co...
Właśnie zobaczyłam opis, którego widzieć nie powinnam i zakręciły mi się łzy w oczach... Chyba odezwała się we mnie ta zapomniana nienawiść sprzed dwóch miesięcy...
Ale nie zabolało mnie najbardziej to, że jest jakaś tam "Lidziunia" czy inna lalunia, o której też wiedzieć nie chciałam... Najbardziej zabolało mnie to, że ja potrafiłam przyznać się do tego, że go kocham... Na blogu o tym pisałam,w opisach... a gdyby ona napisał w swoim, to byłoby już wiadomo wśród jego znajomych, gdzieś tam... Komenty mógł przecież dawać na blogu, kto by się dowiedział, że to on...
Czy byłam tylko zabawką, którą chciał na końcu przelecieć i wywalić? O to chodziło? No to po co tracił pół roku? Wystarczyło tylko wejść na czata na interii na pokoje erotyczne, znaleźć jakąś lalunię ze Szczecina i jeszcze tego samego wieczoru sobie poużywać.
Nie wierzę już w coś takiego, jak miłość bez jakiegoś takiego normalnego kontaktu... Nie wierzę w prawdomówność, nie wierzę w dane obietnice...
A miało być tak pięknie...
Zaklęłabym tu szpetnie, ale nie mam siły...
Więc czym ja byłam? Niczym... Tylko to już nie jest tak, jak wtedy, kiedy Argonka była elfem, Kinga hobbitem a ja "Niczym"... (dopóki nie nastała era Gandalfa...). Teraz to już wcale nie jest czytanie Tolkiena i fantazjowanie o Argonku albo Frodziu... Niestety, też żałuję...

Słucham sobie teraz Systemu... Już chyba nigdy nie tknę "Fuck the system"... Zeszpecił mi to wystarczająco... Wystarczyło, że o tym wspomniał.
I powiem to wprost... Nienawidzę go... Kiedyś skrycie, teraz już z całego serca... Bardziej nienawidzić nigdy nie będę, tego jestem pewna. Bo bardziej nie umiem...
"Dreaming" chyba idealnie pasuje do tego, co właśnie niedawno przeżyłam... Niby tytuł dość bajkowy, ale jednak treść niekoniecznie...
Dlaczego byłam ślepa? Nie rozumiem... Nie rozumiem tego ohydnego życia, nie umiem zrozumieć...
Jest takie podłe...

Kochać i być kochaną...

dodane: 2006-08-15 20:54:47 ostatnia zmiana: 2006-08-15 20:54:47
macius.PNG

To mój braciszek:)
Heh, jednak udało mi się wrzucić to zdjęcie..
A tak poza tym to... Czy byłam kiedyś kochana przez kogoś, kto nie był z mojej rodziny...? Hmm... Niech się zastanowię... Raczej wątpię... I dlatego za każdym razem czepiałam się kogoś, kto wydawał mi się przynajmniej troszkę przyjazny... I chyba dlatego za każdym razem popełniałam ten sam błąd i za bardzo się angażowałam... Teraz staram się nabierać dystans do pewnych spraw, ale... nie można odrzucać ani ranić kogoś, kto nie zasługuje na takie traktowanie...
A tak w ogóle to... Maciuś spał u mnie dzisiaj w pokoju i... ja też spałam:) Ale nie czułam sie już taka straszliwie samotna... I było mi dobrze z tym, że ktoś jeszcze oprócz mnie istnieje, że jest koło mnie i chociaż nie umie jeszcze mówić, ani nawet podnieść główki, to jest, istnieje i zależy mi na nim... I jak sobie spał i posapywał na moim łózku niedaleko mnie, to... jakoś poczułam się taka trochę potrzebna...:)
No i jutro przyjeżdża Pawełek:P Ups, miałam upiec wuzetkę... Heh, a co tam... Jutro może zdążę... mam wielką nadzieję przynajmniej:)
Chyba... zaczęło sie już układać... Tak właściwie to na tym ślubie powiedziałam mu więcej, niż przez całe swoje życie. O mnie, o nim... O moim ojcu... I wygarnęłam mu wszystko tak, że zrobiło mu się przykro... Trochę tego teraz żałuję, ale gdybym mu tego nie powiedziała, to nie dostałabym nawet życzeń esem na święta... Zawsze tak jest...
Może teraz będzie inaczej...
Czy chciałabym? Zapytał mnie o to... Chciałabym. Bardzo bym chciała...

Buziaczki:* Dla Pawełka też... To w końcu mój ojciec chrzestny, jakby na to nie patrzeć...:)

Znowu pada...

dodane: 2006-08-11 19:31:48 ostatnia zmiana: 2006-08-11 19:31:48
To chyba już tak naprawdę koniec tego lata... Po okropnych suszach i upałach nagle zaczęło intensywnie lać i... ech, czasami i ze mnie spada kilka kropelek, tylko że są raczej słone...
Dzisiaj znowu oglądałam "Gothikę". Naprawdę nie wiem, czego tu się bać... Przecież w tym nic strasznego nie ma...
Ale trzeba obejrzeć, żeby uwierzyć...
No dobra, nieważne. Leje jeszcze bardziej. Zaraz się utopię od samego patrzenia;)
Muszę jeszcze posprzątać, bo jutro Marta przyjeżdża i... Ech, no nieważne.
Poza tym jutro ślub... Sukienkę miałam od wtorku, hehe:D A buty dzisiaj kupiłam. Takie sobie:D
Brakuje mi tylko... telefonu... Dzisiaj oddałam do zdjęcia simlocka. Przynajmniej nie będę zamknięta tylko w obszarze Ery i Heyah... Wreszcie:D
Tatuś dzisiaj znowu pieniążki przysłał... Normalnie fortuna, 10 zł... No, ojciec... Szarpnąłeś się, nie ma co... Po tylu latach może jednak warto...
Ale koniec już. Nieważne. Jeśli jestem dla niego warta tylko 10 zł miesięcznie, to już jego sprawa. Z tego co wiem, innych dzieci nie posiada, więc niech do mnie nie pisze później listów z domu starców albo przytułku, że trzeba mu pomóc:/
Bo pomagać nie zamierzam.
Jeśli olał mnie wtedy, na rozprawie, na którą się nie stawił, to równie dobrze olewa mnie właśnie teraz i nie myśli o mnie ani razu dziennie. No, chyba że nadchodzi czas wysłania kolejniej dawki kasy... Wtedy to dopiero jestem zła, prawda tatusiu? Bardzo złe dziecko...

I dziwne, że nie umiem zaufać facetom, prawda? Bardzo dziwne... Jedna porażka dogania drugą...

Ale teraz koniec już Żyłam bez niego 16 lat i jakoś mi nie brakuje. Jeśli, w co wątpię, kiedykolwiek coś z tego, co piszę, trafi do niego, to mam nadzieję, że wreszcie weźmie do siebie kilka słów. Dziecko to nie zabawka tatusiu... I nie można jej wywalić na śmietnik albo spalić w ognisku, jak się popsuje. A ja się chyba raczej nie popsułam... Przynajmniej mam taką nadzieję...
Więc jednak nie koniec...;) Hehe, no jasne... Pisałam do niego kiedyś dziesięć tysięcy razy list... Za każdym razem był inny. Żadnego nie wysłałam. Wszystkie spaliłam w kominku.
Czy to dziwne? Chyba nie chciałam zostać odrzucona następny raz przez tego samego człowieka... Nie chciałam i już. Bo to żadna radość...
Tak więc temat mojego ojca chyba już jest jasny... Cudowny Wojciech przebywa pewnie w swojej Hiszpanii i nawet nie myśli, że czasami jego córka jest samotna.., I że przez niego nie potrafi do końca się dostosować...
No jasne... bardziej obnażyć się nie mogłam, prawda? Hehe, wiem... Trudno się mówi. Czasami tak trzeba...
Powoli robi się ciemno, coraz ciemniej... Chociaż niby nie jest późno...
Czasami zastanawiam się, bać się czy nie bać...? Kiedy się boję, rozważam wszystkie możliwości... A jeśli nie, to przestaję myśleć o czymkolwiek i rzucam się w wir...
Ale czy to ważne... Myślę, że chyba nie...
Napisałam do Bociana. Stwierdził ze smutkiem, że to znowu ja... Łał, co za radość:/
No dobra, nieważne... Bocian to Bocian i nic go nie uleczy...

Zaczyna lać na całego. Już puszczam ostatnie bańki powietrza i schodzę pod powierzchnię:D Hehe...
Kuniec...? Chyba tak...

Yellow_by_digitalfrrreak.PNG

Wake me up when september ends

dodane: 2006-08-09 19:16:52 ostatnia zmiana: 2006-08-09 19:16:52
Tak jakoś... wzięło mnie na Green Daya... Ale cóż... Oglądać ich nie lubię, bo nie lubię. Z prostej przyczyny: denerwuje mnie to ich pozerstwo, które czasami widać aż za bardzo. Ale posłuchać czasami lubię. Mimo, że to takie trochę sprzeczne z tym, co lubię, ale...
Ech, nieważne...
Właśnie przeczytałam coś tak dziwnego... Ale zostawię to tylko dla siebie... Bo nie chcę... Chyba za bardzo osobiste...:(
Po co kochać...? Po co...
Nie wiem.
59871a8c.PNG

Hmmmm, hm hm...

dodane: 2006-08-09 17:31:39 ostatnia zmiana: 2006-08-09 17:31:39
Nie mam chrypki, tylko myślę:D Ech, wkurzać to mnie niektórzy potrafią... Ale nieważne. Nie chcę o tym myśleć, pisać, mówić... Nic w tym stylu. Koniec i już.
Mam sukienkę na ślub...:) Wczoraj kupiłam, mnie się nawet podoba, a jak ktoś coś do niej ma to już jego problem:)

Nudno deczko... nie chce mi się... czego mi się nie chce? Heh, sama nie wiem... Czegoś tam mi się nie chce, zawsze znajdzie się coś:D
Zauważyłam, że w tytule notki nie można pisać po angliku... nie wiem dlaczego:/
Kurde... żyć nie umierać... Konrad kolejną szmatkę sobie sprowadził i stoi przed domem i cieszy mordkę. Nawet nie wiem, czy to ta pięlna Agniesia:/
A kij mu w oko:P Niech sobie sprowadzi nawet taką, co ma trzy ręce i cztery nogi:D Dużo mnie to obchodzi...


Green_by_gilad.PNG

ech... taka smutna...:(

dodane: 2006-08-09 15:32:20 ostatnia zmiana: 2006-08-09 15:32:20
A_Purple__by_thesinisterpenguin.PNG

Jest jakoś dziwnie tak... Miałam pisać wiersze, ale coś mi chyba przeszło... Jeśli ma powstać coś beznadziejnego, to wolę, żeby nie powstawało.
Teraz w końcu każdy może pisać wiersze... Super.
Dzisiaj udało mi się Rybkę uśpić:D Rybka to Maciek...:D hehe, musiałam go bardzo dłuuuuugo trzymać na rękach... Ale chyba się opłaciło, bo zamknął ślepki i w końcu zaczął sobie posapywać... Jak to każde dziecko:D
Fajnie było...:*
Ale teraz mam obiadek... napiszę później....

awspomnienia.PNG

Chciałam dodać jeszcze coś...

dodane: 2006-08-08 19:18:21 ostatnia zmiana: 2006-08-08 19:18:21
1112173721_gal_img_8485_natan_tuli_600.PNG

... i podziękować Fenowi za wszystko... Za czwartek, za piątek... A za sobotę i niedzielę najbardziej... A szczególnie to za noc z soboty na niedzielę... Heh, jak to zabrzmiało:) Ale ja przecież wracałam wtedy do domu, hehe:D
No ale, ale...
Nie wszystko musi być takim, jakie to widzimy... Oto moja złota myśl:D
Troszkę mi się poprawiło, ale i tak jeszcze jest deczko ciężko... Mogło być lepiej..
Dostałam od Agusi kolejną porcję zdjęć Bociana... o łał:D hehehe
Ekstaza normalnie, hyhy:P

Return of the... Gandalf:D

dodane: 2006-08-08 15:59:56 ostatnia zmiana: 2006-08-08 15:59:56
Nie obchodzą mnie już w tym momencie komenty w stylu Krzysia... Pragnę tylko cię poinformować, że nigdy nie powiedzialam, że jesteś prostakiem. Jasne?

No ale dobra.. Nieważne. Co by tu jeszcze...
Wróciłam w niedzielę rano, ale mogę się założyć, że osoba, o którą mi chodzi, wcale nie myślała o tym, czy przypadkiem nie wleciałam pod nadjeżdżający pociąg... Z resztą, kogo to obchodzi?
Raczej nikogo... Jak znam życie..
No ale niby czego się spodziewałam? Szczerze mówiąc czegoś więcej.. No ale przynajmniej byliśmy ze sobą, ekhm.. szczerzy. Na tak wielką szczerość nie zawsze można liczyć..
W sobotę ślub... Łał, Paweł też będzie sam, przynajmniej będę miała z kim posiedzieć... Oczywiście nie każdy ma takiego ojca chrzestnego, hyhyhy:P
Co za radość, prawda...?
Mamusiu...

Kupiłam trochę ciuchów jak zawsze... Dowartościowałam swoje usta... Ale tylko usta.
Może to i dobrze, może to i źle... Dla nich na pewno dobrze:D
A poza tym? Chyba nic... Szczecin to naprawdę piękne miasto, ale.. To nie jest moje miejsce. Czułam się tam trochę obco, i to nie dlatego, że cośtam... We Wrocławiu nigdy się tak nie czułam..
Może chodziło o to, że bałam się pod koniec, że.. ech, nieważne.. Kto ma wiedzieć, to już niestety wie...
Znowu zaczyna padać... I znowu zaczyna mi się robić smutno...

Pamiętam tylko te jasne oczy...
Może nie powinnam pamiętać...

z29778381.PNG

I co powiedzieć mam dziś...?

dodane: 2006-07-19 16:39:41 ostatnia zmiana: 2006-07-19 16:39:41
Zobaczyłam zdjęcie Bociana... Agusia mi przesłała... Ale jakiego Bociana, hehe:P W czerwonych włosach... Myślalam, że spadnę z krzesła. Każdy jest inny, ale on to już całkiem odbiega od normalności... Jeszcze, żeby mu ładnie było w tym kolorze... A tak naprawdę wygląda jak spieczone coś... Niekoniecznie coś atrakcyjnego... Zdjęcia tego nie zamieszczę, bo... Po prostu nie...
A tak poza tym...? Hm, znowu się zawiodłam, znowu się popłakałam, ale... Co to kogo interesuje, przecież ja jestem tylko kolejną, głupią... Ech, nieważne...
Hm, jadę w niedzielę... Może niestety, może na szczęście.. Nie będę musiała przynajmniej patrzeć na niektórych i na ich z deka... pozerskie opisy. Odpocznę, odzwyczaję się, może trochę przestanę się przejmować... Chociaż wątpię, bo takiego przewrażliwieńca jak ja trudno znaleźć.
No, ależ, ależ... Co ja się będę roztkliwiać nad własnym przewrażliwieniem... :D:D:D
Nudno deczko, do fryzjera się wybieram:D Irka sobie zrobię, hehe:P Jasne, już, uwaga:D
Hmmm... i chyba tyle... Nudno, nudno, nudno i jeszcze nudno. Załamać się można...:/

Maleńkie sprostowanie...

dodane: 2006-07-15 16:56:40 ostatnia zmiana: 2006-07-15 16:56:40
... dla "członka upierdliwego zespołu". Krzysiu, no nie obrażaj się na mnie... Co ja poradzę, że czasami z deka za głośno gracie...? No powiedz mi...
I kto tu się teraz obraził...
A poza tym to... Maciuś już w domku i... zeszłam sobie na najdalszy plan. Spodziewałam się tego, ale żeby mnie wydziedziczać częściowo z pokoju... No hmm...
Nie skomentuję.
A tak jeszcze bardziej poza tym to STRASZLIWIE (jak widzać:)) się cieszę z tego, że Argumcia ma wreszcie necik:)
I chyba tyle... Buuuuuziaczki:*:*:*:*:*

Kochane, kochane...

dodane: 2006-07-13 21:57:33 ostatnia zmiana: 2006-07-13 21:57:33
rosee.PNG

Doszłam do wniosku, że z deczka szaro się na tym blogu zrobiło.. Dzisiaj po długiej rozłące spotkałam pewnego perwersa...:D Hehe, i bardzo się z tego cieszę... Przynajmniej on, przynajmniej...
Troszkę mi jakoś smutnawo... Poza tym..
Konrad dzisiaj w jakiś sposób wydostał się z tej swojej nory, ubrał w przyzwoitą, oczywiście czarną koszulkę i pojechał gdzieś z ojcem... A wrócił z ojcem, dwiema czy trzema pizzami i... z kolegą... No cóż, nic nie mówię...:D Hehe, czyżby zmienił zdanie po tej rudej Agniesi?:D Hmmm, a wiadomo..
Będę kończyć. Wiem, że krótko, ale... na tyle mi sytuacja pozwala..
Buziaczki:*:*:*

Ach, ach...

dodane: 2006-07-12 19:36:24 ostatnia zmiana: 2006-07-12 19:36:24
autumn.gif

Tak myślę teraz, po co tak naprawdę żyć, jeśli i tak się umrze, i tak... Po co? Gromadzimy ze sobą kupę takiego dziadostwa, pamiątek, jakichś śmietków tylko po to, żeby ktoś po naszej śmierci to wywalił na śmietnik.. Jaki w tym sens? Obrastamy w rzeczy, we wspomnienia... Wspomnienia przynajmniej zabierzemy ze sobą... Ale po co nam one? Znikną razem z nami, bezpowrotnie...
Tak mnie jakoś wzięło na refleksje o życiu... I nie tylko o życiu, o wszystkim naokoło..

Miało być sto lat, sto lat...

dodane: 2006-07-12 18:07:44 ostatnia zmiana: 2006-07-12 18:07:44
39ae476b.PNG
"A miało być tak pięknie...". Zaczyna być pięknie. Zaczynam żyć i... Jest mi dobrze... A "Wszystko jedno" słucham tylko po to, żeby się podrzeć do siebie. Trzeba w końcu ćwiczyć głos, hehehe:D Bo zaniknie...
Po raz kolejny skomentuję Happysad... Zwrotki beznadziejne. Może smutne, ale takie.. anemiczne:D Ja też miałam anemię, ale.. Bez przesady.
Za to refren jest bez zarzutu. Szczególnie pod koniec. i solówka też jest dobra:D
Tak jak mi się zawsze śmiać chciało z tego, jak Matras na próbach gadał "No, to teraz solówka pana Krzysia!" I grali we czterech:D Pan Krzysio, Matras, Bartuś i Karol:D I Matras uważał, że to taaaakie śmieszne:D Hehe, w pewnym wieku poczucie humoru się stępia:D A u niektórych całkiem się psuje...
Chciałabym już zimę... Lubię, jak jest mi zimno, chociaż bez przesady. Ale lepsze to niż takie coś jak teraz.
Zagrzmiało raz i koniec.. "Burza" sobie poszła:P
Nudno deczko... Ale dzisiaj się dowartościowałam, jak szłam z tym listkiem na pocztę...:D Idę sobie, idę, jadą samochody, jeden za drugim, ale chodniki puste, tylko ja pomykam:D No i jeden facet z ciężarówki aż się przez okno wychylił:P Ej, czy ja naprawdę tak schudłam czy po prostu mi się dziura w spodniach na tyłku wytarła? Trzeba sprawdzić:D
Listka wysłałam priorytetem, więc szybciej pójdzie:D
Grzmi po raz drugi... Ajajaj, aż się boję, hehe:D
Idę sobie kawusię zrobić, bo zasnę na wisząco za chwillę:P

Zaszalałam i wzięłam ze sobą troszkę chrupkiego pieczywka:D Hehs, ale szaleństwo...
Tak jak to o anemiku...:
Anemik w szpitalu woła pielęgniarkę:
- Sioooooostrooooo, siooooostrooooo...! Tableeeeeetkaaaa...
- Co, podać?
- Nieeeeeee... Przygniooootłaaaa!

Ja niby miałam coś takiego, ale mnie tabletki nie przygniatały:D Byłam tylko eterycznie (i obrzydliwie) blada... Zawsze jestem blada, ale wtedy to już całkiem:D
Mimo, że tak niby nagle zgłodniałam, to przyznam, że przeżarłam się na obiad. Od mniej więcej tygodnia przez jeden dzień nie zjadłam tyle co na jeden dzisiejszy obiadek...
Ale.. raz na wiele każdy jest głodny.
A teraz będę kończyć, bo na mnie czeka ta praca okropna... Przed wyjazdem muszą ją wysłać, a... Nie zostało mi dużo czasu.
Buziaczki:*
Czarne201990.PNG

Kotek...:)

dodane: 2006-07-12 14:22:51 ostatnia zmiana: 2006-07-12 14:22:51
daf346204dd8343116ebbce71ececfc8.PNG
Takie maleństwo... Ja też mam takiego, ale troszkę większego:D Diabełek zapewne się zwie, bo nie miałam innego pomysłu na imię, a jemu to trochę pasuje.. Jak gryzie, to...:D Jak Diabełek.
No i cóż... Nieprzespana noc, echs, kolejna... Zmieniam się na tryb nocny, bo chyba inaczej nie dam rady...
A teraz...? Nie pozostaje mi nic, jak tylko wziąć się za pracę, bo jej na pewno nie skończę za dwa tygodnie, nie ma szans...
Ta notka była krótka:) Wiem o tym...
Buuuuuziaczki:)

:*

dodane: 2006-07-11 19:15:56 ostatnia zmiana: 2006-07-11 19:15:56
soads.PNG

Apropo tego Systemu...:D Aż nie mogłam przeżyć tego, że nie wsadziłam tutaj takiego cudownego zdjątka.. Oj, było czego żałować, było...:D Hehs, ale już nie ma czego, bo zdjątko jest i trzyma się świetnie:D
Mam jeszcze, hehehe:D
A czy się podzielę to już inna sprawa...:P

soad-promo.png

Kolejna próba naszego pobliskiego cudownego zespołu...

dodane: 2006-07-11 18:55:02 ostatnia zmiana: 2006-07-11 18:55:02
... którego nazwy jeszcze niestety nie znam... Tak mi przykro, ach... Toż to straszne, doprawdy... Fenusia gdzieś wywiało, miał się zjawić prawie trzy godzinki temu... Echs, ale poczekam, co mam innego do roboty... Mogę do niego co najwyżej list napisać:D Trzeba się skupić dzisiaj w nocy i wyprodukować... Bo obiecałam i co...? Nie dotrzymam obietnicy?
Ej, no kurde... Ten cudowny, ale z deka upierdliwy zespół zagłusza mi Avril, bez przesady... Ja tu się wczuwam w "Forgotten", a oni... Ej, noooo..
Jak już chyba pisałam, mam dzisiaj imieninki:D Trzeba się pochwalić, jak się ma czym:D Hyhy..
Zaraz mnie coś trafi... Chcecie System? Proszę... Do usług...
kiciok.PNG
Wreszcie mi się udało, hyhy:D Wsadzić to zdjęcie, bo wcześniej był znowu jakiś błąd na stronie czy inne coś:/

Ciiiiii... Nie zbudź śpiącego smutku...

dodane: 2006-07-11 17:07:26 ostatnia zmiana: 2006-07-11 17:07:26
Tak właśnie się czuję.. Jakbym miała być cicho, żeby nie obudzić tego, co we mnie siedzi.. Bo jak się obudzi to już nie zaśnie..
Żeby tu wsadzać obrazki, muszę najpierw zmieniać rozszerzenie i te sprawy... Można się załamać, ale jak chcę, zeby było przynajmniej w miarę ładnie, to... Już nie mam wyjścia...
Chyba będę musiała popracować nad tymi wcześniejszymi notkami, żeby też były ładne.. Bez tych beznadziejnych znaczków, które się pojawiły zamiast polskich liter...
Mam całe dwa tygodnie jeszcze:D
A tak w ogóle to... Pojechałabym do Wrocławia... Po prostu lubię tam być i już:D hyhy, co ja poradzę, że takie dziwne ze mnie dziecko...?
Po kiego grzyba piszę notki, które nie zawierają żadnej konkretnej treści? Chyba po to, żeby sobie pogadać.. Nie mam teraz do kogo gadać, więc muszę albo do siebie, albo tutaj...
A do siebie nie zamierzam jak na razie, bo jeszcze ktoś niepowołany usłyszy i...? Hehe, lipa, oj lipa:P
Właśnie się dowiedziałam, że ktoś mnie lubi, ojejej! Hehe, ale radocha, nie no... Tylko ja tak potrafię..:D Ale... w końcu najmniejsze rzeczy dają największą radość...

I może sama powiesz mi, jak mam powiedzieć to Tobie, że j

dodane: 2006-07-11 16:46:00 ostatnia zmiana: 2006-07-11 16:46:00
Jakoś... Może niekoniecznie muszę komukolwiek to mówić, jeśli już to ktoś może powiedzieć to mi... Takiej istotce, ale nie elficy:P, która...siedzi sobie tutaj i... słucha tego "Jeszcze, jeszcze" i zastanawia się, jaki jest sens w niektórych słowach tego kawałka..
Tak przykładowo...: "Reszta chyba jest w porządku, jak kiedyś, kiedy pisaliśmy krwią, że od konców naszych stóp po końce naszych dłoni, do końca świata aż po grób, że jakby coś.. jakby coś, to nic, to nic...". Ej? Więc o co chodzi naprawdę? Niby rozumiem, ale... Po prostu niektóre kawałki są tak wydumane i powyciągane, jakby były pisane na ilość, a nie na jakość. Refren mi się podoba, logika tej piosenki też, ale... Cała reszta już umiarkowanie. Jeśli kogokolwiek uraziłam takim komentarzem, to przepraszam, ale piszę tylko swoje zdanie.
Szczerze mówiąc te kawałki, których teraz akurat słucham jednym uchem, kojarzą mi się z Tomisławem Wspaniałym.. I znowu troszkę może dołek mnie zachodzi od tyłu i chce mnie zaskoczyć w najmniej odpowiednim momencie.. A może to po prostu tęsknota za tym, co było, a już nie wróci. No i tak... Może skończę już z tym Happysadem, bo w końcu przestanę być happy, a stanę się sad. I.. echs, zamotałam:P Jak to tylko ja potrafię...
sad_girl.PNG

Rozpracowałam zabezpieczenia i...

dodane: 2006-07-11 16:09:45 ostatnia zmiana: 2006-07-11 16:09:45
... chyba mi się udało:D Siedzę sobie w domku, upałek jak... bardzo gorąca płytka z metalu:D Ale nie takiego metalu, hehe:P
No i...? Nic tak szczerze mówiąc. Troszeczkę mnie brzuszek boli, ale poza tym wszystko jest oks. Zapewne już nigdy nie przebiję objętością poprzedniej notki, hehe:D Po "spędzeniu połowy nocy" z Fenusiem jestem z deczka zmęczona jeszcze, ale... Mam dzisiaj imieninki i co się łamać?:D Pogrupowałam sobie zdjątka i obrazki w folderach, zrobiłam porządeczek i... ? Heh, chyba nic poza tym ciekawego. Powiem tylko, że... Esy najlepiej pisze się po północy i to z zapaloną lampką przy łóżku, żeby było widać, co się dzieje w pokoju:D
Ostatnio znowu mnie łapią lęki i muszę wszystko dokładnie w pokoju obejrzeć, zanim zgaszę światło. Jakoś tak... Czuję się dziwnie. Może dlatego, że chodzę spać coraz później i.. nikt się już nie kręci po domu. Tak to zawsze coś się działo, ktoś łaził po pokoju obok, świecił światło.. A teraz to ja zasypiam najpóźniej. Taka sama, opuszczona..:D Hehe... misia zawsze mogę sobie wziąć do towarzystwa.
I jakoś tak... A, już nie wiem, co mi jest, nie wiem, nie wiem... Czasami mnie tak bierze.. To nawet nie dół, tylko taka rezygnacja. Jak wczoraj zobaczyłam lasencję Konrada, to też zrezygnowałam. Wyglądała zupełnie jak ta nasza Dorotka, z którą śpiewałyśmy. Ale to nie ona, jestem tego... pewna? Niekoniecznie, ale wątpię. Stawiałabym bardziej na diabelską lalunię z Warszawy..:D Hehe, czarne włosy, chyba okularki, bluzka z długim rękawem... Czyżby było jej zimno? Może podkręcimy ogrzewanie? Kurde, co ona niby udawała, że co? Że jest taka zamrożona, że upały jej niestraszne? To może niech ją Konradek rozmrozi... Oj kurde, bo mnie denerwują tacy ludzie. Ja też się mogę w futro ubrać (mam w czym wybierać, jee:D) i udawać, że zamarzam. I co mi z tego? Upiekę się na chrupek, ale będę wielce zadowolona ze swojej silnej woli, jasne... Oj bo kurde, no...
Już nic.. nic...:D Spokojnie Poziomko, spokojnie...
Właśnie, ostatnio nie zbierałam poziomek:D Ale cóż z tego...:D
motyl.jpg

Z wczorajszym nastrojem już chyba koniec...

dodane: 2006-07-10 21:59:48 ostatnia zmiana: 2006-07-10 21:59:48
Ale szczerze mówiąc po tych dwóch Warkach czułam się lepiej niż bez nich... No, po 1,5 Warki, bo się dzieliłyśmy... Cóż zrobić:D
Jakoś mi się tak smutno zrobiło, bo czekałam troszkę na tego esa od Tomka... Wątpię, żeby się denerwował aż tak, jak pisał, ale... Odpisałam mu. A on nic. Tak jakby... miał obowiązek, jak starszy brat, raz na wiele dowiedzieć się, co u mnie. A później? Mogę umierać, puszczać się.. jego to już nie interesuje. Dlaczego się tak stało? Było tak dobrze, a on..
A z resztą, nic już.. Po co rozpamiętywać...? Chyba nie ma powodu...
Ale dzięki Fenowi wyszłam z tego dzisiejszego doła i dziękuję Mu teraz i tutaj za to jeszcze raz... Bo nie każdy potrafi tak ze mną rozmawiać.. I nie każdy mnie tak rozumie. Ale mimo wszystko nasza faza mi się najbardziej podobała.. Najpierw takie poważne.. a później nagle dźemik malinowy i różowy skórzany gorsecik, hehe:D
Za dokładnie dwa tygodnie ląduję w Szczecinie. Czy chcę..? Teraz już musiałabym się zastanowić... Ale mimo wszystko, nawet jeśli nic nie wypali, jeśli ta znajomość (ta miłość przez jakiś czas...) była bezsensowna, to przynajmniej mam nadzieję na duże, udane zakupy. Nawet zrobione w samotności. Ale.. zakupy zawsze poprawiają nastrój. I dlatego nie chcę tak do końca spisywać tego wyjazdu na straty...
Mogło być gorzej.
Ale tak naprawdę... Czego ja chcę od życia? Teraz już nie wiem... Chcę tylko przeżyć jakoś te wakacje do końca, zacząć się uczyć w Chemiku i... jak na razie to tyle. Nie chcę nikogo spotykać..
Chociaż czasami jest mi ciężko samej i... Nie potrafię sobie poradzić z samą sobą, to.. teraz boję się tak po prostu zaufać bezgranicznie, jak zaufałam w lutym... Zaufałam w to, że życie nie musi mieć koniecznie tylko jednej, burej barwy.. Tylko że mam prawo do miłości, że należy mi się to i... Za bardzo przykleiłam się do tej myśli, że mam prawo, że jestem warta tego... tego wszystkiego, że mogę być kochana... I jak się już przykleiłam, to koniec. Jak małe dziecko z sierocińca, do którego przychodzą ewentualni przyszli rodzice. Takie dziecko przykleja się do myśli, że jest warte kochania, czuje w sobie nadzieję i.. Później cierpi sto albo i więcej razy bardziej, niż było radosne. Bo jednak tym ewentualnym rodzicom nie chodziło o, np, chłopczyka z blond włoskami, tylko małego bruneta... I co wtedy? Niczemu winna mała istotka cierpi tylko dlatego, że jego biologiczni rodzice przekazali jej gen odpowiadający za jasne włosy.
Tak samo było ze mną... Cierpiałam (i do tej pory dalej cierpię) tylko przez to, że nie mieszkam tam gdzie trzeba. Czy to moja wina? Nie wiem, może i moja, ale do tej pory wydawało mi się, że przed 18 rokiem życia za bardzo nie mogę decydować o swoim miejscu zamieszkania...
Ale co zrobię? Nic nie zrobię.. Samym myśleniem kamienia nie przesunę, tak samo zadręczaniem się nie rozwiążę problemu.. A problem jest i będzie..
Tak więc widzisz Fen.. Chciałeś notkę i ją masz... Mam tylko nadzieję, że za bardzo tego wszystkiego nie zamotałam i dało się cokolwiek zrozumieć z tej mojej gadaniny.. Ale to jest tak, że... właśnie dlatego nie chciałam wierzyć. Boję się, że jak znowu uwierzę, to znowu się sparzę.. Choćbyś był najlepszym człowiekiem na świecie, ja i tak będę się bała zaufać. Bo zaufałam w lutym... Zaufałam, że jestem warta miłości, że mam do niej prawo i że nie jestem najgorsza.. Chciałam w to wierzyć.. I uwierzyłam. Może większość z tego, co chciałam, dopowiedziałam sobie i... Tak wyszło.. A teraz muszę "odpokutować" za to, że zakochałam się w kimś, kto był tylko modelem człowieka, wyidealizowanym przeze mnie... Takiego Tomka, w jakim się zakochałam, zapewne nie ma... Może jest podobny... Ale takiego z mojej wyobraźni nie ma.
i nie mogłam nigdy znieść tego, że... Ogólnie, nawet nie chodzi o jakiegoś jednego, o którym piszę nie podając imienia... Ale najbardziej... denerwowało mnie to, przyznaję, że chłopak chciał mnie mieć uśmiechniętą. Nie mogłam mieć doła. Nie mogłam być smutna ani płakać. Miałam posiadać sztuczny uśmiech Paris Hilton przyklejony do mordki na znak, że jestem posłuszna swojemu facetowi. Jasne.. "Posłuszeństwo przede wszystkim". A ja? Gdzie byłabym ja pod tym uśmiechem? Byłabym, oczywiście.. Ale taka, jak on chce. Nie taka, jaka jestem naprawdę.
Dzisiaj po raz kolejny zauważyłam, że jak jestem potrzebna, to jest ok.. Ale jak się zrobiło już dobrze i nie jestem potrzebna jako chusteczka do nosa, to mogę sobie wsadzić palca nie powiem gdzie, ale nawet.. Echs, wkurzyłam się tylko. Bo teraz szczęśliwy osobnik o imieniu niezbyt ważnym w tym momencie cieszy oko, bo nie ma już problemu, o którym mi jęczał przez ostatnie parę dni.. A ja problem dalej mimo wszystko mam i prawie nikogo to nie obchodzi.
Zakończę chyba tą notkę bo znowu nerwa złapałam.. Ale nie moja wina, jak ktoś jest.. oooj, nic.
I jeszcze raz buziaczki dla Fena.. za dzisiejszy i wczorajszy dzień.. i w ogóle za wszystko. Dobrze, że masz tego kuzyna:P
A dla reszty po małym buziaku... Też tak.. żeby nikogo nie pokrzywdzić...
Idę na huśtawkę:) Hyhy... pobujam się przy świetle księżyca i świerszczach... Dobranocki..

W ekstazie śmierci pogrążam się...

dodane: 2006-07-10 13:44:04 ostatnia zmiana: 2006-07-10 13:44:04
Chyba przesadziłam z wczorajszą notką albo po prostu nie napisałam jej dla siebie, tylko dla kogoś. I dlatego... Echs, mam jakiś dziwny, płaczliwo-nerwowy nastrój, poprzetykany nagłą potrzebą sluchania Avril w dość dziwnej aranżacji... Ale...dobrze, że nie biorę się za "Bezsennych"... Chociaż książkę o tym tytule bardzo chętnie bym przeczytała..
Ale to już inna sprawa. Na razie nie mogę skończyć "Zimnego płomienia"... Ale z tym płomieniem to całkiem niezła myśl... Zawsze lubiłam ogień... Może ognisko? Tym razem w samotności...
Pożyjemy, zobaczymy...
Może to i chore, ale pamiętam jedno opowiadanie Mastertona (chyba "Pożywienie dla świń", ale nie jestem pewna)... Właśnie w nim była opisana dość bezsensowna i tragiczna śmierć faceta, który podczas mielenia jego ciała przez noże w maszynie do produkcji paszy dla zwierząt przeżywał największą ekstazę. To było może i odrażające, ale równocześnie fascynujące.. Faceta zmieliło do ud, ale nie chciał, żeby go ratować.. Bo nie przeżył jeszcze wystarczającej przyjemności... Stąd tytuł mojej notki. Może trochę... dziwny, ale ja cała jestem dziwna, o czym zapewniałam już od dawna...
Odpływam tu czasami. Ale te niektóre opowiadania Mastertona są rzeczywiście sensowne. Po przeczytaniu "Czternastu dni strachu" trochę... nad nimi pomyślałam. Teraz oprócz tej wspomninej nie nasuwa mi się żadna inna historyjka kochanego Grahamka, ale...
Czekają na mnie jeszcze "Dwa tygodnie strachu", ale znając życie przeczytam je w jedno popołudnie (i będę się bać przez kolejne dwa tygodnie)...
Czy ja tylko mam takie wrażenie, czy mam obsesję? A kto to wie... Przy czytaniu "Carrie" nie bałam się, tylko płakałam. Więc nic już na mnie nie zrobi wrażenia. No, chyba że "Straszny Film 4", hehe... Który już zresztą oglądałam z Argonką, więc żadna przyjemność oglądać drugi raz...
Jeśli ktoś zna jakichś dobrych autorów, albo tytuły (jeśli nie pamieta autora...), to może wpisze w komencie..? Byłabym wdzięczna, Bo ostatnio Koonz mi idzie opornie, a Grahamka prawie całego przeczytałam.. Znaczy się, większość jego... twórczości. Przeczytałabym tylko czwartą część Manitou, jeśli mam być szczera.. Bo ma być o wampirach, a ja od dziecka mam na ich punkcie niezłego świra...
No i tak... Mam co czytać, ale niekoniecznie mi się do tego spieszy.. Bo.. nudny ten "Zimny płomień". W ogóle Koonz tak dziwnie pisze. "Drzwi do grudnia" były tak zamotane, że... Może nie samo połapanie się było trudne, tylko skojarzenie faktów. A fakty były... co tu dużo mówić, nieliczne.
Najlepiej mimo wszystko wspominam "Zaklętych", mój pierwszy horror Mastertona, do tej pory go trzymam w domu, ups... No i "Wizerunek zła". Niekoniecznie podobały mi się "Śmiertelne sny", bo były jak wyjęte żywcem z tandetnej gry komputerowej. Jasne, żeby zabić potwora trzeba tylko wejść do snu dzieciaka z laską Mojżesza... Tak, tak... Kto normalny by robił coś takiego? Najbardziej z całej książki podobała mi się postać Jennifer, bo wyjątkowo szybko z niej znikła. I to by było na tyle, jeśli chodzi o jakiekolwiek moje refleksje na temat Grahamka i Koonza. Powiem tylko, że King pisze cudownie, ale co Grahamek to Grahamek..:)
I tak zapewne nikt nie rozumie, o czym tu pisałam... A jeśli już ktoś coś rozumie, to albo nieznaczną część, albo jest wyjątkiem potwierdzającym regułę..
To chyba tyle...

Jak to jest, powiedz mi...

dodane: 2006-07-09 18:04:00 ostatnia zmiana: 2006-07-09 18:04:00
Jek to jest, że naprawdę cudowni ludzie są zdołowani przez kogoś, kto... nie jest tego wart? Nie rozumiem tego... W ogóle tego nie rozumiem. To jest takie... niesprawiedliwe... Co zrobić, żeby kiedyś było normalnie? Kto mi powie, jejuuu... Bo nie rozumiem, to jest wszystko takie pokręcone i nienormalne... Gdybym mogła, to... Zostawiłabym to wszystko w cholerę i... i nie wiem, coś bym zrobila. Ale tak nie można, nie można zapominać o innych, o tym, że żyje się nie tylko dla siebie, ale i dla innych, że życie dostaliśmy tylko jedno, i więcej nie będzie... Chociaż czasami to jedno życie jest o jedno za dużo i niekoniecznie chcemy je mieć... Ja to rozumiem, wszystko rozumiem... Choćby dzisiaj chcialam sobie dać z nim spokój... Każdy ma doła, Ale wiem, że muszę dla kogoś żyć. Choćby dla mojej mamy, wujka i Maciusia... On jest taki malutki, ma dopiero osiem dni i... Dlaczego miałby być moim dawnym bratem? Dlaczego... nie wiem. I chyba... to się liczy najbardziej, że mamy dla kogo życ. Nawet dół się wtedy za bardzo nie liczy... Nawet jeśli jest okropny...
Tak jak ja miałam.. Wtedy, kiedy życie straciło dla mnie sens ponad miesiąc temu. Płakałam bez przerwy dwa dni. Czulam się tak, jakbym już nic nie czula, jakbym moogła wbić w siebie nóż i nie poczuć nawet ukłucia. Ale kiedy przytuliłam się na chwilę do mamy i powiedziałam jej, mniej więcej, o co chodzi... Zrobło mi się lepiej. Bo poczułam, że kogoś mam... Mimo wszystko.
Więc.. wiem, że to nie jest żadne pocieszenie, ale... Fen, wiesz, że przeżyłam dużo i niekoniecznie chciałam to przeżyć... Ale dzięki temu Cię rozumiem
Buziaczki dla wszystkich... Kocham moją Agusię:* Oczywiście nie w tym sensie...:)
Jutro będę... Paps:*

Tak sobie siedzę i...

dodane: 2006-07-09 10:14:56 ostatnia zmiana: 2006-07-09 10:14:56
... przypomniałam sobie, co było wtedy, kiedy leżałam na okulistyce w Lublinie. Nie, żebym koniecznie wiązała z tym jakieś radosne wspomnienia, ale... Nie było najgorzej. W końcu minęło już 11 lat i nie ma za bardzo nad czym się rozczulać:D Mądre dziecko ze mnie było (czas przeszły, bo już nie jest:D), nie powiem... Bać się bardzo nie bałam, bo nie wiedziałam, co mnie czeka i nie myślałam nad tym. Nie tak, jak teraz... Gdybym miała sobie leżeć na okulistyce teraz, to bym umarła ze strachu, bo zastanawiałabym się, co mnie czeka.
Ale... nie było najgorzej:D Za to dużo gorzej było na laryngologii (z Gąbkami, hehe:P)... Wtedy to już wiedziałam, co mnie czeka, bo mi koleżanka z łóżka obok powiedziała... Echs, lipa...To było 10 lat temu:D I wtedy właśnie Gąbka się do mnie przyczepił na amen:D Hehs, niezłe brechty z tego były... Na szczęście mam z nim spokój od trzech lat i... Nie zapowiada się (jak na razie), ż ten spokój zostanie przerwany:D Cóż za szczęście...

A teraz tak z całkiem innej strony. Wczoraj przeglądałam zdjęcia w necie i znalazłam jedno takie cudowne Systemu.. Ale niestety, dzięki moim cudownym zabezpieczeniom, których usunąć nie potrafię, nie mogę wsadzić nawet jednego zdjęcia... No cóż, raczej nic nie poradzę...
Zaraz będę chyba lecieć, bo... No, trzeba się do Agusi z deczka spakować:D Ach, co to będzie za noc:D Hyhy, same w namiocie, na pustkowiu... No, może nie na takim pustkowiu, ale... Same, mrauuu:D Hehe, żartuję, żartuję... Orientacji jeszcze nie zmieniam, na szczęście, więc możemy bezpiecznie spać w jednym namiocie, bez ryzyka gwałtu albo obustronnej zgody na... na coś:P
Więcej już nie powiem o naszych związkach partnerskich z Agusią:P Niedługo Krzysio Korki będzie jej bliższy niż ja..

Echs, przymurowało mnie... No cóż... Nic się niby nie stało, nic.. No to lecę, bo nie ma sensu dłużej siedzieć... Chyba nie było w ogóle sensu tu nigdy o kimś pisać, ani nic..
No nic, przewrażliwione dziecko ze mnie i już. Ale... ja tak nie potrafię.
To będę lecieć... Nie wiem, kiedy napiszę następny raz. Może jutro... Może nie... Trzym się Fen, jak tu mimo wszystko zajrzałeś...

Ach, gorąco...

dodane: 2006-07-09 09:50:39 ostatnia zmiana: 2006-07-09 09:50:39
Mam takie pytanie do mężczyzn... Jak dużo można mieć koszul z kołnierzykiem? Hehs, myślałam, że się dzisiaj załamię, jak miałam uprasować te wszystkie szmateczki męża mojej mamusi:P To było... spotkanie trzeciego stopnia z żelazkiem, ledwo to przeżyłam...
Ale tak naprawdę to ja już nie wiem... Moje bluzki są niemnące (w większosci przypadków), więc po zdjęciu ich z suszarki po prostu się w nie ubieram... A tu? Echs...
Na dworku ciepło... Aż nie wiem, czy mi dzisiaj ta moja starannie nałożona tapeta nie spłynie, hehe:P Nie, no to był żart... Ograniczam się ostatnio tylko do pięciu centymetrów grubości plus róż:D
Zief... Śpiąca jakaś jestem dzisiaj, to chyba przedwczesny skutej jutrzejszego (zapowiadanego) stresu... A może po prostu zamieniam się w Konradka? Hyhy, jasne... Jeszcze mi broda nie urosła i nie mam smoka na brzuchu... Całe szczęście:D
Echs, nudy, nudy... Fen jak widzę jeszcze się nie pojawił, Agusia też przysnęła:P I cio ja mam sama tu niby zrobić? Sama, nieszczęśliwa... Ach...
Może nie taka do końca nieszczęśliwa, ale mogłoby być lepiej. Nie wiem tylko, dlaczego na tych starych notkach nie ma polskich znaków, tylko jakieś takie... znaczki głupie. Nie lubię, jak ktoś tak robi, bo mnie to denerwuje:P Zmieniali tą ósemkę już chyba cztery razy, od kiedy tu jestem i ani razu nie było lepiej niż wcześniej, tylko gorzej. Na początku to jeszcze był sens tu pisać. Normalny, dłuuuugi:D, zwyczajny blog z obrazkami, które dało się wstawiać (nie to co teraz - zabezpieczenia mi siadają..). A później? Już całkiem beznadziejnie. Najpierw poszły obrazki. Sam tekścik możliwy. A następnie jakieś takie scentrowane te notki się zrobiły, polskie znaki rozwalili... Żadna przyjemność pisać na czymś takim:/
I jeszcze wszystkie obrazki, które miałam do tej pory, przepadły praktycznie...:/ Kurde, co to za polityka?
No i się z deka... zdenerwowałam, jak to przystało na przewrażliwione i niedowartościowane dziecko (to ja, to ja!:P)
Echs, o czym piszę, sama nie wiem... Filozofowanie mnie bierze powoli... Wczoraj twórczość, dzisiaj filozofowanie. Nudno już mi, ach nudno...:*

Kolejna twórczość...?

dodane: 2006-07-08 21:58:39 ostatnia zmiana: 2006-07-08 21:58:39
Ostatni raz
Patrzę, jak odchodzisz...
Nie mówię nic,
Bo po co mi słowa...
Po co dźwięki,
Jeśli Ty i tak widzisz i słyszysz co chcesz..
Nie wiem, po co zaufałam..
Tylko zabliźnione niedokładnie rany zostały...
Czy po to?
Żeby cierpieć teraz?
Możliwe...
Nauczyłam się już zbyt wiele
Jak na tak krótkie życie..
Więc idę...
Nie mówię już nic...
Ty też odejdź.

Radosna (?) twórczość Poziomki

dodane: 2006-07-08 21:06:05 ostatnia zmiana: 2006-07-08 21:06:05
I co?
Nagle tak, tak nagle...
Pamięć przygasła?
I znowu nagle...
Jesteś tu...
Czy to do mnie?
Bo nie wiem już...
Czy nie pomyliłeś mnie z kimś...
Może z nią...
A może z nim...
Nie wiem już...
I co powiesz mi teraz?
Co powiesz, kiedy łzy obeschły?
I powoli zagłębiałam się tam,
Gdzie wstępu nie miałeś..
Co powiesz mi teraz?
Czy zranisz znów? Czy zabijesz?
Powiedz..
Nie wiem, czy mam uśmiechać się,
Czy uciekać
I przed ciosem bronić...
Nie wiem już nic..
O Tobie nic nie wiem..
Wiem tylko, że się boję..
Boję się, że..
Będzie tak samo...

I co teraz?

Cóż powiedzieć mam...?

dodane: 2006-07-08 20:43:14 ostatnia zmiana: 2006-07-08 20:43:14
Mamusia w szpitalu się wyleguje, jasne..:D Hehs, w poniedziałek zapewne wróci, bo dlaczego ma siedzieć tak długo? Prawie dwa tygodnie, bez przesady...
A ja? Ja... ja... A ja nic. Nudzę się w domu, dobija mnie pewna osoba, o której tu wspominać nie będę...
Mam tylko nadzieję, że z Kubą i jego sprawą wszystko ok... I nie gniewaj się, że o Tobie napisałam. Zrobiłam to tylko dlatego, że akurat myślę, czy wszystko jest ok... Tylko tyle. I dzięki, że czasami chce Ci się tu zaglądać. Bo nikomu innemu chyba się nie chce...
Przy okazji podziękuję jeszcze paru osobom:D Na przykład Fenrirowi, też za wpis... I za kuzyna, hehe...:D Fajnie kopiował te kawałki o Chorwacji, nie ma co:D Ale takiego zbereźnego dzieciaka to się nie spodziewałam:D Ale oks, już po sprawie:D
Dziękuję jeszcze Markoszulce za wielką troskę i za nazwanie mnie Burakiem:D Hehe, nie gniewam się przecież:P
A wiesz... Dzisiaj chyba jest wieeeelka impreza w Parafiance, hehe..:D Wszystkie moje sąsiadki lecą, aż zapomniały tych swoich obleśnych spódnic poprawić:P Fuj, mówię Ci... Ohydny widok. Cieszę się, że mnie tam nie ma i nie będzie. Nawet dla tej jedynej osoby bym tam nie poszła:D Hyhy..
A z Rafałem to już całkiem... Taka impreza by była, nie no..:D
Ale co ja się tu teraz o Brudach rozpisuję, jakbym nie miała o czym... Chyba mam o czym:D
Np.. o tym, że... yyyy... no..:P Nie mam o czym:D
Jutro jedziemy z Agusią, jedziemy, jedziemy, hehe:D I wszystkie panieny nam mogą... wiesz co nam mogą:P
Konrad niby w domu jest, ale wegetuje... Jeśli wychodzi, to tylko po północy:D Wampir, ajaj:D
Krzysio Korki...? Nic nie powiem o Krzysiu. W poprzedniej notce jest nadmiar o nim. No, chyba że będą potrzebowali wokalistki, to zmienię o nim zdanie, hehe:D
Żart, to był żart... Nie chcę z nimi śpiewać, bez przesady:D bym była przecież najwyższa w składzie:P To nie dla mnie... Dla mnie może by było, gdyby Mały Jeżyk zakładał kapelę... Ale Mały Jeżyk to studia teraz, ach..:D
Jeśli ktoś z tej dziury to czyta, to... Mam lipę:D Jednym słowem.. Chociaż... niby dlaczego?:D To Ty Aguś chodzisz teraz z Krzysiem, nie ja, hehe:PP
Oj z resztą, o jakiej lipie my mówimy? Nikt nie wie, kto to jest Korki, nikt nie wie, kto to jest Mały Jeżyk:D Więc problem z deczka rozwiązuje się sam:P
Nudno mi było, więc napisałam do buraka... Ale rozmowa się nie kleiła.. Więc ją skończyłam:P Co mam się męczyć? Mnie go nie szkoda, nie nie:D
No i co jeszcze? Nie mam o czym pisać. Jestem tu sobie sama, biedna (?), nieszczęśliwa (hehehe), ale mimo tej całej mojej dzisiejszej fazy coś mnie łapie... Znowu:/ Żadna przyjemność... No ale cóż...?
Skończę notkę, może będzie lepiej...:D

hmm.. hmmm...:D

dodane: 2006-07-08 16:22:26 ostatnia zmiana: 2006-07-08 16:22:26
Niby się tak zastanawiam, ale nie mam nad czym szczerze mówiąc..:D Denerwują mnie wszystkie pedałki w stylu naszego Krzysia itp.. Może taka natchniona poetka (hahaha!) jak ja nie powinna się tak wypowiadać o tak natchnionym atryście (jeszcze większe hahaha), jak Krzysio. Ale, noż kurde, nic nie poradze że mnie coś bierze jak widzę tą jego uhahaną mordkę hobbita. Sorx Krzysiu, jak to czytasz, no ale.. To tylko moje zdanie.
A poza tym... Hm? Nic chyba... Ktoś się do mnie odezwał, z deczka późno, ale lepiej późno niż wcale... Dziękuję Ci Tomciu, dziękuję.. Hmmm, przynajmniej odrobina uwagi poświęcona mnie, padalcowatej istocie.. Twórczość mnie łapie. Więc trzeba ją trzasnąć po łapach, żeby sobie na za wiele nie pozwalała.
Zjadłam właśnie przed chwilą obiadek... Dwa kawałki chrupkiego pieczywka i jedną ósmą pomidorka:D Ale co ja poradzę, że nie jestem głodna? Już nawet nie chodzi o jakąś śmieszną dietę cud... Tylko o to, że nie chce mi się jeść! Ale nie, bo wszyscy naokoło i tak mają rację i ja się chcę zagłodzić, żeby być jak te wszystkie wieszaki... Oł je, jasne!
No cóż... Jadę jutro z Agusią gdzieś:P Hehe, no gdzieś. Ale nie napiszę, bo jeszcze jakiś fanatyk się za mną uda:P Żartuję, żartuję... Nie ma jeszcze takiego fanatyka.. i zapewne nie będzie, ale to tylko takie moje małe spostrzeżenie..
Do wiadomości "zainteresowanych"... Nie ja jestem tą dziewczyną. Ja w przeciwieństwie do niej nie mam białaczki i nie szukam (już teraz nie szukam...) miłości w necie.. Nie powiem dlaczego, bo to dla mnie zbyt przykre. Ale poza tym... Czy różnimy się tak bardzo? Chyba raczej nie. ona ma często doła, ja też.. Zazwyczaj utożsamiam się ze swoim bohaterem, żeby go lepiej zrozumieć. Może teraz gadam jak nawiedzona, ale trudno się mówi:D
No i to by było chyba tyle wyjaśnień:D Nigdy nie opisuję własnego życia, bo jest.. zbyt nudne...
No bo taka prawda. Co w nim niby jest ciekawego? Nic. Raz na wiele się opalam, raz na wiele ktoś do mnie dzwoni albo pisze... A ja zazwyczaj nie mam kasy, żeby odpisać. I co? Ależ to ciekawe... Urodził mi się brat, to chyba jest najciekawsze... I nic poza tym.
Echs.. mogę złapać doła? Bo... jakoś mnie tak bierze, i bierze, i bierze.. I wziąć nie może...
Czasami zastanawiam się, jak to jest... mieć kogoś, być z kimś... i być szczęśliwym... A nie udawać przed samym sobą, że to szczęście gdzieś jest, tylko na razie zdezaktywowane. To wcale nie jest takie cudowne i... Chyba nie mam juz po prostu czasu cały czas czekać na jakiegoś księcia z bajki, który otworzy wrota do zamku miłości, Może to brzmi tandetnie, ale tak jest.
I co zrobić...? Nie ma księcia, klucza do zamku też nie ma... Bo książę ma go ze sobą. I na tym zazwyczaj się kończy..
Notka miała być w miarę wesoła i... optymistyczna, ale raczej nie wyszło.. Cóż... Próbować zawsze można, ale nie zawsze wychodzi. I.. na tym chyba zakończę... Buziaczki smutne...

Kto mi pomożeeee...?

dodane: 2006-07-06 17:06:35 ostatnia zmiana: 2006-07-06 17:06:35
No bo jest tak... Mam z deczka problem, bo... Ta cała praca...:/ Zaczęłam ją tak, że jest dziewczyna... Ma białaczkę, ale jeszcze o tym nie wie. Poznaje w Internecie faceta. No gadają, dobrze im się rozmawia... Ona w tym czasie dowiaduje się, że jest chora, ale nic mu o tym nie mówi. Chce zerwać tą znajomość, bo wie, że on chce czegoś więcej, a ona też marzy o prawdziwym związku... No i co dalej? Pozwolić im się spotkać? Ej no, bo nie wiem, no nie wiem już nic... I ta praca mi się rozwali tak naprawdę teraz, tylko z powodu głupiej sprawy, która wyszła...
Proszę wszystkie (w miarę dobre) dusze.. Jak ktoś ma pomysł to piszcie w komentarzach albo do mnie na gg jak macie.. Bo to poważna sprawa:D
I dziękuję, jeśli ktoś przynajmniej przez sekundę pomyślał nad tym:D Buziaczki

I tak... właściwie to nic, o czym możnaby było pisać..

dodane: 2006-07-06 16:55:08 ostatnia zmiana: 2006-07-06 16:55:08
Zawiodłam się, jak zwykle... "Nie przyjadę raczej dzisiaj...". No to nie przyjeżdżaj, ale później mi nie marudź, że się nie chcę z Tobą zobaczyć, wielki problem masz... A ten drugi też taki udany... Och, ja Ciebie też, ja Ciebie też Aniu! Tak, tak. Chciałabym Cię walnąć w mordę? Ja Ciebie też Aniu.. Noż kurde!
Jakoś niektórzy szybko się leczą... Jasne, jasne.. Też bym tak chciała, ale nie jestem facetem, więc nie umiem.
I jak tu normalnie się zachowywać? Wiem, mam czasami zajarzenia takie, że wyglądam na wariatkę, ale tak mnie to już denerwuje..
Kurde, mam ok. 2 tygodnie na napisanie tej pracy. Nie wiem, kiedy ja to zrobię. Jak się wezmę, to zrobię, ale na razie się nie wzięłam..:/
Jak coś, to ją tutaj może zamieszczę?:D hehs, jasne, żeby się jeszcze zmieściła.. Tak jak to z Brudami było... Ups, ale by były jaja, jakby się Rafał zorientował że to o nim... Ajaj,..:D
Tak, teraz mam właśnie fazę na... na coś głupiego. Rozwaliłabym kawałek ogródka skalnego, albo coś w tym stylu... Tak po prostu, spontanicznie. A później bym się zastanawiała pół tygodnia, co z tym zrobić.. To po prostu ja, właśnie ja... Jakby coś, to ostrzegałam:P
Wiem, zmieniłam się. Znowu się zmieniłam. Z czcicielki Szatana na wariatkę.. No jasne, spoko... Już mnie zaraz ktoś podsumuje jak znam życie...
Ale co mi tam. Jestem jaka jestem, zmieniać się na razie nie zmienię, bo trzeba do Chemika dojrzeć.. A ja nie umiem:P Oj dobra, może i umiem, a może i nie... Spróbować można, ale niekoniecznie musi wyjść...
Tęsknię za moim Tygryskiem, i za Lady też tęsknię... I za maluszkami... Ale nie wiem do tej pory, jak mogę nazwać tego kotka..:D Może ktoś pomoże?:D
Aha, Aguś... Nie jestem burakiem:D Do kogo Ty mnie tu porównujesz? Do Barszcza? Jeśli już to jestem Wisienką, ale.. taką już z deczka spraną, bo.. Zmywa się powoli, chociaż to niby kolor niezmywalny:P
Ta, niezmywalny... jak plakatówka.
No i... koniec notki? Może i koniec.. Zdjątek dalej wsadzic nie mogę, bo mam zabezpieczenia:/ Trudno się mówi, nie będę płakać, bo nie ma nad czym..
A może i jest... Ale ten powód nie jest wystarczający...
Echs... później może coś jeszcze skrobnę:D

Echs...

dodane: 2006-07-05 20:15:11 ostatnia zmiana: 2006-07-05 20:15:11
Tak tu sobie gadamy z Agusią, nic się niby nie zmieniło.. Jutro decydujące starcie, nie powiem o co chodzi.. I tak jak ktoś ma wiedzieć to wie... A samego zainteresowanego nie poinformuję, co go czeka:P Wredota wredotą zawsze zostanie..
Echs, echs.. Coż zrobić, że się jest takim a nie innym człowieczkiem? Bo ja raczej jeszcze nie zamieniłam się w zwierzaka.. Muszę zacząć pisać tą pracę, bo... Oj, nie zdążę na czas:D
Hehs, a co mi teraz już zalezy? Jestem sama, nikt mnie nie chce (albo juz jutro to tak będzie wyglądało...), więc przynajmniej na pracy się skupię... Żeby tyle chociaż z życia mieć..

Właśnie przeczytałam pierwsze komentarze...

dodane: 2006-07-05 18:41:27 ostatnia zmiana: 2006-07-05 18:41:27
i...? Zaczęłam płakać. nie wiem, dlaczego. Zapewne to zmiana pogody, albo może po prostu coś mi do oka wpadło... Jasne, jasne... Oszukiwać można, ale nie siebie.. Czy kocham? Nie wiem. Nic nie wiem. Czuję się jak mała myszka, której ktoś w złośliwej radości nadepnął na ogonek i tak ją trzyma w miejscu... Może przyszedł czas, żeby coś napisać? Wiem, że jak zacznę, to kartek zabraknie. Po takiej przerwie zawsze tak mam..
Ale.. Nie umiem. Czuję się... okropnie się czukę. Chyba bez sensu w ogóle wchodziłam na tego bloga i rozdrapywałam stare ranki.. A może całe rany i teraz tonę w powodzi krwi, chociaż sama o tym nie wiem...
Na pewno już mam mokrą sukienkę.. I mokre oczy, i głowa mnie zaczyna boleć.. Zaraz założę czarną bluzę, czarną spódnicę, różowe trampki i pójdę w stronę... w jaką stronę? Może w stronę liceum w Żyrzynie? Powinnam tam chodzić.. Akurat moje otoczenie...
Gdybym mogła, to znikłabym już na zawsze.. Jak kamfora. Tak by było chyba lepiej...
"Jak to dobrze, że skończył się już ten podły dzień, co mi Cię zabrał..." Dawno się już skończył, ale czuję się tak, jakby trwał i trwał, i trwał... I miał się skończyć dopiero w chwili mojej śmierci... Tak się czuję. Czy to naprawdę moja wina?
Chyba naprawdę już pójdę.. Bo nie ma sensu takie siedzenie w miejscu, myślenie i roztrząsywanie...Tego wszystkiego...
Nie chcę już... Nie chcę...
Zapomniałeś..

Po długiej przerwie..

dodane: 2006-07-05 18:30:48 ostatnia zmiana: 2006-07-05 18:30:48
... jestem tu znowu... Nie wiem po co, bo nie ma czego wspominać. Wszystko przepadło, załamało się, nie ma już nic dla mnie... Słucham tylko "Bezsennych" IRY i łapię delikatnie mówiąc, koszmarnego doła. Ale cóż poradzić? Ja nic poradzić nie potrafię na to, że cierpię bez przerwy... A Karol się dziwi... Dziwi się, chociaż nie ma się czemu dziwić. Dlaczego nie chcę tak szybko? Dlaczego? Bo nie chcę znowu się zawieść... Ale on mnie kocha! Ale nie wie, jaka jestem... Dlaczego płakał mi do telefonu? Dlaczego robił sobie lipę przy Grześku? Nie wiem. Wiem tylko, że ciężko mi z tym. Ciężko mi, bo nie wiem, co robić. W sobotę urodził mi się brat... Dziś jest środa. Chcę wreszcie... Nie wiem co chcę. Wiem tylko, że chcę, żeby było tak jak kiedyś... Jak kiedyś, kiedy byłam szczęśliwa z byle powodu... Za chwilkę mam zebrać poziomki. Tak? W porządku. Za jakieś 20 dni jadę do Szczecina. Nie wiem, czy chcę. Może chcę. Może chcę się przekonać, ile straciłam... Mam nadzieję, że czasami jeszcze wchodzisz tu i... Nie wiem, co robisz. Może czytasz, może wyśmiewasz mnie i moje przewrażliwienie... Trudno. Wiesz... piszę to, chociaż nie wiem, czy mam odbiorcę. Ale piszę, żeby może to w końcu dotarło... Nie ma Cię już tyle czasu. Opłacało się dawać kolejne obietnice? Myślę, że nie... Bo sam widzisz, jak to się kończy. Beznadziejnie.
I tak.... jestem (nie)szczęśliwą siostrą, nie wiem, co robić z wiadomym problemem... Nie traktuję ludzi jak problemy. Traktuję związki łączące mnie z ludźmi jako problemy. Ale nie zawsze. Tylko czasami... Chociaż... nie wiem po co i dlaczego. Może jestem niedowartościowana... A może jest inny powód...:( Smutno mi już.
Znowu nie mogę wsadzić zdjęć. nie wiem dlaczego. Chyba to przez tą blokadę okienek. Gdybym mogła, to wsadziłabym swoje. Żeby udowodnić, że nie daję fałszywego zdjęcia.
Choćby po to...
Chyba będę kończyć. Moje problemy i tak się nie rozwiążą... A lekarstwa na nie niestety jeszcze nie mam.. Więc po co mam siedzieć tu i myśleć? Mam gitarę. Pościągam skądś jakieś chwyty i... Nauczę się grać. Nie dostałam się do Czarta. No i trudno. Jestem za to w Chemiku i mi lepiej jakoś... I tak z Frodgardem na jednym przystanku będziemy wysiadać, więc co za różnica?:P Hehs... Nie wiem, co się stało z tą Ósemką, ale kiedyś było dużo, dużo lepiej... To tylko takie moje zdanie... I tak nikt sobie go do serca nie weźmie, jak zawsze... Mnie się zawsze olewa, już przyzwyczaiłam się do tego... Echs...:* Będę lecieć. Ktokolwiek to czytał, dziękuję, że pamiętał...

Zaraz wyjeżdżam:D

dodane: 2006-05-14 12:25:39 ostatnia zmiana: 2006-05-14 12:25:39
Do Janowca:PP Hehs, dzież by dalej. Spiewamy, a pózniej do domu na historię:PP łał, prawda?
Jutro idę na zakupy. Koniec, nie dam się:D
A tak w ogóle to mnie ten obrzydliwy Arturek denerwuje. Kurde, nie ma co robić, puszcza mi po dwadziescia parę sygnałów i cieszy tego krzywego ryja. Niech się cieszy, że nie podałam gdzies jego numeru gg (np. na stronie naprawdę ohydnych ludzi poszukujacych drugiej połowy...). Mysli, że co to nie on. Taki piękny. Dobrze, że się; spotkałam z nim tylko raz... Raz w cztery oczy. A pózniej to już... Było ok:D
Za pół godziny jadę, a mam jeszcze mokre włosy:PP Jasne, i tak pada, co za różnica.

Po ognisku:PP

dodane: 2006-05-13 21:32:27 ostatnia zmiana: 2006-05-13 21:32:27
Hehs, było oooo tak:D Cudownie. Oprócz jednej osoby, której imienia tu nie wymienię, ale od razu powiem, że był to facet. Więcej nie zdradzę. Jak ktos wie, o kogo chodzi, to dobrze. A jak nie, to niech się cieszy:PP
Smutno mi. Jutro spiewam z Matrasem. Nie chce mi się.
Mały pysiulek strasznie się wierci i trochę nie za bardzo to wyglada... No ale co zrobić...
Pooooni mi ukradła moje hehs:PP Hehe, podobało jej się, to proszę bardzo:D Nie oszczędzam nikomu mojego hehs:PP
Ale mnie dzisiaj głowa troszkę bolała...:PP Rano, jak wstałam. Ale nie było tak zle pózniej. Wstałam, słońce mnie poraziło i mi przeszło:D
A tak w ogóle... nie wiem. Jest mi jakos zle. Bardzo zle...:( Nie chcę, żeby było mi zle..:(
Ale co się będę tutaj tego, no... Mamy kolejny problem, ale jakos nie chcę o tym teraz mysleć... W poniedziałek idę na zakupy i mam to wszystko gdzies. Nie wiem, na jakiej podstawie niektórzy, których znam od dziecka, wypieraja się znajomosci ze mna... Czy ja naprawdę jestem takim paszczurem? A może cos ze mna po prostu jest nie tak? Łał, chciałabym przynajmniej się dowiedzieć..
Nie padło między nami ani jedno słowo. Szczerze mówiąc bardzo się cieszę, bo nie lubię pić niczego (nawet Fita wisniowo-winogronowego) na smutno. A wczoraj raczej nie byłam smutna. Dopiero dzisiaj jestem.
Nie przez tego kogos. Ten ktos mi tak wisi, jak Wiktorowi wisi jego życie w szkole. Co mi po takim znajomym? Własnie nie wiem. niby fajny, ale jakis taki dziwny...
Tak, szczegółowa analiza pewnej osobistosci, z która najpewniej nie będę miała nic wspólnego przez najbliższe szesć lat. Może to i dobrze. Ja tam się cieszę...
Nie wiem, do kogo to piszę, ani dla kogo... Filozofia to nie dla mnie:P
Powiem tak... Ognisko był swietne. Powrót z ogniska już nie tak bardzo. A dzisiejszy dzień to już całkiem do bani... Chociaż może nie tak do końca...?
Po prostu... echs, nieważne.
Buuuziole:*:*:*:*

Ale jazda...:P

dodane: 2006-05-11 17:34:07 ostatnia zmiana: 2006-05-11 17:34:07
Echs... Dzisiaj sobie stoimy z Argonka przed jej domkiem, zagadałysmy się; z deczka... No ale ja tak patrzę co jakis czas, która godzina. I tak w pewnym momencie patrzę... A już za 3 minuty emkę mam:PP Taka panika, maciusiu:P I lecę, Benego biednego po drodze jakos ominęłam:D Lecę dalej. Doleciałam do przystanku, facet już odjeżdża, nawet mi palant drzwi nie otworzył. I się tak ooooooo wkurzyłam.
No ale nic... Idę z powrotem, może jeszcze się do Argumki załapię... I jakis facet mnie woła:PP Ja się tak odwracam, ten do mnie macha. I się pyta, gdzie chcę dojechać. Powiedziałam gdzie, a ten, że zaraz ta emkę dogonimy. Jeszcze wieszał jakies ogłoszenia na tablicy, powiedział, żebym wsiadała do samochodu... Łał, trochę miałam jakies podejrzenia, ale co mi tam.. Chciałam do domu, to chyba normalne...? Zaczelismy gonić ta emkę, hehs, niezłe jaja były. Ale jak mnie wysadził kilka przystanków dalej i jak mnie kierowca zobaczył, że stoję, to mu niezle morda opadła:PP Hehe, ale facet się zachował w porzadku, nie ma co... Nie to co ten palant w emce. No sorx, ale... Doleciałam do niej, zanim odjechała:PP Wiem, powinnam być wczesniej. Ale co, drzwi otworzyć nie mógł?:P
Ale ten gość w samochodzie powoli jechał... Chyba nie chciał sobie podwozia naderwać na garbach:D Bo koło skwerku to tego pełno... :D
Dziękuję Ci, facet! Nie wiem, kim jestes, ale dziękuję:D

Minął dzień kolejny...

dodane: 2006-05-10 21:03:34 ostatnia zmiana: 2006-05-10 21:03:34
..., kolejny skończył się. Mimo pewnego niezbyt miłego incydentu, o którym nie zamierzam jeszcze tutaj pisać, w zasadzie dzień nie był zły. Pomijając oczywiście koszmarnie nudny angielski, na którym znowu było coś, co każdemu zdrowemu na umyśle człowiekowi wydawałoby się jawną niesprawiedliwością... No, ale u nas to już chyba normalne... Jawna niesprawiedliwość jest na porządku dziennym.
Mam pisać, o co biega? Nawet, jeśli nie mam tego pisać, to napiszę.
Więc tak.. Pierwsza grupa miała wcześniej zadana prezentację o jakimś państwie. Zadała im to dwa tygodnie temu. No, ale że jeszcze nie wszyscy się przygotowali, więc im przełożyła. Ale dzisiaj nagle i naszej grupie zapowiedziała, że mamy przygotować to cholerstwo. I jeszcze się pytamy, na kiedy, A ta, że na następną środę... Sorx, trafiłam do tej grupy na własne życzenie. Bo nie chciałam być z niektórymi osobami, które wtedy jeszcze mnie denerwowały. Teraz okazało się, że są w miarę normalne, no ale..:PP Co było to było, nie ma do czego wracać. Ale miałam propozycję od tej kobiety (kiedyś była normalna, ale teraz cos jej chyba zaszkodziło...?), żeby być w lepszej grupie. Dobra, nie chciałam, moja wina. Ale sorx! Lepsza grupa miała 2 tygodnie na prezentację, teraz jeszcze im czas przedłużyła! A my mamy TYDZIEŃ???
Jeszcze Agusia się zaczęła z nią kłócić:PP A ta z takim tekstem, że "ta pracę można zrobić w godzinę i jakoś nie wierzę, żebyś całe dwa tygodnie siedziała codziennie i nad tym pracowała". I cos mnie wtedy po prostu trafiło. Nie tylko angielski jest na tym świecie i nie tylko z anglika mamy prace domowe. Poza tym niektórzy jeszcze maja cos po lekcjach... I nie maja wiecznie czasu na angielski, no przepraszam bardzo!
A poza tym jeśli ta praca jest tak prosta, że można ja zrobić w godzinę, to dlaczego ta pozornie LEPSZA grupa nie mogła tego zrobić w tydzień, tylko w dwa, i to jeszcze nie do końca?
Z ta ocena na koniec też mnie nieźle wkurzyła. Czyta, czyta... "Numer 25, no między trzy a cztery". A następnie po jakimś czasie komuś tam (nieważne komu, teraz to nie jest istotne): "A ..... to w tym roku ładnie pracuje, pewnie będzie piątka!". Oks, może mi ostatnio u niej nie szło, ale ja w przeciwieństwie do niektórych starałam się całe trzy lata, ż;żeby jakoś mówić i czytać. I nie robiłam tego tylko ze względu na to, że kończę szkołę. Robiłam to dla siebie. I teraz mam mieć cos takiego? Czy tej babie już całkiem cos siadło na łeb? No ooooo przepraszam! Ale jeśli naprawdę to jest sprawiedliwe, to ja jestem święta Kunegunda. No przepraszam jeszcze raz, ale jestem taka wkurzona, że normalnie...
Zinka mnie później rozsmieszyła:PP Bo do mnie z tekstem, że "Ola, jak miło widzieć na każdym chórze! Tak miło", a wszyscy tak na mnie:PP Hehs, babka potrafi robić lipę, tego jej nie można odmówić:PP
Ale nagle się tak fajnie zrobiło. Nawet Maciek grypsami sypie, że normalnie.. Dobrze, że Karina nie chodzi, bo mnie denerwuje:/
Aaaaha! Mam numer do Rafałka:D Hehs, nie powiem skąd:PP Ma się te znajomości:PP
Będę kończyć, bo... Nie powiem co. Coś. Nieważne.
Mamusia w domu:D Bardzo dobrze...:D
Buuuuuziaczki:D Paps

Jak zawsze zero komentow..:D

dodane: 2006-05-08 18:59:53 ostatnia zmiana: 2006-05-08 18:59:53
No ale trudno. Już się przyzwyczaiłam do tego, że nikt niczego tutaj nie czyta... A może mnie samą też to nudzi? Pytanie dość dziwnie postawione...
Samej sobie nie odpowiem. Dzisiaj ostatni raz w ciągu tego tygodnia byłam w Lublinie. Mam przynajmniej nadzieję, że ostatni.
Mamusia jutro wraca, będzie dobrze...
Eeeechs nie chce mi się tylko siedzieć jutro w muzycznej... Ale co zrobię?
Dzisiaj miałysmy niezłe brechty z Norberta:D Idzie sobie taki pozer z Marcinkiem naszym Krzyworyim i się wozi... A w koszulce taka dziuuuuura:PP hehehe, ubrać się nawet nie potrafi:D Dziecko wojny.
Marcinek też taki się teraz paszczurowaty zrobił. Gdzie ci mężczyźni? Wywiało...? Hehs, epidemia.
Nie wspomnę o Ł., bo to nie jest nic normalnego:PP
Dobra, spadam:PP Nie będę więcej gadać, bo nie mam o czym:D Jutro też się raczej nie rozpiszę.. Historia czeka:/
Paps:D

Dawno mnie nie było...

dodane: 2006-05-07 17:49:49 ostatnia zmiana: 2006-05-07 17:49:49
Nie, żeby ktoś żałował... W to już po prostu nie uwierzę...:/
No ale co tu się rozczulać. Napisałam tak sobie, bez okazji. Przedwczoraj Misiaczek miał urodziny. Miałam napisać z tej okazji notkę, ale mi ja wycięło. Jak połowę notek z nowej ósemki.
Pojutrze mamusia wraca ze szpitala. Ostatnio bardzo często jeździłam do Lublina i któregoś razu przypomniało mi się cos niezbyt przyjemnego...
Pamiętam, że wracaliśmy akurat wtedy z jakichś dużych zakupów. Jechałam ja, mama, wujek i babcia. No i tak sobie jedziemy, gadamy... Jak zawsze. Wyprzedziły nas karetki pogotowia, ale za bardzo nie zwróciliśmy na to uwagi. Wszędzie w końcu jeżdżą karetki, nawet na trasie z Lublina do Warszawy.
No i przejeżdżaliśmy koło jakiejś łąki. Na łące rosło drzewo. W to drzewo był wbity prawie do połowy samochód osobowy. A jakieś 20 metrów po prawej stronie od samochodu leżało ciało przykryte niebieskim workiem foliowym. Pamiętam to jak dzisiaj. Niebieska, nieprzezroczysta płachta folii, spod której wystawały stopy w eleganckich butach... Widziałam to tylko przez jakieś dwie sekundy i to z bardzo daleka, ale... Tak mi się to wryło w pamięć... Później o tym zapomniałam, ale teraz chyba za często jeździłam tą trasą, żeby tak po prostu to ominąć..
To było prawie rok temu. Wiem, że później śniły mi się koszmary. Wsiadałam do samochodu z jakimś mężczyzną i jechałam prosto na drzewo. Ale nie wyrzucało mnie z samochodu, tylko zostawałam w środku i topiłam się we własnej krwi. Większość z tych obrazów po prostu dopowiadała mi wyobraźnia... Ale nie mogłam. Bałam się, że kiedyś na tej samej łące mogę leżeć ja koło naszego Matiza, pod płachtą niebieskiej folii i patrzeć w trawę.
Jechałam później na tym tylnym siedzeniu jak przymurowana... Nawet widok Konrada grającego w badmingtona mnie nie rozbudził. Chyba byłam w lekkim szoku. W końcu nigdy nie widziałam żadnych zmasakrowanych zwłok. No, chyba że w "Drodze bez powrotu". Ale to był tylko film i... Chociaż przez pierwsze dwie noce bałam się, że ktoś mi wybije okno siekierą, ale później mi przeszło i przestałam się tym przejmować.
Ale ludzka śmiercią nie da się nie przejmować. To jest takie... dziwne. Nie wiem, dlaczego to piszę. Może tak naprawdę dla samej siebie. Wczoraj jechałam tamtędy z nogami wbitymi w podłogę samochodu i tylko przygryzałam policzki od środka, bo wbijać sobie paznokci w ręce raczej nie mogę. Obgryzione... Obrzydlistwo.
Bałam się. Naprawdę się bałam. Każdy by się chyba przynajmniej trochę bał na moim miejscu. Szczególnie przy takiej prędkości, z jaka jechaliśmy.
Nasz mały samochodzik może i ma 6 lat, ale całkiem nieźle jeszcze jeździ. Nic do niego nie mam...
No i właśnie tak. Co zrobić...
Może niezbyt zachęcająca ta notka... Komuś może zrobić się niedobrze po tym opisie... No ale nie moja wina, że przypadkowo widziałam cos takiego... Musiałam to z siebie wyrzucić.
Dzisiaj wykorzystałam dobry humor mojej drukarki i wyciągnęłam od niej kilka zdjęć:D Oczywiście nie moich... Z nią zawsze tak jest. Trzeba korzystać z okazji, dopóki można. Później trzeba ja wyłączać i włączać z powrotem:PP A taka stara nawet nie jest... Po prostu jest z nią cos nie tak. Od samego poczatku.
Za 1,5 miesiąca urodzinki:D Hehs, zaczyna się odliczanie:PP No ale... Nawet nie wiem, co mam zrobić. Znowu pewnie pójdziemy z Argonką nad Wisłę... Jak w ubiegłym roku. A może i nie pójdziemy...? Może zrobię imprezę u mnie? Hehs, jasne. I wynajmę zespół miejscowych artystów. Nie będę wymieniać:PP Konrad też się mooooże załapie:D Bo Krzysio Korki już zapisany na listę VIP-ów:PP
Taki z niego VIP jak ze mnie akordeon (niewiele mi brakuje, ale jeszcze nie mam miecha na brzuszku:PP).
Zresztą, co ja planuję? Swoje urodziny, których mogę nie dożyć (mamusia ciskająca po domu ubranka dla chłopca w wieku od 0 do 3 lat:P; śmiertelne ogłuszenie przez perkusję jednego z miejscowych artystów; potracenie przez Szalony Motor Bruda... Dużo by wymieniać:PP). A z planowania mi zazwyczaj nic nie wychodzi. A jeśli już cos wychodzi, to na pewno nic dobrego.
Tak, tak...
Napisałam ta notkę. Długa, beznadziejną, bez obrazków. no i trudno. Nic nie poradzę...:/
Nie moja wina, że ktoś postanowił ulepszyć ta stronę, co mu się wcale nie udało...
Drukarka padła:PP

ojejej...

dodane: 2006-04-29 16:26:42 ostatnia zmiana: 2006-04-29 16:26:42
Boli mnie brzuch.. Ale nie chcę; na ten temat się; rozwodzić;:D Nie dostał;am oczywiscie odpowiedzi na pytanie, jak niby mam wsadzać; obrazki na bloga, no ale&#8230; Poczekam.<;br />; Mó;j brzuuuuch&#8230; Zwalony cał;y dł;ugi weekend, jak nie wię;cej czasu. <;br />; A z reszta&#8230; Co mi tam, bez przesady. Jakos co miesiac mam to samo i jeszcze ż;yję;&#8230; <;br />; Ale nie omawiajmy tutaj mojego cyklu, bo kogos do siebie zbrzydzę; i tyle bę;dę; miał;a&#8230; <;br />; Grzesio pię;kny (? Tego nie wiem, bo nie widział;am, niestety patrzył;am na jakiegos faceta, któ;ry ma z nim tyle wspó;lnego, co ja i ¯uko), cudowny i chyba niezró;wnoważ;ony psychicznie nie odzywa się;, chociaż; jest. A schowaj się; dziecko, mam cię; tak gł;ę;boko, ż;e gł;ę;biej się; nie da. <;br />; Wspó;ł;czuję; tylko tej jego biednej siostrze. Dziewczyna fajna, starsza, da się; z nia porozumieć;&#8230; Nie to, co z nim. No ale, co poradzić;? Jak ktos dziwny, to mu nic nie pomoż;e. A teraz to mi tak na tym zależ;y, jak na dostaniu się; do Budexu&#8230; <;br />; Dla wyjaś;nienia, jesli ktos nie wie, co to jest Budex&#8230; Nie jest to ani elitarny klub, ani lubiana knajpa, tylko ostatnie w kolejnosci (od najlepszego do najgorszego) liceum w Puł;awach. No wię;c bardzo mi musi na tym zależ;eć;, prawda? <;br />; I tak&#8230; Co tu zrobić;, ż;eby nie zwariować;? Hehs, Mastertona już; studiuję; od dwó;ch dni, zaczę;ł;am czytać; &#8222;Kostnicę;&#8221;. Bardzo ciekawa, jak na Mastertona. Oczywiś;cie na &#8222;Bezsennych&#8221; zależ;ał;o mi bardziej, ale nie był;o, jak zwykle&#8230; &#8222;Zielonej mili&#8221; Kinga też; jakos zabrakł;o nagle&#8230; Jak trzeba, to nic nie ma, a jak mi się; nie chce tego czytać;, to oczywiscie sobie leż;y na pó;ł;ce tygodniami. Zawsze tak jest:D<;br />; Muszę; kiedys poprosić; babkę; z biblioteki, ż;eby przy nastę;pnym zaopatrzeniu wzię;ł;a &#8222;Bezsennych&#8221;:PP Hehs, moż;e zagladam do niej czę;sto, ale aż; tak to mnie chyba nie lubi, prawda&#8230;? :D <;br />; Gdybym nie przeczytał;a kawał;ka &#8222;Bezsennych&#8221; kiedys przypadkowo, to nie zainteresował;abym się; tym aż; tak bardzo. Po prostu&#8230; ten fragment był; niesamowity. Taki elektryzujacy, po prostu nie do koń;ca w stylu Mastertona. <;br />; Przy okazji mam już; pomysł; na pracę; na konkurs o któ;rym kiedys wspominał;am:D W zasadzie to miał;am już; poł;owę; gotowej pracy, ale niestety podczas leczenia mojej maszyny plik nagle zaginał; i nie chce się; znalezć;. Najprawdopodobniej informatyk po prostu go nie uratował;, bo był; za duż;y albo nie chciał;o mu się; go wyciagać;. <;br />; Napiszę; i tak jeszcze raz:D <;br />; Co mi zależ;y&#8230;? <;br />; <;br />; No i tak mija mi czas, praktycznie tylko na zastanawianiu się; nad czyms. Puscił;am Brudowi dzisiaj sygnał;, napisał; do mnie nawet&#8230; Drugiego maja Ci odpiszę; bejbe:PP <;br />; Nawet do Bruda mam szacunek&#8230; Nawet Brud ma w koń;cu jakas swoja wartosc&#8230; <;br />;

Chcieć; a mó;c to dwie ró;ż;ne rzeczy...

dodane: 2006-04-28 19:02:04 ostatnia zmiana: 2006-04-28 19:02:04
Chciał;abym napisać; cos jeszcze&#8230; Staram się; jak gł;upia znalezć; sposó;b na te obrazki. I nic. Nie mogę; tego wsadzić;. Co bym nie zrobił;a. <;br />; No ale trudno, zadał;am już; na ó;semce pytanie, moż;e odpowiedz uzyskam w miarę; szybko (dajmy na to powiedzmy tydzień;..:D) <;br />; A tak poza tym dalej jestem wsciekł;a. Co to nie on, prawda? Jasne, bardzo smieszne. Tylko gdybym mu bezgranicznie uwierzył;a, ż;e to jego zdję;cia, to był;abym jego kochanym maleń;stwem. Spadaj&#8230;<;br />; Chyba mysli, ż;e nie mam co robić;, tylko zastanawiać; się;, czy to jego zdję;cia, czy nie. Jasne. Uważ;aj, bo się; zdziwisz idioto.<;br />; Jutro mam spokó;j, do srody mam spokó;j&#8230; Nie chcę; mieć; już; wię;cej do czynienia z czyms takim, jak on. Czyms, uż;ył;am tego swiadomie.<;br />; Ale co mi da to, ż;e go poniż;am&#8230;? Nic mi to nie da. Bę;dę; się; tylko jeszcze bardziej wsciekał;a, ż;e gadał;am z kims takim&#8230;<;br />; Aaaa&#8230; nieważ;ne&#8230;

all niezbyt happy day...

dodane: 2006-04-28 18:37:22 ostatnia zmiana: 2006-04-28 18:37:22
Jednak spiewał;am dzisiaj jak jakies gluuupie dziecko:D Ale co zrobię;, nie moja wina&#8230; Nawet nam to fajnie wyszł;o, Rafał;ek tań;czył;&#8230; Jako jedyny tań;czył; w miarę; dobrze. Hehs, czego mogł;am się; spodziewać;, w koń;cu to geniusz:D <;br />; Denerwuja mnie niektó;rzy ludzie&#8230; Ale na szczę;scie nie muszę; ich widziec. Przynajmniej tego kogos, kto mnie denerwuje najbardziej ze wszystkich. <;br />; No ale szczegó;ł;, o czym gadać;, jakbym nie miał;a o czym:P<;br />; No nie&#8230; Dowiedział;am się;, ż;e takie dziewczyny jak ja wielmoż;ny Grzesio ma na co dzień;&#8230; Ej, sorx&#8230; Przepraszam bardzo, ale jesli ktos mi gada jakies niestworzone historyjki o tym, jaka jestem cudowna, niesamowita, pię;kna i tego, a teraz nagle, ż;e jestem brzydka i gł;upia, no to&#8230; Wiem, ż;e jestem brzydka, ale bez przesady, nie ró;bmy już; tutaj jakiegos poniż;ania i obraż;ania tylko dlatego, ż;e jakas cizia się; popatrzył;a w jego stronę;&#8230; <;br />; No, ale każ;dy jest inny. Nie zamierzam się; przejmować; takim smieciem, na któ;rego nawet nie chciał;o mi się; patrzeć;. Został;am wyzwana od dziwek.. Tania dziwka. Jak pię;knie to brzmi, prawda? I to jeszcze o mnie, o bejbe.. Zaszalał;es.<;br />; I jeszcze raz&#8230; Tak, wiem, jestem dziwka. Ale przynajmniej mam swó;j honor, ok.?<;br />; Dajcie mi wszyscy swię;ty spokó;j. Kurde, dziewczynę; sobie znalazł;, pewnie jakas gorsza od Wasikowej i cieszy mordę;.<;br />; Tę;sknię; za moim misiaczkiem&#8230; Chociaż; watpie, ż;eby to zrozumiał; z mojego punktu widzenia&#8230;<;br />; Walić; to wszystko&#8230; <;br />;

Cos mi wali... A poza tym to Oda do Agusi..:D

dodane: 2006-04-27 16:46:02 ostatnia zmiana: 2006-04-27 16:46:02
Cos mi teraz nagle walnę;ł;o w gł;owę; i puscił;am sobie &#8222;The oficial hamster dance song&#8221;. To jest tak gł;upie, ż;e&#8230; Maciusiu i idz stad i nie wracaj:PP No, ale&#8230; Co ja poradzę; na swoja chroniczna gł;upotę; spowodowana zaburzeniami osobowosci i stanami lekkiego zamroczenia umysł;owego (spowodowanego widokiem Marcinka &#8211; ooooooooooooooooch&#8230; - albo Benego i jego kooooci obsciskujacych się; przed egzaminem:PP). Osobowosci oczywiscie jak wiadomo, nie mam, ale to tylko taki prywatny ż;arcik dotyczacy aktualnej sytuacji (nie)politycznej w moim otoczeniu:D <;br />; Czy ktos zrozumiał; z tego cokolwiek?:D Domyslam się;, ż;e był;o trudno, ale moż;e komus się; to udał;o&#8230; Jesli tak, to gratuluję; serdecznie:D<;br />; A tak poza tym to ta notka poswiecona jest Agusi:D Moż;na to nazwać; hoł;dem, zależ;y, jak kto co nazywa. Piszę; tylko, ż;e Agusia moja jest zmuszona do spę;dzenia dł;ugiego weekendu w niepokojaco niewielkiej odległ;osci, któ;ra bę;dzie dzielił;a ja od wspomnianego wczesniej Darusia. Miejmy tylko goraca nadzieję;, ż;e Ja-Ty nie bę;dzie w pobliż;u&#8230; Moje bejbe moż;e być; zagroż;one&#8230; <;br />; Ojej, dlaczego&#8230;? Miał;ysmy sobie zdję;cia u mnie robić;, a skoń;czy się; na tym, ż;e Ja-Ty sterroryzuje wszystkich w okolicy&#8230; To jawna niesprawiedliwosć;. Tak to ujmę;, bo inaczej nie potrafię;&#8230; <;br />; Ale bejbe, nie przejmuj się;&#8230; Darus jest ohydny, Ja-Ty też;. I niech ż;ał;uje teraz, kogo przegapił;&#8230; Moż;e go oslepił;a już; wczesniej, ale co poradzimy..?<;br />; <;br />; Co tam jeszcze&#8230; Ciekawe jak Marcinek wyglada&#8230; Oj, ciekawe&#8230; Nie widział;ysmy go cał;e dwa dni&#8230; Dla mnie to wiecznosć;&#8230; Po prostu okropne:D<;br />; Nie chcę; jutro spiewać;&#8230;&#8230;..!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!<;br />; Co ja takiego zrobił;am, ż;eby siedzieć; na jakiejs obrzydliwej Sali gimnastycznej, na któ;rej spę;dził;am ostatnie dwa dni i spiewać; na trzeciego maja&#8230;? <;br />; Mamuuuusiu&#8230; Ratuj! :D:D:D<;br />;

wkurzona na ó;semkę;...:D

dodane: 2006-04-27 16:00:55 ostatnia zmiana: 2006-04-27 16:00:55
Postanowił;am, ż;e bę;dę; pisać; notki najpierw w Wordzie, a dopiero pozniej skopiuję; na ó;semkę;&#8230; No bo bez przesady, ale jak napisał;am najdł;uż;sza notkę; w swoim ż;yciu, to po prostu mi ja skasował;o. Dziex, naprawdę; się; cieszę;&#8230;<;br />; Ech, nieważ;ne. Nie ma o czym pisać;. Jestem trochę; zdechł;a przez te testy, ale co mi tam&#8230; Napisał;am, nie tak jak chciał;am, ale napisał;am. Poprawić; nie poprawię;, wię;c czym tu się; ekscytować;? Nie widzę; wyraznego powodu. <;br />; Za to wczoraj przeczytał;am prawie cał;a &#8222;Carrie&#8221;. No i&#8230; poryczał;am się;. Có;ż;, moż;e po prostu mam cos takiego i zawsze ryczę; wtedy, kiedy trzeba się; bać;&#8230; Gł;upie ze mnie dziecko, oks, przyznaję;:D<;br />; A moż;e ryczał;am po prostu dlatego, ż;e był;o mi smutno&#8230;? Kto to wie&#8230; A był;o mi smutno, bo Tommy automatycznie z racji imienia skojarzył; mi się; z Tomkiem i&#8230; Po prostu nie wiem, jak dał;abym sobie z czyms takim radę;&#8230; Nie wyobraż;am sobie tego, co musiał;a przeż;ywać; Sue, kiedy dowiedział;a się;, ż;e jej chł;opak, jej jedyny i pierwszy mę;ż;czyzna, któ;rego kochał;a, po prostu spł;onał; ż;ywcem&#8230; I to tak naprawdę; tylko przez to, ż;e ona miał;a poczucie winy i chciał;a je czyms zniszczyć;&#8230; W tym wypadku odstapił;a swojego chł;opaka Carrie na wiosenny bal&#8230; <;br />; Moż;e nie powinnam się; aż; tak bardzo uż;alać; nad Tommym. Nie cierpiał; za dł;ugo i chyba nic nie czuł;&#8230; Przynajmniej z raportó;w to wynikał;o.. <;br />; No wię;c tak.. Skoczył;am &#8222;Carrie&#8221;. No i &#8230; Tak naprawdę; to wszystko był;o takie&#8230; dziwne to mał;o powiedziane. Hmm, myslę;, ż;e każ;dy, kto chciał;by wiedzieć; cos wię;cej, po prostu powinien to przeczytać;. Bo tego się; nie da tak zrozumieć; z opowiadania&#8230; Jak o tym kiedys sł;yszał;am, to tak myslał;am, ż;e musi być; fajna ksiaż;ka. Ale nie zastanawiał;am się;, o czym jest, kojarzył;a mi się; tylko z czyms zł;ym:D <;br />; Pisał;am z Bocianem. Nie kryję; się; z tym, bo po co mam się; kryć;? Hehs&#8230; Bocian to gł;upie dziecko. Uważ;a, ż;e mam zberezne mysli i ż;e w ogó;le jakas taka dziwna jestem&#8230;:D hehs, Bocian, oj Bocian&#8230; Ale zdję;cia mi padalec nie dał;..:D <;br />; Kto by chciał;, bez jaj..:D<;br />; A teraz wreszcie piszę; z moim misiaczkiem kochanym, z moim (nie koteczkiem, nigdy już; Go tak nie nazwę;&#8230;) misiem pysiem, moim kochaniem malutkim&#8230; No, moż;e nie aż; takim malutkim..:D Ale to tak z mił;osci:D <;br />; Hehs, gł;upie ze mnie dziecko, ale co ja na to poradzę;..?:D<;br />; <;br />; Moja mamusia musi jechać; z bachorkiem do szpitala&#8230; No ale co zrobić;&#8230; Dzieciakowi się; na swiat spieszy&#8230; I nie ma wyjscia. <;br />; No, trudno&#8230; Przynajmniej teraz nie bę;dzie tak z zaskoczenia, jak był;o w styczniu&#8230; <;br />; <;br />; Dzisiaj mał;o brakował;o, a był;abym tylko odciskiem stopy Ja-Ty na klatce schodowej u Agusi&#8230; Ojejej, a drzwiami tak trzasnę;ł;a, ż;e mał;o nie wyleciał;y&#8230; Darus to ma szczę;scie, ż;e ma taka duż;a kobietę;&#8230;On mooooż;e takie lubi:D <;br />; O gustach się; nie dyskutuje, ale tym razem facet przesadził;:D Już; nawet ja z Bocianem nie miał;am takiej sł;abej orientacji&#8230;<;br />; Ale co ja się; bę;dę; czepiać; Darusia&#8230; Niech mu wszystko bł;ogosł;awi i krzyż;yk na drogę; (gdyby go Ja-Ty nadepł;a:D)<;br />; No to&#8230; chyba na razie zakoń;czę;, bo lipa, ż;e tak plotkuję; o wszystkich&#8230;:D<;br />; Siostra ohydka wita:PP

ł;ał;, po prostu...

dodane: 2006-04-22 08:03:19 ostatnia zmiana: 2006-04-22 08:03:19
Ech, nic... Już; nic nie powiem..<;br />; Bo po prostu... oks, koń;czę; ten temat. <;br />; Trochę; mi smutno jak sł;ucham ";30 raz";... Ale nie muszę; sł;uchać;, a sł;ucham... To już; tak jakby moja wina, ż;e jest mi smutno... <;br />; Nie chciał;o mi się; dzisiaj wstawać;... Ale co poradzę;, ż;e nie moż;na bez przerwy w ł;ó;ż;ku leż;eć;..:D <;br />; Nie mam weny, przyznaję; się;. Dzisiaj z Markoszulka lecimy do ortodontki... Fajnie bę;dzie, do Gó;ry Puł;awskiej na piechotkę;...:D <;br />; Ale nie jest zle...:D Dobrze, ż;e nie wygladam jak JA-Ty( jeszcze tak nie wygladam, bo już; mi niewiele brakuje...). <;br />; Ale co się; tu uż;alać;, nie mam weny nawet na uż;alanie się; nad soba.. :D Czyjs kumpel się; dzisiaj (jak jeszcze spał;am...) o 7.10 zatroszczył; o mnie... Nie napiszę;, o co chodził;o. Po prostu się; zatroszczył; i koniec:D<;br />; No i dobra, jak jego znajomy się; o mnie nie zatroszczył;, to on musi...:D <;br />; Łoł;, Bartek nie komentuje moich opisó;w już; od jakiegos miesiaca jak nie dł;uż;ej... No i dobra, nie to nie... Dzię;kuję; za wyjasnienie, dlaczego akurat tak a nie inaczej, ale to już; szczegó;ł;. <;br />; Za niski jest:D <;br />; A poza tym co mi po jakims.. Nie okreslę; tego, ż;eby nikogo nie urazić;... <;br />; A poza tym to nic do niego nie mam. Nie, to nie. Bez ł;achy, nie bę;dę; się; narzucać; komus, kto ma mnie gdzies. Raz zapytał;am o co biega, biegał;o o nic... ehe, jasne... No ale dał;am spokó;j. Nie mam co robić;, tylko pytać; bez przerwy rozkapryszonego Bartusia, o co mu chodzi...? Łał;, moż;e niektó;rzy mysla, ż;e nie mam..<;br />; Ale szczegó;ł;. Olał; mnie, oks.. Chociaż; domyslam się;, dlaczego. Ale soooorx, to był;o jakies 4 lata temu, jak nie wczesniej..<;br />; Dobra, nieważ;ne...<;br />; Wkurzył;am się; znowu. Ale nie dlatego, ż;e mi nie wyjasnil. Tylko dlatego, ż;e co to nie on, mysli ż;e taki pię;kny jest...? Super, ale ja uważ;am, ż;e pię;kny nie jest. <;br />; A to, ż;e chodzi do dziewiatki, to już; nie mó;j problem...:/<;br />; <;br />; Oks... zaczynam od poczatku. <;br />; Dostał;am 46 punktó;w z ostatniego pró;bnego z polaka! hehs:D <;br />; Ale prawdziwy i tak mi gorzej pó;jdzie, co do tego watpliwosci nie mam... <;br />; Ech, nie chcę; mieć; testó;ó;ó;ó;ó;w!!!!! <;br />; Oj dobra, mogę; mieć;.. Co mi zależ;y... Do Czarta i tak się; nie dostanę;, wię;c co tu przeż;ywać;..

Froooooodgard:D

dodane: 2006-04-21 19:04:19 ostatnia zmiana: 2006-04-21 19:04:19
Dzisiaj sobie spokojnie jadę; zmę;czona do domciu... Spokojnie jak na mnie:D Wsciekł;am się;, ale nie powiem dlaczego ani na kogo bo to i tak sensu nie ma... Ale nieważ;ne. Jadę; sobie... Jadę;... Jadę;... I przejeż;dż;ał;am koł;o boiska, yeah:D A tuuuu? Frooooodzio:D Jeeeee!:PP <;br />; Na bramce sobi stał;:D <;br />; A w ogó;le dzisiaj brechty był;y... :D U Wiktorka... W ogó;le..<;br />; Tylko teeeesty. Fuj. <;br />; Bę;dę; koń;czyć;, bo się; dobijaja do mnie:/ <;br />; JAk zwykle...<;br />; Bye bye... Do jutra (jesli cos napiszę;...:D)

Ech... smutniutka i niepocieszona...:(

dodane: 2006-04-16 13:19:27 ostatnia zmiana: 2006-04-16 13:19:27
Jakas taka jestem zdechł;a... Mó;j kochany misio wyjechał;... Szkoda...<;br />; Ale wró;ci. Na szczę;scie już; niedł;ugo:)<;br />; Tak sobie teraz siedzę;, już; jakis czas po sniadanku:D Jasne, sniadanko bylo od 10 do 12.30:PP Hehe, ma się; ten czas...:PP <;br />; No ale co mam robić;? I tak prawie nic nie jadł;am. Jak zwykle usł;yszał;am parę; uwag na ten temat, mię;dzy innymi: ";Z takim anemikiem to ja nigdzie nie jadę;";. Ej no przepraszam, czy ja zawsze muszę; być; gł;odna? Naprawdę; pomimo tego, ż;e nie chcę; wygladać; jak Ja-Ty, to po prostu nie chce mi się; jesć;. <;br />; Tak samo był;o wczoraj. Maciusiu, kota moż;na dostać;. I nie tylko... <;br />; Ale dobra, nieważ;ne... <;br />; Nie chcę; już; o tym pisać;.<;br />; Hmmm.. Wspomnę; tylko o tym, o czym Markoszulka już; pisał;a. Nie wiem, jak tutaj się; wsadza obrazki. nie umiem. Już; pró;bował;am na kilka sposobó;w i nic. <;br />; I rzeczywiscie nie wiem, jak się; robi ró;ż;ne inne rzeczy.. <;br />; Ech..:D <;br />; Trochę; mi już; lepiej...<;br />; Nie wiem tylko, dlaczego ten nasz paszczur tak się; gapił; w nasza stronę;... Jest nienormalny, tyle powiem. A poza tym to ma zrosnię;te brwi jak Barszczo. Nie zrosnię;te oczy, tylko brwi:D <;br />; Hehe:D<;br />; Nie mylmy poję;ć;:D

Po prostu,,, Jestem zdo&sup3;owana. I nie b&ecirc;d&

dodane: 2006-04-11 18:52:04 ostatnia zmiana: 2006-04-11 18:52:04
Moż;e powiem tak...: poszł;am dzisiaj jak zawsze do Ziemnickiego na lekcje. Wczesniej jeszcze gadał;ysmy z Kaska o tym, gdzie zamierzamy zł;oż;yć; papiery. Ale to nie jest waż;ne w tej chwili.<;br />; No i tak sobie u niego siadł;am, zaczę;ł;am ć;wiczyć;. Ok, on ma prawo do przerwy, wszystko rozumiem. Ale siedzę;, gram tego poloneza Ogiń;skiego i cos mi tu nie gra... Patrzę;, już; jest; 18.20... No spoko, przerwa się; przedł;uż;a...<;br />; Ok, gramy sobie dalej... Przy okazji jak zwykle obgryzł;am trochę; paznokci, ale to już; jest takie moje prywatne uzależ;nienie... No ale nieważ;ne...<;br />; Ziemnicki sobie wszedł; lekkim krokiem ok. 18.40, po czym powiedział; do mnie: ";Idz już; dziecko, nie mę;cz mnie, bo się; zle czuję;...";. Jak się; mogł;;am na niego wkurzyć;... On, któ;ry sobie przekł;ada tył;ek z jednego fotela na drugi przez pię;ć; godzin... Tak, wł;asnie on. ON JEST ZMĘCZONY I SIĘ ZLE CZUJE! Chyba nie wie, co to jest siedzić; w szkole po nie wiem ile godzin, na jakichs chó;rkach, niechó;rkach i innych zespoł;ach. I jeszcze przychodzić; do niego, na opł;acona lekcję;, a ten mi tu daje, ż;e SIĘ ZLE CZUJE! No po prostu być; bezczelnym to nie każ;dy potrafi.<;br />; Herbatkę; mu ż;onka robi, na wię;kszosci lekcji go nie ma i się; tak mę;czy biedaczek... Ojej, ż;eby mu ż;ył;ka w tył;ku ze zmę;czenia nie pę;kł;a! <;br />; Oczywiscie musiał;am mu dać; usprawiedliwienie, ż;e mnie nie był;o... No, jak to on zawsze, zapytał;, na co był;am chora... Mó;wię;, ż;e się; przezię;bił;am albo cos takiego...<;br />; A ten z tekstem...: ";I kto ci piersi, przepraszam plecki rozgrzewał;...?";. Nie no, ludzie... <;br />; Ja taka już; wsciekł;a, chyba to widział;... Ale dalej temat draż;y... ";Jak nikt, to moż;e na nastę;pnej lekcji ja to zrobię;...?"; I ten jego usmiech podstarzał;ego playboya... No nie, po prostu... Jak mu trzasnę;ł;am drzwiami, to sł;yszał;am, ż;e się; szyba przez chwilę; telepał;a.<;br />; Ej no soryyyyyyyyyyy! On ma pię;ć;dziesiat iles lat, ż;onę; i tró;jkę; dzieci! I do tego jest oblesny, obrzydliwy i zberezny! Z kim ja pracuję;...?<;br />; Proszę; mi odpowiedzieć;, bo naprawdę; nie wiem...<;br />; Dobrze, ż;e w tym roku ta szkoł;ę; skoń;czę;... Bo bym go powiesił;a. Albo przygniotł;a akordeonem. Został;by zabity narzę;ziem swojej pracy... O tak...

Mogę stwierdzić kilka rzeczy...

dodane: 2006-04-08 18:32:37 ostatnia zmiana: 2006-04-08 18:32:37
Większosć tych rzeczy to dosyć dobre rzeczy:D A raczej stwierdzenia:D
Po pierwsze... Kocham mojego misiaczka:D Jestem z nim najszczęsliwsza... A raczej wtedy, kiedy możemy rozmawiać. Poza tym nie znam żadnego innego chłopaka, który byłby taki opiekuńczy, czuły i w ogóle... A ja znam dosć dużo facetów:D I żaden taki nie jest:D
Poza tym... KONRAD JEST W DOMUUUU!!! Grał dzisiaj z Baska w to co zawsze... Ale dziecko miało radochę... A jaka ja miałam radochę:PP Nie no, grypsami teraz walę, ale widok był oooooch taki:D
Był, bo biedaczek poszedł do domku:D

Przy cichym szumie kompa szemraja spadajace łzy...

dodane: 2006-04-06 20:45:34 ostatnia zmiana: 2006-04-06 20:45:34
Jakos mnie tak wzięło i jest mi przykro. Jednoczesnie ten opatrunek na palcu mnie denerwuje. Zaraz go po prostu zdejmę i po problemie...
Już. Za bardzo mnie denerwował, żeby go nosić. Nie mogłam swobodnie w nim pisać o tym, co siedzi mi teraz w głowie...
Jestem jakas taka przybita. Po prostu. Nie wiem od czego to zależy. Może od tego, że Tomek jest chory. Ale może i nie. Może od tego zdjęcia w notce poniżej...
Ok, użalam się nad soba. A może i nie użalam... Może po prostu czasami smutek sam przychodzi i nie mogę nic na ten temat poradzić...?
Postanowiłam spróbować swoich sił w pewnym konkursie. Ale nie powiem na razie w jakim, bo ktos mógłby subtelnie, albo i niezbyt sobtelnie, po prostu skopiować mi ten pomysł. A to już tylko mój pomysł. I zamierzam walczyć o to, co jest najważniejsze. W tym wypadku jedna z głównych nagród. Albo po prostu przekonanie, że jestem w tym dobra. Chociaż wcale nie jestem...
Ale chcę mieć przynajmniej cos dla siebie. Więcej o tym nie napiszę.
Własnie dostałam esa od mojego kochanego misiaczka. Ale nic więcej nie napiszę na ten temat.
To już nasze esy...:)
Kocham Cię...

Ech... smutniutka... Powód nasuwa się sam...

dodane: 2006-04-06 20:13:36 ostatnia zmiana: 2006-04-06 20:13:36
Moje kochanie jest chore... Ech, aż mi się teraz smutno zrobiło. Nie dlatego, że nie mogę z nim pogadać. Dlatego, że wiem, jak on się czuje, samotny... Tak jak ja, kiedy byłam chora... Też czułam się okropnie.
Tylko że jednak jest różnica... Do mnie nikt z racji odległosci nie zawitał:(
No ale to już nie moja wina. Ani nie wina moich znajomych... Tylko mojej nawiedzonej rodzinki, która zapragnęła wsi:/
Kocham Cię misiaczku. Zdrowiej szybciutko, bo tęsknię...:(
Bardzo Cię kocham.
Więcej nie dołaczę do tej notki. Jestem smutna, bardzo tęsknię i czekam, aż mój misiaczek wyzdrowieje...
A poza tym to u mnie nic ciekawego.
Kocham Cię kocie...



To zdjęcie ogromnie mnie poruszyło. Po prostu... Nie wiem. Tak sobie.
Może dlatego, że większosci ludzi ktos szepcze, że ich kocha... A mnie nie... Ech:(
Nieważne...

Spostrzeżenia sa potrzebne...:P

dodane: 2006-04-05 15:11:07 ostatnia zmiana: 2006-04-05 15:11:07
Własnie zauważyłam, że z tego bloga sama mogę się dużo o sobie dowiedzieć... I to nie tego, że mam brazowe oczy albo włosy jakis czas temu pofarbowane na wisniowo:PP
Chodzi o strefę emocjonalna... Nie wiem, ale jakos mi to pomaga. Nie w samorealizacji, o której wspominała praktycznie bez przerwy Mia z "Pamiętnika księżniczki". Chodzi o zrozumienie siebie samej, dotarcie do srodka i wywalenie tego, co jest niepotrzebne. Albo złe...
Ech, nie wiem, po co ja to piszę. I tak tego nikt nie przeczyta... I tak nikt się nie przejmie tym, że siedzę tutaj sama i myslę o swoim wierszu, który wczoraj napisałam. On ma dla mnie coraz większy sens. Chyba przesadzam z tym psychodenizmem, ale nie potrafię inaczej. Czy to moja wina, że woda od zawsze mnie fascynowała...? Nie, żebym ju¼ zamierzała się rzucać w brudne odmęty naszej Wisełki, która sobie przepływa tak niedaleko...
Ale w wakacje na pewno będę siedzieć nad Wisła. Po prostu lubię wodę. Może to dzięki dziadkowi...? Możliwe. Może to on mi zaszczepił ta wrażliwosć...
Ech, nieważne. I tak teraz siedzę sama, chciałabym się do kogos przytulić, ale na pewno nie do £.... o fuuuuuuuuuuuuuuuuu... ohyda.
Ale co mi tam... Własnie wracaja do domu, więc nie będę się rozpisywać, bo nie zdażę uciec:PP
A więc jak na razie to papa:D:*:*:*:*

I tak sobie myslę, że...

dodane: 2006-04-05 14:23:37 ostatnia zmiana: 2006-04-05 14:23:37
Jednak nie mam jakos weny na pisanie czegos sensownego. Więc powspominam:D
Tak jakos mi się nagle przypomniał koncert z Bartusiem. No i sobie przypomniałam, że mam zdjęcie Bartusia:D
Mogę je tu wsadzić:D


Wszystkie zdjęcia z tej notki sa na www.karolkalinowski.com/gospel
Więc jakby co to nie skopiowałam tych zdjęć bezprawnie:D
Podałam zródło:D

No więc koncerty były fajne. To muszę powiedzieć. A raczej napisać:PP
No i tak... Bylo cudownie. Po prostu wpadłam w trans, jak zawsze, kiedy spiewam. Może i nie mam takiego super głosu jak niektórzy, ale przynajmniej nnie zaciagam dzwięków:PP Jak nie mam chryyypy:D
I jak zwykle zachciało mi się wtedy brechtać:D Ale się opanowałam, żeby lipy nie było:D
Pózniej chciałam się przebrać, patrzę, a tam Ruda Koleżanka Małego Jeżyka... Ze swoim zarosniętym facetem-metalem... £ohoho... ale mnie zamurowało po prostu:D
Ale to było już po koncercie:D A przed koncertem... Hmm, po prostu się bałam:PP
Heh... Ale nasza pani Ania Krawczyk, pod której kierunkiem spiewałysmy, też chyba się ciut zdenerwowała:PP


Ale co nam tam... Nam nikt nie podskoczy (tak przynajmniej smiem mysleć...:PP)

Ale jakos mi tak teraz lepiej. W maju mamy podobno spiewać w Janowcu. Będzie fajnie:PP Na swieżym powietrzu... Hyhy:D
I Bartus piękny opalony... Ach:D
Zawsze mnie tylko raziło to, że on się prawie nigdy nie przebierał... W każda sobotę miał praktycznie to samo na sobie:PP

Oda do Wisły... Już mi przeszło, ale mam tu owoc mojego w

dodane: 2006-04-05 12:24:04 ostatnia zmiana: 2006-04-05 12:24:04
Siostrzyczko Wisełko
Przygarnij mnie do siebie
Otul mnie swoimi zimnymi
Ramionami pięknymi
Zamknij mi usta
Pocałunkiem siostrzanym
Pocałunkiem lodowatym
Pocałunkiem ostatecznym.

Przykryj mnie
Kocem utkanym z nici smiertelnych
Ukołysz falami samotnymi
W wiklinowej kołysce
Na Twoim brzegu.

Odbierz mi oddech
Zabierz mi tętno
Utul do snu wiecznego.

I zostaw obok siebie...

Sleeping Beauty

dodane: 2006-04-04 18:55:45 ostatnia zmiana: 2006-04-04 18:55:45
Patrzac na to, czego nauczyłam się w życiu do tej pory, dochodzę do wniosku, że nie potrafię grać na gitarze, ale za to akordeon mam opanowany w pewnym stopniu, a nie każdy może się tym pochwalić:D Nie wiem w ogóle, dlaczego zgodziłam się grać na tym rzęchu, ale już wyszło tak, że mam 5,5 roku za soba, więc:PP
Doszłam jeszcze do wniosku, że znam się przynajmniej na nutach i nie mam problemów z odczytywaniem ich na graniu u Pamelki na flecie:PP Zawsze mi się smiać chciało, jak wszyscy się pytali, jak ja to rozróżniam..:PP
No ale koniec tego samozachwytu. Zachary też rozróżnia nuty i jakos nie mam z tego podniety..:PP
Bo to jest po prostu Zachary. Gosieńka też umie.
Ale koniec. Nie wspominam już o muzycznej, bo i tak mnie Ziemnicka wywali za to, że nie chodzę:P
Ej no sorx, chora jestem:D
Ziemniak też czasami jest chory i jakos mu nie robię problemów, że lekcji nie miałam:D Ja tam się cieszę jak głupia, na lekcji mi jakos nie zależy:D
Ale ciiii... Jeszcze się dowie i nie będzie mnie już komplementował w stylu "Taka ładna dziewczyna, a grać to za bardzo nie potrafi..."
Spadaj stary dziadu.
Jakby mi zależało na uznaniu staruszków, to bym poszła z moim rzęchem do domu spokojnej starosci i im zagrała. Ale mi nie zależy, więc nie gram wcale:PP ¯eby sobie delikatnie mówiac lipy nie robić:D
Ej sorx, ale jak dziewczyna siedzi przy pianinie, to już teraz i tak trochę głupio wyglada. A z akordeonem...? Wies tańczy i spiewa, jak to Mazur stwierdził:PP
Tylko że mu chodziło o cos innego. Ale na tej samej zasadzie:D
Argumka powiedziała, ze to "cos, co się tak rozciaga" to jest całkiem fajne:PP Na pewno, szczególnie jak się na tym nie gra od 5 lat:D Wtedy to dopiero jest fajne:D
Ale już nie narzekam na mojego rzęcha. To jest mój rzęch i koniec:D
£ojoj... Konradka ni ma:D Oj ni ma, ni ma...

Heh... wstałam sobie niedawno, jakos leci...

dodane: 2006-04-04 15:02:30 ostatnia zmiana: 2006-04-04 15:02:30
Robi się coraz cieplej, ale jakos tak bez wyrazu. No, chyba każdemu, kto siedzi w domu jest w taka pogodę dziwnie, prawda? Cała reszta sobie już lata po dworku, a my, wyrzutki społeczeństwa siedzimy w domkach, bo musimy brać prochy, które lekarze nazywaja antybiotykami:D
Mnie to tam nie przeszkadza, powtarzam trochę do testów, siedzę do pózna i słucham swoich ukochanych kawałków...:PP
No i jakos żyję. Ani zle, najlepiej też nie jest, ale... Nie można marudzić. ¯yję, jestem już prawie zdrowa i nie ma co szukać dziury w całym.
Konradek najprawdopodobniej jest już w domku. Moja mamusia poleciała dzisiaj na szkołę rodzenia ze swoim mężem...:D Heh, musza się przeszkolić, żeby pózniej nie było problemów:D
I tak jakos idzie. Wczoraj do 23.30 przesiedziałam sobie, słuchajac Happysad. "Partyzant k" mnie najbardziej dołuje...
Ale co mam się dołować...? Nie mam co robić...?:D

Myslę, że nie jest zle...

dodane: 2006-04-03 18:57:03 ostatnia zmiana: 2006-04-03 18:57:03
Jakos tak mnie wzięło na myslenie:D
Bardzo mi się podoba ta ostatnia solówka na gitarę w "Ja do Ciebie" Happysad. Osobiscie nic nie mam do tego kawałka, ale ta solówka ma w sobie cos więcej niż cała reszta piosenki...
Własnie! Jutro rano przekonam moja koffana mamusię, żeby mi kupiła struny do gitary... To już będę mogła zaczać od jutra:D
Bo już mogę mieć ta gitarę. Tylko strun nie ma...:D
Heh, taka mała (? nie za bardzo mała...:PP) rzecz, a cieszy:PP
Hej, czy to moja wina, że mi się podobaja solówki na gitarę? Po solówce Bartusia z zespołu można wpasć w ekstazę, ja też tak chcę:D
Jak zacznę jutro to może się nauczę dwóch akordów do wakacji, żeby zaszpanować przed Konradkiem... Bo jak on wyciagnie ten swój sprzęt, to ja spadam z moimi talentami:PP
Może założymy zespolik...? Hyhy, Frodgard na perkusję, Frodgacie na gitarkę... I Argumka na wokal, bo ja się z ta chrypa nie wyrobię... Ale "Nie płacz Ewka" muszę zaspiewać... No problem bejbe:D
Własnie... Słowa trzeba znalezć...:D
£o... i mamy już pełny składD
Ale jak sobie przypomnę, jak Konrad spiewał kiedys przez okno... Mył okno. I się tak wydzierał, jakby mu Baska żelazko w te jego czarne bokserki wkładała... Ale głos to on ma, oj ma...:PP
Każdy ma jakis swój talencik. Konradka talencikiem sa dwie gitary, z których jedna mu spadła, jak byłam u Baski, bo chciał zaszpanować... Ale chyba nie przede mna, bez jaj:D
Mój nowy braciszek też się załapie, jak będzie miał talencik:D Rodzinkę też trzeba brać pod uwagę, no co...?:PP
No... i nasz Rafałek, Markoschi, jak mogłam zapomnieć?! Skrzypeczki sa potrzebne:PP



Haha... Rafałka urodzinki dzisiaj...:D WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO KLONIE:D!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Nie powiem, dlaczego nazwałam go klonem. Nie chcę, żeby osoby postronne się dowiedziały o sprawach, których lepiej, żeby nie wiedziały:D Ktos mógłby się obrazić, bo jest podobny do Rafałka... Chociaż ja bym się nie obrażała, gdybym była podobna... Na miejscu faceta:PP Rafałek ma odstajace uszka, ale za to ma sliczna buzke. I slicznie gra na skrzypeczkach. Na wieczorku pokazał, że potrafi jak chce:D Chociaż nie wiem, czy na wieczorku chciał:D
Może i nie chciał, ale jak mnie zobaczył, to się przestraszył, że mu tego nie przepuszczę...:D
Też bym się na jego miejscu przestraszyła...:D
A ja wiem gdzie Rafałek mieszka!!! Haha! Markoschi też wie!
To kiedy idziemy Markoszulko...? Przy okazji nasza koleżankę odwiedzimy, w bolesci pocieszymy...(tak tak, jeszcze w ryja dostanie za to, co zrobiła temu biednemu facetowi...)



Heh, znowu przesadziłam. Ale się cieszę, bo jestem szczęsliwa, nie mam zbyt wielkich zmartwień oprócz coraz szybciej zbliżajacych się testów itd... Ale doszłam do wniosku, że jesli nie nauczyłam się zbyt wiele przez całe życie, to przez te 3 tygodnie na pewno nie nauczę się tego, czego mi brakuje. Mogę sobie powtórzyć, ale nie ma co przesadzać z tym siedzeniem nad ksiażkami. I tak do ¯yrzyna nie pójdę, bo mam gdzies taka szkołę z Barszczem:PP
Z Chabrosem też...:PP
Więc tak... Jesli dostanę się najwyżej do Arturka do Szpuleczek, to się powieszę. Dobrze? Mogę? Ale najpierw sobie przeżyję w spokoju wakacje, a pózniej skończę swój marny żywot na bramie Szpulek:D
¯artuję. Ale nie chcę do Szpulek... Do Chemika by było fajnie. Wszystkie Miski, Michały... A za ogrodzeniem biegajacy Frodgard i Mały Jeżyk:D
Pełnia szczęscia:D
Chociaż nie wiem, czy Mały Jeżyk biega... Kto go tam wie?
Wiem, że ziewam jak hipopotam (czytaj: Bocian, który połknał piłkę do kosza:PP) Może i połknę Baskę, wciagajac ja przez okno, ale to już jej wina, jak tak lata po dworze:PP
Zaczęła już coroczne rozgrywki w badmingtona. Rozgrywki potrwaja do pazdziernika, jak znam kondycję tego dzieciaka. Ale najwieksza atrakcja będzie oczywiscie Konradek... Zapraszam wszystkich zainteresowanych pod adres....:PP Nie podam, bo mi jakas ohydna ruda foka znowu tu przyjedzie:D
Koniec tej notki! Już i tak za dużo z siebie słów wywaliłam dzisiaj...:D
Kocham słowa. Kocham litery...



A najbardziej kocham mojego kochanego misiaczka, mojego Tomusia milusiego, mojego puchatego kociaczka... Kocham Cię misiu:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

Jestem. A koło mnie płacze łzami zimnymi swiat...

dodane: 2006-04-03 11:08:59 ostatnia zmiana: 2006-04-03 11:08:59
Zaczęło padać przed chwila. Lubię, jak pada:D
Hmm... idealna pogoda na "Naked"...:(
A może i nie?
Może własnie w taka pogodę czas wyciagnać stare wspomnienia...? A może lepiej nie? Może zaczać cos nowego...?
Nie wiem. Może piszę bez sensu. Ale mi to potrzebne.

"Odpocznijmy... połóżmy się... zapomnijmy..."

Ech... o niektórych rzeczach łatwiej lepiej byłoby zapomnieć. Tak jak o Arturku... Czy ten facet naprawdę nie widzi tego, że jest koszmarny i że ja naprawdę nie chcę mieć z nim już nic wspólnego...? Heh, pusciłam mu dla jaj tylko jeden sygnał, a ten mysli, że go kocham... Co za ciota ostateczna...:D
Chociaż znam większe cioty, z którymi niestety muszę przebywać na codzień w budzie. A że na szczęscie do Szpulek się nie wybieram, więc ¯EGNAJ ARTURKU! Nawet Brud ma większe poczucie humoru od niego...:PP
Fuj. Ohyda.
Przestało padać. Przejasnia się. Hmmm.. A miałam nadzieję na przynajmniej godzinny napływ olsnienia:D A jednak nie... Och, jaka szkoda:D
Może przyjdzie innym razem...?
Wiem, jestem dziwna. Już nie raz to usłyszałam. I nie tylko usłyszałam. Przeczytać też przeczytałam, chociaż nie do końca w tych samych słowach)
Potrzebna mi teraz "Piła tango". Ale nie mam na dysku...:/
Aguuuus...? Proszę Cię bejbe!!! :*:*:*:*:*:PP

"Magdy.doc" nie czytam dalej. Razi mnie w niej ta dedykacja dla mnie od Marty Fox. Jest taka jakby... za radosna, w stotunku do tej ksiażki. Bo ona na pewno nie jest na poczatku zbyt radosna. Tylko tyle mogę powiedzieć...
A oprócz tego nie mam w domu żadnej ciekawej ksiażki. "Rytuał" oddałam, a teraz żałuję. "Bezsennych" chcę przeczytać, ale nie ma nigdzie...:(
Jestem uzależniona od ksiażek:PP To już sprawdziłam na własnej skórze i nie tylko.
Niezłe brechty były, jak do Wrocławia zabrałam ze soba cała torbę ksiażek. Chyba było ich 16, a może 17... I wszystkie przeczytałam! Po 2 dziennie, bo pózniej już nie miałam czasu na czytanie:D
Do Szczecina wezmę tylko jedna, może dwie... Ale na pewno nie "Replikę"!! Heh, ja to skończyłam czytać w wakacje przed szósta klasa podstawówki, albo nawet wczesniej. Nie mówię, że te ksiażki sa głupie, ale... Trochę nudne i przesadzone.
Najbardziej mnie raziło to, że ta cała Amy była idealna w każdym calu. Nie ma takich ludzi, więc po co się łudzić...?
Kończę ta przydługa notkę:PP

Dzisiaj po prostu... cos mnie wzięło i zaczęłam czytać

dodane: 2006-04-02 14:04:17 ostatnia zmiana: 2006-04-02 14:04:17
Może i jestem jakas dziwna, ale mam sentyment do pewnych ksiażek. Szczerze mówiac to nie tylko do ksiażek. Do piosenek, do pluszaków...:D Nawet do niektórych kwiatów i owoców cos maja. Niezapominajki zawsze mi się kojarza z dziadkiem Maniusiem, bo zawsze na wiosnę jezdzilismy na Skowieszyńska na działkę... I te niezapominajki zawsze tam były. A po smierci dziadka jakos zarosły...
A czeresnie mi się kojarza z domem na Górkach. Pamiętam to małe drzewko, po którym się wspinałam przez cały czerwiec i lipiec... Te czeresnie zawsze były takie słodziutkie, nawet, jak jeszcze nie dojrzały...
A pózniej to już nie miałam takich wspomnień z dzieciństwa. Został tylko blok na Polnej, ohydny plac zabaw i podstawówka, w której przesiedziałam 3/4 swojego małego życia. I tak naprawdę tyle mi z tego zostało. Razem z Monika byłysmy dziećmi, które zawsze najdłużej siedza w swietlicy i czekaja na rodziców.
A pózniej przeprowadzilismy się i to czekanie stało się jeszcze dłuższe... Czasami aż do znudzenia.
Ale nie chcę teraz o tym mysleć. Teraz już nie muszę czekać. Znaczy muszę, ale nie w tym momencie.

A jesli chodzi o sentyment do ksiażek, to chyba... Tych ksiażek "z sentymentem" jest bardzo dużo...
Ale mam kilka takich, do których wracam bez przerwy.
A to niektóre z nich, gdyby ktos nagle zainteresował się czytaniem:D
Serdecznie polecam wszystkie z nich...
-"S@motnosć w Sieci. Tryptyk"
-"Los powtórzony"
-"Mała Księżniczka"
-"Zaklęci"
-"Dziecko ciemnosci"
-"Gra Geralda"
-"Rose Madder"
-"Strach"
-"Magda.doc"
-"Krag Krwi"
-"Chłopakom, których kiedys kochałam"
-"Nie da rady bez czekolady"
-"Sklepik z marzeniami"
-"Drapieżcy"

To tylko niektóre z nich...:D
Ale wszystkie naprawdę warto przeczytać.
¯ałuję tylko, że nie miałam okazji przeczytać "Carrie"...:D

Tak sobie myslę... (jesli to potrafię:PP)

dodane: 2006-04-01 20:26:48 ostatnia zmiana: 2006-04-01 20:26:48
..., ale z tych mysli moich samotnych nic, jak na razie, dobrego nie wynika:D
A może i wynika...? Kto to wie?:D Z każdej mysli podobno cos wychodzi.
Chyba nie wrócę do szkoły przed czwartkiem. No i jakos mi się nie spieszy... Komu by się spieszyło...?
Heh... ja wiem komu, ale imienia nawet nie podam.
Zauważyłam, że nawet szczęscie niektórzy potrafia skopiować. Tylko dziwne, że niektórzy nie maja na tyle wyobrazni, żeby samemu znalezć swoje szczęscie w tym, w czym bez przerwy jest.
To dla mnie jest po prostu żałosne, że niektórzy najpierw użalaja się nad swoja marna egzystencja, a pózniej nagle wielkie OCH! (nie przezywam pana Dyrektora, to nie moja wina...:PP). Wielkie olsnienie i nagła zmiana stylu życia. Tylko dlatego, że ktos powiedział, że jest szczęsliwy.
Bez sensu...

No i rodzinka się powiększa:D

dodane: 2006-04-01 20:03:37 ostatnia zmiana: 2006-04-01 20:03:37
O tym wiedziałam już dawno, no ale... Dzisiaj okazało się, że w rodzince mamy kolejnego mężczyznę:D
Jak dobrze, że będę w Szczecinie i mnie nie będa nim zamęczać:D
Mały skejcik rosnie:D
Taa... jasne.

Nikomu nie życzę ani wygladu ani zachowania Bociana. Chociaż... Oczy to on ma, oj ma...
A jak na razie to możliwe, że będę miała gitarę:PP
I się cieszę jak jakas idiotka:D

Hmm... Tak w ogóle to nic. Tylko sobie myslę, jaka torebkę mam kupić do Szczecina. Może i jestem głupia, ale torebka to dla mnie naprawdę ważna sprawa.
A tak w ogóle to mój misiaczek kochany ufarbował włoski na blond i zmienił się w jakiegos aniołka... Ja już nie wiem, co mam o tym mysleć) Najpierw się dowiaduję o tym irokezie, teraz blondyn... Dobrze, że nie rudy blondyn:D Ile razy ja byłam ruda blondynka, to chyba nawet Gaciandalf by nie policzył:D

Siedzę teraz w całkowitej ciszy. To do mnie trochę niepodobne.
Tylko mój zwierzaczek tu mruczy... Kompik, znaczy się:)

Mała (?), wsciekła, chora diablica...

dodane: 2006-04-01 12:36:19 ostatnia zmiana: 2006-04-01 12:36:19
Już myslałam, że się załomię:PP
Normalnie tylko leżeć, wygrzewać się... Znowu mi schudły palce u rak, jak zawsze, kiedy jestem chora. Hyh, każdy jest inny, ale moje palce to już całkiem trafiło cos z innego swiata:D
Już się wkurzyłam, bo leżałam od srody... Przeczytałam jeszcze raz "Zaklętych", "Dziecko ciemnosci" i chciałam się brać za "Szatańskie włosy":PP Jakby moje własne nie doprowadzały mnie do szału...
No i wreszcie wybłagałam licencję, jak to Markoszulka mówi, na kompa... Oj, trudno było, trudno...:D

Była sobie Bocianica...:PP

dodane: 2006-03-27 20:43:27 ostatnia zmiana: 2006-03-27 20:43:27
..., która spotkała Bociana dzisiaj rano w drodze do budki:D Hyhy, to było po prostu spotkanie trzeciego stopnia z jedna niewiadoma:PP A może z dwoma...?
Pierwsza to: dlaczego jego oczy dalej sa takie piękne? A druga: jego skejty wydaja się być takie... nowe. Chociaż nosi je od kilku miesięcy:P
Nawet Gandalf Biały nie wymyslił takiego proszku do prania:D
Ale Chuck Norris ma to już za soba... Hyhyhy...

No i tak sobie lecimy dalej w tym ohydnym, smarkowatym życiu. Własnie do tego wniosku doszłam: że to wszystko strasznie jest podobne do Smarka. Bejbe Bobka tym bardziej..:D
Własnie... Dostałam dzisiaj piatkę z Pitagorasa... Kto by pomyslał, no nie? Hyhy, ma się czasami ten przebłysk inteligencji:D
To tak jak z fizy... Hyh... Też bym się nie spodziewała, no ale... Tak już chyba czasami mam:D
Jutro z Ciotunia lecimy spiewać. Ja tam cos zaskrzeczę, bo mam chrypę i katarek, więc może cos nie wyjsć:PP
Ale trzeba wierzyć w siebie:D
I w niektórych ludzi też:D
Argumka wie, o kogo chodzi:D
No i może Markoszulka też wie..:P

Ale odchodzac o tematu... Barszczo zawitał dzisiaj do naszej budki koffanej (jakiej tam koffanej? £o.. spalić budę...:D). No i sobie pospacerował troszkę... Zauważyłam go pierwsza, hahaha! Przed nasza slepa elficzka:D
¯artuję, Argumka ma bardzo dobry wzrok... Czasami odróżnia Argonka od grzyba:PP

Hyh, Marcinek nasz sliczny był dzisiaj jak zwykle piękny i samotny... Och! Normalnie... ekstaza publiczna:D
Był jak zawsze piękny. Tylko to powiem:D
Skłamałabym, gdybym powiedziała, że był brzydki...:D

Och, jaka jestem nabuzowana... Nie wiem, dlaczego:D

Pytanie zasadnicze...

dodane: 2006-03-26 20:10:52 ostatnia zmiana: 2006-03-26 20:10:52
Przed chwila Markoschi zapytała mnie, dlaczego nagle zaczęłam doceniać to, co mam:PP
Hyhy, odpowiedz jest w miarę prosta i krótka, chociaż tak naprawdę jest dużo przyczyn:D
Pierwsza to ta, że jestem po prostu szczęsliwa.
A poza tym... Jak zobaczyłam te wszystkie smętne wywody niektórych osób, to po prostu zrobiło mi się niedobrze...
Moim zdaniem nie ma co przesadzać z umartwianiem się i marudzeniem nad własnym życiem. Mamy je jedno i co tu analizować? A gdyby było inaczej... To by było inaczej, a jest tak jak jest. Nad czym tu mysleć? O czym tu mówić? Szczerze mówiac nie wiem.
Niektórzy przy okazji to hipokryci, którzy sami sobie zaprzeczaja. Najpierw płaczemy na cmentarzu albo w kinie na filmie o papieżu, a pózniej twierdzimy, że warto jest jednak pójsć na tego papierosa... To jest własnie ta swiętosć. Inaczej nazywajac... zwykła hipokryzja.

Ale dajmy sobie z tym spokój. Cieszę się ostatnio życiem, możliwe, że niedługo mi przejdzie ta radosć, ale trzeba korzystać, dopóki się ma:PP

Ja już normalnie nie wiem, co się ze mna dzieje...:PP

dodane: 2006-03-26 19:48:46 ostatnia zmiana: 2006-03-26 19:48:46
Może to i dobrze, może to i zle... Ja tam nie wiem, ale zawsze jak słucham "Streamline", to dostaje jakiegos kopa energii... Tak jak dzisiaj. Normalnie zaczęłam tańczyć jak wariatka. Mam tylko nadzieję, że Konrad nie ma rentgena w oczach i mnie nie widział przez sciany:D
Ech... Jestem nienormalna, muzyka mnie podnieca...:PP Ale może tak własnie jest z tymi "uzdolnionymi dziećmi" (co za skromnosć:PP)...
Ja tam nie wiem. Jestem tylko pewna, że na mnie działaja niektóre kawałki. Przykładowo "Naked" albo "Slipped away". Potrafię przy nich płakać godzinami. Przy "Sad statue" cos się ze mna dzieje... A jak słucham "Sleeping beauty" Czajkowskiego, to zaczynam marzyć. Za ta płytę Czajkowskiego bardzo dziękuję, bo dostałam ja kiedys na Gwiazdkę:PP To było chyba jakies 5 lat temu, może 4... Ale jest cudowna.
Pamiętam jak ostatnio spiewałysmy z Bartusiem:PP Wtedy to dopiero dostałam... Ojoj:PP
Hyhy, ale tak zle nie było:D
Ja tam się cieszę, bo Markoschi mówi, że mam ładny głos. Nie chwalę się, ale się z tego po prostu cieszę:D
Dziękuję Markoschi za komplementa:D
I Pamelce też dziękuję. Za chórek:PP
W ogóle dziękuję, że żyję wsród takich cudownych ludzi i mogę z nimi rozmawiać, i jestem z niektórymi blisko... I dziękuję za Tomka, że jest...
I za to, że ja mogę być...

No, ale wpadłam w dosć melancholijny nastrój dziękowania.
Więc podziękuję komus jeszcze...

Dziękuję Ci tatusiu, że nie mam ojca.

Ksiażeczki:*:*:*:*:*:*:*:*:*

dodane: 2006-03-26 19:30:58 ostatnia zmiana: 2006-03-26 19:30:58
Przed chwila znalazłam przesliczne, bardzo stare wydanie basni Andersena... Czasami mimo wszystko budzi się we mnie dziecko:PP
Ale ta ksiażka jest taka sliczna... Aż mi się chce czytać:PP ¯artuję, no ale... nic nie wiadomo:D
Siedziałam sobie w pokoju z Tygryskiem, paliłam kartki (fuu, dalej mam pełno dymu w pokoju...), ale nie przeczytałam ani jednej strony "Losu powtórzonego". ¯eby to czytać, trzeba mieć odpowiedni nastrój. Do każdej ksiażki trzeba mieć nastrój. Do "Tańczacej na golasa" trzeba mieć inny nastrój niż do "Kręgu krwi" albo "Zaklętych". Mogłabym tak wymieniać bez końca.
"Zaklęci" to jeden z moich pierwszych horrorów Mastertona. Poza tym czytałam go we Wrocławiu, więc wyjatkowo dobrze mi się kojarzy:D
No i teraz czytałam ostatnio "Dziecko ciemnosci". W temacie II wojna swiatowa, akurat na czasie, bo omawiamy...
W ogóle King i Masterton pisza swietne ksiażki. Chociaż niektórzy nie znaja żadnej ksiażki Mastertona... Ale naprawdę warto przeczytać.
KAżdy ma w sobie to cos... Cos niepowtarzalnego.
Nie wiem, jak kogos może podniecać jeszcze "Pamiętnik Księżniczki". Może nawet mam ochotę przeczytać siódma częsć, ale... Bez takiej podniety: "O matko! Siódma częsć jest!!!"


"Lavender blue,
dilly dilly,
Lavender green,
When you are King,
dilly dilly,
I shall be Queen..."

Jesli ktos kiedykolwiek przeczyta "Zaklętych", będzie wiedział o co chodzi:PP

£ohoho...

dodane: 2006-03-26 14:19:09 ostatnia zmiana: 2006-03-26 14:19:09
Własnie stwierdziłam, że mam całkiem dużo notek:PP Zaraz zostanę przeswięcona za to siedzenie przed kompem, no ale...
Heh, snieg powoli topnieje, do lipca powinien całkiem zniknać:PP A nawet gdyby nie zniknał, to będziemy siedzieć z moim misiaczkiem na tej skarpie w parku na sniegu. Mi tam wszystko jedno, czy na sniegu, czy na wodzie... Ważne, że z Tomkiem...
Myslę, że z tym bachorem będa same problemy. Chociaż może i przesadzam. To w końcu nie moje dziecko (i chwała mu za to...). Poza tym do tego dzieciaka jeszcze trochę czasu zostało.
Moje madre kochanie... Też bym chciała mieć srednia 4.0...:PP
I tak powinno moim zdaniem być. Facet i dziewczyna powinni być na podobnym poziomie, a nie tak jak niektórzy z nas... Z reszta bez sensu poruszyłam ten temat. Ale moim zdaniem para chyba lepiej się czuje, jak ma podobne zainteresowania, a nie jak dziewczyna gada o strukturze DNA, a facet o zawodach na żużlu...
Ale każdy lubi co innego:PP
Może niedługo będę miała soczewki... Mam nadzieję, że czarne:D
Bo z czerwonych już zrezygnowałam...:D

Heh, głupie ze mnie dziecko...
A może już nie takie dziecko? Kto to wie...?
Tak jak Gosieńka ostatnio do Zinki... "Proszę nie mówić do mnie Gosieńka, bo ja już nie jestem dzieckiem!"... Taaa, jasne... Z niej większe dziecko niż z małego Jakubica:D

Wstałam sobie...

dodane: 2006-03-26 13:44:30 ostatnia zmiana: 2006-03-26 13:44:30
Jestem taka jak zawsze:PP Może tylko trochę za dużo Tomka mi się sniło. Ale tak ogólnie to jest ok. Przez noc nie stałam się ani blondynka, ani wsciekle ruda... Moja skóra ani trochę nie zciemniała, Karolinka własnie pomyka w swojej ohydnej czarno-białej kurtce do Agniesi, Konrad wstał i pokazał całej ulicy swoja klatę...:PP Ale mnie już nic nie zdziwi:D
Wydaje mi się, że już wyszłam w końcu z tego Kanionu Kolorado, w którym tkwiłam od jakiegos czasu. Co jakis czas tylko tam wracam, żeby zabrać rzeczy, których zapomniałam:PP
No i sobie żyję dalej w jako-takim spokoju, ogladałam dzisiaj z Tygryskiem telewizję...
Jakos leci:D
Heh, obudziłam się dzisiaj o 8! Normalnie... hyhy
Ale co tam... przynajmniej jestem zadowolona z życia:D
Tak trzymać, bejbe!!!:PP

I'm very, very, very happy!!!! Yeah bejbe!:PP

dodane: 2006-03-25 20:58:38 ostatnia zmiana: 2006-03-25 20:58:38
Stwierdziłam, że EVERYBODY SHOULD BE HAPPY!!! Ale czasami nie wszyscy daja rade, więc ja mogę za nich nadrobić:PP

No i tak sobie życie leci dalej. Ja jestem coraz bardziej szczęsliwa, mam ochotę się rozedrzeć na cała Ogrodowa, że jestem szczęsliwa ze swoim misiaczkiem i już nie mogę doczekać się Szczecina...
¯eby wszystkie te Karolinki usłyszały...
Heh.. a z reszta, po co mi to? Ważne że ja o tym wiem, Tomek o tym wie... I o to tylko chodzi tak naprawdę.
I zrobimy sobie mnóstwo zdjęć, będziemy się swietnie bawić i nie tylko)
Ale co ja tu będę szczegóły zdradzać... I tak sama nie wiem, jak to będzie, to co tu będę ustalać...? Zobaczymy:PP
Ach! Zapomniałabym! To ciacho z Garów chyba jest zajęte... Wczoraj wracało z jakas lalunia obok siebie... A ta lalunia się tak do niego intensywnie nachylała, jakby chciała go połknać w całosci, albo przynajmniej w dwóch częsciach... To dopiero padalec:PP

Dowiedziałam się, że...

dodane: 2006-03-25 20:31:27 ostatnia zmiana: 2006-03-25 20:31:27
... moje sexy piersi sa ogromne:PP Ale to nieprawda! Wystarczy popatrzeć na balony Ja-Ty! Ta to ma dopiero zderzaki... Może zmiażdżyć.
Ale ona to może zmiażdżyć każda częscia ciała. Nawet małym palcem u stopy...
:PP
Ale ja się z niej brechtam... A ona taka chora była, biedna...

Chcę być piękna...Heh, kto by nie chciał?:PP
To już koniec na temat moich piersi. Więcej o nich nie napiszę, bo to już jawna pornografia:PP Jeszcze mnie ze szkoły wyrzuca, jak Zdroda to przeczyta:D:D:D

Jestem taka szczęsliwa, zadowolona, zakochana... Może cos

dodane: 2006-03-25 20:00:02 ostatnia zmiana: 2006-03-25 20:00:02
Może dodam jeszcze, że czytam sobie dalej "Los powtórzony", jestem cos koło 150 strony i znowu mi smutno... Jak zawsze przy ksiażkach Wisniewskiego.
No ale nie chcę się teraz dołować. Mam dobry humorek, nie narzekam na swiat, ani na ludzi, oprócz jednej albo dwóch osób, poza tym uczę się na historię, cieszę się z szóstki od Wiktora, cieszę się z...? Cieszę się z tego, że wyjeżdżam do Szczecina, że nie będę musiała się przez pierwsze 3 miesiace zajmować przyszłym bachorkiem, że we Wrocławiu jest wydział architektury na studiach, że mam Tomka, że mam Argonkę, Agusię i Frodgardzinę, że... ¯e Bocian ma oczy w kolorze jasnego piwa:D z tego też się cieszę:PP
A jest mi smutno troszkę, bo... Bo na razie siedzę tu samiutka, nie mam się do kogo przytulić, mama się na mnie drze...
Ale to się zmieni:D
Trzeba mieć przynajmniej pozytywne spojrzenie na życie. Po co mi takike cos, że niby mam chłopaka, ale on woli moja kumpelę albo kuzynkę, albo matkę...? Nie obczajam takiej polityki... To jest ciut nielogiczne i niemożliwe do zrealizowania...
No ale każdy ma inne podejscie do sprawy i nikogo nie będę uczyła jak ma się zachowywać, ani co ma robić...
Heh, zaraz się rozbrechtam na głos i może być problem z wyciszeniem:D
No i dobra. Jestem szczęsliwa i nie będę się z tym kryła. Lepsze to niż użalać się nad soba bez przerwy:D:D:D
Kocham Cię misiu!
Koffam Cię Argonko!
Koffam Cię Agusiu!
I Konradka też koffam! Na swój sposób:D:D:D


Moje koffanie:*:*:*:*:*:*:*

¯elki Haribo... i mój przyjaciel Storch:PP

dodane: 2006-03-25 13:53:58 ostatnia zmiana: 2006-03-25 13:53:58
Jak to Bocian stwierdził kiedys... "Trzeba być twardym a nie miętkim jak żelki Haribo"... No i tak sobie trzeba własnie mówić... Trzeba być twardym i nie użalać się nad soba bez przerwy. Bo to ani nikomu nic nie daje, ani nie jest przyjemne dla reszty społeczeństwa.
Kocham mojego misiaczka. Ale Bocian miał rację... ¯elki sa dobre:PP
I słoneczko dzisiaj swieci sobie w najlepsze... Może wiosna wreszcie będzie. Nom, najwyższy czas:PP
Posprzatałam już i mam na razie wolna chatkę...:PP
Słucham sobie teraz "Stupid Girls" Pink. I tak jakos mi się fajnie zrobiło:PP
No bo czym tu się przejmować?
Hehe...
Najgorzej nie jest, najlepiej co prawda też nie, no ale...:PP Mogło być gorzej:PP
Ech, lepiej nie mówić o tym, co jest gorsze. Trzeba cieszyć się życiem i szukać pozytywnych stron, a nie mysleć tylko o tym, co jest najgorsze i najsmutniejsze. Po co się dołować?
Zaczęłam czytać "Los powtórzony" Janusza Wisniewskiego. To następna ksiażka na liscie najbardziej wzruszajacych. Tak jak "S@motnosć w Sieci". Janusz Wisniewski to chyba najbardziej wzruszajacy pisarz... Przynajmniej dla mnie.
Czasami jednak warto zmienić się w żelkę Haribo:PP

AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!! Konrad siedzi na dworze i trzepie... hyhy, bez skojarzeń:PP
Znalazł jakies stare ciuchy i je wietrzył. Znaczy się trzepał:PP
Hyh, ale brechty:D
Tak to jest, jak student nie ma co robić i wywleka na swiatło dzienne różowa koszulę... Może kiedys był w klubie dla gejów i mu była potrzebna...? Wiadomo...?
Włosy mu urosły. I broda... W ogóle zarósł jak stary grzyb (nie mylić z Argonkiem:PP).
No a czy on nie jest starym grzybem? Raczej jest... Ech..:PP
Dobra, zmieniamy temat:PP
Hyhy... znalazłam bardzo pornograficzne zdjęcie Viggusia... Tego zdjęcia tu nie umieszczę, ale za to przeslę Argonce, jak już sobie Windowsa zainstaluje:PP
Tak to jest, jak ktos się zna na Viggusiach:PP



Mam tu zdjatko Viggusia chyba we wczesniejszej starosci:PP nie ma aż takich zmarszczek:PP

Wróciłam!!!:PP

dodane: 2006-03-25 12:17:09 ostatnia zmiana: 2006-03-25 12:17:09
Wskoczyłam tu tylko na chwilkę, żeby się czyms podzielić. I nie zamierzam (jak to niektórzy) narzekać na swój przeklęty los, tylko... pochwalić się:PP
Bo jadę do Szczecina pod koniec lipca. I się z tego cieszę. Dlaczego miałabym się nie cieszyć? ¯ycie jest piękne, mój koffany misio bez przerwy pokazuje mi, jak mu na mnie zależy... z wzajemnoscia oczywiscie:PP
Grzesiek jest w Polsce, nawet w miare napisałam klasówkę z gegry... I na co tu narzekać? Na miejscu niektórych zastanowiłabym się, czy pisanie bloga polega na użalaniu się nad soba... Bo moim zdaniem blogi sa tworzone zazwyczej w innych celach:PP
Przynajmniej w moim przypadku:D
No i to chyba będzie tyle na razie. Wyspałam się i jestem szczęsliwa:)
To chyba dobry znak, prawda?

Można powiedzieć, że przesadziłam z tym wszystkim...

dodane: 2006-03-18 10:58:24 ostatnia zmiana: 2006-03-18 10:58:24
Nie będę pisać, co tam w budzie, bo zasnę momentalnie. Siedziałam tylko wczoraj na kształceniu i tak myslałam... ¯e te dzieci (Nikodem, Zachary... nawet mały Michał) to maja szczęscie. Prawie żadnych problemów, szósta klasa, najwyżej pierwsza gimnazjum... I co oni maja takiego do zrobienia? Siedza przed kompem, graja w nogę i tyle...
Tak jak wczoraj nasz Marcinek... też po raz pierwszy w tym roku zdjał swoje niesmiertelne spodnie i się przebrał w... Mrauuu, nie powiem:PP
Ja osobiscie go nie widziałam, ale... Agusia mi opowiadała, że wygladał cudownie. Jak zawsze. Tylko teraz odsłonił ciut więcej niż zawsze:PP
¯ałuję, że mnie tam nie było... Takie wrażenia wzrokowe...:PP
Chociaż może i dobrze, że mnie tam nie było. Padłabym jeszcze z wrażenia i Ciotka A. musiałaby mnie reanimować. Mam nadzieję, że nie usta-usta!!! o fuuu...
No i tak sobie tu siedzę... I wspominam wczorajsza nudę.
No i tak... wychodzi na to, że jestem okropnie nudna... Szczególnie w sobotę, bo wtedy zawsze mam fazę na bycie nudna...
Ale jak sobie wczorajszego Barszcza przypominam, to....
Hyhyhy...


Moje slicznosci:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

Zacznijmy od obrazka...

dodane: 2006-03-18 09:49:59 ostatnia zmiana: 2006-03-18 09:49:59

... a skończmy na tresci:PP
Tak naprawdę to nie mam takich radosnych przemysleń.
Kiedys pewien filozof (nie powiem jaki) powiedział "nie można mieć wszystkiego", kiedy podczas sprawdzania szczęsliwego kuponu Totka umarła mu żona.
No bo nie można mieć wszystkiego. Jakby można było, to... Nawet nie chce mi się wyliczać. Za dużo tego jest:P
Jestem smutna. I jeszcze dodatkowo jestem zmęczona...
Słucham sobie Happysad... I jest mi jeszcze bardziej smutno.
"Kiedys kupię nóż..." ja już mam... I nawet z niego nie korzystam...
Tego wszystkiego słuchałysmy z Agusia na sali, jak Marycha latała z piłka i strzelała nas po naszych cudownych fryzurkach...
:P

Ma się te swoje dziwactwa...
Jestem smuuuuuuuuuuuuuuuuuutna...
:(

Własnie zrobiłam sobie pięknie oczka...

dodane: 2006-03-18 09:16:47 ostatnia zmiana: 2006-03-18 09:16:47
... i zasiadłam tutaj:P
Nie wiem, po co mi piękne oczka, jesli i tak siedzę tutaj bezczynnie... Akurat słucham "Dreamer" zespołu Infinite Dream. Nie wiem, kto to jest, ale fajnie graja. Tylko graja. Nie ma wokalu:PP
I bardzo dobrze. Czasami trzeba odpoczać od darcia...

Wczoraj były takie brechty... Zaczynajac od tego, że będę miała sasiadów... Ohyda. W wakacje zaczna się grille z kims obok... Inaczej mówiac z Agniesia.
No a pózniej... Pózniej jechałam do muzycznej. Wsiadłam sobie spokojnie do emeczki... Oczywiscie jak zwykle miejsc nie było, bo Szparki wszystko pozajmowały:P i Chomiczówki też:PP
No i tak sobie stoję... Stoję... Stoję... I gdzies z końca ktos taki brecht puscił... Odwracam się... Patrzę... Otwieram oczy, bo nie wierzę...:PP
A tam BARSZCZO!!!!!!!!!!!!!!! Z Chopkiem.
Cudownie.
¯yrzyn wita...
AAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Za jakie grzechy...?

Dobrze, że Dianki nie było...
Hyhy.. rodzinka w kompleciku...

No i zadzwoniłam do Argumki. A tu jakis facet odbiera... Nie jestem aż tak głucha, to był głos faceta.
Ja taka eee...? Ania?
A on... "Tak, hyhy.."
Rozłaczyłam się, bo... no sory...
Dzwonię jeszcze raz.
I znowu się pytam Ania?
A ten niby-facet "Tak, to ja... ja tak zachrypłam!"
A ja tak się zaczęłam brechtać... Naprawdę myslałam, że to jakis facet.
O maciusiu... :PP
Jak się jest taka głucha sierota jak ja, to już tak wychodzi:PP
Ale ona naprawdę mówiła jak facet. I to jeszcze taki stary i oblesny:PP

poważna rozmowa + mój chomik + mój sznurek = wielkie brec

dodane: 2006-03-14 21:13:52 ostatnia zmiana: 2006-03-14 21:13:52
Tak sobie rozmawiałysmy z Argumka i Markoschi... Miałam się podobno za to wszystko smiertelnie obrazić, ale... Miałam taki cudowny humor, że nawet po oswiadczeniu, że jestem dziwna, zrobiłam sznurek (ku zaskoczeniu większosci korytarza - były na nim trzy osoby: ja, Argumka i Markoschi:PP), a raczej sznurek próbowałam zrobić, bo nie wyszedł:PP
Potem udawałam chomika. Nie powiem, na czym to polega, żeby nie zaszokować co poważniejszej częsci osób czytajacych..:PP Ale chomik to po prostu chomik. Tak jak Garnuszki:PP
I miałam się obrazić:PP hyhy...
A tak własciwie to... Nie wiem, jaki plan maja Truskawka i jego przyjaciel, ale chyba nie chodzi im tylko o milusie żarciki ze mna i Argumka...
To się robi denerwujace...

No i poważna rozmowa przeszła w takie brechty, że lepiej nie mówić...:PP
Ale list przeczytałam. I rzeczywiscie zastanowiłam się nad nim troszkę... Troszkę bardzo.

Dzisiaj była wizytacja u Halinki... Ale były brechty! Haha! Taka pokazówa, że... Nawet czwórkę dostałam:PP
Hyhy, ma się to szczęscie:PP
A Zdroda też nie lepsza... 5 i 4+:PP
Cudowny dzień:PP


Spiacy Gaciandalf...

dodane: 2006-03-11 13:45:39 ostatnia zmiana: 2006-03-11 13:45:39
Jestem zmęczona. Ech... Za 1,5 godzinki jadę... nie chce mi się.
No ale ma się te obowiazki...
Zobaczę się z Ewelina.
Kiedys muszę do Kaski pojechać. Strasznie dawno jej nie widziałam... Ona ma już 18 lat przecież.
Ale ten czas leci:PP

Gaciandalf kończy i idzie spać:PP
Bye...


Prawo do negatywnych uczuć...

dodane: 2006-03-11 13:34:59 ostatnia zmiana: 2006-03-11 13:34:59
To prawo jest chyba zastrzeżone i dostępne tylko dla wybranych osobników... Ja nie mam najwyrazniej do niego prawa... A jesli nawet mam, to to prawo jest bardzo ograniczone.
Zauważyłam to dopiero dzisiaj, kiedy wróciłam od Argumki i Frodgaci do domu. Jako Gaciandalf byłam strasznie zmęczona... Ech, życie jest ciężkie:PP
No i własnie wtedy to zauważyłam. Nie mam prawa się obrażać. Nie mam prawa być wsciekła, ani zła. Nie mam prawa być soba. Mam udawać kogos, kim wcale nie jestem i być nie zamierzam.
Tak jak z tym filmem o papieżu. Najwyrazniej wszyscy uważaja, że muszę na niego isć. Ciekawe dlaczego, jesli nie mam ochoty...? Tak jakby ktos mnie zmuszał do tego, żebym poszła na "Harrego Pottera". Film mnie po prostu nie interesuje. Tak samo jak film o papieżu.
Wolę nie udawać swiętej, która nie jestem. Przykładem może być taki własnie Smark. Idzie do koscioła, a po kosciele... idzie na peta. Wielka mi swiętosć. Tak samo będzie w kinie. Najpierw na filmie taka podnieta, a pózniej pecik na skwerku. Taaak... dla mnie to po prostu cudowny styl życia.
Więc nie idę. Po co udawać? Może i jestem nienormalna, ale przynajmniej się nie czepiam ludzi i tego, że sa inny niż ja. Przynajmniej w miarę normalnych ludzi.
Nie wiem, po co robić problem z niczego. Może jak niektórzy nie maja co robić, to...
Przeczytałam wczoraj do końca "Tańczaca na golasa". Tam po prostu jest... inaczej.

A to, że nie słucham dziesięciu tysięcy zespołów, to już moja sprawa. Mogę słuchać tego, co mi się podoba. I z moim blogiem też mogę robić to, na co mam ochotę. Mogłabym nawet zrobić z niego stronę porno. Ale to moja sprawa. I mówię to wprost, nie obrażam się.

Ta notka będzie krótka:PP...

dodane: 2006-03-10 17:06:04 ostatnia zmiana: 2006-03-10 17:06:04
... bo jadę do Garnków. Swięta Argonka robi nockę:PP Jakos się załapałam:P
Będziemy my: Argonka, Frodgardzina i Gandalf:PP czyli ja oczywiscie:PP
No więc spieszę się, żeby się nie spóznić na sesję z Garnkami:PP
I niech nikt już więcej mnie nie pyta, kim albo czym sa Garnki. Bo już to wyjasniłam:PP To po prostu my!

'Naked' jeszcze raz....

dodane: 2006-03-09 18:42:54 ostatnia zmiana: 2006-03-09 18:42:54
Teraz chyba naprawdę przyda mi się "Naked" puszczone bardzo głosno... Jestem wsciekła. Ale nie mogę powiedzieć na kogo. Chyba na siebie w pewnym sensie też... Chociaż może i nie. To nie moja wina.
Bartek przestał się odzywać. Kochany kumpel z podstawówki... Tak... najlepiej powiedzieć, że lipy nie będzie.
A teraz sobie popłakuję sama do siebie i chyba przerzucę się na "I'm with you"... Bo jest smutniejsze...
Hmmm... Chyba mogłabym napisać poradnik pt. "Jak najszybciej wywołać łzy?" Chyba mi się to po prostu udaje...
Bolesnie, ale jakos... Po prostu. Wystarczy, że ktos mnie zrani, albo powie cos nie tak... Wystarczy, że ktos przestanie mi ufać. Tak jak dzisiaj...
W ogóle swiat jest beznadziejny. To mogę powiedzieć od razu. Nie wiem, po co matki rodza dzieci, jesli chca je pózniej skatować i zabić. Widziałam dzisiaj zdjęcia tego Oskarka. Jesli miałabym zrobić swojemu dziecku cos takiego, to wolałabym, żeby mnie od razu zabili.
Nie wyobrażam sobie, że mogłabym zrobić krzywdę swojemu kotu, a co dopiero komus tak bliskiemu... Komus, kogo urodziłam i karmiłam, kogo pokochałam... Nie mogłabym zrobić czegos takiego...
A teraz łzy mi leca już same...
Chyba czasami trzeba mieć cos takiego... żeby się pozbyć wszystkich ohydztw, które w nas siedza...

Tak chyba już musi być...:(

Dzień kobiet... teraz ja postanowiłam zbojkotować!!!!

dodane: 2006-03-08 18:34:06 ostatnia zmiana: 2006-03-08 18:34:06
No bo bez przesady. Siedzę tu już godzinę i końca nie widać. No ale ja się nie chcę czepiać. Po prostu mówię to, co myslę. A raczej piszę...
Ech. Gdybym mogła, to może... nie wiem. Ale cos chciałabym zrobić.
Nie wiem... może wyjechać? Taaa... gdzie, bardzo ciekawe. Jak najdalej.
Już mnie wszystko denerwuje. A to, co jest najbliżej, to już najbardziej.

Nie skomentuję tego bardziej. Szkoda mi po prostu siły już na to...:(
Ech...
Za jakie grzechy...?

Mam być szczera?

dodane: 2006-03-07 13:52:31 ostatnia zmiana: 2006-03-07 13:52:31
Jest nudno. Nie mam co robić. Jestem wsciekła...? Hehe. Możliwe. Ale jestem.
Tak. Jasne. Cieszmy się wszyscy razem. Nie idę na chórek. Mam to gdzieś. Ok? Smieszne.
To tak jak wczoraj siedziałam i gadałam z Pawłem Ismenty. On jest dziwny. Jestem po prostu szczera:PP
No i tak gadalismy... Wydawał się być upalony, ale szczegół:PP
Ma dziwne podejscie do życia. Szczególnie do smierci. No ale każdy ma inne, prawda?
Poza tym nie skomentuję dzisiejszego dnia. Nawet nie mam zamiaru.
Bo byłyby tu same kropeczki zamiast przekleństw:PP

Informa... Ohyda

dodane: 2006-03-07 13:44:56 ostatnia zmiana: 2006-03-07 13:44:56
Siedzę na infie i nie wiem, co tak naprawdę mam robić. Nudzę się jak... (nie powiem, żeby pózniej nie było, ale...)
No i tak już jest. Nuuuuuuuuuuda po prostu. Gdyby ktos był na gg... A tak to nic. Siedzi: Dinka, i jeszcze parę osób, których nie znam. No i super. ¯eby było jeszcze z kim pogadać tak normalnie, a tu...
Nic. Totalny dół. No i dobra. Siedzcie sobie razem.
Dzisiaj znowu muzyczna. Jesli Waldemar mi cos powie, to chyba go zabiję. Znowu będzie: nowa bluzka? Hyhy... Jasne.
Niech się może wreszcie swoja żona zainteresuje...? Jasne.
Co za... nie powiem co...
Na tym skończę, bo napiszę cos, czego nie powinnam napisać. Ok?
Bye...

Czarne anioły...

dodane: 2006-03-06 20:53:43 ostatnia zmiana: 2006-03-06 20:53:43
Czarne anioły
Ze zwieszonymi w żałobie głowami,
Ukrywaja tajemnicę
Pod skrzydłami
Koloru pochmurnej nocy.

Czarne anioły
Odziane w ciemne szaty,
Gotyckim pismem wypisuja
Tysiące słow,
By wyrazić
Swoja rozpacz.

Już nic nie pomoże
Czarnym aniołom
Zawieszonym
Nad przepascią wiecznosci.

Ich smętnego żywota
Nie przerwie nawet smierć.
Ani poczatek nowego życia.

Nic nie można zrobić
Dla czarnych aniołów...

Po raz kolejny...:PP

dodane: 2006-03-06 20:47:58 ostatnia zmiana: 2006-03-06 20:47:58
... kocham Tomka. Mój misiaczek koffany... Ech.. po tym wieczorku mi się trochę smutno zrobiło. Nie wiem. Może i jestem dziwna. Ale boję się o ta lipę jutro. Ciekawe, co przeczytam...? "Daj mi spokój, nie chcę z toba rozmawiać!"? Hmmm....
Oj dobra, skończę już z tym lepiej.
Kinga dzisiaj dopiero zobaczyła, że moja mama jest w ciaży:PP Hyhy... Ale jak ktos ma wzrok:PP

Kocham Cię Misiu. Pamiętaj o tym, dobrze?
:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*:*

O Wojaczku cos jeszcze... ¯eby móc go zrozumieć...

dodane: 2006-03-06 20:22:54 ostatnia zmiana: 2006-03-06 20:22:54
"Umiem być ciszą"

Kończę się w twoich oczach
Umiem być ciszą
Kończę się w twoim śnie

Ostatnie echo jest ciszą
to miejsce
gdzie kończy się twoje spojrzenie

Sen mnie oślepia, rozjarzona
iskra serca
Kończę się w twoim sercu

Przez sen, przez ciebie
donoszę siebie
do twojej śmierci

Już po wieczorku!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-03-06 20:18:53 ostatnia zmiana: 2006-03-06 20:18:53
Wieczorek się skończył... Trochę mi tego szkoda. Bo... no nie wiem. Ale była ta specyficzna atmosfera, było to cos. Zawsze chyba tak jest.
No i jakos... Było teraz tak trochę inaczej. Może dlatego, że była Agusia, Argonka i Frodgardzina...? Możliwe... Ale może to było cos innego.
Może po prostu wiem, że to jeden z moich ostatnich wieczorków.
I więcej już nie będzie:(
Szkoda mi trochę...:(


Jutro będzie lipa. Tylko tyle mogę powiedzieć. Ale nie powiem z kim, i w jakiej sprawie też nie powiem... Po prostu: LIPA wielkimi literami...

To chyba kuniec:PP
Hyhy... Ale dzisiaj były brechty:PP

Wojaczek....

dodane: 2006-03-05 11:24:17 ostatnia zmiana: 2006-03-05 11:24:17
Wczoraj mnie znowu cos wzięło na Wojaczka i zaczęłam go czytać. Jego wiersze mi sie totalnie kojaża z basniami braci Grimm. Też takie psychodeniczne, ale jednak... maja w sobie trochę sensu. I dużo prawdy...:(
Ech... Mam nadzieję, że nie skończę tak, jak on... No sory, ale kto chciałby sam siebie zabić ze względu na swoje wiersze...?




To jest co prawda tylko zdjęcie z filmu... Ale szkoda, że nie wygladał tak samo. Byłby piękny.
I był piękny. Ale na swój sposób. Miał piękna duszę...

Po przerwie...

dodane: 2006-03-04 21:12:29 ostatnia zmiana: 2006-03-04 21:12:29
Nie pisałam dwa dni... A co się wtedy działo...!
Widziałam Bociana. Był taki piękny... I jak mi spojrzał pod swoim blokiem w oczy, to... Ach. Aż cos po mnie przeszło...:PP
Ale szczerze mówiac to naprawdę wyładniał. Włosy mu urosły, wcale się nie zmienił tak z budowy (dalej ciut miskowaty:PP), a te oczy... Cudne jasne piwo po prostu:PP
Hehe.. Wraca się do starych przyzwyczajeń...?
Heh... Tak naprawdę to tylko o tym miałam napisać.

Poza tym nie umiem gotować. Nawet nie zamierzam w przyszłosci dotykać się do kuchni:PP

Ech... Smutno mi jakos teraz...:(

To już miesiac...

dodane: 2006-03-02 18:54:09 ostatnia zmiana: 2006-03-02 18:54:09
Jestesmy już miesiac razem. Ale widzę, że jak zawsze jestem w takich chwilach sama. I mogę jedynie posiedzieć sobie z Agusia i z "Hello" i znowu połapać doła, prawda?
Nie wiem, jaki to ma wszystko sens. Nie wiem, po co nam w ogóle takie okazje, jesli siedzimy sami w domu i myslimy, po co nam tak naprawdę to było...?
Już nie rozumiem ani siebie, ani nikogo innego. Może i jestem nienormalna (niektórzy przyznaliby mi tutaj rację...)
No ale jestem jaka jestem.
Jechałam dzisiaj z Małym Jeżykiem... To jest facet...
I ma takie błękitne oczy, że jak się w nie popatrzy, to można się utopić! Naprawdę!:PP I jeszcze ma taki głos... Totalny metal:PP
Biedny Mały Jeżyk...

To już chyba koniec...

dodane: 2006-02-28 21:01:45 ostatnia zmiana: 2006-02-28 21:01:45
Koniec ze mna. Umieram. Naprawdę tak mnie boli, że... Ech...
Nigdy mnie tak nie bolało. Fuck... Ciekawe, co ciotka A. jutro powie... Hehe:PP
Już ja jej się boję:PP
No ale skończę ten temat. Bo może ma adres...?:PP
Hyhyhy... Spadam stad. Muszę jutro wstać. Niestety...:(
Ech... Argonce Argonek się podobał. I bardzo dobrze:) Po to go tu wsadziłam, prawda...?

Najwyrazniej się pomyliłam...

dodane: 2006-02-28 20:53:46 ostatnia zmiana: 2006-02-28 20:53:46
Myslałam, że jak ktos kogos kocha, to jednak... No nie wiem, ale jest jakos inaczej. No, ale najwyrazniej się pomyliłam w paru sprawach. I to nie tylko przy tym. To jest po prostu... niesprawiedliwe. ¯e ja tu jestem i w ogóle, a...
Oj nieważne, bo ktos będzie miał do mnie pretensje o to, że marudzę i że się czepiam o byle co. No ale takie jest życie...

Teraz słucham Avril ("Naked") i łapię nastrój. Od wakacji się nauczyłam łapać przy niej nastrój. Jakos jest tak inaczej... Nie wiem. Po prostu.
A "Naked" jest dla mnie koszmarnie smutne. Ale już jestem taka, że lubię takie klimaty. Chociaż tak naprawdę to przez nie mam anemię. No a nie...? Hmmmm... Przecież to od tych wakacji się zaczęło. Od przesiadywania na schodach i słuchania Avril najgłosniej, jak się da. Chciałam stłamsić ten jego System. No i sama się zaraziłam. Ale najpierw złapałam gigantycznego doła i nie mogłam długo z niego wyjsć. A może własnie w tym dole było mi dobrze...? Nie wiem. Może czułam się w nim bezpiecznie i jakos tak... Inaczej.
Dzięki Konradowi dowiedziałam się, co to naprawdę znaczy dół. Po przesiedzeniu całego tygodnia przed domem na schodach można dostać czegos więcej niż tylko kota. Szczególnie, jak słucha się Avril przez okno...
Ech... te wakacje były takie... puste. nie było w nich czegos, co było mi potrzebne. Może chodziło o to, że nagle stalismy sie najstarsi w budzie. A może o to, że zabrakło Bociana (fuuuuuuuuuj...). A może po prostu potrzebowałam kogos, kto byłby ze mna. I jego nie było. Grzesiek siedział sobie gdzies tam, gdzie ma mieszkanie... I pisał do mnie, chociaż tak naprawdę to ta kartę z Heyah kupiłam z mysla o Bocianie... No ale Bocian to już przeżytek. Nie ma nawet czego wspominać. A raczej kogo, ale to już szczegół.
I te wakacje miały w sobie jeszcze cos... Cos jakby magicznego. Bo mała skejciara sobie szczęsliwie odeszła w niepamięć... I nadeszła blada ćpunka:PP
¯artuję, ale to chyba wtedy już zaczęło się z ta anemia.

No i moje kochane "Forgotten"... Było dla mnie cudowne, od kiedy po raz pierwszy je usłyszałam. To było zaraz po misji "Brudy". Mhm, taaak... To wtedy.
I może własnie to zawdzięczam Brudom...? Przynajmniej dzięki nim zaczęłam słuchać Avril tak całkowicie.
Przy "Forgotten" potrafiłam ryczeć jak ostatnia kretynka. I dalej potrafię... Tak przynajmniej myslę...
Dawno już nie słuchałam jej tak głosno, jak w wakacje. No i nie otwierałam okna tak jak wtedy... Może warto spróbować jeszcze raz...? Hehe, Konrad się zabije:PP
Skoczy z dachu... Hahaha...

Ale przyznam, że jesli naprawdę przy czyms płaczę, to jest to "Slipped away". Bo... po prostu tam jest cos takiego, co ja sama przeżywałam po tym zakończeniu roku. Nawet po powrocie z Wrocławia. Chociaż tak naprawdę to tam zapomniałam częsciowo o nim. Bo to jest... zupełnie inne miasto. Tam po prostu czułam, że żyję. I nie bałam się żyć. To nie były Puławy, w których czuję się tak, jakbym wszystkich widziała codziennie... Nie ma tutaj nikogo nowego, a ludzi, z którymi jeżdżę do szkoły znam praktycznie na pamięć. Tam cały czas cos się dzieje. Nie ma tej nudy, która tutaj jest dla mnie cały czas. Dlatego jesli mam się gdzies wyprowadzić, to do Wrocławia. To miasto jest po prostu cudowne. Tam jest ta... atmosfera, której tutaj nie ma.
No i jest ten fajny facet ze sklepu House'a na Bielanach... Był swietny:PP
Może dlatego jakos mnie gryzie to, że muszę tu miszkać. Chciałabym być teraz gdzies indziej. Ale nie tu.
Nie potrafię się znalezć w tej dziurze. Nie mówię tylko o Puławach. Mówię o swoim domu i o wszystkich tych ludziach, z którymi codziennie widzę się na przystanku... Praktycznie nie mam tu znajomych. Nie mam kogos, do kogo mogłabym pójsć, żeby pogadać jak z prawdziwym przyjacielem. Po drugiej stronie ulicy mam tylko Konrada, który jest na tyle dziwny, że szkoda czasu, żeby się starać o kontakt z nim. Koło siebie mam Agniesię, do której nawet nie zamierzam podchodzić. Trochę dalej mam Karolinkę, klona Agniesi. I to by było na tyle...? Hmmm... jeszcze Bartek. Ale nic więcej. Chyba, że mam zaliczać do grona swoich znajomych Kasię, najwyższa dziewczynę, jaka kiedykolwiek widziałam na oczy. Ale ja jej praktycznie nie znam. I nie zamierzam poznawać bliżej.
Ci ludzie po prostu mnie dołuja jeszcze bardziej niż sama potrafię siebie zdołować. Jesli nie pojadę do Agusi albo Argonki to nie mam z kim pogadać... Proste, chociaż niezbyt przyjemne.
Nie wiem, szczerze mówiac, po co ja tu mieszkam. Równie dobrze moglismy się przeprowadzić na Grenlandię. Miałabym tyle samo bliskich sasiadów:/

Ech, to w ogóle jest bez sensu. Nie rozumiem niektórych ludzi i nie wiem, o co im chodzi. Tak jak Konrad na przykład...
Postawił ta palmę albo cos w tym stylu na parapecie tylko po to, żebym go nie widziała. Nie wiem, czy on nie ma żadnego samokrytycyzmu i mysli, że jest nieskończenie piękny, czy... no nie wiem. Chyba po prpstu cos mu padło na łeb.
Może wtedy, jak grał z Baska na pełnym słońcu bez koszulki w badmingtona...? Hehehe:PP
Chyba jednak to było wczesniej. No bo osobiscie to nie znam żadnego faceta, który w wieku 25 lat jest na 2 albo 3 roku studiów...

Ale skończmy już z Konradem. Rozpisałam się, chociaż nie mam tak naprawdę o czym. Ani o kim. No bo czy on jest naprawdę taki cudowny? Może i ładny. Ale nic poza tym...
Ech... Złapałam swojego kochanego dołka. Jak zawsze, kiedy myslę o tych wakacjach... Tolkien, Avril i mrożone cappuccino. Z tym mi się teraz kojarza. No i jeszcze z listami do Agusi i Argonki, z Konradkiem Rozebranym, z Tygryskiem... No i z Wrocławiem. To chyba tak naprawdę jedno wielkie wspomnienie.

Czasami całkiem nie wiem, po co to wspominam. Ani do tego tak całkowicie nie wrócę, ani nie przywołam z powrotem... Było, minęło. Ale mimo wszystko mam do tego jakis swój sentyment. Taka już jestem.
Nie napisałabym Futrzaka, gdybym nie miała senstymentu...

Czuję, że ta notka jest za długa... Obgryzłam już wszystkie paznokcie, co jest do mnie podobne. To chyba moje najokropniejsze przyzwyczajenie: obgryzanie paznokci. Zapuszczałam tyle razy... A pózniej? Haha... nic nie zostawało:PP
No i tym razem jest tak samo. Zaraz zaczna sie na mnie drzeć, żebym przyciszyła Avril...
No i dobra.

Grzes jest w Polsce!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-27 20:52:35 ostatnia zmiana: 2006-02-27 20:52:35
Grzesiek się odezwał! Wrócił na dwa dni do Polski... Full wypas, yeah bejbe:PP
Jak wróci na stałe w czerwcu, to do mnie przyjedzie:PP Mówił, że tęskni... Kto by pomyslał. Taki "zimny drań" i co...? Hehehe...
Brud mi zadzwonił jeszcze dla uczczenia tej podniosłej chwili... Po co to nie wiem, bo się rozłaczył. Być Brudem... Dobrze, że nie wiem, jak to jest:PP
No i z Grzeskiem się już wstępnie umówilismy. ¯e połazimy sobie razem... Tak dla brechtów. Ja już wtedy będę z wózkiem pomykać po ulicy, więc... Będzie jeszcze większa kontrowersja:PP
"Nie dosć, że ma dziecko, to jeszcze takiego starego chłopaka! 26 lat! Co to się dzieje teraz..." Mohery przystapia do akcji... W to nie watpię.
No więc z Grzeskiem mamy sprawę za soba. £ukasz się odezwał... Cos dziwne, no ale... nie czepiam się szczegółów. Jakos mi się już nie chce nawet czepiać. Dziwne w moim przypadku, no ale... Czasami się trzeba wytresować:PP
Hyhyhy...
A jesli chodzi o puszczalstwo to... ta moja biedna siostra chyba nie będzie miała ze mna lekkiego życia:PP Biedne maleństwo...
Grzesiek tęskni! Hahaha! Wreszcie którys z nich tęskni! brechty...

Aua....:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(:(

dodane: 2006-02-27 08:25:12 ostatnia zmiana: 2006-02-27 08:25:12
Wszystko mnie boli. Zostałam dzisiaj w domu... Tak się swietnie czuję, że... Tylko jechać do budki. Mhmmmm... tak tak tak.
Czuję, że mi zaraz pójdzie krew z nosa. Fuck...


Badania na czacie trwaja!

dodane: 2006-02-27 08:01:00 ostatnia zmiana: 2006-02-27 08:01:00
No więc mimo zniesmaczenia niektórymi typami weszłam na tego oblesnego czata. Na dwóch facetów, którzy już zdażyli do mnie zagadać, dwóch nie miało na mysli miłej i przyjemnej rozmowy o układzie pierwiastków.
Zagadał trzeci. Z tym samym problemem...
Jeden odszedł. Został ten ostatni.
Mamy czwartego:PP Co za oblechy ostatnie...
Nie będę liczyła dalej, ale... To się robi obrzydliwe.
Więc na statystykę: 6 na 7 mówiło o czyms więcej niż o... no nie powiem o czym. Ale badania nad czatem mnie załamały...
Niektórzy sa żałosni. Ja nie wiem, skad się takie typy biora... Ani to smieszne, ani jakies... nie wiem.
Po prostu ohydne.

Tak więc dotychczasowe badania nad czatem uważam za zakończone. I chyba nie zamierzam do nich wracać...?
hehehe....

Powrót do Konradka:PP

dodane: 2006-02-26 17:13:03 ostatnia zmiana: 2006-02-26 17:13:03
Dzisiaj, kiedy zostałam "zmuszona" przez mojego Brutala do odpoczynku, trochę sobie poczytałam tych kawałków z wakacji. Niezłe teksty tam leciały... Szczególnie o Brudzie i Konradku:PP
Ja teraz sobie nie wyobrażam: przesiedzieć całe wakacje na schodach... To jest chyba cos dziwnego... Tak myslę. Po obserwacji niektórych osobników z mojej ulicy stwierdzam, że syndrom "E.." powoli opanował większa częsć mojego społeczeństwa. Zaczęło się od Konradka oczywiscie...
Wszystko na czarno... No i od niego zaraziłam się ja, potem Bartek, itd, itd...
No i tak jakos wyszło. Nasz Konradek znowu się uczy... Siedzi za tym krzakiem w doniczce na parapecie i udaje madrego...:PP
Już uwierzę...?
On jest dziwny. Tylko tyle powiem:PP

No i tam oczywiscie było jeszcze mnóstwo o Budach... O żółtym motorze Krystiana i o naszym kochanym Rafałku... Wszystko na czasie:PP
Tak, tak... Doła można złapać.

Cos o Brudach...

dodane: 2006-02-26 12:57:34 ostatnia zmiana: 2006-02-26 12:57:34


Ajajaj... jak tu ohydnie zimno... nienawidzę tego miejsca i tej pogody. Chciałabym mieszkać gdzies daleeko... Tam, gdzie jest ciepło. I gdzie nie będzie widać mojej bladej buzki. Bo bym się od razu opaliła...
Ach... Marzenia. Marzyć każdy może, ale... czasami chyba szkoda na to czasu.

Podobno przez smutek można dostać raka. Jesli tak, to ja już umieram. Bo jak niektórzy wiedza, to ostatnio nie jestem zbyt wesoła...
W czasach Bruda to jeszcze było lepiej. Krystian miał przynajmniej to swoje kretyńskie poczucie humoru, które wywoływało smiech nie z jego żartów, tylko z niego samego. Czasami to można się tylko brechtać z tego jego "nie bydz taka"...
No ale epoka Bruda minęła bezpowrotnie (częsciowo na szczęscie...). Może zmienił numer...? Trzeba kiedys sprawdzić:PP
Tak tu siedzię i przypomniałam sobie, jak uciekałysmy wtedy z Argonka przed Brudami na motorze... To były dopiero brechty. Ja jeszcze nie miałam anemii, Brud był nawet smieszny... Bocian jeszcze jako tako się zachowywał... A teraz? Hehe, można się załamać.
Nie wiem, co się tak naprawdę zmieniło. Może to wszystko jest tak naprawdę takie samo, tylko ja jestem całkiem inna...? Krystian mi kiedys powiedział, że strasznie się zmieniłam. Ale na jego opinii to można sobie... nie powiem co zrobić.
Ale chodzi o to, że... kiedys było zupełnie inaczej. Wszystko było proste, łatwe i przyjemne.
A teraz?
To chyba już każdy wie...

Do kogo mogę napisać list?!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-26 12:40:35 ostatnia zmiana: 2006-02-26 12:40:35


Hmmm... nie wiem, o czym pisać. Strasznie mnie wszystko boli i chyba się rozłożę. A jak na razie to patrzę sobie na doniczkę z kwiatkiem na oknie Konrada i jakis dołek mnie łapie. To jest okropnie denerwujace. Nie mam co robić i od razu wpadam.
Bez skojarzeń:PP
Może potrzebny mi po prostu prywatny terapeuta...? Jakub z "Samotnosci..." też takiego chyba miał. Z tego co pamiętam, to... W końcu po takim wstrzasie każdy by potrzebował terapeuty. I to nie jednego...

No dobra. Tak już widocznie musiało być. Nie poprawia mi się i ja o tym wiem. Niestety...

Zastanawiam się, do kogo mogłabym napisać... Agusia nie wyraża chęci odpisania mi na mój poprzedni letter, więc się nie narzucam. Strzelam focha:PP
A tak poza tym... Argonka mi pewnie nie odpisze... A do nikogo więcej zazwyczaj nie piszę. Jak ktos chce, żebym do niego napisała, to... wiadomo, gdzie sa komentarze:PP:*:*:*
Baaaaardzo proszę...
Bo chciałam na kogos wykorzystać ta sliczna papeterię, która kupiłam niedawno...

Kotki...:*

dodane: 2006-02-25 12:21:26 ostatnia zmiana: 2006-02-25 12:21:26
Mam obsesję na punkcie kotów. Aktualnie mam w domu trzy...:PP Tygryska, Lady i Kicię. Wszystkie kotki. ¯adnego samca.
Nie, żebym przejawiała zapędy feministyczne... Jeszcze nie zamierzam zamieniać się w nasza ulubiona nauczycielkę niemieckiego:PP
Hahaha. Już do niej lecę i się pytam, gdzie maja spotkania ze swoja grupa antymęska.
Smieszne.



Ale wracajac do kotów, to od trzeciego roku życia je uwielbiam. Razem z tymi, które mam teraz, jest i było ich 6 (dobrze, że nie 666 :PP).
No i tak już chyba mam... :PP



Czy nie sa cudowne...?

Blog Agusi

dodane: 2006-02-25 12:06:21 ostatnia zmiana: 2006-02-25 12:06:21
Miałam zareklamować Agusię. A raczej jej blog. Jego adres znajduje się jak chyba widać w linkach pod kalendarzem. Muszę powiedzieć, że to swietna stronka i zaczynam być zazdrosna o to, że jest lepsza od mojej...:PP
Ale Agusia prosiła o komentarze. No więc ja też proszę, żeby skomentować jej blog. Bo jest cudowny i naprawdę warto na niego wejsć.

Anemia częsć następna...

dodane: 2006-02-25 11:51:08 ostatnia zmiana: 2006-02-25 11:51:08
Byłam wczoraj na badaniach. Nie wiem, co wyjdzie. Ale na razie jestem blada jak sciana i nie widzę poprawy. Ale może cos się zmieniło...? Mam nadzieję.
Nie chcę isć do szpitala...
No i jak mam nie mówić o samotnosci? Siedzę teraz sama przed kompem i rozmawiam z kims, kogo tak naprawdę nie znam i nic o nim nie wiem. I on o mnie też nic nie wie. Tak jak Wiktor o Damroce w "Diupie". On też nic o niej nie wiedział i myslał, że ona ma idealne życie i że jest cudowna pod każdym względem. I nic nie wiedział o jej problemach, chociaż znał ja osobiscie.
Więc co może powiedzieć o mnie ktos, kogo znam od niecałego miesiaca i to tylko przez Internet? Co ten ktos o mnie wie? ¯e mam anemię i że często mam doła? Chyba nic więcej. Tak myslę przynajmniej.
Coraz mniej sensu ma dla mnie to wszystko. Być samotnym tylko dlatego, że... nie wiem.
Po prostu nie rozumiem tego swiata. Bo Jakub po smierci Natalii nie mógł o niej zapomnieć, mimo, że była głuchoniema i nie potrafiła mu normalnie powiedzieć, co do niego czuje. Mogła mu to tylko napisać. Z nami jest prawie tak samo. Tylko, że oni mogli się przytulić. I byliby razem, gdyby nie musiała odejsć.
To miał być "szczęsliwy piatek". A był tragiczny. Dlaczego ktos taki jak ta Natalia musiał zgninać? ¯eby Jakub był samotny prawie do czterdziestki? Całe jego życie minęło mu na zabudowywaniu sobie czasu, żeby nie mysleć o tym, jak by to było, gdyby był z Natalia. Jakby to było, gdyby ona żyła...
To jest niesprawiedliwe, że tacy ludzie musza umierać. Myslę, że tak naprawdę to ojciec Natalii bardziej zasługiwał na smierć niż ona. Ale widocznie tak miało być...
Poza tym wszystko się kiedys kończy, a "ze wszystkich rzeczy wiecznych miłosć trwa najkrócej...".

'Samotnosć w sieci' i cos ode mnie....:(

dodane: 2006-02-25 11:26:21 ostatnia zmiana: 2006-02-25 11:26:21
Piszę ta notkę już trzeci raz. Najwyrazniej nie powinnam jej pisać. Ale jakos nie wierzę w przeznaczenie. Więc zaczynam po raz trzeci.

"Samotnosć w sieci" to cudowna ksiażka. Taka smutna i trochę przygnębiajaca, ale... Ma w sobie cos takiego, co każe ja czytać.
Tak naprawdę to każdy z nas ma cos z tego Jakuba. Może nie do końca wszystko, ale zawsze jakas mała częsć nas jest do niego podobna.
No bo teraz na przykład... Jestem w sieci i rozmawiam z ludzmi, których nie znam i chyba nie do końca rozumiem. Ten swiat jest nierealny i taki... wybrakowany. Niby w sieci można wszystko, ale tak naprawdę nie można prawie nic.
Mimo, że niby rozmawiam z tyloma osobami, to dalej jestem tutaj i dalej jestem samotna. Nie mogę z nikim tak naprawdę porozmawiać. Nie mam nikogo, do kogo mogłabym się przytulić.
A niby dlaczego tak szczelnie zabudowuję sobie czas? ¯eby nie mieć chwili na to, żeby myśleć o tym, jak się czuję i jak mi jest zle ze soba sama. ¯ebym nie musiała siadać sama u siebie w pokoju i patrzeć sobie w oczy w lusterku, żeby nie zdechnać z samotnosci.
Dlaczego nie mogę mieć kogos, kto byłby dla mnie kims naprawdę ważnym, kto byłby przy mnie zawsze wtedy, kiedy go potrzebuję i żebym ja mogła być z tym kims wtedy, kiedy ten ktos będzie tego chciał. To nie jest normalne, żeby siedzieć w samotnosci w domu i wyobrażać sobie to, co mogłoby się wydarzyć, gdyby costam.
Może jestem nienormalna i marudzę. Ale ta ksiażka mnie tak nastroiła. Po prostu w niej jest to, co męczy chyba większosć normalnych ludzi. I to jest cos takiego, co się po prostu wie i czuje w sobie.
Tak myslę. I to nie jest temat do dyskusji. Każdy chyba wie cos na ten temat i... ma swoje zdanie.

Ukryłam Brudy, bo...

dodane: 2006-02-22 19:45:50 ostatnia zmiana: 2006-02-22 19:45:50
... zajmowały za dużo miejsca...
Jak ktos chce czytać, to niech wpisze w komentarzu, to wsadzę je z powrotem:PP
Jaka ja jestem madra, prawda??:PP



Hmmm... pojutrze pogadamy z Tomkiem. Szkoda, że nie ma go teraz...:(
No ale warto poczekać. Przynajmniej ja tak myslę.
Zimno mi. Konrada nie ma. Jestem nieszczęsliwa. Przyznaję się do tego. Nie ma z tym co prawda nic wspólnego Smark, ale i tak chętnie bym ja gdzies przeniosła, jak najdalej ode mnie.

Poza tym... czuję się taka jakas pusta w srodku. Ale nie tak, jak żelki Haribo. Tak jakos inaczej...
Nawet nie mam po co teraz komórki właczać.
No ale tak czasami jest...
Szczególnie w moim przypadku...


Hmmm... cos mi się chyba w oczach mieni albo mam halucynacj

dodane: 2006-02-20 18:11:21 ostatnia zmiana: 2006-02-20 18:11:21
No ale to akurat pozostawię bez komentarza. Jakos nie chcę się z nikim kłócić ani nic. Tylko po prostu jak mnie ktos oszukuje, to od razu bym cos mu zrobiła. Dzisiaj też.
No ale każdy jest inny i każdy to robi na swój sposób. Na przykład J. i B. Taki facet... I z czyms takim chodzi?
Fuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuj.
Agusia potwierdzi.
Prawda Agusiu?
Widzisz jak Cię znam? Już nawet wiem, jakie będzie Twoje zdanie w tej sprawie...

No ale jak na razie Konrad zrobił zasłonę dymna i nie przepuszcza mojego wzroku... Och, jak mnie uraziłes!!!
Uuuuuuuuuuuuuuu... swiatło przed oknem zgasło... To się robi coraz bardziej ekscytujace...
Ale na razie nie napiszę nic więcej.
Ciotka jak czuję szykuje się do odwiedzin... Do Argonki już przyszła. Jak zawsze.

No więc skończę może już ten temat... :PP
Nie ma o czym gadać.

Może Rafał dzisiaj znowu zadzwoni i zapyta czy to Anka...? Ach, Brudem być...




Na tym zdjęciu widzę swoje swieczniki do tych cieniutkich swieczek z Ikei. Czyzby ktos mi je ukradl...? hehe
¯artuje.

Cos się psuje...:(

dodane: 2006-02-20 16:24:16 ostatnia zmiana: 2006-02-20 16:24:16
Nie wiem o co chodzi, ale cos jest nie tak. Nie jestem aż tak slepa jak niektórzy i... po prostu to widać. Jakos tak się zimno zrobiło i w ogóle nieprzyjemnie. Już nie czytam tego co kiedys, wszystko się powoli zawala.
No ale może tak własnie ma być? Kto to wie...? Ja na pewno nie.
Jest mi zimno, nudzę się koszmarnie. Jutro matma. Ale jakos mnie to tak obchodzi, że...
No i mam doła, rozumiem... Heh, może cos o Agusi i B. napiszę niegługo...?
Może cos fajnego wyjdzie:PP]
Teraz by się przydało.
Widzę, że zaczynamy rozmawiać o pogodzie...? Co za ciekawy temat... Very funny.
No ale dobra. Nieważne. Nie chcę się skarżyć, bo nie mam powodu. To tylko i wyłacznie moja wina i zwykła kolej rzeczy. Czy z Miskiem nie było tak samo?
Agusia i Argonka chyba moga sobie same odpowiedzieć na to pytanie. Tak przynajmniej myslę.

I zostawię to bez komentarza, jesli można.

Ciacho z UMCSu...

dodane: 2006-02-18 19:11:04 ostatnia zmiana: 2006-02-18 19:11:04
Dzisiaj byłam na UMCSie z mama. Studia.
No i był ktos... ktos tak piękny, że... Totalne ciacho w stylu metalowca.
Wszystko na czarno, sztruksy, sweter... I takie cudowne loczki...
Miałam ta czarna bluzę na sobie... tak się kręcił koło mnie że... hehehe:PP
Było super. Ale nawet nie wiem, jak ma na imię... Może bym go Agusi zaproponowała?
Studiuje na pierwszym roku na podyplomowych na plastyce. Mam jego plan! hahaha:PP
Ale co on mnie obchodzi...? Heh... chyba nic. Miałam po prostu miłe towarzystwo przez 2,5 godziny. Nic więcej.

Nuuuuuuuudy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-17 20:34:03 ostatnia zmiana: 2006-02-17 20:34:03
Jestem wkurzona na wszystko. No bo bez przesady, ale... Czasami widać, jak ktos mysli tylko o sobie. To się po prostu widzi. I nie mam tu na celu wkurzenia kogokolwiek, ale... Bez przesady. No bo CO ONA TERAZ ZROBI...? A co JA teraz zrobię? Kto tu mieszka? Sory, ale jakos ja jej nigdy takiego czegos nie zrobiłam. Jak chce z nim pisać, to proszę bardzo, i krzyżyk na drogę. Ale po co mnie do tego miesza...? No po co? Co go to obchodzi, kim jestem? I po co ona mu to mówi? No bez przesady! Jak ja się teraz pokażę ludziom...?
Po prostu mnie czasami aż cos bierze...

Brudy!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-17 20:25:04 ostatnia zmiana: 2006-02-17 20:25:04
To kawałek o Brudach! Imiona chłopaków autentyczne! Wszelkie protesty proszę kierować do...? Nie ma takiej osoby:PP


Znowu kradli truskawki z pola od sasiada. Kasia wyjrzała przez okno. Nie poznała z takiej odległości, więc wzięła lornetkę. &#8222No tak&#8230&#8221 &#8211 pomyslała. &#8222To ten rudy, farbowany w lecie na wisniowo i jego młodszy brat. A poza tym to jeszcze jeden Miazga, chyba ten młodszy i ten czarny i blady, i jeszcze jakichs dwóch. £adnie&#8230 Ledwo tydzień się skończył, a oni znowu zaczynaja&#8230&#8221
Wakacje zapowiadały się znakomicie. Mnóstwo opalonych, umięsnionych chłopaków miało zamiar zostać na miejscu i cieszyć wszystkie, pozostajace również na miejscu dziewczyny.
Kasia wyjeżdżała co prawda w pierwszy tydzień wakacji, dzień po zakończeniu roku, ale i tak miała zamiar wrócić. A wielu z tych pozostających było samotnych, więc&#8230 Wakacje w tym roku naprawdę miały być niepowtarzalne.
Ale dziewczyna na razie chciała wyjsć z psem na spacer. A oni dalej tkwili na tym polu. Sama nawet nie miałaby nic przeciwko, żeby wyjsć sobie tak, po prostu połazić. Ale pies&#8230 Wiedziała, że jesli tylko zobaczy kogos obcego, to od razu się na niego będzie rzucał. Miał już taki feler.
Siedziała przez chwilę na hustawce. Siedziała, siedziała&#8230 Ale okropnie jej się to znudziło. Ile w końcu można siedzieć na hustawce?
Zaczęła chodzić po podwórku. Idealnie zadbany ogród, chodniczki, klomby, scieżki&#8230 Piękne, niskie drzewa, kilka krzewów, płotek, drabinka na róże, ławeczka, hustawka, pełno kwiatów&#8230 Raj na ziemi.
I nagle w tej idealnej ciszy Kasia usłyszała paskudny dzwięk silnika motoru. ¯ółtego motoru, który najwyrazniej zmierzał w stronę jej domu.
Szybko schowała się za jakims krzakiem, który szczęśliwie rósł wystarczająco niedaleko niej. Zza zasłony lisci zobaczyła to, czego wcale nie chciała zobaczyć. Niestety. Obydwa Brudasy siedziały na żółtym motorze jednego z nich. Tak, nierozłaczna dwójka. Rafał i Krystian. Ten pierwszy może jeszcze normalny, całkiem ładny. Ale ten drugi&#8230 O matko, trudno znalezć kogoś tak beznadziejnego.
Rafał, w wieku Kaski, jeszcze był znosny. Starał się być dowcipny, co mu całkiem niezle wychodziło. Jednak największym atutem Krystiana, który był o dwa lata starszy, był wzrost. O tak, matka natura obdarzyła go nim bardzo hojnie, wręcz ZA bardzo. Ale, co zrobić?
Trzeba było być slepym, żeby nie zauważyć, że Brudasy jechały w stronę Kaski. Dziewczyna jednak nie miała najmniejszej ochoty, żeby się z nimi zobaczyć. Od ostatnich wakacji miała uraz na tym punkcie.
- Kaska! Kaska! &#8211 dziewczyna usłyszała, że Rafał jednak zdobył się na ta odwagę i zaczał ja wołać. Krystian udawał w tym czasie, że go nie ma &#8211 takiego tchórza daleko było szukać.
&#8222Jednak mnie zobaczyli&#8221 &#8211 pomyslała. Ale mimo to postanowiła udawać, że ich nie widzi. A było to dosć trudne, bo obydwaj ubrali się tak jaskrawo, że bardziej chyba już się nie dało.
Dziewczyna odwróciła się i powoli odeszła w stronę domu. Nie miała ochoty, żeby w ogóle ich widzieć, a co dopiero z nimi rozmawiać. Albo raczej rozmawiać z sama soba, jesli rozpatrywać przypadek Krystiana.
- No Kaska! &#8211 usłyszała wołanie Rafała. Ruszyła przed siebie, nawet się na nich nie ogladajac. Wiedziała, że nie odważa się na tyle, żeby podjechać pod jej dom. Za dużo by od nich wymagała&#8230
- No tak, już się na mnie obraziła &#8211 stwierdził Krystian. &#8211 Nie bydz taka! Nie obrażaj się! Co ja takiego zrobiłem?! &#8211 zawołał w jej stronę.
- ¯yjesz, i to jest wystarczający powód &#8211 mruknęła do siebie.
Weszła do domu. Przez chwilę siedziała w swoim pokoju, cieszac się, że przynajmniej w srodku jest dostatecznie chłodno.
Chwilę pó¼niej jej komórka eksplodowała głosnym dzwonkiem. No tak, kto by mógł dzwonić&#8230? Brudas Pierwszy &#8211 Krystian. Kaska nie chciała odbierać. Bez przesady, ale to w końcu jej prywatna sprawa, czy chce z nimi rozmawiać, czy nie.
Dzwonił bez przerwy parę razy. W końcu go odłaczyła. Ale za chwilę przyszedł do niej sms. Od Brudasa.
&#8222Cze! Co porabiasz? Gdzie jestes? Dlaczego nie chciałas ze mną rozmawiać? Nie bydz taka! Co ja ci zrobiłem? Odpisz szybko! Pozdro slę z buziaczkami! PA!&#8221
Dziewczyna się załamała. Kto mówi do kogoś coś w stylu &#8222nie bydz taka&#8221?! Chyba tylko ostatni burak.
Nie odpisała. Nie chciała tracić kasy.
W końcu wieczorkiem wzięła psa na spacer. Diablo nie mógł czekać.
Skad takie imię dla psa? Po prostu &#8211 czarny, wysoki, smukły. Bardzo podobny do charta, ale miał cos z owczarka. Kaska go uwielbiała. A poza tym wszystkim miał jedna wspaniałą cechę &#8211 nie cierpiał Brudasów, a tym bardziej ich motoru. Za każdym razem ich obszczekiwał.
Tak było i tym razem. Ledwo Kaska wyszła z domu, od razu usłyszała warkot motoru i wołanie Rafała.
&#8222Matko, czego oni chca?&#8221 &#8211 zaczęło ja to już denerwować. Bez przesady, ona też miała swoje prywatne życie, więc nie ma co robić jakichs przedstawień.
Jeszcze sam motor byłby całkiem ładny. ¯ółty, opływowy, całkiem niezły. Ale jego zawartosć, a raczej właściciel pozostawiał wiele do życzenia. Praktycznie wszystko. Rudy, szare oczy, chudy i wysoki jak tyczka. W dodatku koszmarnie uciążliwy i dociekliwy.
Hmmm, co tu z nimi zrobić? Praktycznie NIC się nie dało.
Wyszła z Diablem. Lubił chodzić na spacery, ale tylko z nia. Całej reszcie rodziny się wyrywał i nie pozwalał isć gdzieś indziej, niż on chce. Był okropnie kaprysny, ale to jednak był Diablo. Jedyny na całym swiecie.
Ledwo przeszła przez furtkę, już usłyszała natrętne brzęczenie telefonu komórkowego. Wsciekła już nie na żarty, odebrała.
- Kaska? Gdzie ty jesteś? &#8211 usłyszała głos Krystiana.
- A co cię to obchodzi?
- A czego taka wsciekła jesteś? Na mnie?
- A nawet jesli to co, nie mogę?
- Co ja takiego zrobiłem?
- Nic, jesli nie liczyć tego, że bez przerwy czegos ode mnie chcesz, dzwonisz bez powodu, piszesz jakies bezsensowne smsy, zawracasz mi głowę i JESZCZE SIÊ PYTASZ, co takiego zrobiłes! &#8211 dziewczyna jednym ruchem zakończyła rozmowę. Ale nie wyłaczyła telefonu. Czekała na ważnego smsa od przyjaciółki.
Ledwo się rozłaczyła, usłyszała natrętny warkot silnika. Diablo zaczął ujadać, jak to miał w zwyczaju. Zawsze tak reagował, a w szczególnosci na motor Krystiana.
&#8222No tak, teraz to się już od nich nie uwolnię&#8221 &#8211 pomyslała. Ale nie zamierzała rezygnować ze spaceru. Nie po to tak długo się wybierała (miała zamiar kogos spotkać po drodze), żeby teraz wracać do domu.
Przez chwilę szła w całkowitej ciszy. Brudasy oddaliły się na bezpieczną odległosć. Ale nie na długo.
Diablo pędził na oslep przez trawy, zmuszajac ja do biegu. Nawet nie patrzyła, dokad biegnie, kiedy nagle zobaczyła, gdzie się znalazła. Na skrzyżowaniu dwóch polnych dróg, tuż obok małego zagajnika. Właśnie tam Brudasy miały zwyczaj przesiadywania popołudniami, wyłacznie we własnym towarzystwie.
Przez chwilę stała w całkowitej ciszy, kiedy usłyszała ciche szmery w krzakach. Domysliła się, że to Krystian ukrył tam swój motor i teraz nie wie, co ma zrobić.
Usłyszała szept Rafała, który gorączkowo zastanawiał się, co mają robić. &#8222Matko, jakie z nich dzieci&#8221 &#8211 pomyślała z niesmakiem, patrzac, jak powoli wynurzaja się z krzaków w swoich odblaskowych koszulkach.
Krystian wyszedł jako pierwszy. Niespiesznie przeciągnął się na słońcu, urwał zdzbło trawy i beznamiętnie zaczął je rzuć. Rafał, trochę niższy od towarzysza, skulił się w jego cieniu, jakby chciał zniknać.
Kaska popatrzyła na nich i nagle zachciało jej się smiać. Pasowali do siebie jak pięsć do nosa, a i tak byli mocno ze sobą zżyci. No tak, w końcu Brudas Brudasa zawsze znajdzie. Tak było i w tym wypadku.
Rafał dalej udawał bardzo zajętego ogladaniem swoich butów, kiedy Krystian znowu się przeciagnał i usiadł na trawie. Nawet tego nie ukrywając, zaczął przyglądać się Kasce. Dziewczyna popatrzyła na niego z obrzydzeniem, po czym odwróciła się w stronę Rafała i powiedziała:
- Jesli twój przyjaciel &#8211 podkresliła słowo &#8222przyjaciel&#8221, żeby zabrzmiało dwuznacznie &#8211 nagle zapała chęcią do rozmowy ze mną, to niech nie wydzwania, tylko po prostu niech do mnie przyjdzie. Sam. Bo każdy głupi potrafi gadać przez telefon.
Odwróciła się do nich i odeszła w stronę domu. Diablo tym razem był cicho, co nie zdarzało mu się nigdy podczas przypadkowego spotkania z chłopakami.
Ledwo zdażyła wrócić do domu, kiedy lunęło. Burza zaczęła się w chwili, kiedy zamknęła za soba drzwi. Nie zazdrosciła chłopakom, którzy mieli trochę dalej do domu niż ona. Ale wcale nie było jej ich żal. Wręcz przeciwnie.
Zadzwoniła do przyjaciółki na komórkę i opowiedziała jej o wszystkim. Karolina miała przyjechać następnego dnia, ale Kaska nie mogła już wytrzymać.
- Nie uwierzysz! &#8211 zaczęła już na wstępie.
- W co mam nie uwierzyć? &#8211 odezwał się męski, ładny głos.
- Konrad? &#8211 Kaska była nieco zbita z tropu. Konrad był bratem Karoliny, który od lat podobał się Kasi.
- Tak, a cio? Wydaje mi się, że ty to Kasia, prawda? Mam rację? &#8211 chłopak zasmiał się.
- Może i masz &#8211 odpowiedziała. Nie podobał jej się ton, jakim Konrad wypowiedział jej imię. Jakby była dzieckiem. Przynajmniej takie wrażenie odniosła. &#8211 Dasz mi Karolinę czy mam czekać w nieskończonosć?
- Ej, panna, co ty taka wsciekła?
- Chcę pogadać z Karolą, tylko tyle. Pozwolisz mi?
- No dobra, już. Karolina! &#8211 usłyszała, jak rozdarł się na całe mieszkanie. &#8211 Telefon! Kasia!
- Słucham? &#8211 Karolina była trochę zadyszana, jakby biegła.
- No hej. Co tam słychać? Nie wiedziałam, że dajesz swoją ukochaną Nokię braciszkowi&#8230 Hmmm, zmieniasz poglady?
- Nie, no coś ty. Nic mu nie daję, sam odebrał, bo leżała na widoku. Wiesz, jaki on jest.
- Mhm. Nie uwierzysz!
- Co?
- No wiesz, chyba muszę cię potrzymać chwilę w niepewnosci&#8230
- Gadaj, bo nie wytrzymam!
- Widziałam się z Brudasami!
- O matko! Kiedy?
- Jakieś pół godziny temu! Mówię ci, takie z nich przymuły, że normalnie zdołowałam po pierwszych dwóch słowach. Właściwie gadałam z samą sobą, jak zwykle zresztą. Nic nowego.
- No, niby tak&#8230 A jak Rafał wyglada?
- Normalnie, jak Rafał. Całkiem ładny. A co?
- A nic, tak się tylko pytam&#8230
- Taaa, na pewno, już ja ci uwierzę. Musisz mieć w tym swój jakiś mały cel, prawda?
- Nieprawda! Nie muszę!
- Oj dobra, już mi tu nie gadaj. I tak&#8230
- &#8230 ty wiesz swoje! &#8211 obydwie się rozesmiały. Kaska zawsze tak mówiła.
- Dobrze, to zobaczymy się jutro, to pogadamy. Na razie nie mam bardzo czasu ani kasy na koncie, więc nie mogę za długo rozmawiać. Sorki, rybciu.
- Dobra, ale wyjdz po mnie na przystanek! Bo jeszcze wpadnę im pod tego żółtego złoma i dopiero będzie&#8230 Wolę nawet nie mysleć&#8230
- Nie, wiesz! Specjalnie po ciebie nie wyjdę!
- No wiem, wiem&#8230 Dobrze, to jutro o dziesiatej piętnascie masz tam stać!
- No dobra. To całuski. I spij dobre, żebys miała siłę się z nimi zobaczyć, bo w to nie watpię.
- Postaram się&#8230 Chociaż trudno będzie, ale się postaram. No to pa!
- Papa, trzymaj się!
- No, wiem. Do jutra.
Ledwo skończyły rozmawiać, komórka Kasi znowu zaczęła dzwonić. Tym razem Rafał.
- Chciałeś cos? &#8211 zapytała bez zbędnych wstępów.
- Tak, chciałem powiedzieć, że nie musisz jutro wychodzić po Karolinę na przystanek. My ją odprowadzimy bezpiecznie do ciebie.
Kaska cicho podsunęła się do okna. &#8222No tak&#8221 &#8211 pomyslała, nie¼le już wsciekła. Rafał właśnie ukradkiem przedzierał się przez kukurydzę w stronę drogi. Kukurydza rosła zaraz pod jej otwartym oknem.
- Posłuchaj mnie teraz &#8211 powiedziała, nie panując już nad swoimi nerwami. &#8211 Nie będziecie, ani ty, ani on, włazić mi w moje, MOJE PRYWATNE, jakbys zapomniał, życie. I to, czy Karola jutro przyjeżdża czy nie, to już nasza sprawa, nie wasza. I lepiej trzymajcie się z daleka od przystanku. Bo nie ręczę za to, co zrobię.
- Ale&#8230
- Nie ma żadnego ALE! Nie dosć, że podsłuchujesz, co robię u siebie w domu, to jeszcze masz odwagę, żeby się do tego przyznawać. Daj mi już spokój. I ty, i on. Mam was dosć, jesli o to chodzi. I NIE DZWOÑ JU¯!!!
Rozłaczyła się jak najszybciej. I od razu z trzaskiem zamknęła okno.




Zapadał zmrok, kiedy przestało lać. Kaśka wreszcie mogła wyjsć na spacer i mieć przynajmniej nadzieję, że spotka kogoś, kogo chciała wczesniej spotkać.
Tym razem jednak nie brała Diabla, bo domyslała się, że mógłby robić trochę zamieszania. Za to ubrała się jakoś lepiej niż wtedy, kiedy szła, żeby rozedrzeć się na Brudasów.
Kiedy wychodziła, Diablo podniósł łeb i cicho zaskomlał. Nic mu nie było, po prostu chciał wyjsć razem z nia. Dziewczyna wsypała mu trochę psich przysmaków do miseczki i poklepała go po łbie. Nie mogła go wziać, nie tym razem.
- Jutro &#8211 szepnęła do psa, który zrezygnowany położył się na podłodze.
Wreszcie było wilgotno i trochę chłodniej na dworze. Mogła założyć dłuższe spodnie, co wczesniej było niemożliwe z powodu koszmarnych upałów.
Po drodze spotkała kilka swoich dobrych znajomych, które akurat miały podobne plany do niej. Poszły więc wszystkie razem.
Szły i gadały po drodze o wszystkim i o niczym, kiedy Kasia po raz kolejny tego dnia usłyszała warkot silnika. ¯ółty motor przemknał obok nich z okropnym jazgotem. Teraz dziewczyna wsciekła się już nie na żarty.
Chwilę pó¼niej zadzwonił jej telefon. Wystarczyło, że zobaczyła, kto dzwoni, a od razu go odłaczyła. Nie chciała z nimi gadać. O niczym. I nigdy.
W końcu stwierdziła, że nie było sensu w ogóle wychodzić z domu. Chłopaków nie było, bo wszyscy jeszcze siedzieli w miescie albo pojechali już na dyskotekę. Jej znajome też doszły do tego samego wniosku i po kilkunastu minutach wszystkie razem wróciły tą samą droga, którą przyszły.
Kiedy doszła do domu, wzięła Diabla jeszcze raz na spacer. Pó¼niej posprzątała jeszcze trochę w pokoju, żeby Karolina nie zastała bałaganu, który został po wczorajszym dniu.
Ledwo przyłożyła głowę do poduszki, od razu usłyszała, że ktos jedzie rowerem koło jej domu. &#8222O tej porze?!&#8221 &#8211 pomyślała. Było już cos koło północy. No, ale jak ktos miał taki kaprys, to już inna sprawa.
Ale to nie było wszystko. Ktos najwyra¼niej zjechał z drogi i prowadził rower dalej, po trawie. Dziewczyna usłyszała wsciekłe ujadanie Diabla. Już domyslała się, kto przyszedł ja odwiedzić.
Rodziców akurat nie było, bo pojechali na imieniny do koleżanki matki. Tak więc była sama w domu. &#8222Swietnie, po prostu doskonale!&#8221 &#8211 pomyslała. Ktos, kto przyszedł do niej o tej porze musiał wiedzieć, że jej rodziców nie będzie. Już nawet wiedziała chyba, w jaki sposób.
Szybko ubrała się, żeby nie lecieć na dwór w samej koszulce nocnej i wyszła z pokoju. Diablo nie przestawał szczekać. Dziewczyna wybiegła z domu i wpusciła go do środka, żeby nie pobudził sasiadów.
Nawet nie musiała za bardzo się rozgladać, żeby zobaczyć, kto ja nachodzi o tej porze.
- Czego tu chcesz? &#8211 warknęła do Krystiana, który najwyra¼niej nie spodziewał się, że sama do niego wyjdzie.
- Eeee, ja?
- No co ty! Przecież mówię sama do siebie, nie? Jakoś dziwne, że w ogóle się odezwałes! Jak cię znam, to trzeba cię huknąć parę razy żebys się odezwał!
- Hmmm, nie przesadzasz trochę?
- Aha, więc ja przesadzam? &#8211 Kaskę zaczynały ponosić nerwy. &#8211 To wy bez przerwy do mnie dzwonicie, nie chcecie mi dać spokoju, jeszcze Karolinę do tego mieszacie. To się zaczyna robić CHORE, rozumiesz? CHORE!
Krystian nie odzywał się przez chwilę. Najwyra¼niej zabrakło mu słów. Jak zwykle zresztą. Nic nowego.
Kaska stała jeszcze chwilę oparta o ogrodzenie, po czym odwróciła się i poszła w stronę domu. Kiedy obejrzała się tuż przy drzwiach, on dalej tam stał i patrzył się na mokrą trawę.
- Id¼ stad, proszę cię. Naprawdę &#8211 Kaska zrezygnowała z ostrego tonu i przeszła na prosbę. Podobno to zawsze skutkuje trochę bardziej.
Krystian w zamyśleniu zerwał zdzbło trawy i wsadził sobie do ust. Przeżuwał je miarowo, co wzbudziło w Kasi jeszcze większy niesmak, niż czuła do tej pory.
Chłopak powoli oparł się o kierownicę roweru i bez skrępowania znowu zaczął jej się przyglądać. Dziewczyna dopiero teraz zobaczyła, w co się ubrała. Złapała pierwsze rzeczy, które leżały na fotelu. A znalazła się między nimi krótka, za krótka, żółta spódniczka i bluzka, którą miała założyć następnego dnia na dyskotekę.
Dziewczyna z czerwonym rumieńcem na twarzy zasłoniła się drzwiami wejsciowymi. Była i tak już wystarczająco upokorzona przed nimi, a teraz jeszcze to! Na pewno ten prymityw pomyslał, że jej na nim zależy i dlatego się tak ubrała.
- Idz stąd &#8211 powiedziała jeszcze raz, tym razem jednak wymawiajac każda literę osobno i bardzo wyraznie.
Krystian jednak wcale nie zareagował. Zachowywał się tak, jakby dostał czyms w głowę i nie kontaktował.
- Dobra, przyznaję się. Robiłam sobie z ciebie jaja. Może cię to zaboli, ale mnie to już nie obchodzi. Nie teraz. I daj mi wreszcie spokój, bo to się zaczyna robić denerwujace. Wszędzie za mną łazicie, wszystko chcecie wiedzieć, nie dajecie mi spokoju, jeszcze teraz z Karolina. Jakby cos wam zrobiła! Idz stąd. I nie wracaj tutaj! &#8211 rozdarła się. Już nie była zmartwiona biednymi sasiadami, którzy być może własnie zostali wyrwani ze snu.
Roztrzęsiona wróciła do domu. Nie chciała nikogo widzieć.
Ale dostała smsa od Karoliny, że przyjedzie wczesniejszym autobusem, który na miejscu jest o ósmej dwadziescia.
&#8222Super&#8221 &#8211 pomyślała z wsciekłością. Przez Brudasa się nie wyspi i nie posprzata.
Postanowiła isć już spać. Miała dosyć tego dnia i chciała, żeby to wszystko wreszcie się skończyło.
A na razie musiała przynajmniej w jakiejś malutkiej części się wyspać.

Następnego dnia padała na nos. Była tak zmęczona że prawie nic nie widziała przed sobą.
Musiała wstać przed szóstą, żeby jeszcze umyć włosy, trochę posprzątać i zatuszować wory pod oczami. Jej podkład działał cuda.
Ale kiedy wyszła z domu z psem po Karolinę wcale nie była pewna, czy jej wczorajsza gadka do Krystiana odniosła skutek. Raczej w to wątpiła.
Na przystanku czekała tylko kilka minut, bo autobus przyjechał trochę wcześniej niż zwykle. A z niego wysiadła radosna i wyspana Karolina.
Dziewczyny przywitały się, po czym ruszyły do domu Kaśki. Jak na razie nie spotkały nikogo, jeśli chodzi o jakiegoś Brudasa. Ale wszystko było jeszcze przed nimi.
Szły przez kilka minut i Kasia przez ten czas opowiadała Karoli, co się działo poprzedniego dnia wieczorem. Dziewczyna słuchała, co jakiś czas wzdychając z oburzenia.
- Jak tak można! &#8211 powiedziała w końcu. &#8211 Włazić w czyjąś prywatność z butami. Czy oni sobie za dużo nie wyobrażają?
- Najwyra¼niej jednak za dużo. Ale mam nadzieję, że to do niego wreszcie trafiło.
Szły przez chwilę w ciszy. Upał był okropny. A było dopiero wpół do dziewiątej rano! Dziewczyny wolały nie myśleć, co będzie pó¼niej.
Nagle cichy do tej pory Diablo zaczął ujadać jak szalony. Dziewczyny usłyszały pomrukiwanie motoru gdzieś na drodze.
- Nie zdziwiłabym się, gdyby nagle na nas wjechali &#8211 stwierdziła Kaśka. Naprawdę już nic nie było w stanie jej zaskoczyć. Nawet bomba atomowa na środku pola kukurydzy, tuż pod jej oknem.
Jakby była wróżką. Przeszły jeszcze kilka kroków, kiedy warkot nasilił się, a daleko przed sobą dostrzegły zarys żółtego motoru. To stawało się już trudne do zniesienia, nawet jak dla nich.
- Może nie powinnaś przepowiadać nam przyszłości&#8230 - jęknęła Karolina. Widziała już parę razy ten motor, bo odwiedzała przyjaciółkę dość często.
- Może&#8230 - Kaśka była tego samego zdania. Ale nie mogła już cofnąć tego, co powiedziała.
Z daleka zobaczyły wysokiego jak tyczka Krystiana i chowającego się za jego plecami Rafała. Głupi i śmieszny widok.
- Jak pedały &#8211 mruknęła Kaśka sama do siebie.
- Co?
- Mówię, że wyglądają jak pedały.
- Masz rację. Ale co my z tym mamy zrobić? To w końcu ich sprawa&#8230 - Karolina dostała napadu śmiechu, kiedy Rafał powoli wychynął zza pleców przyjaciela i nieśmiało im pomachał.
- Matko, jakie z nich dzieci&#8230 - westchnęła Kaśka. &#8211 Skąd oni się wzięli? Jakoś inne chłopaki mają coś w mózgu, a oni nic&#8230 Można się załamać.
Szły dalej, kiedy żółty motor przejechał koło nich z okropnym jazgotem. Diablo mało się nie urwał ze smyczy.
Dziewczyny zdążyły zobaczyć, jak zawracają na drodze, kiedy prawie sprintem dobiegły do domu. Diablo oczywiście nie chciał wejść do środka, ale Kasia siłą wciągnęła go na korytarz.
- Co oni sobie myślą! Będą jeszcze nam jazgotać pod nosem! Nie ma co, zwykłe Brudasy!
- Masz rację, zwykłe Brudasy! &#8211 Karolina zgodziła się z przyjaciółką. Ale ona w przeciwieństwie do Kaśki miała ochotę jeszcze parę razy spotkać chłopaków. Sytuacja wydawała się jej po prostu śmieszna, a Rafał był całkiem niezłym okazem, więc, czemu nie?
Szybko wskoczyły w kostiumy do opalania i nasmarowały się olejkiem. Wzięły okulary przeciwsłoneczne, sok, koc, książki i odtwarzacz. Miały ochotę urządzić sobie prawdziwy babski dzień, bez Brudasów. Przynajmniej do pewnego momentu.
Rozłożyły się na słońcu i zaczęły równomiernie pracować nad opalenizną. Chciały być w poniedziałek brązowiutkie, żeby wszystkie dziewczyny im zazdrościły udanego weekendu.
Poleżały trochę, pośmiały się z ludzi ze szkoły, poczytały, posłuchały płyt, ale zaczęło im się nudzić.
- Mam bardziej opalone nogi niż ręce &#8211 stwierdziła Karolina.
- No to załóż spódnicę, przejdziemy się.
Obydwie założyły spódniczki wielkości i koloru poziomki. Kupowały je razem, więc były identyczne. A do tego góra od bikini i już mogły się przejść (oczywiście tylko po polnych drogach!).
Najpierw spotkały kilku znajomych chłopaków na traktorach. Dziewczyny wolały wylegiwać się w hamakach w cieniu drzew.
Potem okolica wyludniła się, bo przeszły w mniej uczęszczane tereny.
Mimo, że obydwie miały różowe chusteczki na głowach, to słońce i tak niemiłosiernie grzało.
Chwilę pó¼niej spotkały chłopaka, na którego Kaśka poprzedniego dnia polowała przez całe popołudnie. Pogadały z nim kilka minut, po czym ruszyły dalej. Miał dużo pracy, więc nie chciały mu przeszkadzać.
Niestety zaczynało grzać coraz mocniej. Zrezygnowały więc ze spaceru i jak najszybciej wróciły do domu.
Kiedy weszły do mieszkania, odezwała się komórka Kasi. Jej mama dzwoniła, żeby zapytać, co mają z ojcem kupić w supermarkecie. Dziewczyna podała im listę zakupów i wróciły z Karoliną na podwórko.
Poleżały jeszcze trochę i w końcu, przez nadmiar słońca i ciepła obydwie usnęły. Na szczęście leżały w cieniu, bo w innym wypadku skończyłoby się to dla nich oparzeniami.
Obydwie obudziły się w tej samej chwili z dwóch powodów. Po pierwsze: słońce schowało się za chmurami, a poza tym obydwie usłyszały jakże charakterystyczny warkot motoru, który z rykiem przemknął po drodze.
- A żeby się tak kiedyś wywalił&#8230 - warknęła Kaśka, przecierając oczy. I tak się nie wyspała.
- Ej, wiesz, czym to by się skończyło? Do końca życia je¼dziłby na wózku, albo przeleżał w szpitalu. No, chyba, że by nie przeżył, to już inna sprawa &#8211 Karolina zawsze po przebudzeniu brała wszystko na serio.
- No przecież żartowałam, o co ci chodzi? &#8211 Kasia przeciągnęła się na kocu. Złość na chłopaków już jej minęła, ale nadal nie miała ochoty ich widzieć.
Zgłodniały trochę przez to leżenie na słońcu. Okazało się, że rodzice Kasi już wrócili do domu. Nawet kilka godzin wcześniej.
- Nie wiedziałam, gdzie jesteście &#8211 powiedziała mama Kaśki. &#8211 Myślałam, że gdzieś poszłyście, drzwi do domu zamknięte&#8230 A wy spałyście! I jak ci się tu u nas Karolinko podoba? &#8211 zwróciła się do przyjaciółki córki. &#8211 Wiem, że to na wsi, ale chyba jednak trochę lepiej prawda?
- Oczywiście, sama chciałabym tu mieszkać! &#8211 odpowiedziała, całkiem szczerze. Tylko nie chodziło jej w tym przypadku o świeże powietrze, o nie!
- Zaraz będzie obiad. Widzę, że już nie¼le się opaliłyście&#8230 - mama Kasi popatrzyła na ich brązowe nogi.
Kobieta była dosyć młoda. Miała dopiero 39 lat, dwójkę dwudziestoletnich dzieci i szesnastoletnią córkę. Kasi wszystkie koleżanki zazdrościły takiej młodej mamy. Każda z ich mam miała już po 45 lat, może trochę więcej lub mniej, ale w takich granicach.
Po obiedzie zaczęło padać. Dziewczyny wzięły Diabla na spacer, żeby się wreszcie wybiegał. Pod parasolką nie zmokły, a tylko złapały trochę świeżego, chłodnego powietrza.
Szły przed siebie, nawet nie patrząc, dokąd idą. Były zatopione w rozmowie o okolicznych chłopakach, których natura obdarzyła urodą aż za bardzo.
- We¼my, przykładowo, takiego Artura. Niby zwykły przymuł, ale jednak ma coś w sobie &#8211 stwierdziła Karolina po kilku minutach zażartego sporu o to, który jest niezły, a który nie.
- Nawet o nim nie wspominaj! &#8211 Kaśka nie miała tego samego zdania co przyjaciółka.
- No co ty od niego chcesz? Brzydki?
- Jeszcze jak!
Szły tak, sprzeczając się o biednego Artura, który nawet nie domyślał się, że może być przedmiotem takiej kłótni, kiedy dotarły pod dom Rafała. Nawet o tym nie wiedziały, ale kiedy zauważyły wysoką postać poruszającą się pomiędzy drzewami, pożałowały, że w ogóle wychodziły z domu. Przynajmniej Kaśka pożałowała, bo nie dało się tego powiedzieć o Karoli.
Chłopak powoli podszedł do drogi. Nie był sam. Niestety. Za nim spod drzew wysunął się powoli, jeszcze wyższy od niego, rudy osobnik imieniem Krystian.
- O matko&#8230 - jęknęła bezgłośnie Kaśka. &#8211 Idziemy stąd.
- Ale Diablo&#8230 - pies podbiegł do Brudasów, radośnie wymachując ogonem, jakby zobaczył starych przyjaciół.
- Zaraz ich pogryzie &#8211 stwierdziła zdecydowanie Kaśka. &#8211 Przecież on ich nienawidzi.
- Chyba jednak nie&#8230 - pies podbiegł jeszcze bliżej do chłopaków, po czym polizał Rafała po ręce.
- No nie! Tego już za wiele! &#8211 Kaśka zdecydowanie podeszła do Rafała, przypięła do obroży Diabla smycz i pociągnęła psa za sobą.
- Co oni sobie wyobrażają?! ¯e jeszcze może mojego psa będą przekabacać na swoją stronę, tak?! O NIE! Już ja im pokażę&#8230 - odgrażała się pod nosem.
- Ale czy to tak naprawdę ich wina, że Diablo do nich podszedł?
- A myślisz, że sam, z własnej woli by do nich podleciał? Bo ja myślę, że nie. Przecież on ich nienawidzi z całego serca. I tego ich motoru jeszcze bardziej! To niby skąd taka nagła zmiana?
- Przepraszam, że pytam cię o to akurat teraz, ale właściwie to dlaczego ty ich tak nienawidzisz? Co oni ci takiego zrobili?
Kaśka popatrzyła na przyjaciółkę, jakby ta całkiem zwariowała, po czym powoli odetchnęła kilka razy, żeby się na nią nie rozedrzeć.
- Myślisz, że potrafiłabym bez powodu ich tak nie cierpieć?
- Nie wiem. Dlatego cię pytam. ¯ebyś mi powiedziała wreszcie, o co tak naprawdę między wami poszło.
- Pamiętasz, jak ci opowiadałam, jak w ubiegłe wakacje się do mnie i mojej koleżanki podwalali? Pamiętasz. Zrobili z nas skończone idiotki, bo wszyscy nas razem z nimi widzieli, a nikt się do nich przecież nie odzywa.
- No dobrze, ale jakoś wtedy ci to tak strasznie nie przeszkadzało, prawda?
- Nie znasz ich, więc nie wiesz, jacy oni są. Zwykłe, zboczone mruki, oglądające filmy przyrodnicze dla dorosłych! I co, dalej są tacy świetni? Może mi jeszcze powiesz, że Krystian jest przystojny. Wtedy to już chyba się ze śmiechu wywalę!
- A żebyś wiedziała, że jest! Może wcale już taki nie jest, jak rok temu! Skąd wiesz?
- Bo się domyślam. Taki wieśniak jak on NIGDY się nie zmieni. I kropka.
Karola popatrzyła na przyjaciółkę z mieszaniną irytacji i rozbawienia. &#8222Ona nigdy nie zmieni zdania&#8221 &#8211 stwierdziła, ale nie powiedziała tego głośno. &#8222Jest jak zwykle uparta jak osioł i choćbym jej to wrzeszczała przez pięćdziesiąt lat do ucha, to i tak mnie nie posłucha i nie spróbuje ich poznać. Jeszcze raz. No, ale jej strata&#8230&#8221. Karola uśmiechnęła się do siebie. Czuła, że ten weekend nie skończy się na niedzielnym wieczorze.
Szybko wróciły do domu, przebrały się w suche spodnie (bo tamte im zmokły) i poszły zjeść wczesną kolację.
Nie wiedziały jeszcze, co zrobią z resztą wieczoru, ale były pewne, że go nie zmarnują na byle co.
Na początku trochę pogadały ze znajomymi na gadu-gadu, ale kiedy zabrakło tematów rozłączyły się i poszły obejrzeć horror, który Karolina przywiozła ze sobą.
Na początku gadały, śmiały się trochę, ale już po dwudziestu minutach drżały i piszczały przy najmniejszym szmerze dochodzącym z dworu.
Deszcz przestał padać około dwudziestej pierwszej. Jednak do tej pory (było już po jedenastej) krople wciąż spadały z liści udając ulewę.
Kiedy jednak film doszedł do punktu kulminacyjnego, Karolinie nagle zachciało się jeść. Poszły więc do kuchni zrobić kanapki.
Film był o tym, jak grupka przyjaciół przyjeżdża w góry i zatrzymuje się w pięknym ośrodku. Jedynym minusem tego miejsca jest to, że znajduje się na całkowitym odludziu. Po kilku dniach główni bohaterowie odkrywają ponurą tajemnicę tego miejsca. A od tego czasu zjawy i duchy nie dają im już spokoju.
Dziewczyny trochę uspokoiły się przy robieniu kanapek. Horror był naprawdę przerażający, a dookoła tak cicho i ciemno&#8230 Wolały nie myśleć, co może siedzieć za oknem.
Zaczęły nawet żartować na temat filmu, kiedy nagle coś mocno uderzyło o okno.
Kaśka odwróciła się i wbiła wzrok w ciemność za szybą. Nie miała wątpliwości, że to nie gałą¼ uderzyła o okno. W tym miejscy nie rosły żadne drzewa.
Przerażona Karolina ukryła się za plecami przyjaciółki. Obydwie w napięciu wpatrywały się w mrok.
- To tylko jakiś ptak &#8211 stwierdziła Kaśka, ale wcale nie była tego taka pewna.
- Pewnie masz rację. W końcu to ty tutaj mieszkasz, to wiesz lepiej &#8211 Karolina zdała się na intuicję przyjaciółki.
Szybko zaparzyły herbatę i miały właśnie wychodzić z kuchnio, kiedy Kaśka przypomniała sobie o ukrytej w szafce wielkiej czekoladzie. Zaczęła przetrząsać zawartość regału w jej poszukiwaniu, podczas gdy Karolina wyjmowała lód z zamrażalnika.
Właśnie wtedy usłyszały huk za oknem. Momentalnie odwróciły się w jego stronę i&#8230 zobaczyły dłoń przyciśniętą do szyby. Obydwie wrzasnęły ze strachu.
Wybiegły z kuchni głośno wrzeszcząc. Diablo przyłączył się do nich i zaczął głośno ujadać.
Matka Kasi zeszła na dół, do dziewczyn. Była zaspana i trochę niezadowolona.
- Co się znowu dzieje? &#8211 przetarła oczy. &#8211 Nie możecie zachowywać się trochę ciszej? Naprawdę jest już dość pó¼no, a chciałam jutro pojechać do cioci wcześnie rano.
- Przepraszam mamo, ale naprawdę nie chciałyśmy. Coś po prostu nas przestraszyło, to dlatego.
- To może dacie sobie spokój z tymi horrorami na razie, co? &#8211 mama Kasi popatrzyła na nie z uśmiechem. &#8211 Same widzicie, jak to się pó¼niej kończy, prawda?
- No dobrze&#8230 Jeszcze raz przepraszam &#8211 Kaśka całą winę zrzuciła na siebie. Ale wiedziała już, kto stoi za tym wszystkim.
Kiedy jej mama wyszła, od razu powiedziała o swoich podejrzeniach Karolinie. Dziewczynę aż zatkało z oburzenia.
- Jesteś pewna, że widziałaś czerwoną koszulkę? Przecież było tak ciemno&#8230
- Było ciemno, ale światło padało z okna. Dlatego ją zobaczyłam. Myślisz, że tu mogłyby być jakiekolwiek duchy? Chyba żartujesz!
- No dobrze, w takim razie kogo posądzasz?
- No jak kogo? Chyba tylko jedna osoba w czerwonej koszulce bardzo chce nam zrobić na złość, prawda?
- No i kto to jest, twoim zdaniem?
- Jeszcze się pytasz&#8230 No oczywiście że Krystian! A kogo się spodziewałaś?
Karolina zrobiła dziwną minę i poszła do pokoju. Nie chciała się z nią sprzeczać, bo to i tak by nic nie dało.
Zjadły i obejrzały film do końca, ale robiły to w całkowitej ciszy. Nie chciały wywołać kłótni, która już wisiała w powietrzu.
Było bardzo pó¼no, kiedy poszły wreszcie spać. ¯adna z nich nie odezwała się nawet słowem. Ale obie wiedziały, że lepiej milczeć, niż powiedzieć zbyt dużo.
Następnego dnia rano atmosfera trochę się rozlu¼niła, ale to tylko dlatego, że odwiedził je jeden z chłopaków, syn sąsiadów z kolegami.
Trochę pogadali, pośmiali się razem, pó¼niej poszli się przejść. Nawet umówili się na ognisko, organizowane wieczorem przez synów sołtysa &#8211 bli¼niaków i ich znajomych.
Jednak kiedy dziewczyny wróciły do domu, znowu zrobiło się okropnie drętwo. ¯adna z nich nie chciała pierwsza się odezwać, ale i jednej, i drugiej trochę ta cisza przeszkadzała.
W końcu Kaśka poszła z Diablem na spacer, a Karolinie zostawiła wolny wybór. Dziewczyna postanowiła, że nie będzie siedziała bezczynnie przed telewizorem, więc poszła się przejść. Miała nawet konkretny cel, ale nie chciała go przyjaciółce wyjawiać.
Ubrała się w trochę inne ciuchy, niż miała wcześniej na wypadek, gdyby ktoś, do kogo szła, już ją tego dnia widział. Chciała wyglądać wystrzałowo.
W końcu wyszła z domu. Niebo było bez jednej chmurki, słońce grzało bez przerwy.
Wahała się jeszcze przez chwilę, czy nie powiedzieć o swoich planach Kasi, ale zrezygnowała z tego pomysłu. &#8222Lepiej, żeby Kaśka nic nie wiedziała&#8221 &#8211 pomyślała i szybko wyszła z domu.
Od razu skierowała się do głównej drogi. Tam właśnie o tej porze Brudasy przebywały najczęściej. W domu u Rafała albo gdzieś w pobliżu.
Karolina ruszyła w kierunku domu chłopaka. Wiedziała, jacy oni potrafią być, ale wolała zaryzykować niż siedzieć bezczynnie w domu i się nudzić. Miała już tego dosyć, że Kaśka zostawia ją samą i sobie gdzieś łazi.
Chłopaków zastała przed domem. Grali w siatkówkę. A raczej w ręczną, bo siatki to ona tam raczej nie widziała.
Zrobili dziwne miny, kiedy ją zobaczyli. Ona jednak postanowiła, że nie będzie się tym przejmować. Podeszła do Krystiana i śmiało podała mu rękę.
- Cześć, jestem Karolina.
Chłopak niepewnie spojrzał na Rafała, który w tym czasie rozglądał się w poszukiwaniu najbardziej interesującej trawy w całym morzu zielonych listków.
- No, a ja jestem, eee&#8230 Krystian.
- No, to to ja wiem. Ale chciałam tylko wiedzieć, czego nie chcecie dać spokoju mojej przyjaciółce.
- Przepraszam, komu? &#8211 Krystian udawał głupiego.
- Jak nie wiesz komu, to do niej więcej nie dzwoń. Powiedz, co ci to daje?
- Ale może mi powiesz, do kogo mam nie dzwonić?
- Znasz Kaśkę?
- Zależy jaką.
- Nie podam ci jej nazwiska, aż tak głupia to ja nie jestem. Ale ty też nie jesteś i wiesz, o kogo chodzi.
- Moooże i wiem, ale o co ci tak naprawdę chodzi?
- O to, żebyś dał jej wreszcie spokój.
- Jak ona chce mieć spokój, to niech sama przyjdzie i mi to powie.
- Już przychodziła, ale najwyra¼niej do ciebie nie dotarło to, co powiedziała.
- Dotarło.
- Z tego, co wiem, to powinnam być szczęśliwa, że w ogóle wydobyłeś z siebie jakieś słowo, ale skoro już zacząłeś ze mną rozmawiać, to może wreszcie wyjaśnisz o co ci chodzi, dobra? Bo mnie też już to zaczyna denerwować.
- Niby co ja ci takiego zrobiłem? &#8211 Krystian oparł się o jakiś spróchniały pieniek i wsadził ¼d¼bło trawy do ust. Zaczął je powoli żuć, bez skrępowania przyglądając się opalonym nogom dziewczyny. Karolina po raz pierwszy poczuła, że jej ukochane różowe spodenki są ciut przykrótkie. Spojrzała zmieszana na chłopaka, do którego teraz podszedł Rafał i bacznie im się przyglądał. Nie jej nogom, tylko im obojgu &#8211 Krystianowi i jej. Zrobiło jej się trochę głupio, więc szybko się pożegnała i popędziła w stronę domu.
- Przestraszyłeś ją czymś &#8211 stwierdził filozoficznie Rafał, patrząc na kumpla z ciekawością.
- No i dobra, nie będzie się w moje sprawy mieszać. Jeszcze żeby mnie obchodziło to, co ona gadała. I niech sobie gada! &#8211 chłopak wypluł przeżute ¼d¼bło trawy i wsiadł na motor. &#8211 Jadę, a ty jak chcesz. Już mnie wkurzają te dziewczyny. Kaśka bez przerwy sobie kogoś nowego do towarzystwa przywozi i szczęśliwa!
- No i co cię to tak denerwuje? Jej sprawa, stary!
- Jakoś kiedyś nie byłeś tego samego zdania &#8211 Krystian z jadowitym uśmiechem spojrzał na przyjaciela. &#8211 Teraz to już ją bronisz&#8230 Hmmm&#8230
- Ej, nie przesadzasz?!
- Daj mi spokój, to ty sobie coś wyobrażasz!
- Dobra, zobaczymy.
- Co zobaczymy? &#8211 Krystian drażnił się z kumplem.
- Jak zobaczysz, to będziesz wiedział.



- Gdzie ty łaziłaś tak długo?! &#8211 Karolinę przywitał wrzask przyjaciółki.
- A ty gdzie byłaś? Na spacerze. A mnie to już nie można?
- A czy ja coś mówię&#8230?
Karolina przewróciła oczami i zaczęła zbierać swoje rzeczy. Nie było jeszcze południa, ale chciała mieć wszystko przygotowane, żeby następnego dnia rano nie latać jak głupia i nie zbierać wszystkiego po kolei.
Kaśka w tym czasie przygotowała im coś do przegryzienia. Denerwowało ją to, że Karolina robiła z siebie jakąś obrażoną księżniczkę. &#8222Co ja jej zrobiłam? Zabiłam chłopaka? A może ukradłam? Tylko dziwne, że sama o tym nie wiem!&#8221 &#8211 zaczynało ją to wszystko wkurzać.
Zjadły w całkowitej ciszy. W końcu Kaśka nie wytrzymała.
- Możesz mi powiedzieć, o co chodzi?
- Mnie o nic nie chodzi, to ty bez przerwy się ze mną kłócisz. Nie tak miało to wyglądać. Miałyśmy sobie robić jaja z Brudasów, a wyszło na to, że bez przerwy się sprzeczamy.
- Bo ty ich bez przerwy bronisz!
- Teraz już nie. Możesz być pewna, że w najbliższym czasie nawet dobrze o nich nie wspomnę.
- Taaa, już ja ci wierzę.
- Dobra, zobaczymy. Uważaj, bo możesz się zdziwić&#8230
- Bardzo proszę. Nie mam nic przeciwko.
Karolina popatrzyła na nią tak, jakby już wygrała. Ale wiedziała, że zrobi wszystko, żeby Kaśka przekonała się, że ona potrafi być prawdziwą przyjaciółką. Bez względu na Brudasów czy innych buraków ze wsi. Nawet nie zależało jej na zdaniu, jakie ma u nich wyrobione. Naprawdę.
Przez resztę przedpołudnia opalały się w ogrodzie. Pogoda była po prostu wymarzona na opalanie, a chłodny wiaterek wiał sprawiając, że słońce nie było już takie dokuczliwe.
Pó¼niej poszły na truskawki do znajomej Kaśki. Nazbierały całkiem sporo, ale nie mogły zbyt dużo zjeść, bo czekało na nie jeszcze ognisko.
Na obiad też niewiele co zjadły. Były umówione na piątą po południu, ale już o czwartej zaczęły się przygotowywać. Lubiły ubierać się w podobne ciuchy. Tym razem założyły cytrynowe spódniczki i trawiastozielone bluzeczki. Do tego czerwone chusteczki na głowę, perłowe japonki i już.
Kiedy doszły na miejsce imprezy, zobaczyły bli¼niaków. Największe przystojniaki, jakich tylko udało im się spotkać. Ale tego dnia robili jeszcze większe wrażenie.
Andrzej i Maciek byli niemal identyczni. Obydwaj świetnie zbudowani, opaleni, z ciemnymi oczami i włosami&#8230 Cud. Ideały. I to podwójna porcja&#8230 Ech. Po prostu marzenie.
Synowie sołtysa zawsze byli właśnie tacy. Ciemni, śliczni i do tego z świetnym poczuciem humoru.
- Nie to co Brudasy&#8230 - stwierdziła od razu na wstępie Karola, żeby rozwiać wątpliwości przyjaciółki.
- Masz rację. To zupełnie inna bajka&#8230
- Tamta była chyba koszmarem, jeżeli mamy porównywać.
Dziewczyny roześmiały się i właśnie wtedy Andrzej zaszczycił je swoją obecnością.
Na ognisko przyszło około dwadzieścia osób. Impreza rozkręciła się już na całego, kiedy&#8230
Dziewczyny zobaczyły jedną czerwoną i jedną wściekle żółtą koszulkę. Poczuły się tak, jakby ktoś włożył im kostki lodu za te ich śliczne bluzeczki.
- Skąd oni się tu wzięli?! &#8211 Karolinę już to zirytowało. &#8211 Jakim prawem za nami łażą?!
- Cicho, bo nas jeszcze ktoś usłyszy. Mieli takie samo prawo jak my, żeby tu przyjść. Musisz przyznać mi rację. Bo tak jest.
- Może i jest, ale mogę się założyć, że gdybyśmy siedziały w domu, to oni też by tu nie przyszli.
- Skąd wiesz?
- BO WIEM!
Karolina usiadła obok Andrzeja i udawała, że nie widzi Brudasów. Na razie jakoś jej to wychodziło, bo oni też ich jeszcze nie zauważyli. Ale w każdej chwili mogli je zobaczyć. A wtedy to już by było kompletne dno.
W tym czasie Kaśka zabawiała się w towarzystwie Maćka. Jej zdaniem był trochę spokojniejszy od brata. Ale nie można mu było odmówić, że jest równie przystojny jak Andrzej.
Obydwie nawet zdążyły zapomnieć o obecności niepowołanych osobników na imprezie, kiedy Karolina nagle usłyszała:
- Hej, Andrzejek, gdzie poderwałeś taką superlaskę? Gdzie takie rosną? Bo u mnie na polu nie widziałem niczego podobnego. Hahaha!
Dziewczyna powoli odwróciła się w stronę chłopaka, który wypowiedział te kilka zdań. Była wściekła. Poczuła się tak, jakby ten gościo krzyknął na całą imprezę coś w stylu &#8222Słuchajcie wszyscy! Tu obok Andrzeja siedzi paniena, która z wszystkimi się zadaje! Wiedzieliście o tym? Jak nie, to już teraz wiecie!&#8221
Oczywiście jeszcze zanim się odwróciła, wiedziała, kto to powiedział. Ktoś, kogo naprawdę nie chciała usłyszeć, ani teraz, ani nigdy.
Krystian stał nad nią z promiennym uśmiechem na bladej, piegowatej twarzy. Dobrze znał Andrzeja, a kiedy zobaczył, w czyim jest towarzystwie, doszedł do wniosku, że nie zaszkodzi trochę się pobrechtać. No co? Przecież to nic strasznego&#8230
Karolina nie była tego samego zdania. Z niesmakiem popatrzyła na chłopaków, podniosła się z miejsca i poszła w kierunku przyjaciółki, nadal zajętej Maćkiem.
- Choć, musimy pogadać &#8211 Karola zaciągnęła ją do cienia, gdzie nikt nie mógł ich usłyszeć.
- O co chodzi? &#8211 Kaśka nie była za bardzo zadowolona, że przyjaciółka przerwała jej rozmowę w tak interesującym momencie. Właśnie miała się dowiedzieć, czy Maciek ma dziewczynę, a tu nagle Karola przychodzi i jej przerywa&#8230
- Chodzi o twoich znajomych.
- Których? Chyba nie mówisz o Andrzeju! Co on co zrobił?
- Osobiście nic, ale nie miał nic przeciwko temu, żeby porobić sobie ze mnie jaja.
- No to o kogo tak naprawdę chodzi?
- O Brudasa, to chyba oczywiste!
- Ale przecież ty ich taaak broniłaś&#8230 - Kaśka popatrzyła z kpiną na przyjaciółkę.
- Może i tak, ale teraz naprawdę nie zamierzam. Możesz być pewna!
Kaśka popatrzyła na przyjaciółkę. Myślała przez chwilkę, po czy powiedziała:
- Rozmowa z Maćkiem już i tak się nie sklei, więc nie mam po co zostawać. Jak chcesz, to wracajmy już do domu. I tak jestem zmęczona, więc&#8230
- Dzięki! &#8211 Karola rzuciła się przyjaciółce na szyję.
W drodze do domu wszystko jej opowiedziała. Kaśka słuchała wszystkiego z oburzeniem odmalowanym na twarzy.
- Wiesz co? Miałaś rację. Co oni sobie w ogóle wyobrażają?!
- Wiem&#8230
- No właśnie. Skoro mają ochotę na wojnę, to proszę bardzo!
- Nie opłaca się&#8230 Za dużo energii, a żadnych rezultatów.
- Skoro tak sądzisz&#8230 Ale ja nie zamierzam się poddać.
- I co ci to da? &#8211 Karola spojrzała sceptycznie na przyjaciółkę.
- Choćby to, że będę miała satysfakcję z tego, że dałam im po nosie.
- No i co ci po satysfakcji?
- Nie wiem. Ale zawsze daje jakieś zadowolenie z siebie samej.
Karolina popatrzyła na nią ze smutkiem i rezygnacją. Powłócząc noga za nogą, poszła do domu, nawet nie zauważając, że przyjaciółka została daleko w tyle, przyglądając się jej z uwagą.


Pó¼nym wieczorem dziewczyny siedziały w pokoju Kaśki. ¯adna z nich nie chciała nic powiedzieć. Obydwie zastanawiały się nad tym, co się działo na ognisku.
Kasia dalej myślała o tym, że gdyby Karolina nie przerwała jej rozmowy z Maćkiem, to mogłaby właśnie teraz siedzieć i z nim esemesować. Ale nie mogła mieć pretensji do przyjaciółki o to, że chciała wyjść stamtąd jak najszybciej. Sama na jej miejscu też by była oburzona.
Karolina żałowała, że nie przywaliła Krystianowi z liścia, teraz bardzo chętnie by to zrobiła. Ale jednocześnie wiedziała, że wyszłaby na kompletną wariatkę. Nie wiedziała, co było gorsze.
Poza tym miała wyrzuty sumienia, bo przerwała Kaśce rozmowę z Maćkiem. Wiedziała, że przyjaciółka już od dawna szuka sobie jakiegoś przyzwoitego chłopaka, a teraz, kiedy wreszcie nawinęła się okazja, ona &#8211 jej przyjaciółka &#8211 niszczy całą sytuację.
W końcu, kiedy siedziały przed telewizorem, postanowiła jakoś naprawić to, co zniszczyła.
- Słuchaj, Kaśka, przepraszam, że ci przerwałam tą rozmowę z Maćkiem.
- Dobra, przepadło &#8211 Kaśka nawet nie podniosła wzroku na przyjaciółkę.
- Ale naprawdę, to nie miało tak być. Nawet nie miałam zamiaru do was podchodzić i wam przeszkadzać&#8230
- To dlaczego to zrobiłaś? &#8211 Kaśka wbiła w nią pełne rozżalenia spojrzenie.
- Po prostu Brudas wyprowadził mnie z równowagi i chciałam jak najszybciej się stamtąd ulotnić. Zrozum mnie, proszę cię&#8230
- Ale nie rozumiesz, że to być może była jedyna okazja, żeby z nim porozmawiać? ¯eby go bliżej poznać?
- Rozumiem, i właśnie dlatego cię przepraszam. Bo wiem, ile to mogło dla ciebie znaczyć.
Kaśka popatrzyła na nią z wahaniem. Nie wiedziała, że Karolina potrafi czegoś tak bardzo żałować.
- Jeszcze raz cię przepraszam, to naprawdę nie miało tak być&#8230
- No dobra, przestań mnie już przepraszać. I tak nie cofniesz tym czasu. A ja zrozumiałam.
- Dzięki, ale naprawdę&#8230
- Dobra, wiem. Nie ma sprawy. W końcu od czego są przyjaciółki?
- Od tego, żeby wybaczać nawet największe pomyłki! &#8211 obydwie się roześmiały.
Chwilę pó¼niej siedziały w kuchni, przygotowując sobie spó¼nioną kolację (prawie nic nie jadły na ognisku) i nocny deser. Kaśka miała mnóstwo przepisów na szybkie ciasta.
Kiedy zjadły tosty, wzięły się za pieczenie. Szczęśliwie wszystkie składniki były na miejscu, więc mogły bez problemu upiec, co tylko im się zamarzyło.
Wybrały biszkopt z truskawkami i czekoladą. Mnóstwo truskawek miały tuż pod nosem (od znajomej), a czekolady też nie brakowało. Kaśka szybko upiekła biszkopt, a Karolina w tym czasie rozpuściła czekoladę i umyła truskawki.
Kiedy biszkopt był już gotowy i lekko ostudzony, dziewczyny ułożyły na nim truskawki i polały je czekoladą. Wstawiły ciasto do lodówki. Poczekały, aż czekolada przestygła i utworzyła chrupiącą skorupkę na truskawkach i biszkopcie, i zabrały się za jedzenie. Oczywiście w pokoju Kaśki. Takiego ciasta nie powinno się jeść w kuchni. To zbyt mało oryginalne. <

Nowy 'Władca':PP

dodane: 2006-02-16 19:53:51 ostatnia zmiana: 2006-02-16 19:53:51
Masz Argonko rację, Viggus jest cudowny:*
Nie, żebym Ci go zabierała, ale wiesz... Mam tyle jego pięknych zdjęć... Szkoda, żeby się zmarnowały, prawda? :PP
No więc... daruję sobie Frodzia. Frodgardzina ma go na żywca niedaleko, a Viggusia nie ma...
Jaka szkoda, elficzko...

Swieży Argonek dla Argonki..:)

dodane: 2006-02-16 19:26:11 ostatnia zmiana: 2006-02-16 19:26:11


Znowu cos oszpeciłam, ale... Poswięcę się:PP
Dla Argonki wszystko.
A jesli Frodgardzina uważa, że Frodzio jest ładny, to nic nie będę zmieniać. Taka już jego uroda... Ale nie mam nic do Frodzia, nie zabijaj mnie:PP

Może rzucę jeszcze fotkę Mercia i Pipcia? Jesli już tak ich kochacie...


To zdjęcie jest moim zdaniem totalnie zboczone i ohydne, ale Frodgardzinie się podobało...:PP
Więc nie marudzę.
Czasami warto się poswięcić... Prawda?

Nie mam siły na wymyslanie czegokolwiek innego....

dodane: 2006-02-16 18:39:45 ostatnia zmiana: 2006-02-16 18:39:45
Mam nadzieję, że tym razem nikomu nie skojarzy się to z Potterem... Nie mam nic do Pottera, ale... No bez przesady.


Dziewczyna biegła tak szybko, że w pewnym momencie sama się z tego powodu zdziwiła. W normalnych okolicznosciach nigdy nie zdobyłaby się na taka prędkość.
Gdzie by nie popatrzyła, widziała tylko rozmazane kontury. W niewiarygodnym tempie przemierzała pola, fragmenty lasu, przebiegła przez kilka łak. Nie wiedziała, dokad zmierza, ale była pewna jednego: cos ja tam ciagnęło. Jakas niebezpieczna siła, nieograniczona moc.
Po jakimś czasie zatrzymała się w miejscu, ciężko dyszac. Nie wiedziała do końca, gdzie się znajduje. Była w lesie, daleko od jakiejkolwiek drogi lub choćby scieżki. Ale nagle zauważyła pewien niepokojacy szczegół: stała nad jakims starym, porosniętym mchem grobem. Nie mogła odczytać zamazanych liter, niegdys dobrze widocznych i czytelnych. Przez chwilę bezmyslnie przygladała się nagrobkowi, po czym całkowicie nieswiadomie wyciągnęła rękę przed siebie i dotknęła zupełnie niewidocznej gołym okiem klamki, tkwiacej głęboko w kamieniu nagrobnym.
Jak w transie weszła na grób, wepchnęła klamkę głębiej w kamień, po czym po prostu&#8230 znikła.
Nikt tego nie widział, ale gdyby nawet to zobaczył, nie uwierzyłby własnym oczom. Dziewczyna po prostu zapadła się pod ziemię.
Tymczasem jednak nie znikła, ale spadała w dół, głębokim i wąskim tunelem wydrażonym w kamieniu. Całkowicie nie zdawała sobie z tego sprawy. Wydawała się być przytomna, ale tak naprawdę spała kamiennym snem.
Kiedy wreszcie opadła na dół pieczary, podbiegły do niej, a raczej podfrunęły dziwne, nierzeczywiste istoty. Zaprowadziły ja do niewielkiego pomieszczenia, w którym było mnóstwo czarnych swiec. Na wysokim wzniesieniu posrodku pomieszczenia stała trumna.
Mimo, że dziewczyna nie była przytomna, jednak w jakiś sposób zapamiętała te wszystkie wydarzenia. Wieko trumny uniosło się powoli, jednak jej zawartość pozostała na swoim miejscu. Cos nakazało dziewczynie podejść do niej. Kiedy nachyliła się nad nia, usłyszała cichy, lecz okrutny szept każący jej odprawić jakis skomplikowany obrzęd, w którym miała wykorzystać szczatki osoby, albo raczej stworzenia, które leżało w trumnie.
Nigdy nie mogła zrozumieć, dlaczego to zrobiła. Nie miała siły, aby sprzeciwić się głosowi, który zapanował nad jej ciałem i umysłem. Kiedy już wykonała swoja pracę, musiała zostać usunięta, aby nikt nigdy nie dowiedział się gdzie była, a co ważniejsze, co tam robiła. Dopiero wtedy dziewczyna obudziła się z transu. Jej przesladowca chciał, by była w pełni świadoma w chwili swojej śmierci. Kiedy zasłona osłaniajaca jej myśli opadła, dziewczyna rzuciła się do ucieczki. Tym razem jednak nie gnała z nadludzką prędkościa, lecz biegła tak, jak każdy człowiek.
Jakims cudem wybiegła z pomieszczenia, w którym przebywała. Istoty goniły ją przez jakiś czas, ale po chwili skapitulowały i wróciły do swojej pani.
Dziewczyna zdołała uciec na skraj lasu. W czasie, kiedy ona odprawiała te dziwne, niezrozumiałe obrzędy, na dworze zapadł zmrok. Nic przed soba nie widziała, ale kiedy się odwróciła, było jeszcze gorzej.
Przez całą noc błakała się po lesie, bez przerwy straszona to przez zwierzęta, to przez inne istoty, których nie była w stanie rozpoznać.
Koło północy usiadła zrezygnowana na ziemi. Nawet poruszajace się wokół niej cienie i świecące w mroku oczy nie mogły już wzbudzić większego strachu niż ten, który przeżywała. Przez chwilę siedziała spokojnie na ziemi, po czym wstała i krzyknęła tak głośno i przejmujaco, jak to potrafia tylko obłąkani ludzie.
Nad ranem jakiś człowiek odnalazł ja ledwie żywa w przydrożnym rowie. Leżała, bełkoczac bez sensu. Natychmiast zawiózł ja do szpitala. Była skrajnie wyczerpana. Lekarze uznali ja za niepoczytalna, ale mimo to zdziwili się, kiedy znale¼li jej dokumenty, w których było wpisane miejsce zamieszkania. Okazało się, że dziewczyna biegła, wzywana głosem, ponad sto dwadziescia kilometrów. Nikt nie wiedział, jak zdołała tego dokonać.
Przed śmiercia, która nastapiła niedługo po przywiezieniu do szpitala, napisała na kartce tylko jedno zdanie. Prosiła o przekazanie kartki rodzicom. Kiedy przyjechali, dziewczyna już nie żyła. Nikt do końca nie wiedział, co było przyczyna zgonu.
Ale mimo to kartka została dostarczona. Widniało na niej tylko jedno, skreslone pospiesznie i niestarannie zdanie. Brzmiało ono: &#8222Nie pozwólcie, by ktos pomógł jej odzyskać życie&#8221. Jej rodzice przez długi czas nie wiedzieli, o co tak naprawdę chodziło ich córce. Według lekarzy sprawiała wrażenie niepoczytalnej, więc nie wzięli sobie zbytnio tego zdania do serca.
Jednak kiedyś przypadkowo przejeżdżali obok miejsca w którym odnaleziono ich córkę. Postanowili chwilkę pochodzić po lesie. Cos ciagnęło ich w tamtym kierunku.
Weszli więc do lasu, który mimo słonecznego wiosennego dnia sprawiał wrażenie martwego. Wokół pełno było pousychanych drzew i krzewów. Nie usłyszeli spiewu ani jednego ptaka, a żadna wiewiórka nie pojawiła się na drzewie.
Po jakims czasie doszli do miejsca, w którym trawa całkowicie uschła, pozostawiajac po sobie tylko rudawy cień. Własnie w tym miejscu zauważyli płytę nagrobną, która delikatnie błyszczała w promieniach słońca.
Nie wiedzieli, co tu stało się z ich córką, ale ten grób nieswiadomie napawał ich grozą. Nie był to zwykły dreszcz, który odczuwa się zawsze wtedy, kiedy przebywa się na cmentarzu. To był paraliżujący strach. Nie mogli nad nim zapanować.
Tego dnia jednak litery na nagrobku były idealnie widoczne. Ozdobnymi, zniszczonymi literami wypisano trochę dziwne przesłanie: &#8222Pamiętaj o tym, co łaczy nasze swiaty. Pomóż mi przedostać się do twojego&#8221.
Nigdy nie zrozumieli tych zdań, ale od tamtej pory starali się trzymać z daleka od tego miejsca. Za każdym razem, kiedy choć trochę zbliżali się do skraju tego lasu, opanowywał ich niezrozumiały strach i przerażenie.
Po roku od smierci dziewczyny pobliskie miasta obiegła alarmujaca wiadomosć: z miasta znikła następna dziewczyna. Nikt nie wie, dokad poszła i z jakiego powodu, ale podejrzewano, że ta sprawa ma jakiś zwiazek z ubiegłoroczną, dziwną śmiercią dziewczyny.
Tymczasem dziewczyna, która niedawno znikła, biegła z nadludzką prędkościa w stronę lasu. Nie wiedziała, gdzie biegnie, a tym bardziej po co, ale wiedziała to, że cos niebezpiecznego i nieludzkiego ja tam ciagnie. Wiedziała również, że nie może się temu czemus przeciwstawić&#8230

Shimmy... :*

dodane: 2006-02-16 18:28:03 ostatnia zmiana: 2006-02-16 18:28:03
Education, fornication, in you are, Go,
Education, subjugation, now you're out, Go,
Education, fornication, in you are, Go,
Don't be late for school again boy

I think me, I want life,
I think me, I want a house and a wife,
I want to shimmy- shimmy- shimmy through the break of dawn, yeah.

Education, fornication, in you are, Go,
Education, subjugation, now you're out, Go,
Education, fornication, in you are, Go,
Don't be late for school again girl

I think me, I want life,
I think me, I want a house and a wife,
I want to shimmy- shimmy- shimmy through the break of dawn, yeah.
I think me, I want life,
I think me, I want a house and a wife,
I want to shimmy- shimmy- shimmy through the break of dawn, yeah.

Indoctrination, of a nation,
Indoctrination of a nation,
Subjugation of damnation,
Subjugation of damna?

Don't be late for school again boy,
Don't be late for school again girl,
Don't be late for school again boy,
Don't be late for school again girl.

Co ja wiem o ...? Smieszne pytanie...

dodane: 2006-02-15 16:19:56 ostatnia zmiana: 2006-02-15 16:19:56
Jesli ktos, kto podpisał się jako "M" wie o mnie aż tyle, to... Mam prawo podejrzewać, kto to jest. I szczerze mówiac bardzo mnie zdziwiło, że te komentarze pojawiły się akurat wczoraj, kiedy ktos się dowiedział o tym, że kiedys słuchałam Britney. Ale to chyba moja sprawa, prawda? Gusta muzyczne ulegaja zmianie. To, że kiedys słuchałam hip-hopu, nie znaczy, że nie mogę słuchać Systemu, nie? Każdy ma prawo do tego, żeby słuchać tego, co mu się aktualnie podoba. I nie wiem jaki problem ma "M". Jesli nie chce to nie musi wchodzić na tego bloga. A to, że adres na niego zamiesciłam w swoim opisie, to też już moja prywatna sprawa. Mój opis, mam do niego prawo... dobrze że nie piszę jakichs idiotycznych cytatów z piosenek, bo one mnie po prostu denerwuja.
A co wiem o miłosci...? Przynajmniej więcej od tych ludzi, którzy nigdy z kims nie rozmawiali i mówia, że tego kogos kochaja. Tak przynajmniej myslę.
I niech pózniej nie będzie, że... A Tomka znam bardziej, niż niektórych ludzi, z którymi codziennnie się widuję. Chociaż myslałam, że ich znam, no ale... Najwyrazniej nie. Można znać kogos 3 lata i nie poznać go wcale.
I to niby ja jestem egoistka? Haha. Smieszne.
I niech mi ktos teraz cos powie. Usunęłam te teksty, które miały najwięcej komentarzy. Jesli maja kogos kłuć w oczy, to...
Jakos nie czepiam się innych, jak maja inne poglady niż ja i wyrażaja je na swoich blogach. To w końcu ich blogi i jesli mam napisać cos wrednego albo chamskiego, to wolę w ogóle tego nie robić. Każdy ma prawo do swojego zdania i nie rozumiem po co się od razu pluć o cos, co jest tak naprawdę nic niewarte. Bo do czego mi to? Po co mam pisać idiotyczne komentarze pod adresem innych? Tylko po to, żeby zrobić z siebie totalna idiotkę? Bo nie mówię kto, ale niektórzy tak tu wyszli.
A jesli chodzi o to, co piszę o Tomku... to niby dlaczego nie mam o nim pisać? Czyżby ten cały lub ta cała "M" była zazdrosna o to? Nie mam prawa go kochać? No, jesli tak to może istnieje jakies specjalne "prawo 'M'" które przewiduje karę dla mnie? Bardzo jestem ciekawa, jaki wyrok dostanę...
Dla mnie czepianie się takich szczegółów jest po prostu smieszne. A tym bardziej smiać mi się chce, jak czytam takie histeryczne wypowiedzi... "czy ty tego nie rozumiesz, do cholery??!!". To jest po prostu dla mnie żałosne.
I mam prawo to tutaj napisać. Bo to mój blog. I jesli ktos pisze takie farmazony, to sam się wystawia na krytykę. Bo dla mnie ktos, kto z histeria próbuje poprzeć swoje zdanie, jest po prostu... nie skomentuję tego.
A to, czy jestem z Tomkiem w takich stosunkach, czy nie, to już chyba moja sprawa. Nikt nie musi tego czytać, jak nie ma ochoty.
To byłby chyba koniec. I jesli ktos, kto ma takie zdanie o mnie i o moim blogu, ma moje gg, to lepiej żeby je wykasował. Bo nie zamierzam rozmawiać z kims takim.

Bez komentarza

dodane: 2006-02-14 20:40:47 ostatnia zmiana: 2006-02-14 20:40:47
Dzisiaj już na sto procent upewniłam się w tym, że jestem totalna, wredna jędza. Tomek czekał na mnie trzy godziny, a mnie nie było...
I wiesz co kocie? Zrozumiem, jak dasz sobie spokój z taka idiotka jak ja. Nienawidzę siebie samej za to. Po przeczytaniu tej wiadomosci po prostu zaczęłam ryczeć jak głupia. Tak już mam. Jestem nienormalna i do tego nie potrafię się opanować, jesli chodzi o płacz.
Nienawidzę się z całego serca. I gdybym się nie bała bólu, to sama bym sobie cos zrobiła. Jestem na siebie wsciekła i czuję się z tym wszystkim koszmarnie. Nie wiem, jak mogłam w ogóle... szczególnie w Walentynki, których co prawda nie lubię, ale inni moga je lubić. Na przykład Tomek.
W ogóle jestem na siebie wkurzona tym wszystkim. I tym, że mnie tu nie było, i tym, że zawsze wszystko muszę zwalić...
Ogólnie siebie nienawidzę. Może i E.. miała rację, że bojkotuje walentynki...? Może i dziwne, że się z nia zgadzam, ale czasami... czasami ma rację...

No dobra. Skończę już to. Mam dosyć na dzisiaj. Jestem zmęczona, wsciekła i chce mi się płakać. W ogóle nie wiem, po co tu jestem...

KONSULTANTKA AVONU!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-13 18:19:48 ostatnia zmiana: 2006-02-13 18:19:48
Mam dla wszystkich zainteresowanych ogłoszenie.
JESTEM KONSULTANTKA AVONU. NAJNOWSZY KATALOG 03/06 JEST JU¯ DOSTÊPNY. JESLI KTOS (Z PU£AW) JEST ZAINTERESOWANY ZAMAWIANIEM U MNIE KOSMETYKÓW, PROSZÊ O KONTAKT NA GG (7419077)
¯YCZÊ MI£EJ WSPÓ£PRACY Z FIRMA AVON.
Z GÓRY DZIÊKUJÊ.

Mały smuteczek...

dodane: 2006-02-13 17:41:07 ostatnia zmiana: 2006-02-13 17:41:07
Dostałam dzisiaj od Tomka cos... co można nazwać listem. Tylko przez gg. Strasznie mi się zrobiło smutno, że Cię tu nie ma misiu...I okropnie się na siebie wsciekłam, że nie potrafię Ci tego wszystkiego pokazać. Bo to niesprawiedliwe, że Ty bez przerwy jestes dla mnie cudowny i kochany, a ja zachowuję się jak ostatnia jędza. Strasznie trudno się ze mna dogadać tylko tyle potrafię teraz napisać. Mam ohydne wyrzuty sumienia. I nie mów, że każdy ma lepsze i gorsze dni, kocie. Ja jestem... no nie wiem. Ale musimy o tym porozmawiać. Jak będziesz miał czas, to proszę Cię... Wiesz że Cię kocham. I nie chcę Cię stracić tylko dlatego, że... robię fochy i marudzę nad soba.
No a poza tym myslę, że w tym roku Walentynki sobie odpuscimy... Bo to żadna radosć spędzać je samotnie i tylko udawać, że ktos jest obok.
Kocham Cię.
Bardzo Cię kocham...

Walentynki

dodane: 2006-02-13 16:54:38 ostatnia zmiana: 2006-02-13 16:54:38
Hehe! Nowa akcja! Przyłaczmy się do naszej koleżanki, ubierzmy się w czarne ciuchy, wyjdzmy na ulicę i RAZEM BOJKOTUJMY WALENTYNKI!!! To nasz nowe hasło! No nie Markoschi...?:PP
Ale tak żeby nikogo nie wrobić, to powiem, że akcja zaczyna się jutro ok. 15... Wtedy to już będę siedzieć u Waldusia i czekać, aż mi walnie kolejny komplement... Ludzie, on ma 50 lat!

Ale to szczegół. Walentynki moim zdaniem sa zupełnie normalnym dniem, ale poza tym sa FUUUUUUUUUUUUUUUUUU!!!!!
W ubiegłym roku mi Agusia dała walentynkę. Były brechty. Ale nic poza tym.
Dalej ta walentynkę mam...:P

Hmm, więc tak naprawdę to nie wiem, z czego tu się cieszyć na Walentynki. Z tego, że E.. będzie się obsciskiwała z £.. na korytarzu? Haha... już to widzę:PP
Ale szczegół. Nie chcę o niej pisać. A o nim tym bardziej:D

To chyba na tyle. Nie lubię Walentynek. Myslę, że Markoschi też, więc jestesmy razem:PP

Każdy jest inny...

dodane: 2006-02-12 20:59:30 ostatnia zmiana: 2006-02-12 20:59:30
...ale ja jestem nienormalna. Każda dziewczyna skakałaby z radosci na moim miejscu. A ja? Jak ktos głupi, to aż miło...
No bo sory, ale jak tak dalej pójdzie, to zostanę sama. Znowu sama.
Bo kto jak kto, ale ja potrafię dobijać ludzi. No nie? Bez przesady.
Agusia mówi, że to dlatego, że się nie przyzwyczaiłam. No, też racja. Ciekawe kiedy miałabym się przyzwyczaić? Wtedy, kiedy tylko Grzesiek się mna interesował? Smieszne...
No ale nieważne. Każdy ma gorszy dzień. Mój trwa już 3 dni. Ale to szczegół.

To wszystko staje się coraz bardziej pokręcone. Tylko tyle na ten temat powiem...

Oj... zaczynam dołować.

dodane: 2006-02-12 17:05:05 ostatnia zmiana: 2006-02-12 17:05:05
Jakby ktos się kiedys pytał, czego nie lubię w rozmowach, to już mówię. Proszę bardzo.

Czego nie lubi Diablica?
- podchwytliwych pytań,
- czepiania się szczegółów,
- dażenia do kłótni,
- wywierania presji przez rozmówcę
- zawieszania głosu w srodku zdania i odmawianie dokończenia,
- robienia z niej idiotki podczas rozmowy,
- wypominania,
- szukania dziury w całym,
- dawania do zrozumienia, że Diablica nic nie wie, i że nie powinna się wypowiadać na żaden temat,
- jawnego krytykowania Diablicy w sytuacjach dosć nieodpowiednich.

To chyba tyle. Ale tu chodziło tylko o rozmowy, nie o inne rzeczy:PP

Opowiadanko

dodane: 2006-02-12 15:49:39 ostatnia zmiana: 2006-02-12 15:49:39
Dziewczyna nie lubiła przechodzić wieczorem koło cmentarza. Miała po prostu takie swoje dziwactwo. I nic nie mogła na to poradzić.
Ale tego wieczora niestety nie miała innego wyjscia. Spieszyło jej się do domu, a krótsza droga prowadziła właśnie tamtędy. &#8222No cóż, przeżyję&#8230&#8221 &#8211 pomyslała. Nie miała wielkiej ochoty tamtędy isć, ale postanowiła nie dać się zwariować. I poszła.
Jak to zawsze bywa w małych miasteczkach, i tam krażyło wiele opowiesci i mitów o zjawach z cmentarza. Nie jeden mieszkaniec miał na ten temat cos do powiedzenia. Kilku rzekomo nawet widziało to &#8222cos&#8221, i to nie jeden raz, lecz praktycznie za każdym razem, kiedy przechodzili obok cmentarnej bramy.
Dziewczyna nie przejmowała się tymi opowieściami. Po prostu miała w sobie jakis sygnał ostrzegawczy, który właczał się za każdym razem, kiedy zbliżała się do miejsca pochówku zmarłych.
Tym razem jednak postanowiła go zignorować, bo naprawdę spieszyło jej się do domu. Przez jakis czas miała oswietloną drogę, ale w pewnym momencie blask latarni ulicznej przestawał docierać dalej. Kolejne latarnie były zepsute. Akurat do tego miejsca dziewczyna doszła, ale postanowiła nie poddać się swoim głupim lękom. Szła dalej.
Mijała kolejne metry cmentarnego ogrodzenia. Za nim widziała rzędy szarych, spowitych w mroku nagrobków. Zauważyła jakiś ruch, który, gdy mu się zbyt długo przypatrywała, po chwili ustał, zamieniając cmentarz w drętwą i nieruchoma powierzchnię.
Poszła dalej, ale przychodziło jej to z coraz większym trudem. Bała się tak, jak jeszcze nigdy dotad. Okropne uczucie.
Zbliżała się cmentarnej bramy. Nie była zamknięta, choć zwykle była o tej porze. Ale i tak dziewczynie nie robiło to różnicy. Cmentarz to w końcu cmentarz, i zamknięta brama wcale nie łagodzi tego obrazu.
Przyspieszyła kroku. Minęła bramę, starając się nie patrzeć w stronę nagrobków. Po kilku metrach, które przeszła, oddalajac się od bramy, poczuła na sobie czyjs wzrok. Miała jednak przeczucie, że oczy, które na nią patrzą, nie należa do żadnego człowieka ani zwierzęcia.
Szła dalej, starajac się nie zwalniać kroku. W oddali zauważyła nagle cos białego i wielkiego, co przeswitywało między drzewami. Dopiero po chwili doszła do wniosku, że to wielka figura anioła. Zdawała się górować nad cmentarzem. Dziewczyna starała się mu zbytnio nie przygladać, ale coś ciagnęło jej wzrok w tamtą stronę.
Co prawda nie słyszała za soba kroków, ale czuła, że cos za nia idzie. Katem oka dostrzegła jakis ruch, i mogłaby przysiac, że zauważyła długi, zakończony trzema jakby &#8222paluchami&#8221 czarny ogon.
Przerażona jeszcze bardziej przyspieszyła kroku. Teraz to już praktycznie biegła. Ale nadal nie mogła oderwać wzroku do anioła, który stawał się coraz bardziej widoczny, wyzierajac spoza zasłony drzew.
Nagle wydało jej się, że figura nieznacznie się poruszyła. Dziewczyna była już niedaleko końca cmentarnego parkanu. Za wszelka cenę chciała dotrzeć tam w jednym kawałku, choć nie wiedziała, czego tak naprawdę się boi.
Ostatni raz odwróciła się twarzą do anioła. Figura była jednocześnie piękna i przerażająca. Nagle anioł odwrócił głowę w stronę dziewczyny, i w nagłym blasku, który padł na tą groteskowa postać dziewczyna zobaczyła, że jego twarz wykrzywia usmiech. Ale nie taki zwykły. Twórca rzezby doprawił swojemu bohaterowi wampirze kły.
Przerażona dziewczyna pobiegła przed siebie, nie zważając na to, że cos nadal biegło za nią. Nie bała się, że za krawędzią płotu może coś na nia czekać. Po prostu chciała się stamtad jak najszybciej wydostać.
Może i dobiegłaby do celu, ale nagle tuż przed nia pojawiły się okropne, blade dłonie, próbujace ją pochwycić.
Dziewczyna próbowała odsunać się od nich dostatecznie daleko, by nie zdołały jej złapać.
Nagle cos przed nia wyrosło. Nie wiedziała, co to może być, ale postać, która pojawiła się przed nia, przekraczała jej wyobrażenia o zjawach.
Odziana w zwiewną, porwaną w niektórych miejscach szatę, z bladą twarzą, kruczoczarnymi włosami i oczami tego samego koloru, wydawała się być jednoczesnie diabłem i aniołem. Pochwyciła przerażona dziewczynę, zanim ta zdążyła się oswobodzić z jej uścisku. Gdyby ktos to zobaczył, najprawdopodobniej nie uwierzyłby własnym oczom.

***********************************************

Następnego dnia ktos przypadkowo znalazł dziewczynę. Natychmiast zadzwonił po pogotowie, ale niestety, już nie żyła. Po wystawieniu aktu zgonu lekarze nadal nie mogli uwierzyć &#8211 ich niedoszła pacjentka nie zmarła na skutek obrażeń wewnętrznych lub zewnętrznych, nie została też otruta czy zamordowana w jakikolwiek inny sposób. Nie była też na nic chora. Lekarze jednogłosnie stwierdzili, że ofiara miała na twarzy wyraz zakrzepłego przerażenia. Wygladało na to, że dziewczyna umarła po prostu ze strachu&#8230




Jak Ci się spodoba, Ismenko, to pisz! Napiszę więcej:D:D:D


Ej, no bez przesady!

dodane: 2006-02-12 15:15:04 ostatnia zmiana: 2006-02-12 15:15:04
Znowu snieg zaczyna padać. Ja się tylko pytam, kogo tutaj... nie napisze co.
Zimno mi, ludzie!
Agusia nie chce mi powiedzieć, w czym widzi postępy... Nie rozumiem, ale...
To teraz o niej napiszę tutaj...:D:D:D:D
Agusia to... Agusia. Lubi naszego Krzysia Szopę i nie może uwierzyć, że on chyba ćpa. Ale ja też nie mogę uwierzyć, bo on na takiego nie wyglada.
Agusia lubi również starego grzyba, który ma na imię Konrad. Kiedys przynajmniej go lubila, ale teraz to nie wiem... Może woli młodsze grzyby...?:P
Agusia lubi System. Tak jak ja. A wszystko to się zaczęło od Małego Jeżyka, którego obydwie ubóstwiamy...
Mały Jeżyk zaraził mnie, a Agusia też się przypadkiem zaraziła. I tak oto mamy epidemię Systemu.
Nie wiem, czy Krzysio Szopa też słucha Systemu, ale on chyba woli Kurta Cobaina. Ale sa gusta i gusciki. Mógł zmienić przyzwyczajenia.
Nie mam fotki Agusi, ale to i tak nie jest ważne.
Pragnę również zauważyć, że Agusia nazywa Krzysia Szopę jako "korki". Tylko dlatego, że kolo lubi grać w nogę:D:D:D
Agusia jest fajna. Ma sweet usmiech (nie smieję się z Ciebie!!!). I jest blondynka. Dobrze jej. Nie musi się farbować:D:D:D
Na razie to tyle o Agusi:PP
Dalsza częsć wkrótce:D:D:D

Powrót do przeszłosci :D:D:D

dodane: 2006-02-12 14:14:50 ostatnia zmiana: 2006-02-12 14:14:50
Wyciagnęłam wszystkie swoje smieci:D Znaczy się Futrzaka, następnego Futrzaka itd:D
No i mam tu niezły zbiorek... smieci.
Hmmm... zobaczmy, kiedy ja zaczęłam Futrzaka pisać... O macius, 25.09.2004. Hehehe. Dużo o Byku, Bocianie i Smarku... Za jakie grzechy...? Hehe.
Pózniej cos o Milanie... No i pojawiaja się karteczki:D Yeah bejbe.
O matko, wieczorki... Po co ja o nich pisałam? Ale by była lipa, jakby ktos to zobaczył... Wsadzę to kiedys do kominka chyba, bo za dużo dowodów rzeczowych tu jest:D:D:D
A może i nie? Trochę szkoda...
O, i o Brudzie jest... Pamiętna randka na £ukawce:D Ale brechty!
Uuuuuuu! Maciek jest! ajajaj... lipa, lipa...
No dobra, może jakos to będzie...? Heh...

Nie wkurzać Diablicy

dodane: 2006-02-12 12:31:27 ostatnia zmiana: 2006-02-12 12:31:27
Jesli to ty, Paweł, jestes autorem tego komentarza dotyczacego mojej notki o satanizmie, to ci cos powiem. Teraz juz wiesz chyba dlaczego się na ciebie wsciekam. Denerwujesz mnie. Jestes zwykłym pozerem i zachowujesz się jak skończony idiota. Nienawidzę takich ludzi.
Poza tym myslisz z niewyjasnionych przyczyn, że jestem zazdrosna o twoje układy z Ismena. Tylko tak naprawdę nie wiem o co mam być zazdrosna. Prawie cię nie znam, ale znam wystarczajaco dużo, żeby cos stwierdzić. Lubisz uchodzić za kogos, kim wcale nie jestes. I nie mów mi, że ja kims jestem albo nie. Bo akurat to nie wierzę w twoja intuicję.
Może i jestem głupiutka jak but. Ale przynajmniej mam swoja dumę i potrafię się przyznać do siebie. Nie podpisuję się czyims imieniem i nazwiskiem, tak jak ty.
I nie mów mi, co mam robić. To, że masz 20 lat, nie znaczy, że możesz mi cokolwiek dyktować.
A jesli to nie ty, to i tak niczego nie cofam. Po dzisiejszej rozmowie przekonałam się, że nie myliłam się za bardzo jesli chodzi o twoja ocenę.
I daj mi wreszcie spokój.

Szczęsliwa dziesiatka

dodane: 2006-02-12 12:07:26 ostatnia zmiana: 2006-02-12 12:07:26
Dzisiaj mija 10 dni, od kiedy wyznalismy sobie z Tomkiem miłosć.
Wiesz misiaczku, jak Cię kocham?
Niedługo minie 2 tygodnie... Będzie cudownie.
Czasami tylko zastanawiam się, dlaczego to ja a nie ktos inny. Nie narzekam ani nie marudzę, ale nie codziennie zdarza się cos takiego, prawda?

Jestem dziwna. To już potwierdzone naukowo.

miodzio

dodane: 2006-02-12 11:39:54 ostatnia zmiana: 2006-02-12 11:39:54
Zamarzło nasze serce wspólne serce,
Zamarzły wspólne nadzieje.
A najbardziej z wszystkiego&#8230
Najbardziej brakuje mi Ciebie.

I nikt nie cofnie już tego,
Co stało się z naszą miłoscia.
Nikt nie odmrozi serca,
Bo zimno jest jego słaboscia.

Tak nasza miłosć umarła
Znikając pod taflą lodu,
A z tego,
Co było kiedys,
Został nam tylko smak miodu.

Na zamarzniętych ustach.


Misiosław Wkurzajacy

dodane: 2006-02-12 11:30:15 ostatnia zmiana: 2006-02-12 11:30:15
Byłam na dworku. Konrad znowu siedzi. Czyżby się uczył? Sesja? Haha... dobre, dobre...
Widze jego zarys przez okno...:D
Ach, jaki czarny ten zarys...:D

Oj dobra, więcej nic nie piszę na ten temat, bo...
Poszedł:D

Nuuuuuuuuuuudzi mi się.
Misiosław wrócił z Alp wczoraj... Czyżby był ze swoja foczka? A z reszta, co mnie to obchodzi? Jeszcze zobaczymy, kto przez kogo będzie się dołował. Kocham cię Misiosławie, wiesz? Ale mam chłopaka. Tak. Pasuje? Bo mi wtedy nie pasowało. A teraz mam cię za przeproszeniem w dupie.

Wisniowa księżniczka

dodane: 2006-02-12 11:08:58 ostatnia zmiana: 2006-02-12 11:08:58
Skad mi się wzięło to, że kocham czerwony? Od czerwonej bluzy Bociana... Ale nie tylko.
Kocham smoki:D Takie czarne, smukłe... Najlepiej po lewej stronie w dole brzucha jakiegos cudownego faceta...
Niekoniecznie Konrada. On nie jest doskonały. Może z wygladu jest, ale tak naprawdę to... Miałabym powody, żeby polemizować na ten temat:D:D:D

Tomus mój koffany już wstał. Poszedł się umyć... A ja znowu tu jestem:D

Przed chwilą widziałam matkę Konrada przez okno. Przynosiła swieżutkie bułeczki dla zmęczonego synka... Ja nie wiem, żeby mieć prawie 25 lat i tak się dawać matce... To już po prostu czysta żenada. Przynajmniej ja tak myslę.
Przecież Baska jest od niego 13 lat młodsza... Nie powinno tak być.

Cos jeszcze o satanizmie... i o katolikach przy okazji.

dodane: 2006-02-12 10:48:09 ostatnia zmiana: 2006-02-12 10:48:09
Nie rozumiem niektórych ludzi. Jak ktos wspomni o satanistach, to od razu zaczynaja histeryzować, że to największe zło i w ogóle totalne dno. I od razu z tekstami, jakie to było masowe samobójstwo gdzieśtam i w ogóle. Ale dlaczego ludzie oceniaja cała grupę na podstawie kilku oddzielnych jednostek? Dlaczego zaraz jest wielki wrzask o to, że Szatan nas opęta itd? Jak ktos chce to i tak go opęta i tak. Każdy wierzy w to, co chce i dlaczego mamy się stosować tylko do tego, co mówi kosciół?
Zasady koscioła sa beznadziejne (moim zdaniem, nikomu go nie narzucam). Kosciół każe nam żałować za wszystko. Za smutki i za przyjemnosci. Mamy się spowiadać z tego, że żyjemy i że myslimy o samobójstwie.
¯ycie to grzech, a jednoczesnie smierć też jest grzechem. Więc co nim nie jest? Przed smiercia człowiek zawsze musi się wyspowiadać. Ale po co? Jesli i tak będzie miał na koncie smiertelny grzech - własna smierć. I tak nie pójdzie do "krainy wiecznych łowów". Bo ma smiertelny grzech.
To jest po prostu bez sensu. Katolicy spowiadaja się obcym ludziom (księżom), choć tak naprawdę nie wiedza po co. Co im to daje? Niektórzy twierdza, że czuja sie po tym "lżejsi". Nie chcę być wulgarna, ale równie dobrze moga sobie łyknać głębszego. Taki sam skutek. I tu i tu mamy pózniej kaca. Ale w przypadku spowiedzi tylko moralnego...

Równie wielki sens tkwi w chodzeniu do koscioła tylko po to, żeby popatrzeć się na innych. Na to, czy sasiadka przyszła, i czy koleżanka z pracy ma te nowe norki, o których tyle mówiła. Klepanie wyuczonych linijek to nie modlitwa. Nie będę nikomu mówiła, co dla mnie jest modlitwa, bo to tylko i wyłacznie moja sprawa.

Piszę to dlatego, że mam prawo do wyrażania swoich pogladów. Jesli ktos ma jakies zastrzeżenia do moich notek, to bardzo proszę o komentarze. Chętnie się z nimi zapoznam.

I dziękuję na przyszłosć.

Kochanica Francuza:D:D:D

dodane: 2006-02-12 09:42:10 ostatnia zmiana: 2006-02-12 09:42:10
Znalazłam u siebie w domu ksiażkę o dosć smiesznym dla mnie tytule. "Kochanica Francuza". Hmmm... Francuza? Może tego Bocianowatego? hehehehe:D
Nawet tego nie czytałam. Zaczęłam. Takie głupie, że... Głupsze od Bociana:D

Uuuuuuuuu, nuuuuuuuuuuda

dodane: 2006-02-12 09:29:00 ostatnia zmiana: 2006-02-12 09:29:00
Cos mi się snilo. Ale nawet nie pamiętam co. To było dziwne. Wiem, że znowu tam był Tomek i ktos jeszcze... Czyżby Grzesiek? Nie wiem. Ale strasznie mi było smutno i nie wiedziałam, co mam zrobić. Chyba sniło mi się, że Tomek mnie zostawił. Ale nie wiem. Nie pamiętam.
I była tam jeszcze Monika. I Konrad. Oni siedzieli obok siebie przy jakims stoliku (troche był duży kontrast między nimi, ale...:D Nie czepiam się szczegółów).
No i... cos się jeszcze działo. Ale wiem, że to było złe. Przynajmniej dla mnie.
Okropnie się teraz czuję. Tak jakby to było... przeczucie? Możliwe...

Czekam na Tomka i na bejbe...

dodane: 2006-02-12 08:55:16 ostatnia zmiana: 2006-02-12 08:55:16
Z tego co wiem, Tomek spi do 11, bejbe też cos koło tego... No ale poczekam. W końcu nikt mi nie kazał tak wczesnie wstawac. Prawda?:D
Heh, może Agusia się pojawi... Fajnie by było.

Kocham Cię Tomek. I Ciebie bejbe też:D:D:D



Przesadzam? Hehe. Zaraz wprowadzimy klimat E.. (dla bezpieczeństwa tego nie napiszę:D).

Czego najbardziej nienawidzę?

dodane: 2006-02-12 08:24:34 ostatnia zmiana: 2006-02-12 08:24:34
Mam być szczera? Najbardziej nienawidzę laleczek z porcelany. Może i sa piękne, ale... dla mnie wygladaja tak, jakby nie były tylko lalkami. Poza tym sa zimne.
Miałam kiedys taka, to wiem. Jej twarz i ręce sa lodowate. I jeszcze te oczy... Takie martwe, a jednoczesnie cos w sobie maja.
No i sukienki. Która porcelanowa lalka nie ma szeleszczacej szyfonowej sukienki? ¯adna. To ma w sobie cos magicznego. A jednoczesnie złowrogiego.

Ok, jestem dziwna. Ale co ja na to poradzę, że na widok przeszklonej półki pełnej porcelanowych cudeniek przechodzi mnie dreszcz?

I to nie ma nic wspólnego z laleczka Chucky.

Aha. No i nienawidzę czegos jeszcze. Nie obraz się Pomponi, ale to Pussycat Dolls. Po prostu ich nie trawię. Tak samo uwielbiam Tokio Hotel...
Ale to już inna sprawa. Mam nadzieję, że nie obraziłam Twojej własnej wersji "Don't cha", Ismenko...:D:D:D

Buziaki dla wszystkich! Na dzień dobry:D

A jesli chodzi o Avril, to...

dodane: 2006-02-12 08:03:42 ostatnia zmiana: 2006-02-12 08:03:42
To nie słuchałam jej bardzo dawno. Prawie tak dawno, jak przestałam pisać wiersze. Czyli bardzo dawno.
Ale dzisiaj mnie cos natchnęło i chyba skrobnę parę linijek. W ramach dowartosciowania i zabicia nudy. Każdy pretekst jest dobry.

No a teraz może... cos ode mnie? Hehe, jakbym to nie ja pisała ten blog:D
Ale cos takiego... osobistego.

Gdy zapłonie pierwsza gwiazda
Na niebie czarnym jak żałobny całun,
Zbierzemy się razem
Pod jednym z tych ciemnych drzew,
Które nie mają duszy.

W tą zimową noc,
Posród szalejacej wichury,
Gdzie nie widać nawet błysku ostrza noza.
Zbierzemy się tam,
By być razem.
Ten ostatni raz.

Już nigdy więcej.

Wstałam! Co za sukces:D

dodane: 2006-02-12 07:53:38 ostatnia zmiana: 2006-02-12 07:53:38
Przespałam only 5 godzin i jakos jeszcze się trzymam... Jak szłam spać, to u Konradka jeszcze się swieciło. No, każdy spi o innej porze dnia. Niektórzy w południe...:D
Znowu mi zimno, ale już rozpaliłam w swoim piekiełku. Jakby co to przytulę się do goracej szyby. Może mi pomoże...? Hehe... To się zaczyna już robić smieszne.
I trochę żałosne jak dla mnie.

Zagadał do mnie na czacie jakis "Pan i Władca"... Dobrze że nie "Władca pierscieni":D:D:D
Frodgardzina by się załamała...

Heh, ktos się już tłucze na dole. Do czego to doszło? A piekiełko się pali...

Na gg sa słownie trzy osoby. Ja, Bocian i jeszcze jakis facet. Bocian widocznie nawalony (wystarczy popatrzeć na opisy....), a z tym facetem teraz gadam. Duży wybór, nie ma co...

Zaczynam się rozmrażać! Wreszcie...

Ciekawe, kiedy będzie następny koncert z Bartusiem... Chociaż to się robi już nudne. Cały czas spiewamy to samo i zawsze jestesmy tym tłem, które nie ma nic do powiedzenia.

Ale czy nie zawsze tak jest? Jak się nie ma ukończonych 18 lat, to zawsze każdy gada, że...
"To przecież jeszcze dziecko!". Takie dziecko... Aha, już.

Nuuuuuuuuuuuudy. Nie mam co robić.
Skończyłam gadać z tym facetem. Był tak nudny, że można się załamać (załomać, przepraszam:D:D:D).

Spiacy Konradek

dodane: 2006-02-12 01:34:12 ostatnia zmiana: 2006-02-12 01:34:12


Ten ktos jest tak podobny do Konrada, że... Tylko jest starszy o 7 lat.
Teraz znowu widzę tego metala przez okno... Tatuażu nie pokazuje, bo jemu też zimno... Ciekawe co Frodgard porabia? Może przygotowuje się do swięceń? Hehehe...
Konradek skończył się uczyć. Położył głowę na biurku i...? No własnie nie wiem, bo ja podniósł:D
Co on robi o tej porze? Luuuudzie...

Zaraz lecę spać. Nie zasnę, ale... Może przynajmniej się zagrzeję... Wiadomo?
Już godzinę tu siedzię.. Jak ten czas szybko leci, ja nie mogę... ¯eby nie powiedzieć czegos mocniejszego w razie odwiedzin małej...

Mój braciszek/siostrzyczka (nie wiadomo jeszcze co to jest) dzisiaj się poruszyło. Hehe, czas najwyższy... czwarty miesiąc:D:D:D
¯eby była dziewczynka... będzie mała lady goth:D
Jak siostrzyczka (ja oczywiscie, jakby ktos nie skojarzył:D:D:D)

Hej Bocian, ja naprawdę wiem, że jestes dostępny. Ale tak mnie to teraz obchodzi, że... Zobaczymy, czy masz mnie na liscie.
Nie masz, ty chamie. No i dobrze. Ania odeszła w niepamięć, hmmm?
Jestes smieszny. I idiotyczny.

Znowu doła łapię. Do czego to dochodzi... Przez takiego Bociana... No nie...
To nie dla mnie.

Ojoj... Konrad wstał. Co on tak łazi? Hehe. Może (wreszcie) pisze pracę magisterska? Hehehe... Znowu leży. Biedny...
¯eby tylko jutro się nie pytał, co tak długo robiłam, bo by dopiero było... wesoło:D

JA NIE CHCÊ DO BUDY!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
To nie fair.

Bocian kogos ma...

dodane: 2006-02-12 00:59:15 ostatnia zmiana: 2006-02-12 00:59:15
To już w miarę pewne. Może i jest brzydki, ale... To w końcu skejt, a skejci maja to cos... Nie, żebym była zazdrosna, ale... No bez przesady:/
Tomek poszedł spać, a ja dalej siedzę. Ostatni dzień tak naprawdę. Już nikogo nawet na gg nie ma, żeby pogadać...

Teraz poczułam się taka samotna. Może i jestem jaka jestem, i czasami trudno ze mna żyć, ale... Jesli ktos od prawie 24 godzin z nikim prawie nie rozmawiał, to cos jest nie tak.

Chyba dopiero w nocy wszystko co złe zaczyna ze mnie wychodzić. Bo to wszystko nie ma sensu. Ja też nie mam sensu. Ja - anemiczka farbujaca włosy na wisniowo. Hahaha. Bardzo smieszne.

A Konrad się uczy...

No i jest w tym jakis sens? Myslę, że nie. Nie ma sensu to, że chcę isć do Czartorycha. Nie dostanę się na 100%. Sama mogę to potwierdzić.
Bez sensu jest to, że nie mam z kim porozmawiać o tym, co mnie gryzie.
Bez sensu jest to, że nie mogę zasnać o tej porze, chociaż mnie trzęsie z zimna i dosłownie się telepię.
Nie ma sensu to, że zmieniłam styl z małej skejciary na E.. i to, że słucham Systemu jak uzależniona.
Nie ma sensu również to, że chodzę ze Smarkiem do klasy i to, że rzygać mi się chce jak myslę o powrocie do budy.
To wszystko jest bez sensu.

Ale gdybym mogła wybierać, to nie zamieniłabym się na życie z taka powiedzmy... Agniesia z domku obok. Bo co ona ma z życia? Przyjaciółkę Karolinkę? Smieszne...
Ja też niby nic nie mam. Ale przynajmniej wiem, kim jestem. Albo raczej jaka jestem.
Jestem dziwna. Ale nawet jesli cos jest ze mna nie tak, to trudno. Nie zamierzam się zmieniać. Bardzo mi przykro, ale nie. Już się nie zmienię.
I tak muszę wywalić ta skejtowska bluzę. Wzbudza we mnie przykre wspomnienia.

I wiesz co Tomek? Muszę Ci za cos podziękować. Bo dzięki Tobie dowiedziałam się czegos więcej.
Nieważne jest to, kim ktostam jest. Ważne jest to, co czuje i to, co ma w sercu. A reszta jest tak samo ważna jak to, co teraz robi Bocian ze swoja nowa laleczka.

Kocham Cię i nie wyobrażam sobie, że może Cię kiedys zabraknać. Teraz jest mi zimno, ale staram się o tym zapomnieć. Zaraz pójdę spać, tak jak obiecałam. Ale to zaraz.
Widzisz... Już nie raz się dowiedziałam, że miłosć to dla niektórych tylko puste słowo. Niektórzy wierza w "miłosć od pierwszwgo wejrzenia". Tylko na czym ona polega? Na tym, że chłopak widzi dziewczynę i już mysli o niej w kategorii "dobry towar". To jest miłosć od pierwszego wejrzenia. Powinna się nazywać "od pierwszych dokładnych oględzin".
Może dlatego zawsze się przejeżdżałam po tym wszystkim z takim poslizgiem... No, ale doswiadczenia robia swoje. Już się nie bujam w przypadkowych kolesiach z budy, którzy tylko wygladaja. Z reszta teraz już nawet nie mialabym się w kim bujać.

Czasami jak mnie cos bierze, to piszę i piszę... i skończyć nie mogę. Najwięcej to Agusia i Argonka o tym wiedza... jak piszę do nich listy:P
Ale teraz przynajmniej wiem o co mi chodzi. Wiem, kogo kocham i kto dla mnie naprawdę dużo znaczy.
A ten przesad z zegarkiem to chyba naprawdę cos daje, wiesz Agus? Wiem, że mi dał bardzo dużo.

Kocham Was wszystkich. A najbardziej Ciebie Misiaczku.

Dla marudnej i upierdliwej z deka Ismeny:D:D:D

dodane: 2006-02-11 23:11:27 ostatnia zmiana: 2006-02-11 23:11:27
Tak bejbe, mam kogos for you. To znaczy... On może i jest dziwny, ale fajny. I bogaty. Spodoba Ci się.
Ma na imię Grzesiek. Nie TEN Grzesiek. Ten ma 19 lat. Jest fajny. Tylko tyle mogę powiedzieć bejbe.
Więcej dowiesz się rozmawiajac z nim osobiscie...
:D:D:D

Maleńka prosba do wszystkich!!!

dodane: 2006-02-11 23:05:59 ostatnia zmiana: 2006-02-11 23:05:59
Jesli tu wchodzicie, to pliska!!! Piszcie komentarze! To dla mnie naprawdę ważne, bo to mój pierwszy blog. I chciałabym wiedzieć, co o nim myslicie.
Dziękuję na przyszłosć.
Buziaki dla wszystkich.

Miłego czytania!!!

Brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-11 22:53:04 ostatnia zmiana: 2006-02-11 22:53:04
Kto wymyslił zimę?? Na pewno nie ja. Pojutrze już do budy a ja tu zamarzam. Cos jest nie tak... Nawet w "Kręgu krwi" nie było takiego koszmarnego zimna.

Jak zamarznę, to przynajmniej mnie pogrzebcie jakos przyzwoicie.

Oho, Agniesia poszła... A może to była jego matka...? Hehe, slepa jestem, skad mam wiedzieć?
Widzę tylko, że wyładniał przez te pół roku.

Ooooo... poszedł sobie:/
Pewnie ja tak na niego działam:D:D:D
I dobra. Cieszę się!!!
Haha. Schował się? A może zajęty...? Hehe.. Ciekawe czym...? Może lubi być w samotnosci...?
Ale ja nic nie mówię..:D

O fuck! Ona tu jest! Ta cała Agniesia... Ohyda.

dodane: 2006-02-11 22:26:57 ostatnia zmiana: 2006-02-11 22:26:57
Co za bezguscie. Ja naprawdę nie wiem, jak można siedzieć o tej porze z dziewczyna o jej wygladzie i... uczyć się. No to jest po prostu... ohydne?
Chyba tak. Aż mi się zimno zrobiło z obrzydzenia. Ja tu chciałam dzisiaj w spokoju zasnać, a teraz to... Nawet nie myslę jakie koszmary mi się przysnia.
Po co ja przez to okno wygladałam? Nie żebym na niego patrzyła zbyt często. Po prostu każda ćmę ciagnie do swiatła, a ja lubię ciemnosć, więc... Może to i nie ma żadnego sensu, ale przyjazń Małego Jeżyka z Maćkiem też nie ma (chyba, że to rzeczywiscie jego brat...).
Ale czy ja się łapię szczegółów? Ne ne ne!
Koffam Małego Jeżyka. Za sama naszywkę:D

¯artuję, żartuję! Kocham tylko jednego faceta na swiecie. I to się nie zmieni...

No nie! To jest obrzydliwe! Co ona tu wogle(:P) robi? ja tego nie rozumiem!
Chyba się całuja... Fuuuuuuuuuuuuuuuuuu! Nigdy więcej nie wyjrzę przez okno! Uraz do końca życia!!!!

Hmmm... Tym razem cos o 'Kręgu krwi'

dodane: 2006-02-11 21:30:04 ostatnia zmiana: 2006-02-11 21:30:04
To typowy horror o satanistach. Tylko że zauważyłam ze zniesmaczeniem, że stawia on ich w niezbyt łaskawym swietle. Wręcz przeciwnie. Satanisci to według autora najgorsze zło i zepsucie. W ksiażce przeważaja opisy okrutnych tortur i morderstw. Nie rozumiem tego podejscia B.Kinga. To wszystko co opisał może i jest emocjonujace i wzbudza dreszcz zainteresowania, ale w żadnym wypadku nie okresla prawdziwego oblicza satanizmu. To wszystko zwykłe przesady i zniekształcone fakty. Może i większosć satanistów jest okrutna, ale na pewno na poczatku nie strasza swoich przyszłych ofiar. Raczej staraja się je podejsć i skusić na wstapienie do siebie.
Poza tym nie mogę zrozumieć, w jaki sposób ta cała Andrea nie zauważyła, że jej męża nie ma popołudniami w domu. To po prostu niemożliwe, żeby Magister Inferi mieszkał ze stuknięta producentka kosmetyków (i był jej mężem!), która też ma kota na punkcie satanizmu i żadne z nich nie wie nic o tym drugim.
Czy Andrea nigdy nie grzebała w pokoju męża? Czy nigdy nie znalazła maski kozła, której używał? Poza tym skad ta cała Steffi Holt wiedziała o Joshu? Czy normalny satanista mówi swojej sekretarce, która jest katoliczka, o tym, co robi w wolnym czasie? To wszystko jest takie... zamotane. Może nasz kochany pan King (nie Stephen! nie mylić go z Bernardem!) zastanowi się najpierw i przeczyta cos na ten temat, a nie wypowiada się w taki sposób.
Poza tym poczęcie istoty szatańskiej na pewno nie może odbyć się na zwykłej skrzyni! No chyba tu kogos... Nie napiszę brzydko, ale tak własnie pomyslałam.
Dostałam nagrodę za recenzję ksiażki Marty Fox i nawet osobiscie mi pogratulowała, więc niech nikt mi nie mówi, że tego nie potrafię. A "Krag krwi" po prostu krzywdzi satanistów. Bo to wszystko nieprawda.


Toxicity (yeah bejbe!!!)

dodane: 2006-02-11 20:29:01 ostatnia zmiana: 2006-02-11 20:29:01
Conversion, software version 7.0,
Looking at life through the eyes of a tire hub,
Eating seeds as a past time activity,
The toxicity of our city, of our city,

New, what do you own the world?
How do you own disorder, disorder,
Now, somewhere between the sacred silence,
Sacred silence and sleep,
Somewhere, between the sacred silence and sleep,
Disorder, disorder, disorder.

More wood for their fires, loud neighbors,
Flashlight reveries caught in the headlights of a truck,
Eating seeds as a past time activity,
The toxicity of our city, of our city,

New, what do you own the world?
How do you own disorder, disorder,
Now, somewhere between the sacred silence,
Sacred silence and sleep,
Somewhere, between the sacred silence and sleep,
Disorder, disorder, disorder.

New, what do you own the world?
How do you own disorder, disorder,
Now, somewhere between the sacred silence,
Sacred silence and sleep,
Somewhere, between the sacred silence and sleep,
Disorder, disorder, disorder.

When I became the sun,
I shone life into the man's hearts,
When I became the sun,
I shone life into the man's hearts.

Dziękuję za ofertę prywatnego błyszczyka... Chętnie skorzystam kocie... Tylko... wiesz ile ja używam błyszczyka? Bardzo duuuuuuuuuużo misiu...

Cos dla Ismenki:*

dodane: 2006-02-11 19:42:47 ostatnia zmiana: 2006-02-11 19:42:47
Nie płacz bejbe! Znajdziesz sobie takiego "Konradka"! Będzie piękny, boski i bez żadnej rudej Agniesi. I będzie Cię kochał! Naprawdę. I będzie tak kochany jak Tomek, nawet nie zauważysz i już się zakochasz. Ja Ci to mówię bejbe!!! Przeczytaj sobie w horoskopie, co Cię czeka:D:D:D
Mi się sprawdza:D:D:D

A teraz zrobimy klimat E.. i...?
Ismenko, przeslij mi jeszcze jakies zdjatka... Ok?
Koffam Cię bejbe!!! Będzie dobrze:D:D:D

3maj się!!!



Konrad jest do niego podobny. Tylko że ma ten tatuaż na brzuchu i (miał) brodę...
O mięsniach nic nie wspomnę, bo ktos się na mnie obrazi... A tego nie chcę!!! Ne ne ne...

Nie wierzę po prostu...

dodane: 2006-02-11 19:25:14 ostatnia zmiana: 2006-02-11 19:25:14
Miałam już o nim nie wspominać. Ale tak mi się smiać chce, jak o tym myslę...
Konradek jest tak cudownie boski (no własnie...:/ boski), i mi się tu rozbiera przed oczami... On jest po prostu niemoralny! Mieć taka cudowna Agniesię i... cos takiego? Skoki na boki? Hehehe. Mam nadzieję malutką, że on nie ma tego adresu. I że nie wie co o nim wypisuję... Ale by była lipa...
Cała ulica by się dowiedziała i... Uuuu...

A co mnie to obchodzi? I tak się niedługo przeprowadzam z tej dziury!!! Hahaha. Ugryzcie się wszyscy.



To mój kochany System... Ach...:D

Kamerka jest cudowna!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-11 19:08:43 ostatnia zmiana: 2006-02-11 19:08:43
Mmmm... Dzisiaj dwie godziny spędziłam z nasza kamera...:D:D:D
Jest cudowna!!!
Tylko nie mogę zdjęć przesłać... Beznadzieja.
No, ale jakos spróbuję... Muszę przecież zdjęcie Frodgarda jakos wsadzić...

A Konrad siedzi i zawija:D:D:D
Nie wiem co robi. A co mnie to obchodzi? Rudej Agniesi nie ma...? Jaka szkoda! Och, tak mi przykro...

A poza tym to... nuuuuuuda.
I mam jeszcze pytanie... Po co ja całe wakacje siedziałam na schodach...? :):):):) Ale przynajmniej Lady wychowałam jak trzeba :]

Konradek pojawia się coraz częsciej... Slub już wkrótce.

dodane: 2006-02-11 16:11:04 ostatnia zmiana: 2006-02-11 16:11:04
Nie wiem już, co o tym mysleć. Nasz piękny brunet chyba zamierza zmienić swój stan cywilny w miejscowym Urzędzie Stanu Cywilnego z niejaka Agnieszka.... Ruda, brzydka... Ohyda.
Bardziej pasowałaby do Bruda, ale ja nie jestem tu po to, żeby łączyć pary ze soba... :D:D:D
Ale nie bój się Konradku! Nic nie zrobię Twojej dziewczynie! Chociaż... mogłabym ja złożyć w ofierze... Np. w następna sobotę...
Ale chyba zrezygnuję. Nie zniosłabym pogrzebu...( Hehehe...
Ale jesli mnie nie zaprosza na slub, to chyba się zemszczę...
Zemsta będzie słodka... :D

Hmmm... nic nowego :D

dodane: 2006-02-11 15:55:16 ostatnia zmiana: 2006-02-11 15:55:16
Czekam na Tomisława wspaniałego) i trochę się nudzę...
Ale nic straconego. Jeszcze spędzimy ze soba duuuuuuuuuuuużo czasu (mam nadzieję...)...
Kocham Cię Misiaczku. Tak bardzo, że nawet sobie tego nie wyobrażasz.
No ale to tyle na razie...
Kocham Was wszystkich!!!!

Frodzio!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-11 14:22:07 ostatnia zmiana: 2006-02-11 14:22:07
Frodgardzino, nie uwierzysz!!! Dzisiaj sobie grzecznie szłam do sklepu (za grzecznie jak na mnie...), a tu Frodgard!!! Z mamusia!!! A mamusia (jego) do mojej: Dzień dobry...
A ja taka... eee? To wy się znacie...?
A moja: A, tak trochę...
No nie, ale brechty... Tego się nie spodziewałam... tak szczerze mówiac.
No ale już niedługo się z Frodziem będziemy codziennie widzieć!!! Ten transport publiczny to jednak super sprawa...


No nie wiem, nie wiem...

dodane: 2006-02-10 21:15:07 ostatnia zmiana: 2006-02-10 21:15:07
Ktos cały czas mi pisze komentarze... Ciekawe, ciekawe... ciekawe kto...?:P
Chyba już wiem... Tylko kim jest ten Roman...? Ujawnij się Romanie!!! Tomek jest o Ciebie zazdrosny...:D
Ale nie musi... Już chyba wystarczajaco dużo o tym pisałam, prawda?
Kocham Cię Tomek! A na razie to idę sobie... Jutro pewnie napiszę!!! Papapapa

Tylko dla Garnków

dodane: 2006-02-10 16:07:34 ostatnia zmiana: 2006-02-10 16:07:34
Hmmm.. Wiesz co Frodgardzino? Przysnił mi się Frodgard. Ale wydawało mi się że urósł i że ma dłuższe włosy! Haha! Miał takie loczki, że... Szopa forever:D:D:D
I się do mnie usmiechnał. Tylko że... on nie miał zębów. I to było najlepsze! Hehe, Frodgardzino, nie załamuj się! To był tylko sen:D:D:D Argonek niestety mi się nie przysnił, ale... Wszystko przed nami. Jesli kiedykolwiek wejdziecie na tego bloga, to... Macie tutaj to ohydne zdjęcie. Specjalnie je tu wsadziłam, żeby sobie oszpecić moje cudowne wyniki pracy...
Jak można tego nie docenić? No jak?? Hehe...

Piekiełko się pali....

dodane: 2006-02-10 14:46:27 ostatnia zmiana: 2006-02-10 14:46:27
Ismena mi się nie chce wpisać... Co za mały chamek... Ja już nie wiem.
Ale najlepsza to E.. dzisiaj była. Po prostu taki gryps, że by się Bocian uśmiał...
Apropo Bociana, to mam jego zdjęcie. I je tu pokażę... Niech chłopak ma rozrywkę....:D:D:D
A raczej nagłośnienie:D:D Takiego... No, ale szczegół.
A oto i on...
Stara ropucha:D



Ahaha!!!! teraz to dopier będzie...
Jak zobaczy... Nawet Sz.. mi nie pomoże. Uuuuuuuu

Tomka nie ma...

dodane: 2006-02-10 14:13:56 ostatnia zmiana: 2006-02-10 14:13:56
Siedzę sobie sama, Tomka mojego koffanego nie ma, trochę się nudzę... Ale zaraz moje piekiełko zapłonie i będzie ok:D
Tak myslę...

Ismena mi napisała, że za dużo różyczek mam... O Ty... :D
Zobaczymy, co to znaczy dużo różyczek, demonie:D:D:D
Kocham różyczki. I nie tylko. Tomka też kocham:*:*:*:*

Zimno, zimno...

dodane: 2006-02-10 13:44:30 ostatnia zmiana: 2006-02-10 13:44:30
Jest mi zimno. Zaraz zapalę swoje prywatne piekło:D
Wiadomo o co chodzi... chyba.
Szkoda, że Cię tu nie ma... Bylibysmy razem w naszym prywatnym piekle.
Wiesz, że Cię kocham?
Ale nawet nie wiesz jak...
Już niedługo się dowiesz, kocie.
Pada snieg... Ciekawe po co...?

To chyba tyle na razie:D

Kocham Cię Tomek!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

dodane: 2006-02-10 12:08:05 ostatnia zmiana: 2006-02-10 12:08:05
Wiesz, może nie pisałam Ci tego bezposrednio, ale trudno napisać takie rzeczy od razu, do Ciebie.
Ale tak naprawdę to założyłam tego bloga po to, żeby móc tak wyrażać swoje uczucia do Ciebie. Tak inaczej.
Może i jestem dziwna, ale taka już jestem. Wszystko robię na odwrót. Może dlatego, że jestem diablicą...?
Więc mówię, że kocham Cię najbardziej, jak potrafię. I chcę Ci to pokazywać już teraz, nie kiedyś tam. To sie dla mnie liczy najbardziej. To, że kochamy się nawzajem i nie zapominamy o sobie.
Kocham Cię. Jestes dla mnie najważniejszy, wiesz?
Kocham Cię.


Ale zapomniałabym jeszcze o czyms. Oprócz tego, że Cię kocham, to jeszcze bardzo chcę z Toba mieszkać... Naprawdę bardzo. I nie chcę Cię stracić przez żadna głupia sytuację. Bo Cię kocham. Całym sercem. Naprawdę mocno...
Kocham Cię...

Pierwszy dzień:D (10.02.2006)

dodane: 2006-02-10 10:42:33 ostatnia zmiana: 2006-02-10 10:42:33
Jest już po 10. Niedawno wstałam. Zaczęłam od pisania bloga. Tomek pewnie jeszcze spi, ale poczekam na niego. W końcu trzeba czekać na ludzi, których się kocha...
No ale na razie spi, a ja chciałam zapisać cos o sobie. W końcu jestem diablica...:D

Ale chciałam zaczać od czegos, co pamiętam jeszcze z podstawówki... Tzw. pytania i odpowiedzi ze "złotych mysli". Zawsze mi się to podobało.
Poza tym z tego może mój Tomek się cos o mnie dowie... Cos, czego mu nie powiedziałam...
Ale o tym pózniej:D:D:D

1. Imię
Olusia oczywiscie.

2. Kolor oczu
Czekoladka... żartowałam! Ciemnobrazowe

3. Kolor włosów
Hmmm... teraz wisnia, ale naturalny ciemny braz:D

4. Ideał faceta
Nie istnieje. Nie wierzę w ideały. Kocham go takiego, jaki jest i nie ma go do czego porównywać. Ideały to tylko wyobra¼nia. Nic więcej.

5. Najchętniej czytana ksiażka
"Krag krwi", "Zaklęci", "Mała księżniczka", "Nie da rady bez czekolady". Jest ich dużo, duuuuuużo więcej, ale... Szkoda czasu na wymienianie:D:D:D

6. Największa lipa w życiu
Dużo ich było...:):):) Ale największa to chyba wtedy, kiedy wysłałam do Bruda intymne wyznanie. Przez przypadek! Pomyliłam jego numer z numerem Grzeska...:D O fuuuuuuuuuuuu! To było ohydne:D

7. Najbardziej znienawidzona bajka w dzieciństwie
Zdecydowanie "Kubus Puchatek". Wiaża się z nim przykre wspomnienia, ale... teraz wydaje się nawet symaptyczny:D

8. Ulubiony ciuszek
Hmmm... moja koronkowa bielizna z Intimissimi:D
¯artowałam! Nowiutka marynarka z Reserved... jest cudowna

9. Największy bład w życiu
Było ich tak dużo, że... Ale tak zaczynajac od podstawówki... Moim największym błędem było zakochanie się w kims, kto nie miał ze mną całkowicie nic wspólnego. Kolejnym błędem było zwiazanie zbyt dużych nadziei z Miśkiem i Grzeskiem... Grzesiek wyjechał, Misiek zostawił... No ale jakos mam to gdzies. Mam teraz kogos, komu mogę wszystko powiedzieć i nie będzie mi nic wyrzucał...

10. Ulubiona pora dnia
Noc. I to wtedy, kiedy jest mróz, bo wydaje się że niebo jest pomarańczowe.

11. Ulubiony zapach
Aktualnie be... kissable, ale nie wiem, czy nie zmienię upodobań:D

12. Ukochany zespół muzyczny
System Of A Down!!! Yeah bejbe:D:D:D

13. Najcudowniejsze miejsce na swiecie
Wrocław i mój dom. Szkoda, że nie sa blisko siebie...

14. Najpiękniejszy moment w życiu
Sa dwa: wydanie wyroku na ojca i przeczytanie "kocham cię" napisanego przez...

15. Ulubiony dzień
6.01. ¯eby się nad kims poznęcać...:D:D:D

16. Ulubiony kolor
Czarny, czerwony, srebrny...

17. Kochane zwierzatko :*
Tygrysek, Lady, Dinus...:D

18. Data urodzenia (dla zainteresowanych:D)
23.06 (dzień Ojca... jakby zapomnieć..?)

19. Ukochane czynnosci
Pisanie bloga, pisanie z Tomkiem, słuchanie Systemu (yeah bejbe), czytanie, ogladanie horrorów, rysowanie drzewa Lilith... Jest jeszcze tego dużo:D

20. Ulubiony film
"Madhouse", "Droga bez powrotu", "Dziewczyna z Alabamy", "Forgotten".

21. Ukochany kawałek
"Question!", "Sad Statue", "DDevil"... jest ich tyle że nawet przez jeden dzień tego nie wymienię:)

22. Kochany facet
Kochałam tylu facetów, że... już wszystkich nie pamiętam. Mam duże serce:D
Ale teraz to tylko Tomek.

23. Największe marzenie
Zamieszkać z Tomkiem we Wrocławiu. W dwupokojowym mieszkaniu, na Grochowej.
A tak poza tym to... może pojechać na koncert Systemu..?
I chyba nic więcej mi nie trzeba do szczęscia.

24.

a to dla Tomka. Na zawsze. Kocham Cię Skarbie!!!!

25. No i cos dla Argonki i Frodgardziny:D:D Niech Garnki będa z Wami!!!!

To jest moja pierwsza notka na www.8log.pl

dodane: 2006-02-10 10:07:35 ostatnia zmiana: 2006-02-10 10:07:35
Ave wszystkim!
Witam na moim blogu - diablica666.8log.pl - wkrótce skrobnę parę notek dla Was...
Blogi
x